Jak ocenić i zdefiniować słyszalny głos wewnętrzny
: 25 września 2014, o 00:37
Dobry wieczór wszystkim państwu,
mam problem, który występuje u mnie od kilku lat. W 2009 roku modliłem się do Jana Pawła II o poznanie wartościowej, odpowiedniej kobiety. 2 tygodnie później poznałem Agnieszkę. Od razu wiedziałem, czułem, że to ta kobieta. Nigdy wcześniej tego nie czułem mimo, że spotykałem wiele kobiet. O Agnieszkę się starałem, modliłem, ona była zamknięta ale zdobyłem jej mądre, kochane serce. Było cudownie, związek z Bogiem, czułością, rodzinny.
Tuż przed wyjazdem na studia zerwała, uciekła ale codziennie pisała smsmy, przepraszała, że zerwała, potem się pokłóciliśmy jak już była na studiach i całkowicie zerwała ze mną kontakt. Czasem odpisała ale generalnie im dłużej to trwało tym nie odpisywała, teraz nie odzywa się wcale, minęło 4 lata. Wiem tylko, że czyta moje myśli, aforyzmy i teksty (również o Bogu, miłości i przeznaczeniu) na mojej stronie internetowej, jednak realnie się nie odzywa, jest obojętna, bez odzewu, studia, nowi koledzy....
Ja myślałem, że zapomnę (jak zawsze szybko zapominałem) a tu nie. Od zerwania pojawia się (chyba w mojej duszy, nie wiem jak to opisać) głos wewnętrzny, wyraźny obraz Jana Pawła II, który mówi mi "Będziecie razem", "Jeszcze nie czas", "Prosiłeś mnie o miłość a ja nigdy nie odmawiam jak ktoś prosi z serca. Bądź cierpliwy. Doskonal się", "Miłość i odpowiedzialność są najważniejsze-pamiętaj".
Takich głosów jest sporo, czasem na kilka miesięcy zanikają, potem są wyraźne, zwłaszcza w ciszy.
Jednoznacznie dają mi do zrozumienia, że Agnieszka to moje przeznaczenie. Coś każe mi wewnętrznie pisać na stronie o przeznaczeniu, o miłości z akcentem "Pisz to, Agnieszka to przeczyta". I faktycznie widzę, że ona pod róznymi nickami to czyta, czasem często a czasem ma 3 miesiące przerwy. Pojawia się też Ojciec Pio, który wytyka mi moje błedy, pojawia się czasem jak grzeszę i krzyczy głośno "Ty chcesz być z Agnieszką? Niedojrzałeś do tego jeszcze, wylecz się ze swojego egoizmu", "Jak poradzisz sobie z tym grzechem będziesz gotowy. teraz nie jesteś" - takich i podobnych słów jest więcej. Czasami w kościele z obrazu mówi do mnie, czasami niespodziewanie. Jest też głos, który każe mi 2-3 razy w roku jechać do jej miasta, do kościoła gdzie razem chodziliśmy i tam się modlić. W tamtym kościele przed obrazem Matki Bożej jak nie ma ludzi potrafię się tak rozpłakać, że przez kilkanaście minut nie mogę się opanować. Od 4 lat się zmieniam, to widoczne. Jednak moja kochana Agnieszka nie odpowiada, Jan Paweł II pojawia się i mówi spokojnie o przeznaczeniu, o tym że się zejdziemy, że mam wierzyć w miłość i w modlitwę do Niego. Ojciec Pio pojawia się tylko by mnie zganić jak robię coś źle, wytyka mi wewnętrznie te błedy. Nakazał mi także wewnętrznie "Ja Ci pomogę. Ufaj mi. Jak pogodzisz się z Agnieszką przyjedź do mnie do San Giovanni Rotondo, do mojej celi. Przyjedź".
Spowiednicy nakazują czekać, polecają spokój, mówią, że Bóg działa na podświadomości człowieka więc to nie są zjawy. Byłem nawet u psychiatry, który stwierdził, że jestem całkowicie zdrowy psychicznie bo szczerze przyznam, że już się sam tych głosów bałem.....boję się do dziś, to takie niezwykłe, niesamowite, tyle lat minęło, ja wciąż kocham. Szukam nowej kobiety, mam konta na portalach randkowych ale nic nie wychodzi. NIC. Kiedyś usłyszałem głos "Nie szukaj szczęścia tam gdzie go nie ma na tych portalach nie znajdziesz miłośći. Agnieszka to Twa miłość i przeznaczenie, które ja Ci dałełem. Odnajdziesz je gdy będziecie gotowi". Wszystko się potwierdza, szukam ale każda randka się kończy po pierwszym razie, nic nie czuję i jeszcze te głosy, te słowa, to że ona wchodzi na tą stronę, czyta. ...
Kochani: jak mam to rozumieć? Jesteście zapewne mądrzejsi, pomóżcie mi co o tym sądzić?
Jak mam to rozumieć? Ona mnie odepchnęła, jej rodzina też, nie mamy kontaktu a tu ta cała sfera duchowa, nie mam się z kim tym podzielić dlatego piszę do Was. Jak to rozumieć? Czy to Boży plan?
mam problem, który występuje u mnie od kilku lat. W 2009 roku modliłem się do Jana Pawła II o poznanie wartościowej, odpowiedniej kobiety. 2 tygodnie później poznałem Agnieszkę. Od razu wiedziałem, czułem, że to ta kobieta. Nigdy wcześniej tego nie czułem mimo, że spotykałem wiele kobiet. O Agnieszkę się starałem, modliłem, ona była zamknięta ale zdobyłem jej mądre, kochane serce. Było cudownie, związek z Bogiem, czułością, rodzinny.
Tuż przed wyjazdem na studia zerwała, uciekła ale codziennie pisała smsmy, przepraszała, że zerwała, potem się pokłóciliśmy jak już była na studiach i całkowicie zerwała ze mną kontakt. Czasem odpisała ale generalnie im dłużej to trwało tym nie odpisywała, teraz nie odzywa się wcale, minęło 4 lata. Wiem tylko, że czyta moje myśli, aforyzmy i teksty (również o Bogu, miłości i przeznaczeniu) na mojej stronie internetowej, jednak realnie się nie odzywa, jest obojętna, bez odzewu, studia, nowi koledzy....
Ja myślałem, że zapomnę (jak zawsze szybko zapominałem) a tu nie. Od zerwania pojawia się (chyba w mojej duszy, nie wiem jak to opisać) głos wewnętrzny, wyraźny obraz Jana Pawła II, który mówi mi "Będziecie razem", "Jeszcze nie czas", "Prosiłeś mnie o miłość a ja nigdy nie odmawiam jak ktoś prosi z serca. Bądź cierpliwy. Doskonal się", "Miłość i odpowiedzialność są najważniejsze-pamiętaj".
Takich głosów jest sporo, czasem na kilka miesięcy zanikają, potem są wyraźne, zwłaszcza w ciszy.
Jednoznacznie dają mi do zrozumienia, że Agnieszka to moje przeznaczenie. Coś każe mi wewnętrznie pisać na stronie o przeznaczeniu, o miłości z akcentem "Pisz to, Agnieszka to przeczyta". I faktycznie widzę, że ona pod róznymi nickami to czyta, czasem często a czasem ma 3 miesiące przerwy. Pojawia się też Ojciec Pio, który wytyka mi moje błedy, pojawia się czasem jak grzeszę i krzyczy głośno "Ty chcesz być z Agnieszką? Niedojrzałeś do tego jeszcze, wylecz się ze swojego egoizmu", "Jak poradzisz sobie z tym grzechem będziesz gotowy. teraz nie jesteś" - takich i podobnych słów jest więcej. Czasami w kościele z obrazu mówi do mnie, czasami niespodziewanie. Jest też głos, który każe mi 2-3 razy w roku jechać do jej miasta, do kościoła gdzie razem chodziliśmy i tam się modlić. W tamtym kościele przed obrazem Matki Bożej jak nie ma ludzi potrafię się tak rozpłakać, że przez kilkanaście minut nie mogę się opanować. Od 4 lat się zmieniam, to widoczne. Jednak moja kochana Agnieszka nie odpowiada, Jan Paweł II pojawia się i mówi spokojnie o przeznaczeniu, o tym że się zejdziemy, że mam wierzyć w miłość i w modlitwę do Niego. Ojciec Pio pojawia się tylko by mnie zganić jak robię coś źle, wytyka mi wewnętrznie te błedy. Nakazał mi także wewnętrznie "Ja Ci pomogę. Ufaj mi. Jak pogodzisz się z Agnieszką przyjedź do mnie do San Giovanni Rotondo, do mojej celi. Przyjedź".
Spowiednicy nakazują czekać, polecają spokój, mówią, że Bóg działa na podświadomości człowieka więc to nie są zjawy. Byłem nawet u psychiatry, który stwierdził, że jestem całkowicie zdrowy psychicznie bo szczerze przyznam, że już się sam tych głosów bałem.....boję się do dziś, to takie niezwykłe, niesamowite, tyle lat minęło, ja wciąż kocham. Szukam nowej kobiety, mam konta na portalach randkowych ale nic nie wychodzi. NIC. Kiedyś usłyszałem głos "Nie szukaj szczęścia tam gdzie go nie ma na tych portalach nie znajdziesz miłośći. Agnieszka to Twa miłość i przeznaczenie, które ja Ci dałełem. Odnajdziesz je gdy będziecie gotowi". Wszystko się potwierdza, szukam ale każda randka się kończy po pierwszym razie, nic nie czuję i jeszcze te głosy, te słowa, to że ona wchodzi na tą stronę, czyta. ...
Kochani: jak mam to rozumieć? Jesteście zapewne mądrzejsi, pomóżcie mi co o tym sądzić?
Jak mam to rozumieć? Ona mnie odepchnęła, jej rodzina też, nie mamy kontaktu a tu ta cała sfera duchowa, nie mam się z kim tym podzielić dlatego piszę do Was. Jak to rozumieć? Czy to Boży plan?
