Oddech
: 5 sierpnia 2011, o 21:41
Witam, mam do was pytanie z którym męczę się już długi czas i ciągle do mnie wraca, chodzi mi o ćwiczenie oddechowe oddziaływające na padmę w ciele eterycznym która po przebudzeniu zdolna jest leczyć ludzi. - (tak wyczytałem w książce) Oto cytat:
Jednak, żeby móc je zacząć trzeba wyćwiczyć się w jamie (raja joga) no ale tak, minęło już półtora roku od kiedy przeczytałem tę książkę, później przeczytałem ich więcej no i w jednej natknąłem się na to samo ćwiczenie jednak w niej to ćwiczenie można było stosować po wyćwiczeniu koncentracji a nie po oczyszczeniu. Ale czy ktoś mi może napisać co znaczy wyćwiczyć jamę? Chodzi mi o to, że czuję jakbym od początku nic w tym kierunku nie zrobił, no bo co zrobić mogę? Nie chodzi o przecież o jedną chwilę w której mógłbym wyglądać na świętego no bo na pewno nie chodzi tu o to co mogą powiedzieć o mnie inni. Po przeczytaniu "poradnika" czyli tej książki, no bo przecież nie jest niczym więcej czuję się silny, i kontroluję się przez kilka godzin, siedzę w ciszy i tylko w głowie roi mi się od myśli i nawet mógłbym myślę wytrzymać dłużej, kilka dni, jednak czwarte napomnienie w jamie głosi: "Żyć bez wyuzdań" a ja mam siedemnaście lat i duży popęd chyba są na to jakieś tabletki jedna nie chcę czegoś w sobie tłumić do tego proszkami. I tak to jest, że po kilku dniach (3) chęć nazwijmy rzeczy po imieniu masturbacji zamienia się w chęć znalezienia dziewczyny, jednak, skoro znika po masturbacji to musi mieć kontekst seksualny, a ja nie chcę tego typu związku, czuję, że kiedyś mogłem czuć do dziewczyn coś więcej niż popęd ale teraz zostało chyba tylko to, a może zawsze tak było. A skoro ja nie chcę związku coś we mnie wie, że już nie dozna więcej tego "uczucia" no i pojawia się coraz więcej myśli. A ja spędzam dużo czasu przed komputerem i wtedy nie mogę kontrolować za bardzo myśli a do pornografii jeden klik... Tutaj pojawia się moje pytanie. Czy za to ćwiczenie, które mogło by pomóc wielu ludziom z mojego otoczenia powinien brać się ktoś kto nie ma wystarczająco woli by móc kierować swoim ciałem? (to chyba pytanie retoryczne, z resztą sami oceńcie) Czy jeśli owa czakra zostanie rozbudzona za wcześnie może później być mniej pomocna albo nawet szkodliwa? Czy może po prostu się nie rozbudzi jeśli wykona się ćwiczenie za wcześnie, no i kiedy jest odpowiedni moment? Czy znacie może sposób, by zmniejszyć popęd albo go kontrolować oczywiście bez męczenia go? I o co dokładnie chodzi z opanowaniem jamy, czy chodzi o kontrolowanie każdego ruchu i słowa by nikomu nie zaszkodzić, czy może po prostu wiedza, że się komuś zaszkodziło i wynikające stąd konsekwencje? Pewnie mocno zagmatwałem, ale mam nadzieje, że zrozumiecie co chciałem powiedzieć i może coś poradzicie.
Pozdrawiam.
