









aartefax pisze:No jesli znajdziesz takich chrześcijan którzy twierdzą że Sokrates nie był postacią historyczną to to już ma oznaczać że chrześcijanie tak twierdzą?
aartefax pisze:Tak samo ludzie lubią robić z kogoś nie wiadomo kogo na podstawie tylko jakichś pojedyńczych zdarzeń.
To w ten sposób możne ktoś uznać że Polacy to alkoholicy ponieważ komuś udało się spotkać nachlanego Polaka.
Komuś Polak coś ukradł i już na tej podstawie określa Polaków złodziejami.
I do jednego wora wszystkich automatycznie tam pakuje.
aartefax pisze:Dalej jak mówisz Korwin grozny dla Polaków to jest to stwierdzenie jakoby miał duży wpływ na scenę polityczną a w rzeczywistości grozny nie jest i nie ma to zadnego znaczenia że ktoś mu głupio odpowie.
Poza tym ten lewak z którym rozmawia miałby to jakoś odczuć być wciśnietym do fotela?
aartefax pisze:Nawet najbardziej sensowną wypowieć można strolować i dla zdecydowanej większości ona nie zaistnieje.
Politycy są niezle wyszkoleni i świetnie potrafią manipulować,odwracać kota ogonem
wchodzić na emocje i mądre stwierdzenia odpłyną w niebyt.

Kocur pisze:piotrekski pisze:Bo ego nie istnieje? Dobrze cię zrozumiałem?
Mam na myśli to, że rodzimy się uwarunkowani w jakiś sposób, który nie jest zależny od nas i natrafiamy na niezależne od nas życiowe sytuacje. W związku z tym nie możemy być winni za swoje cierpienie, choć podejrzewam, że FullMoon miał coś innego na myśli.
Kocur pisze:Cierpisz po nieudanym związku, teraz czas zbudować nowy, który się uda.
Kocur pisze:które nieleczone trwa tydzień, a leczone 7 dni.
Kocur pisze:Po czasie zapomina się o lasce i chce się budować nowy związek.
Kocur pisze:Jakie znaczenie ma to co mówił Jezus lub Harry Potter?
piotrekski pisze:Nie napisałem, że akceptacja zamienia zło i cierpienie w dobro. Jest ona potrzebna tak jak bycie świadkiem. Samo bycie świadkiem nie wystarczy.
Full Moon pisze:Po 4 latach kończy się zauroczenie, skąd wiesz, czy po tym czasie nie obudziłbyś się z dziewczyną kłodą, może już otyłą i dzieciakiem do którego nie masz pewności?
Full Moon pisze:Co do cierpienia, to już bardzo dawno temu pewnien koleś rozkminił co i jak. Koła na nowo nie da się wymyślić.
Full Moon pisze:U kolegi zadziałały leki.
.Kocur pisze:Szkoda, że terapeuci nie dają mi szansy na wyleczenie najbardziej bezsensownego wzorca, który w zasadzie zrujnował mi życie. Bo zgodnie z ich wiedzą nie da się tego zrobić (tzn nie ma póki co rozwiązania). Ja to dostrzegam, że to mnie niszczy, wiem, że priorytetem jest tu zmiana, ale nic nie pomaga. Przez chwilę myślałem, że może terapia pomoże, ale też się właśnie dowiedziałem, że nie ma na to jednak szansy.
Kocur pisze:Jedna rzecz się nie zmienia - mój podstawowy problem jest nie do rozwiązania.
Kocur pisze:Bo wychodzisz z założenia, że każdy związek i tak się nie uda?
nikt pisze:Bover-aby wygasić i "zrozumieć" wyobrażenie(cierpienie) trzeba udzielić przestrzeni i wolności sobie a także drugiej osobie(byłej partnerce).
Kocur pisze: na mój problem życiowy, który uniemożliwia mi szczęście nie ma żadnego znanego rozwiązania
.piotrekski pisze:cierpienie bo ktoś nas obrazi. Dlaczego wtedy się złościmy? Czy to nasza wina, innej osoby czy nikogo? Moim zdaniem nasza bo można wyeliminować złość gdy ktoś nas przezywa a eliminujemy ją poprzez głęboką zmianę wewnętrzną, np. zrozumienie pewnych rzeczy.
