NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: aartefax » 16 października 2014, o 23:01

''Ze względu na chęć rzetelnego diagnozowania opętania trzeba uwzględnić kwestię dokładnego rozróżnienia płaszczyzn metodologicznych i ścisłego przestrzegania kompetencji, które wynikają z ograniczeń metod stosowanych w obrębie każdej dyscypliny badawczej. Wszelkie redukcyjne traktowanie zjawiska, zarówno wtedy, kiedy za wszelką cenę sprowadza się je do choroby psychicznej, jak i wtedy, kiedy we wszelkich objawach przeżywanych przez człowieka doszukuje się wpływu złego ducha, jest poważnym nadużyciem metodologicznym.
Wieloletnie doświadczenie naukowców zajmujących się zjawiskiem opętania wskazuje, że najbardziej skuteczne w kwestii diagnozowania i terapii są takie oddziaływania, które są owocem współpracy zarówno teologów jak i psychiatrów. W zespole terapeutycznym PCTS mamy kadrę psychoterapeutów, w skład których wchodzą zarazem psychologowie, psychiatra i duchowny (mający podwójne specjalizacje). Dzięki temu proces diagnostyczny ma szansę większej trafności, co z kolei sprawia, iż proces terapeutyczny przebiega także w dobrym kierunku. Istnieją takie sytuacje, w których po konsultacjach odsyła się osoby do egzorcystów diecezji warszawskiej, gdy występują zjawiska które nie są związane ściśle z kategoriami psychiatrycznymi i psychologicznymi.''


http://warszawa.pcts.pl/arts/TRANS-OPET ... a1-29.html


http://www.rp.pl/artykul/447136.html

Egzorcysta i tak musi być w kontakcie z psychologiem czy psychiatrą.
Większość jest rozczarowanych jak trafia zamiast na egzorcyzmy do psychologa.
Mój kolega tak miał.
Wyjątkowo wizyta u egzorcysty nic nie kosztuje.
Tego typu problemy dotyczą głównie tych co bawią się w jakąś ezoterykę i rzeczywiście ateiści z tym mają spokój gdyż oni w to nie wierzą i w to nie wchodzą.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Ksenia

Re: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: Ksenia » 17 października 2014, o 20:57

Wchodzimy w ciężkie tematy i próbujemy ugryźć je z każdej strony.

Jednym ze sposobów jest całkowite zanegowanie świata duchowego i uznanie tylko materializmu z naukowym poparciem. Jeżeli jest to pomocne i hamuje wszelkie fantasmagorie, to jestem za tym, aby odrzucić wszelkie religie i całą ezoterykę.
Może to pomóc w pozbyciu się myślenia czarno-białego i uwolnić się od winy związanej z bogiem i szatanem.
W swej prawdziwej naturze człowiek jest niewinny. Wina to iluzja wpędzająca czasem w samobiczowanie i lęki.

Mimo wszystko uważam, że zawsze jest nadzieja na uzdrowienie.
https://www.youtube.com/watch?v=78l4DTEnOGk :kwiatek

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: Kocur » 18 października 2014, o 12:44

Nie ma co straszyć opętaniami bo to tylko jedno z katolickich wierzeń. Chyba nikt rozsądny nie wierzy w duchy opętujące, które są świadomymi istotami b o takie wierzenie jest zabobonne i nielogiczne, ktoś będący bardziej w temacie może interesuje się polami informacji, wahadłami i tu szuka rozwiązania, przyczyna może też mieć podłoże biologiczne chociaż to pewnie rzadkość. Na diagnozę schizofrenii też jest jeszcze za wcześnie a wg mnie to jedna z gorszych diagnoz i lepiej takiej nie dostać. Niestety niektórzy psychiatrzy rzucają na oślep diagnozami, przepisują leki i tylko przyklejają etykietki zamiast pomagać.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

MintChocos
Posty: 2
Rejestracja: 13 października 2014, o 13:51
Reputacja: 0
Płeć: K

: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: MintChocos » 21 października 2014, o 12:15