Drugie ćwiczenie, które ci podam, możesz wykonywać dopiero po sumiennym wyćwiczeniu jamy, ponieważ oddziaływuje na jedną z padm ciała eterycznego. Przed starannym oczyszczeniem ciała eterycznego z nałogów i uprzedzeń wykonywanie tego ćwiczenia byłoby przedwczesne, a nawet szkodliwe i to zarówno dla ciebie jak i dla otoczenia, ponieważ mógłbyś w nie bowiem zaszczepić twe nałogi! To ćwiczenie oddechowe możesz również wykonywać tylko w nastroju zupełnie spokojnym i to pod warunkiem, że jesteś całkiem zdrów fizycznie. Ułóż się na wznak wygodnie, zwracając uwagę na to, aby głowa, kark oraz kręgosłup tworzyły linię prostą. Głowa musi leżeć poziomo, nie pochylona wprzód, zatem odłóż zbyt wysokie poduszki. Ręce skrzyżuj na piersiach, prawą dłoń na lewej, stopy zetknij krawędziami i w tej pozycji wciągnij do płuc tyle powietrza, ile będziesz mógł. Gdy już wypełnisz powietrzem nie tylko płuca, ale i brzuch, nie wydychaj powietrza, lecz usiłuj mięśniami brzusznymi wydąć powietrze z brzucha do płuc, chociaż już są pełne. Zobaczysz, że ci się to powiedzie i aż rozszerzą ci się żebra i łopatki. Gdy zwolnisz z napięcia przeponę i mięśnie brzucha, powietrze z płuc przesunie się ponownie do brzucha i dopiero wtedy wykonaj wydech. Na początku wystarczy ci jeden taki wdech i wydech. Po nabraniu pewnej wprawy dojdziesz do tego, że bez wydychania przemieścisz kilka razy powietrze z brzucha do płuc i z powrotem.
Jednak, żeby móc je zacząć trzeba wyćwiczyć się w jamie (raja joga) no ale tak, minęło już półtora roku od kiedy przeczytałem tę książkę, później przeczytałem ich więcej no i w jednej natknąłem się na to samo ćwiczenie jednak w niej to ćwiczenie można było stosować po wyćwiczeniu koncentracji a nie po oczyszczeniu. Ale czy ktoś mi może napisać co znaczy wyćwiczyć jamę? Chodzi mi o to, że czuję jakbym od początku nic w tym kierunku nie zrobił, no bo co zrobić mogę? Nie chodzi o przecież o jedną chwilę w której mógłbym wyglądać na świętego no bo na pewno nie chodzi tu o to co mogą powiedzieć o mnie inni. Po przeczytaniu "poradnika" czyli tej książki, no bo przecież nie jest niczym więcej czuję się silny, i kontroluję się przez kilka godzin, siedzę w ciszy i tylko w głowie roi mi się od myśli i nawet mógłbym myślę wytrzymać dłużej, kilka dni, jednak czwarte napomnienie w jamie głosi: "Żyć bez wyuzdań" a ja mam siedemnaście lat i duży popęd chyba są na to jakieś tabletki jedna nie chcę czegoś w sobie tłumić do tego proszkami. I tak to jest, że po kilku dniach (3) chęć nazwijmy rzeczy po imieniu masturbacji zamienia się w chęć znalezienia dziewczyny, jednak, skoro znika po masturbacji to musi mieć kontekst seksualny, a ja nie chcę tego typu związku, czuję, że kiedyś mogłem czuć do dziewczyn coś więcej niż popęd ale teraz zostało chyba tylko to, a może zawsze tak było. A skoro ja nie chcę związku coś we mnie wie, że już nie dozna więcej tego "uczucia" no i pojawia się coraz więcej myśli. A ja spędzam dużo czasu przed komputerem i wtedy nie mogę kontrolować za bardzo myśli a do pornografii jeden klik... Tutaj pojawia się moje pytanie. Czy za to ćwiczenie, które mogło by pomóc wielu ludziom z mojego otoczenia powinien brać się ktoś kto nie ma wystarczająco woli by móc kierować swoim ciałem? (to chyba pytanie retoryczne, z resztą sami oceńcie) Czy jeśli owa czakra zostanie rozbudzona za wcześnie może później być mniej pomocna albo nawet szkodliwa? Czy może po prostu się nie rozbudzi jeśli wykona się ćwiczenie za wcześnie, no i kiedy jest odpowiedni moment? Czy znacie może sposób, by zmniejszyć popęd albo go kontrolować oczywiście bez męczenia go? I o co dokładnie chodzi z opanowaniem jamy, czy chodzi o kontrolowanie każdego ruchu i słowa by nikomu nie zaszkodzić, czy może po prostu wiedza, że się komuś zaszkodziło i wynikające stąd konsekwencje? Pewnie mocno zagmatwałem, ale mam nadzieje, że zrozumiecie co chciałem powiedzieć i może coś poradzicie.
Pozdrawiam.

(Duch w ruchu)