Samobójstwo
: 25 sierpnia 2015, o 23:06
Mam pytanie- czy samobójstwo da się usprawiedliwić? Czy jednak jest to poddanie się człowieka i na tym koniec?

piotrekski pisze:Ale twoje podejście jest ciekawe- tchórzostwo przed samobójstwem
To wymaga czasu i działań. Daj sobie dłuższy okres na eksperymenty i zacznij działać. W końcu nic nie tracisz. A jak jesteś w depresji i masz problemy z działaniem, to idź nawet do szpitala, zmień środowisko, weź leki, albo mocniejsze, albo po prostu ziołowe, cokolwiek. Skoro możesz zakładać, że nie ma po co żyć i nie będzie lepiej, to równie dobrze możesz założyć, że możesz żyć po prostu i wyłapywać ciekawe chwile. Full Moon pisze:Bo to co wymieniłeś to rzeczywiście problemy, lecz one nie odpowiadają za Twój nastrój, tylko Twoje podejście do nich, Twoje przekonania, Twoja percepcja.
Nieprawda, to te problemy odpowiadają za nastrój.
Są 2 wyjścia:
- znalezienie optymalnego rozwiązania i działania
- jeśli to nie podziała to zabawa w psychoanalizę i dojście do metaprzekonań powodujących cierpienie i wtedy pierwszy punkt zadziała.
Full Moon pisze:Byłoby tak, gdy człowiek był układem bodziec - reakcja. Wtedy, żadne filozofie i podejścia nie byłyby potrzebne wystarczyłby zwykły behawioryzm. Dziś już wiemy, że behawioryzm w stosunku do człowieka jest jednym z czynników (tak jak w świecie przyrody), ale nie jest najważniejszy i jedyny. Dlatego mamy terapię poznawczo-behawioralną, a nie samą behawioralną. Dużo większą rolę odgrywa tu element poznawczy.
Full Moon pisze:Twój model jest ubogi i nieprzystający do rzeczywistości
Full Moon pisze:Gdyby kolega umiał znaleźć optymalne rozwiązanie i dawał radę zgodnie z tym działać to by nie pisał o swoich problemach na forum.
Full Moon pisze: Kluczem jest tutaj zmiana przekonań i ich wewnętrzna internalizacja (życie zgodne z nowymi przekonaniami). Czy to się stanie w wyniku nowego doświadczenia, czy przepracowania własnych schematów mentalnych to inna sprawa. Najlepiej połączyć obie te rzeczy. Z tym, że u jednych wystarczy coś prostego i zaskoczy, a u innych to trzeba sobie wypracować, tzn. efekty przychodzą dopiero po czasie. Zasada działania jest taka sama.
Full Moon pisze:Ja mówię o 1) umiejętności wpływania na swój nastrój bez względu na okoliczności, tak by działanie w ogóle mogło zajść i by było efektywne
Full Moon pisze:2) Zmianie percepcji na samo postrzeganie nastroju, co daje nam pewną niezależność i również dodaje mocy w radzeniu sobie z życiem. Tak więc chcesz mu dać rybę, ja mu oferuję wędkę.
Ty mu nic konkretnego nie poradziłeś. To samo co mi. Jest problem to trzeba nauczyć się poradzenia sobie z nim raz na zawsze. Dopiero jeśli zmiana z jakiegoś powodu jest niemożliwa szuka się innych rozwiązań, ale nie zawsze są one możliwe.
W przypadku fobii społecznej, problem rozwiązuje się łatwo. Fobia społeczna to zbiór negatywnych przekonań, które trzeba podważyć plus nauczenie się sposobów komunikacji i budowania relacji z innymi, bo to one wywołują strach. Potem praktyka,
w międzyczasie może być przełamywanie strachu poprzez wchodzenie w stresujące sytuacje - reakcja opada. Tylko ludzie z fobią społeczną ze strachu uciekają przed konfrontacją z tym stresem.
Full Moon pisze:Mówisz banały i myślisz, że pozjadałeś wszystkie rozumy.
Full Moon pisze: Oczywistym jest, że problemy trzeba rozwiązywać, jeśli można zrobić to w łatwy sposób to tak trzeba zrobić od razu. Jeśli to jednak łatwe, a kolega mimo to nie daje rady, to znaczy, że coś jest na rzeczy i trzeba co innego najpierw przepracować . Ja mówię o tym co jest częścią rozwiązywania problemów, czyli odpowiednie nastawienie. Jeden radzi sobie z problemami, inny nie, ja mówię o przyczynie tego, a Ty ją kompletnie pomijasz.
Full Moon pisze:Używasz mojego argumentu jako własnego, zmieniając przy tym swój pierwotny punkt widzenia. Kolejna Twoja zagrywka. Ty chyba nie umiesz normalnej dyskusji przeprowadzić.
Full Moon pisze:No to, żeś Amerykę odkrył. xD W ogóle nie masz pojęcia o temacie.
To mam pojęcie, czy nie? 
Full Moon pisze:To prawda, że lęki trzeba przełamywać, ale nie zacznie tego robić, jeśli nie przyjmie odpowiedniego nastawienia. Chyba, że go porwiesz siłą i zostawisz w środku Tokio, wtedy jeśli nie schowa się do kartonu to wyzdrowienie.
Full Moon pisze:Są dwa sposoby przerabiania lęków jako takich, wiem bo na studiach o tym miałem
Full Moon pisze:To Ty niczym szarlatan NLP chcesz sprzedać bajkową receptę na problemy.
JamesonWithApple pisze:jesteś w ostatnim stadium nowotworu xyz, został Tobie miesiąc życia w agonii, zabijasz się.. czy jest to usprawiedliwione? oczywiście.. zrobiłeś coś, mądrego, uniknięcie cierpienia, czysto rozumna decyzja..