Przepraszam, ze dopiero teraz odpisuję i bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
W efekcie- nadal nie wiem co robić, sama nie wiem z drugiej strony na co liczyłam, że ktoś zdiagnozuje on-line mój przypadek i powie jak postępować???
Najprawdopodobniej zdecyduję się na ta opcję z psychoterapeutą, spraawdzilam juz nawet najbliższe adresy w moim mieście.
Mam tylko nadzieję, że to nie bedzie psychiatra, mam z tym niezbyt dobre wspomnienia związane.
Leczyłam juz depresję i nerwicę i oprócz tony pzreroznych leków nie otrzymałam żadnej pomocy.
Z kolei psycholodzy u których byłam przed psychiatrą to od razu kierowali mnie do tego drugiego.
Ja tak naprawdę w głebi duszy nie uważam, żeby to był jakiś problem z psychiką, z drugiej strony który chory psychicznie uważa, że jest chory- racja?
Co do schizofrenii to nawet nie bardzo wiem, jakie sa objawy, żeby ją w pelni zdiagnozować. Z tego co wyczytalam w necie, to u mnie występują:
1. Halucynacje, czyli widzenie głównie kul światła, czucie, że ktos/coś jest przy mnie.
2. Depresja, lęk, uczucie przygnębienia, zmęczenia- czasami, ale nie wystepuje u mnie poczucie niskiej wartości.
3. Poczucie izolacji, osamotnienie- tak mam w zasadzie od poczatku swojego życia, teraz jestem na takim etapie, że czuję się samotna ale nie w sensie negatywnym, jest mi z tym dobrze, lubię cisze i spokój.
I to by było w zasadzie tyle, tylko sa to objawy stwierdzone subiketywnie, może w rzeczywistoscie jest ich wiecej.

KSENIA poradziła, żeby zintegrować lęki- ale co to oznacza w praktyce tak naprawdę? Mam sie poddać, jak cos widzę i zobaczyć co z tego wyniknie?

Niewinny
Posty: 1752
Rejestracja: 9 lipca 2014, o 03:59
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: Niewinny » 21 października 2014, o 13:27

Kule światła a ty idziesz do psychoterapeuty, ech...
Ja miałem różne wizję/odczucia tortur a i tak uważam że to jest dobre bo teraz umiem jakby przez niech chodzić bez odczuwania strachu i obrzydzenia.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: Kocur » 21 października 2014, o 17:44

MintChocos pisze:Leczyłam juz depresję i nerwicę i oprócz tony pzreroznych leków nie otrzymałam żadnej pomocy.



To już widzę jedną z hipotetycznych przyczyn Twoich obecnych objawów. Jakie leki brałaś?
MintChocos pisze:KSENIA poradziła, żeby zintegrować lęki- ale co to oznacza w praktyce tak naprawdę? Mam sie poddać, jak cos widzę i zobaczyć co z tego wyniknie?



Dobrze, że idziesz na terapię, tam pewnie też będą się tym zajmować. Póki co obserwuj to co się dzieje i staraj się nie wchodzić w pełni w te uczucia jakie wtedy powstają tylko patrzeć na nie z boku i analizować. Jeśli czujesz np lęk to nie poddawaj się mu ani nie próbuj go tłumić tylko obserwuj i opisz sobie, że to jest lęk. Jaki on jest? Opisz go. Skąd się wziął? Co możesz myśleć żeby się nie bać? Jak możesz ulepszyć tę myśl? Pobaw się w wyobraźni ze zmianą wyobrażeń. Czemu te myśli Ci służą? Znajdź przynajmniej 3 przykłady na to, że do czegoś Ci są potrzebne, postaraj się znaleźć ideę z jakiej to wychodzi. Następnie podejmij decyzję czy chcesz je dalej mieć czy lepiej Ci będzie bez nich. Podziel w wyobraźni obraz na pół i po jednej stronie wyobraź sobie siebie z tymi myślami i halucynacjami a po drugiej bez nich. Wyobraź sobie, że niechciana wizja się zmniejsza, ciemnieje, staje się coraz mniej wyraźna i nie jest realna tylko jest np obrazem w kinie, na który Ty patrzysz. Z tego obrazu z drugiej strony wyłania się to czego chcesz. Podziękuj starym myślom za spełnienie swojej roli i przyjmij nowe, wyobraź sobie, że obraz staje się coraz ostrzejszy, Ty stopniowo przestajesz patrzyć na ekran i stajesz się uczestniczką wydarzeń, którymi już Ty sterujesz. Wyobraź sobie jak najwięcej szczegółów, dodaj jakąś przyjemną scenerię, zapachy. Postaraj się jak najgłębiej w to wczuć, w ogóle nie musisz robić dokładnie tego co napisałem tylko po swojemu. Takie ćwiczenia są dobre kiedy w nie wchodzisz, odczuwasz emocje ale obserwujesz je z boku zamiast utożsamiać się z nimi. Ty to nie emocje, nie myśli ale jesteś ich właścicielką i masz możliwość je zmieniać. Najważniejsze to pogodzić się z tym co jest i wtedy ewentualnie wyrazić wolę zmiany. Takie historie jak Twoja mogą akurat okazać się świetną wiadomością i przejściem z roli utożsamiania się z ego do bycia obserwatorem i w dużej mierze kreatorem swojego życia.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Ksenia

