Full Moon pisze:Nie zarzucam, stwierdzam. To nie jest ad personam.
Każdy atak personalny można tak uzasadnić.
Full Moon pisze:Piszesz o swoim konstrukcie myślowym. Swoich wyobrażeniach i poglądach na kondycję ludzką. Z tego właśnie wynika twój "problem".
Nie, problem wynika ze złego programu dotyczącego upodobań seksualnych i nieumiejętności zmiany ich, bądź z nieświadomości skąd wziął się ten problem (jakie czynnik go spowodował i na co jeszcze wpłynął). Bądź też z nieumiejętności pogodzenia się z samotnością, brakiem realizowania podstawowych potrzeb każdego zdrowego człowieka. Nic tu nie jest wyobrażeniem, ani poglądem. Mówię o samych faktach i uczuciach oraz emocjach jakie wywołuje istnienie tego problemu, co ma dalsze konsekwencje niszczące mi życie. Napisanie słowa "problem" w cudzysłowie świadczy o Twoim niezrozumieniu.
Full Moon pisze:Fakty są po prostu faktami, ktoś jest niski, a ktoś wysoki. Po co rozbić dramat, że ktoś nie nadaje się do profesjonalnej koszykówki? To jest fakt, ale nie jest to problem i cierpienie z tego względu nie jest konieczne.
Nie mam pojęcia o czym piszesz, ale brzmi jak nie na temat.
Full Moon pisze:Cierpienie samo w sobie nie jest realne, ludzie po prostu myślą, że jest.
Kolejny raz rzucasz ogólnik i nie uzasadniasz. Cierpienie jest realne i wiele osób to odczuwa.
Full Moon pisze:Może po prostu poczytaj o percepcji i co na nią wpływa. Wiesz na nauke nigdy nie jest za późno.
Może czytałem, ale nie natknąłem się akurat na to co Ty? Albo nie rozumiem Twojej wypowiedzi, ale wiedziałbym o co chodzi gdybyś sprecyzował. Nie musisz tak niegrzecznie odpowiadać. Kolejny raz powtarzam, że jak ktoś coś pisze to trzeba wyjaśnić i uzasadnić, a nie rzucać ogólniki i dziwić się, że ludzie nie rozumieją.
Full Moon pisze:Nie ma naukowych określeń na przeżycia wewnętrzne, więc używamy metafor. W naszym ciele dzieją się procesy informatyczne, nasza świadomość to strumień danych. Modyfikujac te dane wpływasz na percepcję.
To są oczywistości, nie o takie informacje przecież prosiłem.
Full Moon pisze:Jak to robić. Wiesz w naszych rozmowach wykazałeś się lekceważeniem, a mi nie zależy by coś Tobie udowadniać, więc zatrzymam tą wiedzę dla siebie. Tak jak już wcześniej pisałem nie chodzi o nic magicznego, tutaj znaczenie ma odpowiednie wykorzystanie tego co jest.
Nie wykazałem się lekceważeniem. Zarzucasz mi to żeby wymigać się od odpowiedzi? Rozumiem, że Ci się nie chce, ale mógłbyś to po prostu napisać bez tych zarzutów. Z mojej perspektywy to Ty wykazałeś się lekceważeniem bagatelizując problem, o którym piszę i nie uzasadniając większości kluczowych tez. Gdyby to jeszcze była powszechnie znana wiedza, ale to są jakieś niszowe materiały i jak mam na takie natrafić to właśnie od Ciebie, bo znasz je. Jeśli masz jakąś wiedzę, a ktoś potrzebuje jej do rozwiązania ciężkiego życiowego problemu, bo może pomóc, to czemu masz tego nie opisać w normalny sposób?
Full Moon pisze:Mogę dać analogię do szachów, wszyscy mamy jakąś percepcje i ona w jakimś obrębie się zmienia u każdego - tak samo, każdy może przesuwać bierki po szachownicu według prostych reguł. Wszystko niby jest proste... lecz świadomość osoby, która dopiero nauczyła się grać jest znacznie inna od świadomości arcymistrza szachowego. On zna niuanse gry i angażuje inaczej swój umysł.
Tu też nie ma niczego nowego. To oczywiste, że ludzie mają różnie rozwinięte umysły. Nadal nie ma nic o tym, o co pytałem.
Full Moon pisze:Nie rozumiem co masz na myśli mówiąc o niepotwierdzonej założeniu, że naszym życiem steruie nieświadomość.... To nie jest założenie tylko fakt. Świadomość jest czymś drobnym co koniuszkiem wyłania się z nieświadomości. Przecież nie jesteś świadomy wszystkich procesów jakie się dzieją w twoim organiźmie, one wszystkie dzieją się automatycznie - nieświadomie.
Całkowicie nie o to mi chodziło. Mam na myśli świadome podejmowanie decyzji, na podstawie tego co się wyłania. Niektóre decyzje podejmujemy automatycznie, a inne świadomie, choć de facto nie ma żadnego ja, który podejmuję decyzję, ale można powiedzieć, że kluczowe decyzje są podejmowane świadomie przez mózg i dlatego właśnie istnieje prawo oparte o założenie, że człowiek jest świadomą jednostką podejmującą racjonalne decyzje. Nawet jak ktoś nie myśli to nikt nie bronił tej osobie myśleć. I na tym poziomie oceniamy fakty (bądź jak wolisz fakty są oceniane) i tworzymy plan działania, wybieramy różne rozwiązania. Dlatego też ludzie są porównywani, mają różny poziom rozwoju, status społeczny itd.
Z tego co przedtem napisałeś wynikałoby, że jak mamy jakiś problem to nie jest on realny tylko jawi nam się jako taki problem, a w rzeczywistości kod źródłowy problemu jest inny. Tak może być u ludzi nieświadomych, którzy żyją na poziomie emocji. Człowiek świadomy emocjonalnie i z rozwiniętym intelektem oraz pewną wiedzą psychologiczną większość decyzji podejmuje świadomie. co nadaje mu też odpowiedzialność.
Full Moon pisze:Z lektury. Chociaż nie musi być tak, że zadziała u każdego i to za pierwszym razem
Co to za lektura? Ja czytałem, że może to też prowadzić do negatywnych skutków psychicznych i generalnie przypomina to zmianę jak po niektórych psychodelikach.
Full Moon pisze:Wiem też to niebezpośrednio, bo sam doświadczam takich rzeczy.
Czego konkretnie doświadczasz?
Full Moon pisze:Nie ma w tym nic magicznego, wynika bezpośrednio ze sposobu w jaki nasz mózg rozwiązuje problemy, o czym uczyłem się na psychologii poznawczej na studiach.
Ale nie wiadomo czy nie dodałeś swojej nadinterpretacji, dlatego proszę o wyjaśnienia.
Full Moon pisze: I powiem Ci że tą metodę stosuje się jako terapię, tyle, że nie jest ona rozpowszechniona.
Nie chcą zarobić na tym pieniędzy?
Full Moon pisze:Jak wyżej,
No nie jak wyżej, bo to akurat nie odpowiada na ten cytat.
Full Moon pisze:Może to też robić bez niej jak i pomimo... Z tego zdania nic nie wynika.
Nie udawaj, że nie zrozumiałeś ;) Wynika tyle, że wcale nie jest powiedziane, że mózg w takim stanie znajduje realne źródło problemu. Można przypuszczać, że raczej nie jeśli porównamy to do pamięci poprzednich wcieleń, czy fałszywych wspomnień pacjentów nieumiejętnie stosowanej psychoanalizy.
Nie wiadomo też czy mózg znajdzie rozwiązanie problemu.