strach. dziwne wydarzenie.

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
peng_lai
Posty: 3
Rejestracja: 28 sierpnia 2012, o 01:34
Reputacja: 0
Płeć: K

strach. dziwne wydarzenie.

Postautor: peng_lai » 28 sierpnia 2012, o 01:59

Ponad rok temu uczestniczyłam wraz z moją przyjaciółką w warsztatach teatralnych w Niemczech. W małej wiosce. Wioska ta wydaje się być bardzo spokojna i przez ok. 2 tygodnie warsztatów niemal dzień w dzień spacerowałysmy sobie jej uliczkami z przyjaciółka i naprawde mało które miejsce wydawało nam się tak bezpieczne jesli chodzi o nocne, piesze wędrówki. Żadna z nas nigdy nie odczuwała strachu itd. zważywszy tez na to, ze chodziłysmy razem, nigdy same. Ramię w ramię. Ostatniego dnia warsztatów wydarzyło się jednak coś, co sprawia, że nawet teraz, próbując o tym napisać, czuję tak ogromny smutek w sobie, że oczy wypełniają mi się łzami. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłam. Wyglądało to tak, że jak zwykle ok. drugiej w nocy szłyśmy sobie jedną z nielicznych uliczek GroBhenersdorfu, była pełnia, rozmawiałysmy sobie o przyszłości, życiu i innych fantasmagoriach, jak to zwykle z przyjaciółmi. W pewnym momencie poczułam ogromny strach. Tak jakby napierający na mnie i ciągle wzrastający. Bałam się o tym powiedzieć Izie, gdyż wiem jak strach działa - przeniósłby się tez na nią a nie chcialam wywołać paniki. Tylko, że właściwie w jednym momencie obie zamilkłyśmy. Kilkanaście dosłownie sekund po tym jak ja poczuła ten ogromny strach, który narastał, Iza powiedziała nagle, że się strasznie boi <potem o tym rozmwiałysmy i własciwie wyszło na to, ze zaczęłyśmy sie bać, poczułysmy to w jednym momencie, warto zwrócić uwagę, że spacerowałyśmy tamtędy kilkanaście razy wcześniej i nic takiego nie czułyśmy>. Ja nic nie mówiąc, wzięłam ją wtedy za rekę i zaczęłysmy iśc szybkim marszem w stronę uliczki, która prowadziła do głównej ulicy <na której to juz jeździły samochody>. W pewnym momencie zaczęłyśmy płakać. Obie. Nigdy, w całym moim życiu nie czułam tak ogromnego zagrożenia i tak strasznego uczucia, ktorego nawet nie da się opisać- jak wtedy. Gdy wróciłyśmy do ośrodka, cały czas się bałyśmy. Tak jakby miało się wydarzyć coś bardzo złego, tak jakby MUSIAŁO się wydarzyć coś bardzo złego. ja odczuwałam w ogole powrót do ośrodka jakby to był jakiś inny świat. Tzn. tak jakbym wróciła skądś i jakbym patrzyła na ten ośrodek hmm.. w taki nowy sposób. jakbym patrzyła na niego po raz pierwszy. I wydawał mi się przerażający. Ciągle czułam sie zagrożona, mimo że to było już o wiele wiele słabsze od tamtego uczucia wczesniej. Była ok 3 w nocy. To jak bardzo się bałam może pokazać fakt iż zadzwoniłam do iemal wszystkich bliskich mi osób pytając, czy wszystko jest w porządku. Zadzwoniłam do taty i nie mogąc powstrzymać płaczu pytałam go czy mama żyje. Do teraz nie potrafię wyjaśnic tego co wtedy czułam. Jak myślicie, co to mogło być? Czy to było ostrzeżenie, czy to była jakaś zła energia? Ja nawet rozważałam to, ze przez chwilę znalazłyśmy sie w jakiejś zupełnie innej czasoprzestrzeni. Do dziś to wydarzenie powraca w moich myślach. I do teraz boje się go. Chciałabym pojechać tam znów i spróbować powrócić w to miejsce o podobnej godzinie. Konfrontacja mogłaby jakoś zakończyć przynajmniej ten strach, który nadal jest we mnie. Z drugiej strony miałyśmy tam powrócić już trzy razy, za każdym razem jednak coś nas powstrzymuje. A to moja przyjaciółka, która potrzebuje wsparcia i trzeba z nią zostać, a to moja przyjaciółka <ta sama>, która próbowała popełnić samobójstwo i znajduje się w szpitalu, a to moje egzaminy do szkoły teatralnej. Myślicie, że powinnam tam wracać? I jeśli ten ogromny strach powróci, co powinnam zrobić?

peng_lai
Posty: 3
Rejestracja: 28 sierpnia 2012, o 01:34
Reputacja: 0
Płeć: K

Re: strach. dziwne wydarzenie.