Re: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: Ksenia » 21 października 2014, o 21:12

Tutaj można poczytać o integracji, czyli scalaniu stłumionych, czyli wypartych oraz traumatycznych sytuacji, które są przyczyną lęków.
http://zenforest.wordpress.com/2008/06/ ... ebirthing/

Czuję, że w Twoim przypadku jednak potrzebny będzie dobry psychiatra we współpracy z psychologiem.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: Kocur » 22 października 2014, o 00:04

Kseniu chyba nie za bardzo rozumiem ideę rebirthingu. Odniosę się do fragmentów artykułu, który wkleiłaś:

"To stały ubytek subtelnej energii, dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, rok po roku. Sen i normalny wypoczynek nie rozluźniają tych napięć i większość ludzi przeżywa swoje życie z tym dodatkowym brzemieniem, które drenuje ich życiowe energie."

A co z myśleniem tu i teraz? Zgodnie z tym czego się nauczyłem nie da rady dotrzeć do pierwotnej przyczyny więc trzeba pracować ze skutkami. Czas jest tylko iluzją a przeszłość to tylko obrazy w głowie więc bierzemy obecny obraz powodujący napięcie i robimy z nim porządek nie godząc się na zło bo to byłby świadomy upadek tylko zmieniając przekonanie na takie, które przyniesie nam dobro a na wielu złych rzeczach, które siłą rzeczy nie z własnej woli poznaliśmy nie warto koncentrować uwagi. Wyparcie następuje tu i teraz więc wystarczy przestać wypierać mówiąc sobie, że to tylko myśli, mogę je zmieniać a wtedy one będą tworzyć lepszą przyszłość. To co było jest dla nas niedostępne i zniekształcone.

" Faktem jest, że nie ma niczego, co należałoby usunąć. "

Mam przeciwne zdanie, w drodze do rozwoju warto usuwać złe przekonania.

Złe czyli te powodujące dyskomfort, problemy, nie są zgodne z naszą wolą.

"Wiara, że istnieje cokolwiek, co trzeba usunąć, było pierwotną przyczyną wszystkich stłumień."

Przyczyną była wiara, że to zła prawda a tej nie zmienimy więc wypieramy. Uwolnienie daje uświadomienie sobie, że to tylko wierzenie a nie prawda.

Dalej zresztą jest o tym napisane:

"Jeśli oceniamy coś jako złe lub niesłuszne i wierzymy, że to prawda, wtedy reagujemy zazwyczaj odrzuceniem albo wycofaniem świadomości z tego obszaru który „złe” obejmuje.

Ta forma odrzucenia i braku akceptacji – jest główną przyczyną stłumienia."

Dlatego akceptacja zmienia podejście do problemów ale raczej nie zmienia ich samych. Da psychiczny komfort ale niekoniecznie efekt i rozwój (jako metoda sama w sobie, jako dodatek do innych metod wygląda bardzo ciekawie).

"Tak naprawdę doświadczyliśmy czegoś, co początkowo było doskonałe i naturalne, a następnie dopiero zdecydowaliśmy(osadzili), że jest to złe lub niewłaściwe."

No zgwałconej kobiecie bym tego nie powiedział, chorującym dzieciom też. Komuś kto musi robić coś wbrew swojej woli tak samo. Zła jest dużo i wydaje się, że więcej niż dobra (ludzie sami to tworzą) a zadaniem człowieka jest kierowanie świadomości na pozytywne strony. Siłą rzeczy musimy się godzić z tym, że są negatywy i po to o nich wiemy żeby ich unikać.

"Wiara, że coś jest złe czy nie w porządku, tworzy dualizm i oddzielenie od prawdy."

Wiara w to, że wszystko jest w porządku jest niezgodna z prawdą i powoduje dysonans poznawczy i chyba też wypieranie.