Bover pisze:Jest to wina osoby ,która obraziła. To ona wypowiedziała dane słowa to ona jest sprawcą. To ,że można wyeliminować tą złość to druga sprawa jednak "zło" w tym przypadku tworzy agresor.
Bover pisze:Nie! N.i.e.c.h.c.e. !
Bover pisze:A to nie to samo ?

Bover pisze:O co chodzi jeśli to nie tajemnica.?
Bover pisze:Jak by nie patrzeć i tak każdy sie wkońcu sypie...
Kocur pisze:doraźnie mogę palić baty i ćwiczyć spokój ducha
Kocur pisze:jak tylko zaczynam myśleć jest fatalnie i pojawia się stres, który odczuwam też fizycznie - idzie od klatki piersiowej, przez czubek głowy i palce od stóp, czasem też w rękach (głównie w lewej) jakby to były jakieś wyładowania elektryczne. Klasyczne objawy somatyczne dla problemu jaki mam. Gdybym zapalił w takim stanie to jest stan przedzawałowy, piwo całkowicie wyłącza emocje i daje poczucie siły, ale jak się wypije więcej, albo wódkę to jest jeszcze większa tragedia, wręcz płaczliwość i dlatego ograniczam się do 1-2 piw naraz. Wiem, że tak też nie można, ale dopóki nie znajdę rozwiązania doraźne metody jakoś pomagają. A problem jest nie do rozwiązania na pewno przez psychoterapeutów. Może jakieś inne metody są, ale jeszcze na nie nie trafiłem.
Kocur pisze:Typowy uraz po nieudanym związku, a u niektórych to może przerodzić się w fobię przed związkami lub kobietami. Myślę, że jeszcze zmienisz zdanie za jakiś czas, jak emocje opadną.
Kocur pisze:Nie znasz powiedzenia, że leczony katar trwa tydzień, a nieleczony 7 dni?
Kocur pisze:Pisałem o tym kiedyś, ale nie było rozwiązania. Chodzi mniej więcej o to, że jeśli będę zawsze samotny, to nie ma sensu planowanie niczego, nie ma sensu żadne działanie, żaden rozwój. Miłość to moje jedyne marzenie, ale ono się nie spełni. Poza tym są jeszcze cele, ale one miałyby sens tylko gdybym miał szansę na miłość. Przyczyną samotności są złe upodobania seksualne, na które nie mam wpływu, nie są moją winą, nie mogę ich zmienić, usunąć, ani pogodzić się z samotnością do końca życia. Ja mam takie podejście, że kobiet jest bardzo dużo i miłość nie polega na myśleniu, że do końca życia będę tylko z tą jedną kobietą, a jak nie to muszę cierpieć. Cierpienie, które się pojawia po rozstaniu jest normalną sprawą, tylko, że u mnie jest inaczej i nie mogę pocieszyć się, że będzie inna dziewczyna, bo nie będę z żadną, nigdy. To jest najbardziej demotywujące i niszczące. Emocje mówią swoje, a rozum swoje i nie daję rady zmienić tych emocji. Mogę jedynie od nich uciekać i mogę zmieniać emocje w wielu sytuacjach, ale nie w tej, bo preferencje seksualne nie podlegają świadomej zmianie żadną znaną metodą, a pogodzenie się z samotnością jest niemożliwe, bo to naturalna potrzeba każdego z nas.
.Bover pisze:Kocurze, MJ to bardzo, baaaaardzo delikatna urzyweczka. Są duzo mocniejsze środki, które nie powodują tylko śmiechawy i zmułki. Są środki, które wprowadzają w euforie a nawet potężny błogostan. Oczywiście to ma swoje skutki uboczne, ale mery też je ma tylko mniejsze.
Bover pisze:Jak sie objawia ten stres. ? Próbowałes benzodiazepin ? Beta blokerów ? Antydepresantów jakiś.?