Postautor: peng_lai » 28 sierpnia 2012, o 02:02

Z góry dziękuję każdej osobie, która zechciała to wszystko doczytać do końca. I przepraszam za te wszystkie błedy interpunkcyjne i insze.

Dziękuję. <3

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: strach. dziwne wydarzenie.

Postautor: Sidd » 28 sierpnia 2012, o 08:59

Witam,

Lęk ten mógł mieć różne przyczyny. Tamta określona sytuacja czyli noc, pełnia, temat rozmowy, przeżycia z dnia - to wszystko mogło spowodować jakieś skojarzenia, z których podświadomość stworzyła lęk. Warto przeanalizować to dogłębnie, przypomnieć sobie ten stan lęku, zadać sobie pytanie czego ten lęk dotyczył, z jakich zdarzeń powstał, innymi słowy "czego się bałaś?".

Możesz to zrobić na spokojnie, w stanie relaksu wiedząc, że tu jesteś bezpieczna i możesz spokojnie odtwarzać wspomnienia. Wg. mnie taka medytacyjna próba odkrycia źródła lęku może być skuteczniejsza od fizycznego powrotu do tego miejsca. Taki powrót może Cię np. upewnić w przekonaniu, że jednak to miasteczko jest bezpieczne jednak lęk, który masz wewnątrz ciągle będzie schowany i może pojawić się potem przy innej okazji.

Generalnie ten lęk, który opisujesz może mieć związek ze śmiercią. Ego (wyobrażenie o sobie) boi się śmierci. Nieważne czy jest to śmierć osobista czy śmierć bliskich. Tak jak pisałaś, z powodu lęku dzwoniłaś do rodziny pytając czy nic się nie stało. Taki lęk przed śmiercią jest bardzo podstawowym i pierwotnym lękiem. Śmierć jest utożsamiana z czymś bardzo złym i strasznym. Ogólnie ego chce jak najdłużej utrzymać stan istnienia. Jednak z poziomu ego nie widać, że śmierć nie jest końcem istnienia... :) Jednak to inny ogromny temat, którym też zajmuje się rozwój duchowy.

Powracając do tego lęku - on był tylko w umyśle (Twoim i koleżanki). Nie na zewnątrz. To miasteczko było spokojne, jak dzień wcześniej. Jeśli więc dotrzesz do lęku w sobie - uwolnisz się od niego. Wystarczy, że powrócisz pamięcią do tego zdarzenia i zobaczysz swój lęk. Zobaczysz, że on jest tylko pewną energią (jakimś zdarzeniem w ciele). Nie jest on ani groźny ani nic nie musi oznaczać. Praktyka duchowa uczy, jak obserwować swoje stany emocjonalne. Przyglądać się im mając świadomość, że są one w ciele, ale nie są mną. Ale to również temat rzeka i nie będę się rozpisywał...

Ogólnie wszystko jest w porządku :ok

peng_lai
Posty: 3
Rejestracja: 28 sierpnia 2012, o 01:34
Reputacja: 0
Płeć: K

Re: strach. dziwne wydarzenie.

Postautor: peng_lai » 28 sierpnia 2012, o 12:44

Naprawdę, bardzo Ci dziękuję. Od jakiegoś czasu staram się obserwować swoje emocje, tak jakby należały do kogoś trzeciego. Ale ponieważ ten strach wtedy był bardzo specyficzny, mimo, że wiem, iż strach zawsze powstaje w nas i jest iluzją tak naprawdę, to jednak myślałam, że może akurat TEN JEDEN RAZ to działo się jakoś inaczej. Wiem, to głupie. Wiele razy wracałam do tamtego wydarzenia myślami. Za każdym razem czuję namiastkę strachu, tak jakbym dotykała czegoś martwego <może to niezbyt fortunne porównanie>. Spróbuję to zrobić tak jak Ty mi radzisz. Wydaje mi się, że moim błedem właśnie był przypisywanie temu lękowi jakiegoś, zbyt ogromnego, znaczenia. Dziękuję Ci stokrotnie, Siddhaa. :przytul

villah
Posty: 1257
Rejestracja: 2 marca 2010, o 21:45
Reputacja: 0

: strach. dziwne wydarzenie.