"Jedyną niekorzystną rzeczą we wszechświecie są punkty widzenia"

Wg mnie są korzystne :)

"jeśli z jakichkolwiek powodów zdecydowaliśmy, że nie lubimy jabłecznika, to tym samym podjęliśmy decyzję, by mieć nieprzyjemne fizyczne uczucie za każdym razem, gdy go jemy, czy nawet myślimy o nim."

Nie decydujemy o swoich smakach i odczuciach, gustach. One po prostu są :)

"On po prostu JEST.
Gdybyśmy kiedyś zjedli go trochę i zdecydowali, że nam smakuje, oznaczałoby to zmianę naszej decyzji o tym, jaki on naprawdę jest."

Nie mamy decyzyjności w tych kwestiach, to nasza indywidualność i dlatego każdy lubi co innego.

"Każda myśl tworzy w ciele podobny wzór energetyczny, który w końcu kiedyś ujawni się w życiu."

Na całe szczęście nie każda. Gdyby tak było wiat byłby koszmarem. Myśli, przekonania niezgodne z prawdą po prostu się rozpadają.

" Jeśli ktoś podtrzymuje myśl „Ludzie mnie ranią”, wywołuje ona lęk w jego ciele, a w życiu – negatywną reakcję innych ludzi."

Albo zdobędzie przyjaciół mających udowodnić tej osobie, że wcale nie ranią :)

"Kiedy jakiś pogląd czy przekonanie zostaje stłumione, trafia do podświadomości i nie jest już dłużej jedynie przekonaniem, lecz doświadczane jest jako rzeczywistość tej osoby"

Albo zabijamy to innym silniejszym przekonaniem wybierając je a odrzucając świadomie niekorzystne przekonanie. Z natręctwami walczy się w ten sposób - klasyfikując to jako natręctwo i świadomie tłumiąc, ignorując, kierując uwagę gdzie indziej - tworząc w to miejsce nowy wzorzec.

"Wydaje się, że większość ludzi rozpoczyna proces tłumienia już podczas narodzin. Jeśli nie pamiętasz swoich narodzin prawdopodobnie rozpocząłeś tłumienie od tego momentu."

A istnieje ktoś kto pamięta ten moment? :)

"Wszystko, co trzeba zrobić, by zintegrować cokolwiek, to: przestać oceniać to jako „złe”."

Tak nie można, lepiej oceniać ale nie identyfikować się z oceną i nie uzależniać od niej niczego.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: Prometeusz » 22 października 2014, o 02:49

W efekcie- nadal nie wiem co robić, sama nie wiem z drugiej strony na co liczyłam, że ktoś zdiagnozuje on-line mój przypadek i powie jak postępować???


No tak to rzeczywiście nie działa. :) Cała sztuka w rozwoju duchowym polega na tym, że nie trzeba nic robić, a po prostu żyć. Ty masz po prostu w tym życiu dodatkowe atrakcje. Jeśli czujesz się odcięta od życia to znaczy, że utożsamiłaś się z problemami. Te oczywiście trzeba rozwiązywać, ale nie warto z nimi się utożsamiać. Pierwszą wskazówkę - obserwuj, nie wchodź cała w to - dostałaś. Nie próbuj się nawet leczyć - po prostu zacznij dbać o zdrowie (również te psychiczne). W ramach dbania o zdrowie, skontaktuj się ze specjalistami (głównie po to aby wykluczyli jakieś dodatkowe czynniki wpływające na twój stan i pomogli Ci w pierwszych krokach). Ostatecznie nikt nam nie pomoże, jeśli sami sobie nie pomożemy.

Przyjście bez oczekiwań to bardzo dobra sprawa. Tylko tak można słyszeć naprawdę :)

Najprawdopodobniej zdecyduję się na ta opcję z psychoterapeutą, sprawdziłam już nawet najbliższe adresy w moim mieście.


Bardzo dobrze :)

Nie zrozum tego źle, nie nakłaniamy Cię tu do jakiś konkretnych usług. W zasadzie chodzi po prostu by zacząć, przejść pewny odcinek drogi w towarzystwie (odpowiednim) a potem już chodzić o własnych siłach.

Mam tylko nadzieję, że to nie bedzie psychiatra, mam z tym niezbyt dobre wspomnienia związane.
Leczyłam juz depresję i nerwicę i oprócz tony pzreroznych leków nie otrzymałam żadnej pomocy.
Z kolei psycholodzy u których byłam przed psychiatrą to od razu kierowali mnie do tego drugiego.