Bover pisze:Piwo to neurotoksyczna trucizna. Najlepiej jak najmniej go pić. Mówi to osoba, która przelała ogromne ilości go w swoim życiu.
Bover pisze:Ta, zawsze tak jest. Niestety. Wiele razy sobie obiecywałem, że sie nie zwiąrze. Po przedostatnim związku prawie rok unikałem tego - nawet gdy z jakąś dziwczyną dobrze sie rozmawiało urywalem to. Ale gdy pojawiła sie ta, po której teraz cierpie to opory zniknęły. Spotkałem swojego aniołka.
Obecnie chce za wszelką cene tego unikać. Będę sobie przypominał jak sie zwijałem z bólu po pani M. Mam plany nawet aby zablokować sobie opcje zakochiwania jeśli jest to możliwe.
Fobia przed związkami wyszla by mi na dobre .
Bover pisze:Nie. Nie wiem co to znaczy.
Bover pisze:Na forum jestem od niedawna. Nie znam tu nikogo. Czemu Twoja miłość ma sie nie spełnić.? Jakie są Twoje upodobania.?
Bover pisze:Samotność jest best . Może i potrzeba ale czy konieczność ? Znam osoby które nie wiążą sie i żyją.
Kocur pisze: Mocniejsze rzeczy są dobre żeby to doświadczyć i coś z tego wynieść i więcej nie brać, a przynajmniej ja tak do tego podchodzę.
Kocur pisze:Leków i narkotyków nie chcę, poza pojedynczymi testami.
Kocur pisze:Samo piwko nie jest trucizną. Dopiero dawka czyni z piwa truciznę, ale na pewno lepiej pić piwo niż mocniejsze trunki. Najlepiej pić okazyjnie.
Kocur pisze:Moim zdaniem warto dociec przyczyny nieudanych związków, przeanalizować swoje zachowanie i wybory (co Cię kręci w kobietach, bo być może z powodu wzorców z dzieciństwa podświadomie wybierasz takie kobiety, które Cię krzywdzą). Uważam, że poddawanie się nie ma sensu i tylko wpędza w jeszcze większą frustrację.
Kocur pisze:Szkoda gadać. Nie ma to większego znaczenia, bo pisząc o tym i tak nie rozwiążę problemu.
Kocur pisze:Na tej zasadzie można żyć bez jedzenia i picia (np na kroplówkach), bez relacji międzyludzkich, bez ambicji itd. Do życia potrzebujesz tylko jedzenia, które zaspokoi głód i deficyty, wody, powietrza. Tylko po co tak żyć? Życie jest potwornie puste i trzeba je czymś wypełnić, np do faktu jedzenia i picia dodać smak, tworzyć relacje z innymi, kochać, próbować używek itd. Można robić różne rzeczy, które wypełniają pustkę. Życie dla samej pustki, od której staramy się uciekać, bo jest zła to nie żadne życie, a wegetacja. Żyjąc cały czas z niezaspokojoną potrzebą może mi się udać najwyżej wyparcie lub odcięcie się emocjonalne. Oba stany nie są zdrowiem psychicznym.
Bover pisze:W przypadku psychodelików tak. Na stymulantach i depresantach to raczej nie o to chodzi .
Bover pisze:A jednak korzystasz z MJ i alkoholu .
Bover pisze:Alkohol jest neurotoksyczny, hepatoksyczny, obniża acetylocholine, wypłukuje elektrolity i tak dalej...
Etanol jest trucizną. Im mniej tym lepiej.
Bover pisze:Kocurze ja znam przyczyne nieudanych związków. Czytałem sporo o psychologii kobiet i uwodzeniu po tym jak przedostatnia dziewczyna mnie zostawiła. W ostatnim związku jednak byłem głupi i olałem swoją wiedze bo wierzyłem pani M. ,że jest okej ,że nigdy nie odejdzie, że jestem najważniejszy... bla bla bla.
Bover pisze:Ja sie nie poddaje, ja poprostu unikam uzależnienia od kobiety i chce normalnie funkcjonować . Wtedy mam więcej pieniędzy, czasu, moge rozwijac wiedze i pasje. Ja tego poprostu nie chce. Mam nadzieje ,że pieprzona natura mnie nie wciągnie kolejny raz w to bagno.