Postautor: villah » 28 sierpnia 2012, o 20:24

peng_lai pisze:Ponad rok temu uczestniczyłam wraz z moją przyjaciółką w warsztatach teatralnych w Niemczech. W małej wiosce. Wioska ta wydaje się być bardzo spokojna i przez ok. 2 tygodnie warsztatów niemal dzień w dzień spacerowałysmy sobie jej uliczkami z przyjaciółka i naprawde mało które miejsce wydawało nam się tak bezpieczne jesli chodzi o nocne, piesze wędrówki. Żadna z nas nigdy nie odczuwała strachu itd. zważywszy tez na to, ze chodziłysmy razem, nigdy same. Ramię w ramię. Ostatniego dnia warsztatów wydarzyło się jednak coś, co sprawia, że nawet teraz, próbując o tym napisać, czuję tak ogromny smutek w sobie, że oczy wypełniają mi się łzami. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłam. Wyglądało to tak, że jak zwykle ok. drugiej w nocy szłyśmy sobie jedną z nielicznych uliczek GroBhenersdorfu, była pełnia, rozmawiałysmy sobie o przyszłości, życiu i innych fantasmagoriach, jak to zwykle z przyjaciółmi. W pewnym momencie poczułam ogromny strach. Tak jakby napierający na mnie i ciągle wzrastający. Bałam się o tym powiedzieć Izie, gdyż wiem jak strach działa - przeniósłby się tez na nią a nie chcialam wywołać paniki. Tylko, że właściwie w jednym momencie obie zamilkłyśmy. Kilkanaście dosłownie sekund po tym jak ja poczuła ten ogromny strach, który narastał, Iza powiedziała nagle, że się strasznie boi <potem o tym rozmwiałysmy i własciwie wyszło na to, ze zaczęłyśmy sie bać, poczułysmy to w jednym momencie, warto zwrócić uwagę, że spacerowałyśmy tamtędy kilkanaście razy wcześniej i nic takiego nie czułyśmy>. Ja nic nie mówiąc, wzięłam ją wtedy za rekę i zaczęłysmy iśc szybkim marszem w stronę uliczki, która prowadziła do głównej ulicy <na której to juz jeździły samochody>. W pewnym momencie zaczęłyśmy płakać. Obie. Nigdy, w całym moim życiu nie czułam tak ogromnego zagrożenia i tak strasznego uczucia, ktorego nawet nie da się opisać- jak wtedy. Gdy wróciłyśmy do ośrodka, cały czas się bałyśmy. Tak jakby miało się wydarzyć coś bardzo złego, tak jakby MUSIAŁO się wydarzyć coś bardzo złego. ja odczuwałam w ogole powrót do ośrodka jakby to był jakiś inny świat. Tzn. tak jakbym wróciła skądś i jakbym patrzyła na ten ośrodek hmm.. w taki nowy sposób. jakbym patrzyła na niego po raz pierwszy. I wydawał mi się przerażający. Ciągle czułam sie zagrożona, mimo że to było już o wiele wiele słabsze od tamtego uczucia wczesniej. Była ok 3 w nocy. To jak bardzo się bałam może pokazać fakt iż zadzwoniłam do iemal wszystkich bliskich mi osób pytając, czy wszystko jest w porządku. Zadzwoniłam do taty i nie mogąc powstrzymać płaczu pytałam go czy mama żyje. Do teraz nie potrafię wyjaśnic tego co wtedy czułam. Jak myślicie, co to mogło być? Czy to było ostrzeżenie, czy to była jakaś zła energia? Ja nawet rozważałam to, ze przez chwilę znalazłyśmy sie w jakiejś zupełnie innej czasoprzestrzeni. Do dziś to wydarzenie powraca w moich myślach. I do teraz boje się go. Chciałabym pojechać tam znów i spróbować powrócić w to miejsce o podobnej godzinie. Konfrontacja mogłaby jakoś zakończyć przynajmniej ten strach, który nadal jest we mnie. Z drugiej strony miałyśmy tam powrócić już trzy razy, za każdym razem jednak coś nas powstrzymuje. A to moja przyjaciółka, która potrzebuje wsparcia i trzeba z nią zostać, a to moja przyjaciółka <ta sama>, która próbowała popełnić samobójstwo i znajduje się w szpitalu, a to moje egzaminy do szkoły teatralnej. Myślicie, że powinnam tam wracać? I jeśli ten ogromny strach powróci, co powinnam zrobić?



Może dzięki temu masz sie czegoś nauczyć :)) Jeżeli strach powróci daj mu porostu być, wtedy może w jakiś sposób ograniczysz jego działanie. Tak naprawde głupie jest radzenie, Ty wiesz najlepiej, co masz zrobić, jeżeli będziesz krzyczała, widocznie, to będzie najlepsze wyjście, daj się temu dziać, co przyjdzie.

Jeżeli masz kasę i dużo czasu możesz tam wrócić, tym bardziej że Cię tam ciągnie.

Ekhmm

: strach. dziwne wydarzenie.

Postautor: Ekhmm » 2 września 2012, o 00:48

"Konfrontacja mogłaby jakoś zakończyć przynajmniej ten strach, który nadal jest we mnie."
Szczerze w to wątpię. Takie podświadome traumy nie znikają ot tak. Chociaż kto wie.

Przyjaciółka nadal odczuwa to tak silnie jak ty?

Przyczyny takiego zdarzenia nie potrafię sobie wytłumaczyć, może rzeczywiście istnieje coś takiego jak negatywne pole energii, jakaś zewnętrzna energia która to spowodowała - w końcu obie tego doświadczyłyście, więc było to wydarzenie obiektywne, nie tylko twoje subiektywne przeżycie.


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 29 gości