To raczej wychodzi tu małość ludzi. Trzeba dobrze trafić. Choć powiedziałbym, że to raczej system jest niewłaściwy, a nie ludzie. Odbiór psychiatry jest taki, że on próbuje wpłynąć na nas bezpośrednio i czysto racjonalnie poprzez leki. A psychika ludzka tak nie działa i ludziom w kontaktach z nim brakuje tego obyczajowego elementu "że pogada, wysłucha, zrobi jakiś rytuał", a on tylko leki przepisuje.... No, ale świata tak łatwo nie zmienimy i trzeba sobie uświadomić, że psychiatra nie jest od spełniania naszych oczekiwań i potrzeb, a od poznania naszego problemu i skutecznej interwencji, całą resztę załatwmy gdzieś indziej w inny sposób.

Ja tak naprawdę w głebi duszy nie uważam, żeby to był jakiś problem z psychiką, z drugiej strony który chory psychicznie uważa, że jest chory- racja?


Wszyscy jesteśmy chorzy w pewien sposób :) Problemy to część życia, tak więc wolnym i zdrowym nie jest ten kto nie ma przypadłości, ale ta osoba, która umie się wobec tego zdystansować. Ta moja koleżanka, o której mówiłem, ma różne jazdy, których jej zazdroszczę trochę, miała epizody z psychiatrą, ale odkąd sobie uświadomiła pewne sprawy już nie chodzi do doktora. Po prostu sobie świetnie żyje, a to czy ktoś ją oceni jako chorą to ma gdzieś, znaczy się by jej to nie przeszkadzało, bo wie o tym, że każdemu coś dolega, a ona po prostu ciekawiej. :)

Co do schizofrenii to nawet nie bardzo wiem, jakie sa objawy, żeby ją w pelni zdiagnozować. Z tego co wyczytalam w necie, to u mnie występują:
1. Halucynacje, czyli widzenie głównie kul światła, czucie, że ktos/coś jest przy mnie.
2. Depresja, lęk, uczucie przygnębienia, zmęczenia- czasami, ale nie wystepuje u mnie poczucie niskiej wartości.
3. Poczucie izolacji, osamotnienie- tak mam w zasadzie od poczatku swojego życia, teraz jestem na takim etapie, że czuję się samotna ale nie w sensie negatywnym, jest mi z tym dobrze, lubię cisze i spokój.
I to by było w zasadzie tyle, tylko sa to objawy stwierdzone subiketywnie, może w rzeczywistoscie jest ich wiecej.


Nawet jeśli, to tego się nie leczy. Chodzi po prostu by poprawić komfort i zdolność radzenia sobie danego człowieka. Czyli czy schizofrenik czy nie to wychodzi na jedno. ;-)

KSENIA poradziła, żeby zintegrować lęki- ale co to oznacza w praktyce tak naprawdę? Mam sie poddać, jak cos widzę i zobaczyć co z tego wyniknie?


Z artykułu który podała dochodzę do wniosku, że jest to rzecz prosta którą się różnie nazywa w różnych systemach. W transerfingu jest to koordynacja zamiaru. W psychologii i mindfulness, to akceptacja. Ona jest dużą siłą leczącą i uwalniającą. To bardzo prosta rzecz, co nie znaczy, że łatwo ją osiągnąć czy też chociażby zrozumieć, a już przekazać jest ciężko. Po to są te systemy w ogóle wymyślane, aby człowiek mógł "zatrybić", potem jak to zrobi to system zaczyna być zbędny. Mówiąc psychologicznie jest to zmiana nawyku w postawie życiowej i emocjonalnej. Nie walczysz z niczym, ale akceptujesz, rozumiesz i zmieniasz. To jak taniec, albo jazda na rowerze, czy pływanie. Na początku trochę dziwne, bo się tego oduczyliśmy poprzez programowanie społeczne, ale z czasem to nasza natura sama się odzywa i już jest z górki. System sama już sobie wybierz który Ci pasuje. W sumie jeśli chcesz przejść terapię to logicznym dodatkiem do tego byłby trening mindfulness. Nie wiem jak to koreluje ze schizofrenią, ale chyba jakoś się łączy skoro są nawet książki o tym: http://etd.lib.umt.edu/theses/available ... _10128.pdf (niestety po angielsku)

Ksenia

Re: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: Ksenia » 22 października 2014, o 06:54

Full, bardzo wypośrodkowana odpowiedź. :ok

Kocur, nie będę odpowiadała na Twoje pytania, bo nie lubię czepiania się słówek. Niech każdy weźmie to, co mu się podoba, a resztę zostawi. Szanuję Twoją opinię, ale nie ma we mnie chęci udowadniania czegokolwiek.

