Pomimo tego, że jesteśmy jednością ze światem, przez długi czas, w którym nasze oczy były zamknięte zaczęliśmy żyć w nieprawdzie. Odrzuciliśmy miłość, którą jesteśmy i która nas otacza. Nawet jeżeli postanawiamy przyjąć ją spowrotem, to nie tak, że wróci 'od tak', 'teraz', 'zaraz' - oczywiście w teorii jest to możliwe, w praktyce również, ale niewielu osiąga całkowity powrót do korzeni w momencie kiedy otwiera oczy czy wyraża postanowienie. Tkiwimy w kłamstwie, które sami wytworzyliśmy. Strach to złudzenie, tak jak wiele innych rzeczy, w których tkwimy. Można go przezwyciężyć, ale to może potrwać trochę czasu.
Na pytanie skąd najprostszą, a jednocześnie najpełniejszą odpowiedzią będzie jedno zdanie. "Konsekwencje przebywania w niedoskonałości".
Sam miewam z tym czasem problemy. Środowisko, w którym żyjemy lubi karmić nas niepewnościami i treściami, które wywołują wewnętrzny strach - nawet jeżeli zupełnie nie potrzebnie. Trzymam kciuki i mam nadzieję, że dla nas obojga nadejdzie dzień, kiedy każde kłamstwo ustąpi na rzecz prawdy

.