Bover pisze:Wtedy mam więcej pieniędzy, czasu, moge rozwijac wiedze i pasje.
Bover pisze:Nie trać wiary. O co chodzi.? I tak z Twoich postów wnioskuje ,że non stop o tym myślisz to co Ci szkodzi porozmawiać o tym z innymi.? Chyba, że sie bardzo wstydzisz to nie nalegam.
Bover pisze:Czytając Twoje posty myśle ,ze uważasz miłość za największy lub jeden z największych priorytetów w życiu. Jedzenie i woda są zdecydowanie ważniejsze, niezbędne do egzystencji. Bez partnera zdecydowanie latwiej żyć. Próbowanie używek nie jest niczym dobrym ani koniecznym.
Bover pisze:Uważam ,że można nie być w związku i być szczęśliwym.
Bover pisze:Nigdy nie będę szczęśliwy i dużo lepiej mi wyjdzie bycie samotnym niż jakis czas euforii i szczęścia za czas ogromnej rozpaczy,depresji do myśli samobójczych.
Bover pisze:Chyba ,że technologia pójdzie tak na przód, że będziemy Tworzyc ludzi, którzy będą mieli zamiast mózgu komputer (a cialo ludzkie) i zaprogramowany będzie na pełną wierność,oddanie,zakochanie i zaprogramowany nigdy nie zdradzać i być zawsze obok. A nie jak to robią dziewczyny - puste słowa na wiatr.
Full Moon pisze:Widzę Bover, że już zaczynasz kumać o co chodzi. Idź tą drogą.![]()
Tylko z ostatecznymi wnioskami się jeszcze wstrzymaj.
Kocur pisze:Też o to, bo można z tego wynieść doświadczenie poczucia mocy i potem je odpalić w odpowiedniej sytuacji ;)
Kocur pisze:No tak, ale ludzie mają tendencje do wyolbrzymiania takich informacji. Wszystko jest kwestią jak się tego używa. Im mniej tym lepiej, ale jednak alkohol w umiarkowanych ilościach nie robi spustoszenia w organizmie, a różne leki robią.
Kocur pisze:Myślę, że wydaje Ci się, że znasz przyczynę, ale to co myślisz nią nie jest. To tylko wersja jakiejś grupki osób i trzeba sobie zadać pytanie dlaczego mają takie, a nie inne zdanie. Dla mnie te wszystkie rady są niewiarygodne, a na pewno są nienaukowe...
Kocur pisze:Jesteś uzależniony po same uszy. Człowiek, który nie jest uzależniony w ogóle nie myśli o czymś takim.
Kocur pisze:A ja nie potrzebuję mieć pieniędzy, czasu, rozwijać wiedzy i pasji. Właściwie niczego mi nie potrzeba poza rozwiązaniem problemu, który mnie dręczy. Jeśli to się nie rozwiąże to niezależnie od innych spraw będę miał przerąbane, a moje cierpienie skończy się dopiero wraz ze śmiercią. Jeśli to rozwiążę, to dopiero wtedy pieniądze i pasja zaczną mieć sens.
Kocur pisze:Dlaczego mam nie tracić wiary? Nie istnieje żaden racjonalny argument na to. Raczej prawda jest dla mnie tak okrutna, że większość energii muszę pochłaniać żeby o tym nie myśleć i sztucznie łudzić się, że kiedyś znajdę rozwiązanie problemu. Ewidentnie ktoś musi mi pomóc, bo sam wyczerpałem już wszystkie próby rozwiązania problemu jakie przyszły mi do głowy.
Kocur pisze:Czyli jednak nadal mówimy o ucieczce od uczuć i łudzeniu się, że bez nich będzie ok. Nie będzie, chyba, że wytworzysz taki mechanizm obronny i odetniesz się od odczuwania emocji. Wtedy można lecieć sobie na autopilocie i czas płynie szybciej, głupota rośnie, życie funkcjonuje w trybie robota.