,,Gdy po raz pierwszy uczyliśmy się Rebirthingu, prawdopodobnie podano nam formalne określenie tego, czego technika dotyczy - Rebirthing jest procesem osobistego rozwoju, wykorzystującym technikę oddychania do usuwania psychicznych, mentalnych i emocjonalnych bloków i napięć.
Prawdopodobnie powiedziano nam, że rozszerzenie świadomości zachodzi w miarę oczyszczania organizmu, pozwalając na naturalny przepływ życiodajnej energii do trzech głównych funkcji naszego Istnienia (intelektu, emocji i ciała fizycznego). Rozdzieliłem te trzy funkcje, aby określić każdą z nich niezależnie. Naprawdę są one oddzielone, lecz funkqonują jako jeden działający zgodnie i dla dobra naszego i całej ludzkości, system. Jesteśmy pełni, kompletni i mamy wszystko, czego potrzebujemy właśnie teraz. Powodem, dla którego możemy nie czuć się w ten sposób, jest to, że oddzieliliśmy się od siebie samych, czyniąc kochające energie kosmosu "złymi", poprzez tłumienie ich. To stwarza iluzję separacji, samotności i nieszczęścia, co z kolei tworzy nagromadzenie napięć przejawiające się jako bloki energii tych trzech funkcji. Przez oczyszczenie się z tych ukrytych bloków, integrujemy intelekt, emocje i fizyczność, co potem łączy naszą jaźń przejawioną, z naszym wyższym, duchowym Ja.
Ostatecznym celem życia jest odnalezienie naszej Wewnętrznej błogości. Możemy wykorzystać do tego techniki takie jak Rebirthing, który jest według mnie jedną z najbardziej efektywnych metod odnajdywania tego "Królestwa Niebieskiego Wewnątrz Nas".

Rebirthing nie zajmuje się uczeniem niczego nowego. Wszyscy już posiadamy instynktowną znajomość Prawdy. Rebirthing jest oduczeniem się wszystkich tych kłamstw, fałszu, strachu, złości, nieszczęścia itp., wszystkich tych iluzji i pozwalaniem aby odeszło wszystko to, co fałszywe.
Nauka Rebirthingu jest po prostu przetwarzaniem wzorców energii zaaktywizowanych w dowolnym momencie, nie tylko podczas sesji Rebirthingu. W trakcie sesji Rebirthingu używamy świadomego, Połączonego Oddychania, by zaktywizować stłumienia. Lecz w obliczu trudnej sytuacji, takiej jak kłótnia rodzinna czy konfrontacja z kimś, podczas której kiedyś albo dusiliśmy się ze złości, reagowaliśmy gniewem, albo tłumiliśmy to doświadczenie, możemy przepracować je natychmiast. Nie musimy nic robić, aby uaktywniać energię w takich wypadkach, ponieważ już zostaliśmy uaktywnieni. Energia z przeszłych stłumień (naszego ego i uwarunkowań), wypłynęła na powierzchnię i stała się bezpośrednią przyczyną obecnej ,,trudnej sytuacji".

Co za cudowna okazja, aby zintegrować nasze przeszłe błędy od razu i możemy na przykład:
1. Łagodnie oddychać wewnątrz naszego uczucia niepokoju. Oddychanie może być na tyle łagodne, aby nie zwracać uwagi na nas i na to co robimy. Oddychanie prowadzi do pełnego uaktywnienia tego szczególnego wzorca energetycznego.
2. Skupić pełną uwagę na tym, co czujemy i w jakiej części ciała to odczuwamy. To przyspieszy uaktywnienie i zacznie integrować tę energię. Lecz co szczególnie istotne, przenosi nas w tę najbardziej znaczącą "chwilę obecną". Pamiętajcie, to jedyna chwila jaka istnieje i dlatego jest najważniejsza w całym naszym życiu (PEŁNA ŚWIADOMOśĆ).
3. Zaakceptować to, co dzieje się właśnie teraz, jako część czegoś, co sami stworzyliśmy, wziąć za to odpowiedzialność, uznać to i pokochać. Kochajmy siebie za odczuwanie niepokoju. Otwórzmy się na pełne doświadczanie, które pozwoli nam zacząć kochać osobę z którą się konfrontujemy (CAŁKOWITA AKCEPTACJA).
4. Rozluźnić wszystkie mięśnie, których nie używamy w tej chwili i zobaczyć, że nie ma zagrożenia dla naszego WEWNĘTRZNEGO PRAWDZIWEGO JA.
5. Zdać sobie sprawę z tego, że to co się dzieje w tym konkretnym momencie, jest całkowicie właściwe, co czyni obecną sytuację doskonałą. Pamiętajmy: żadne uczucie, działanie ani żadna osoba nie jest nigdy "zła". Tylko formy myślowe, które fałszywie zabarwiają nasze postrzeganie rzeczy, mogą być niewłaściwe. Nawet myśli same w sobie nie są złe, lecz są po prostu używane do ukrywania Prawdy. To co dzieje się wokół nas, nie jest ważne, lecz to co dzieje się wewnątrz nas, co kształtuje naszą reakcję na zewnętrzne wydarzenie. "Każdy robi właściwe rzeczy, we właściwym miejscu i we właściwym czasie".

Kiedy stosujemy pięć składników Rebirthingu, nie ma powodu, abyśmy kiedykolwiek znów czuli się nieszczęśliwi, tak długo jednak, dopóki pozostaniemy w pełni świadomi. Możemy rozszerzyć proces odradzania na każdą dziedzinę naszego życia, możemy integrować wszystko, wtedy kiedy się wydarza. Możemy integrować energię z przeszłości, używając pięciu składników w momencie gdy się ujawnia i w ten sposób możemy przetwarzać negatywizm, jedząc posiłek, oglądając telewizję, idąc ulicą, prowadząc samochód, rozmawiając z kimś czy w trakcie słownej utarczki. Pięć składników Rebirthingu daje nam narzędzie nie tylko do oczyszczenia wszystkich decyzji o tym, co "złe" w przeszłości, ale także do skutecznego radzenia sobie w każdej nowej i prowokującej sytuacji, jaką możemy napotkać na bieżąco. ONE DZIAŁAJĄ, dopóki ich używamy.
Największa trudność leży oczywiście w pamiętaniu o tym, aby zastosować je w depresji, kiedy jesteśmy pochwyceni przez ego i czujemy zalewającą nas falę wściekłości itp. Jednak dzięki praktyce używania ich w każdej okoliczności do przetwarzania drobnych irytacji, przypuszczalnie będzie nam łatwiej użyć ich, kiedy w naszym życiu nastąpi duży "kryzys". Jeżeli jesteśmy odradzani lub odradzamy się sami regularnie (raz w tygodniu) i używamy Afirmacji, to budujemy pozytywne nawyki i wzorce zachowań, które przyjdą nam z pomocą, kiedy będziemy ich potrzebować. Ale najważniejsze jest to, że oczyszczamy system ze starego uwarunkowania, które kiedyś zmuszało nas do reagowania w pewien negatywny sposób. Tak więc teraz, kiedy system: umysł/ciało staje się czysty, nasza świadomość naturalnie rozszerza się tak, aby objąć nasz "Wewnętrzny" przepływ współczucia, radości, pokoju i twórczej ekspresji.
Więc mamy to! Czy Rebirthing może dać nam pełną samorealizację? Odpowiedź brzmi tak, ale nie wierzcie ani jednemu napisanemu tu słowu, bez wypróbowania tego. Spróbujcie Rebirthingu na sobie
i dowiedźcie tego, ponieważ jedyną prawdziwą wiedza jest wiedza sprawdzona samodzielnie, przez własne doświadczenie.
Mamy dzisiaj zbyt wiele technik, lecz nie dość faktycznego doświadczenia Prawdy. Opinie, dogmaty, systemy, wierzenia, nauczanie religijne, techniki samodoskonalenia się itp., pojawiają się wszędzie, zaspokajając potrzeby wypełnionych duchową pustką serc i umysłów ludzkich. Nawet w tym Nowym Wieku Oświecenia, tak zwanej Erze Wodnika zbyt dużo naiwnych ludzi podąża za "krzykliwymi", "koloryzującymi" i fantazyjnymi "nowymi" systemami, z których każdy obiecuje zbawienie i oświecenie. Nie ma w tym nic złego, gdyż każdy system "samorealizacji" ma coś do zaofiarowania. Lecz trzeba, abyśmy zdawali sobie sprawę z tego, że niektóre systemy mogą odwodzić nas od doświadczania naszych uczuć, czy prowadzić do tłumienia funkcji ciała i hamowania intelektualnych odkryć i wzrostu.
Celem jest być tak dalece ludzkim, jak to tylko jest możliwe. Dzięki Rebirthingowi możemy raz jeszcze czuć, stawać się żywym i doświadczać radości naszej młodości, życia, kochania i wyrażania naszej ,,Wewnętrznej Wolności".
Rebirthing zbudowany jest na zasadzie zjednoczenia z Prawdą wewnątrz nas, podróży w głąb naszego Istnienia do "Wewnętrznego Królestwa". Jednocześnie nie zamierzamy przedstawiać Rebirthingu jako "jedynej drogi do wielkiej i wspaniałej przyszłości". Nie istnieje jedyna droga do ,,Samorealizacji". Jest tylko .Jedna Prawda", ale prowadzi do niej wiele ścieżek. Rebirthing jest po prostu jedną z tych ścieżek, na którą zapraszam, abyście wstąpili na chwilę.
Nigdy nie wolno nam zapominać, że takie wspaniałe techniki jak Rebirthing i Afirmacje są tylko środkami do celu. Nie są celem samym w sobie i łatwo jest wpaść w pułapkę czynienia z techniki czegoś większego niż my sami. Rebirthing jest wspaniałą techniką, ale ostatecznie musimy wyjść poza technikę i zakosztować samego źródła Prawdy. Technika pomoże nam dostać się tam szybciej i wtedy pozostaje nam tylko iść naprzód - zdani sami na siebie i Samo-zrealizowani."
Błogosławieństwa COLIN P. SISSON :kwiatek

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: Kocur » 22 października 2014, o 17:51

Kseniu po prostu myślę, że nie ma możliwości zmiany np smaku czy seksualności lub gustu muzycznego na podstawie decyzji a nie wszystko jest dobre i doskonałe. Akceptacja nie oznacza, że uznajemy coś za dobre tylko to, że godzimy się ze złem. Cała reszta metody może być dobra.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Ksenia

Re: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: Ksenia » 22 października 2014, o 19:09

Jakiś czas temu, w czasie oglądania filmu - horroru wypróbowałam świadomy, powolny i połączony oddech z obserwacją i akceptacją. W środku akcji moje serce coraz bardziej się uspokajało i w pewnym momencie już byłam tylko spokojnym świadkiem scen na ekranie.
Film oglądany z dystansu zaczął mi się nudzić i wydał mi się śmieszny. Zrozumiałam na czym polega brak lgnięcia.
Wolność od emocji nie towarzyszy mi stale i od czasu do czasu mam namiastkę pikanterii, ale to tylko drobne zmarszczki na moim oceanie.
Czuję się coraz bardziej wolna a jednocześnie bardzo zwyczajna i prosta.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: Kocur » 22 października 2014, o 19:40

Dla mnie zawsze horrory były śmieszne, dopiero palenie gandzi spowodowało, że poczułem klimat ale żeby się od razu bać to nie i hmm w zasadzie teraz nie jestem w stanie oglądać innych filmów niż dokumenty bo nie umiem się wczuć w fabułę i przeżywać ją tak jak niektórzy ale to raczej element znudzenia światem właśnie przez całkowity brak lgnięcia. Zmniejszyłem ważność wszystkiego poza zdrowiem, którego nie mam, miłością romantyczną i trochę pieniędzmi dlatego czasem były a czasem nie :D Po pewnym czasie wszystko przestało mieć ważność a teraz staram się uczyć tego lgnięcia i zainstalować sobie w głowie takie programy żeby coś mnie obchodziło poza tymi prostymi czynnościami i filozofowaniem, które sprawiają mi przyjemność. Taka akceptacja wszystkiego jest wg mnie pułapką jeśli zrozumie się to dosłownie.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.


Awatar użytkownika
muninszaman
Posty: 46
Rejestracja: 2 maja 2013, o 09:43
Reputacja: 0
Kontaktowanie:

: NIE WIEM CO SIE ZE MNĄ DZIEJE, proszę o pomoc.

Postautor: muninszaman » 18 listopada 2014, o 15:01

Mogę tylko zaprosić na bezpłatną diagnozę ze zdjęcia, mój email w profilu
Uzdrawianie Psychotroniczne - profesjonalne tygodniowe sesje energoterapii na odległość Uzdrowienie dla ciała, energii i umysłu. Pomoc psychotroniczna w problemach życiowych, fizycznych i psychicznych, www.UzdrawianiePsychotroniczne.pl


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości