Wizualizacje, postacie w wyobraźni i ich zachowanie
: 26 maja 2014, o 20:28
Czym się różni Waszym zdaniem świadome śnienie, świat astralny i wizualizacja (wyobrażenia)?
Dla mnie to nadal temat dosyć skomplikowany i tajemniczy.
Czy też kiedy wizualizujecie jakąś scenkę, pojawiają się postacie?
Ja nad nimi nie umiem panować, nie zachowują się tak jakbym chciała. Żeby się dane wyobrażenie mnie słuchało muszę uruchamiać wyobraźnie z otwartymi oczami i wyobrażać sobie coś patrząc na rzeczywistość. Wiem, że dziwactwa piszę :P Często poleca się techniki wizualizacyjne, ,,zobacz siebie osiągającą sukces" ,,przeżyj swój idealny dzień" itd. Do tego potrzeba wizualizacji, która przychodzi lekko, wyobrażenie ma wywoływać pozytywne uczucia, mamy pokazać podświadomości jak fajnie będzie, kiedy się coś uda. Ja to rozumiem też, tak, że można dzięki temu oswoić podświadomość, można nawet uleczyć jakieś lęki, przyzwyczaić do nowych sytuacji. Kiedy chcę zbudować pozytywne wyobrażenie, to zawsze pojawia się jakiś dupek, który mi tam psuje. Już nie mówiąc o tym, że nie pojawiają się miejsca, które chcę widzieć. A najgorsze jak piszą wyobraź sobie swojego idealnego partnera (tak, próbuję tego sposobu także w temacie miłości haha) to ten wyobrażony facet mnie olewa odwraca się ode mnie i nie wiem jak mam pracować z podświadomością, jeżeli nie panuję nad swoją głową. Ktoś ma takie problemy?
Czuję dużą potrzebę zmian w sobie i czuję, że wizualizacja byłaby do tego świetna. Kiedyś zadziałało, wiem, że zadziała kolejny raz.
Kiedyś miałam w wyobraźni taką scenkę: piękna słoneczna łąka, jakiś wielki pagórkowaty teren, gdzie byli szczęśliwi ludzie, a ja stałam przed murem. Nie mogłam do nich wyjść. Za mną zamarła, czarno biała rzeczywistość, zniszczona, goła ziemia, ruiny (taki trochę Mordor haha). Za mną pustkowie, w którym się czuję bezpiecznie, przede mną mur, który mnie chroni, a za murem wolność, szczęście i dobrzy ludzie.
Rozebrałam mur cegła po cegle i obserwowałam swoje emocje, wydawało mi się, że to jest jakaś przenośnia i miała związek z moimi relacjami z otoczeniem. Kiedy zostały ostatnie cegiełki może dwie lub jedna, która leżała na ziemi i mogłabym iść bez przeszkód, czułam blokadę wewnętrzną i nadal nie dało się podejść do ludzi. Pomimo braku muru, mogłam tam tylko stać i patrzeć. Wyobraźnia nie pozwalała mi podejść tam gdzie chciałam. Ale kiedy zrobiłam pierwszy krok, przeskoczyłam to jedną ostatnio cegiełkę i stanęłam po drugiej stronie muru, poczułam wolność. Teraz swobodnie chodzę po tej łące. Najlepsze jest to, że to naprawdę się stało w życiu.
Jedna pani psycholog powiedziała, że takie wizualizacje mogą działać. Chociaż jej nawet nie opowiadałam o tej mojej wizji.
Kolejna sprawa, świadome sny. Czasami je mam, ale atmosfera w nich jest nijaka. Nie wiem czy to moje wnętrze takie denne, czy może jakiś świat do którego się przykleiłam czy może to w ogóle nie ma żadnego znaczenia? Skoro już mam świadome sny, to mogłabym wykorzystać to jako okazję do poznanie siebie. Tylko czuję, że coś jest z nimi nie tak. Jeżeli przyczyna jest we mnie, chciałabym, aby w moim wnętrzu udało się wprowadzić lepszą atmosferę ;)
A może lepiej w ogóle się w to nie zagłębiać?
I czy myślami, które mamy w ciągu dnia, na trzeźwo, na przykład słuchając wykładu, kazania lub czytając mądrą książkę również się zmienia przekonania i nasze wnętrze na to reaguje? Bo moim zdaniem taka świadoma forma pracy nad sobą, jak refleksja, też musi zmieniać podświadome wzorce. Przecież funkcjonujemy jako całość.
Dla mnie to nadal temat dosyć skomplikowany i tajemniczy.
Czy też kiedy wizualizujecie jakąś scenkę, pojawiają się postacie?
Ja nad nimi nie umiem panować, nie zachowują się tak jakbym chciała. Żeby się dane wyobrażenie mnie słuchało muszę uruchamiać wyobraźnie z otwartymi oczami i wyobrażać sobie coś patrząc na rzeczywistość. Wiem, że dziwactwa piszę :P Często poleca się techniki wizualizacyjne, ,,zobacz siebie osiągającą sukces" ,,przeżyj swój idealny dzień" itd. Do tego potrzeba wizualizacji, która przychodzi lekko, wyobrażenie ma wywoływać pozytywne uczucia, mamy pokazać podświadomości jak fajnie będzie, kiedy się coś uda. Ja to rozumiem też, tak, że można dzięki temu oswoić podświadomość, można nawet uleczyć jakieś lęki, przyzwyczaić do nowych sytuacji. Kiedy chcę zbudować pozytywne wyobrażenie, to zawsze pojawia się jakiś dupek, który mi tam psuje. Już nie mówiąc o tym, że nie pojawiają się miejsca, które chcę widzieć. A najgorsze jak piszą wyobraź sobie swojego idealnego partnera (tak, próbuję tego sposobu także w temacie miłości haha) to ten wyobrażony facet mnie olewa odwraca się ode mnie i nie wiem jak mam pracować z podświadomością, jeżeli nie panuję nad swoją głową. Ktoś ma takie problemy?
Czuję dużą potrzebę zmian w sobie i czuję, że wizualizacja byłaby do tego świetna. Kiedyś zadziałało, wiem, że zadziała kolejny raz.
Kiedyś miałam w wyobraźni taką scenkę: piękna słoneczna łąka, jakiś wielki pagórkowaty teren, gdzie byli szczęśliwi ludzie, a ja stałam przed murem. Nie mogłam do nich wyjść. Za mną zamarła, czarno biała rzeczywistość, zniszczona, goła ziemia, ruiny (taki trochę Mordor haha). Za mną pustkowie, w którym się czuję bezpiecznie, przede mną mur, który mnie chroni, a za murem wolność, szczęście i dobrzy ludzie.
Rozebrałam mur cegła po cegle i obserwowałam swoje emocje, wydawało mi się, że to jest jakaś przenośnia i miała związek z moimi relacjami z otoczeniem. Kiedy zostały ostatnie cegiełki może dwie lub jedna, która leżała na ziemi i mogłabym iść bez przeszkód, czułam blokadę wewnętrzną i nadal nie dało się podejść do ludzi. Pomimo braku muru, mogłam tam tylko stać i patrzeć. Wyobraźnia nie pozwalała mi podejść tam gdzie chciałam. Ale kiedy zrobiłam pierwszy krok, przeskoczyłam to jedną ostatnio cegiełkę i stanęłam po drugiej stronie muru, poczułam wolność. Teraz swobodnie chodzę po tej łące. Najlepsze jest to, że to naprawdę się stało w życiu.
Jedna pani psycholog powiedziała, że takie wizualizacje mogą działać. Chociaż jej nawet nie opowiadałam o tej mojej wizji.
Kolejna sprawa, świadome sny. Czasami je mam, ale atmosfera w nich jest nijaka. Nie wiem czy to moje wnętrze takie denne, czy może jakiś świat do którego się przykleiłam czy może to w ogóle nie ma żadnego znaczenia? Skoro już mam świadome sny, to mogłabym wykorzystać to jako okazję do poznanie siebie. Tylko czuję, że coś jest z nimi nie tak. Jeżeli przyczyna jest we mnie, chciałabym, aby w moim wnętrzu udało się wprowadzić lepszą atmosferę ;)
A może lepiej w ogóle się w to nie zagłębiać?
I czy myślami, które mamy w ciągu dnia, na trzeźwo, na przykład słuchając wykładu, kazania lub czytając mądrą książkę również się zmienia przekonania i nasze wnętrze na to reaguje? Bo moim zdaniem taka świadoma forma pracy nad sobą, jak refleksja, też musi zmieniać podświadome wzorce. Przecież funkcjonujemy jako całość.