Kocur pisze:Widać brak zaufania spowodowany skrzywdzeniem. Oczekujesz od dziewczyny wierności, ale masz przekonanie, że kobiety są niewierne. Są wierne, tylko jeszcze takiej nie spotkałeś. Zawsze w każdym społeczeństwie ludzie wartościowi stanowią mniejszość i płeć nie ma tu żadnego znaczenia. Kobiety znacznie się od nas różnią w wielu kwestiach, ale moralność zależy akurat od wychowania. I nie warto za wcześnie zbyt wiele oczekiwać, nawet jeśli się kocha. Bover
ja uważam, że Twoje problemy są do rozwiązania przez coaching. Zmiana kilku przekonań może Ci pomóc być szczęśliwym.
Bover pisze:Niema opcji, że odpalisz tą moc po doświadczeniu. Biorąc stymulant zachodzi sporo zmian w minerałach, neuroprzekaźnikach, poziomie glukozy itd...
Bover pisze:Zależy też jakie leki. Niektore są dobre, niektore potrafią sporo namieszać. Ja z alko przesadzałem w życiu i z doświadczenia wiem ,że msakruje organizm i psyche. Teraz pije bardzo mało i sie czuje duzo lepiej. Generalnie siedze w temacie i legalność to żaden wyznacznik - alkohol mocno ora a wiele zakazanych środków przez prawo ma mniej skutków ubocznych chociaz by maryśka o której pisaliśmy.
Bover pisze:Nie zgodzę sie z Toba. Dosyć czytałem co nieco testowałem swojego czasu i wiedza z mych źrodeł wydaje mi sie wiarygodna. Moje główne źrodło wiedzy to Marcin "Adept" Szabelski. Poczytaj o jego osobie jeśli zechcesz. Ma ogromną wiedze i uczył sie u najlepszych uwodzicieli na świecie. Nie korzystam z jakis blogów anonimowych osób, czy rad z YT równierz jakis anonimów...
Bover pisze:Więc ujmę to inaczej: będę unikał zakochiwania się by nie być bezpośrednio od danej osoby uzależnionym. Pozatym nie zgodze sie też z dalszą wypowiedzią. Można o czymś rozmawiać i nie być uzależnionym od tego. Pisząc uzależnienie mam na myśli, że nie moge bez czegoś wytrzymać.
Bover pisze:Każdy ma inne priorytety, cele. Gdyby wszyscy byli tacy sami było by nudno .
Bover pisze:Bo tracąc wiare na rozwiązanie napewno tego nie rozwiążesz. Skoro piszesz ,że łudzisz sie ,że znajdziesz rozwiązanie najwyraźniej jej nie straciłeś do końca.
Bover pisze:Nie chcesz pisać to nienamawiam. Wspomniałeś coś o seksualności. A co gdyby farmakologicznie zablokować całkiem libido ? Nie wiem o co chodzi więc rzucam tak poprostu swą myśl.
Bover pisze:Pisząc ,że nie będę szczęśliwy miałem na mysli związek. Generalnie mogę być i zakładam ,że będę. Oczywiście fajnie by było być w szczęśliwym związku na stałe ale i bez tego można być szczęśliwym. Mam swoje pasje i zajęcia które sprawiają mi radość. Poza tym generalnie jestem samotnikiem. Pamiętam czasy gimnazjum. Byłem samotny, miałem pasje i kumpli z tą samą - żyliśmy praktycznie tylko tym i było świetnie.
Bover pisze:Mnie nie spotkała zdrada (chyba?). Zależy które są wierne i zalezy to też od wielu czynników i okoliczości ...
Brak zaufania fakt. Ale byłem w kilku związkach i słyszałem zapewnienia "Na zawsze, Tylko Ty, nigdy nie odejde". W ostatnim związku (po którym obecnie cierpie) czytałem lub słyszałem każdego dnia ze 15-20 razy "Kocham Cię" i po kilka razy o wiernosci oddaniu i miłosci na zawsze oraz jak przepotęzna. Bullshit ;).
Kocur pisze:Nie odpalę haju, ale go w pewien sposób pamiętam. Mogę więc modelować swoje zachowanie pod pewien szablon jaki daje narkotyk. To się przydaje, np kiedy czuję, że znikają problemy, to potem mogę przywołać w pamięci stan bez problemów i on nie będzie taki czysty, ale jest z tego jakaś korzyść.
Kocur pisze:To czysty marketing.
Kocur pisze:Moim zdaniem to strach przed uczuciami, angażowaniem się. Jeśli chodzi o uzależnienie, to ja nie piszę tylko o rozmowach - alkohol to główny motyw życia wielu ludzi, którzy nie piją od 20 lat. Coś tu chyba jest nie tak, prawda? Znałem osobę, która miała problem z kobietami, a konkretnie z wejściem w związek. Dziś ta osoba prowadzi stronę, na której pisze negatywne rzeczy o kobietach i o dziwo znalazł nawet grupę popleczników. Ich głównym motywem jest to, że czują się lepsi od kobiet, nie potrzebują ich, ale cała idea jest skupiona na kobietach. Nieco podobnie mam z kościołem - czułem uraz, więc skupiałem się na jechaniu po katolikach przez spory czas po samym odrzuceniu religii.
. Angażowałem sie na maksa i zakochiwałem. I co dostałem ? Miesiąc psychicznej śmierci. Teraz coraz lepiej sie robi. Kocur pisze:Ale ja nie chcę mieć tak jak mam. Wolałbym żeby pieniądze były dla mnie celem, czy samo utrzymanie się przy życiu mogłoby nim być. Ja tego nie mam i wręcz wolałbym nie żyć, więc nie mam motywacji do robienia czegokolwiek. A wszystko przez to, że moje jedyne marzenie to coś z czym muszę walczyć i się tego pozbyć, a pozostałe rzeczy są przymusem, nakazem, który muszę robić mimo, że mam cierpieć i nie wolno mi się cieszyć.
Kocur pisze:Czyli mam wiarę i mimo to nie ma rozwiązania, a zdaniem fachowców ono nie istnieje.
Kocur pisze:a innym razem musiałem walić gruchę 15 razy
Kocur pisze:Farmakologicznie nie da się zablokować popędu. Byłem w tej sprawie u seksuologa i powiedział, że tak się robi tylko zboczeńcom, którzy nie panują nad popędem i mogliby kogoś skrzywdzić.
Kocur pisze:Ja z kolei na odwrót - potrzebuję samotności, ale potrzebuję też ludzi i relacji z nimi.
Bover pisze:To weź heroine po której będziesz w niebie, bedziesz w pełni szczęśliwy, niewrażliwy na złe emocje i potem to odpalaj non stop w jakimś stopniu .
Bover pisze:IMO z jednej strony tak. Z drugiej prawdziwa, przydatna wiedza. Marcin ma nawet filmiki jak podchodzi do kobiet i je podrywa. Mysle ,że przekonał bys sie do niego gdybyś z NEUTRALNYM podejściem podszedł do jego osoby, poczytał troche i poogladał materiały.
Bover pisze:Ujął bym to raczej strach przed kolejnym nozem w samo już poranione serduszko . Angażowałem sie na maksa i zakochiwałem. I co dostałem ? Miesiąc psychicznej śmierci. Teraz coraz lepiej sie robi.
Bover pisze:To ,że czegoś nie odkryto nie znaczy ,że tego czegoś nie ma. Ja tez mam pewne problemy ze zdrowiem z którymi walcze od lat i nie moge ich wyleczyć nawet z pomocą różnych ludzi...
Ale nie trace wiary. Myśle ,że mam coś genetycznie spiepszone.
Bover pisze:To przebija dwukrotnie mój rekord
Bover pisze:A wiesz ,że lekarze w Polsce są do d***.? Z tego co wiem dało by sie. Ja sam jak spiepszyłem sobie przypadkowo coś z testosteronem to miałem długi okres zanik libido. W tamtym czasie raz podczas imprezy pijana dziewczyna w klubie dotykała mnie ręką po kroczu a ja nie czułem żadnego podniecenia...
Bover pisze:Ja czasami też lubie wyjść do ludzi ale generalnie mam swoje ścieżki.
Kocur pisze:A co konkretnie Ci dolega?
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość