Full Moon pisze:o z pozycji człowieka kumatego, na przykład Nietzschego oczywistym jest to, że nie ma to nic wspólnego z biologią, a z jej interpretacją.
Dodam jeszcze, że interpretacja to też kwestia biologiczna.
Szach mat.
Full Moon pisze:o z pozycji człowieka kumatego, na przykład Nietzschego oczywistym jest to, że nie ma to nic wspólnego z biologią, a z jej interpretacją.


Biologia przed zdobyciem świadomości i po zdobyciu świadomości jest taka sama? niekoniecznie,

Full Moon pisze:Kolejny sofizmat. Nie twierdziłem, że jest tą samą biologią. Lecz stosujesz tutaj manipulacje, zjednując słowo biologia, które w zostało użyte w innym znaczeniu w różnych zdaniach do jednego znaczenia. Udając, że mowa jest o tym samym.
Full Moon pisze:Biologia, czyli przypadek twoich preferencji, a biologia, która leży u podstaw przetwarzania informacji, to dwie różne rzeczy w tym kontekście.
Full Moon pisze:Właśnie ja twierdzę, że zmiana (interpretacji) jest możliwa, czyli można zadecydować o cierpieniu.
Full Moon pisze:Próbuj dalej, ale raczej nie odpiszę.
Nie, po prostu wyraziłeś się nieprecyzyjnie i faktycznie tak zrozumiałem

A skąd wiesz? Zaburzenia seksualne mogą mieć (i najprawdopodobniej mają) swoją przyczynę w psychice. Sam fakt, że mam takie zaburzenie też powoduje szereg zmian w psychice i postrzeganiu świata. Inaczej patrzy na ładny ogród osoba zdrowa, a inaczej osoba mająca problemy. Ta pierwsza się nim zachwyca, a tej drugiej jest to obojętne. Jeden życiowy problem jeśli jest poważny może zniszczyć CAŁE życie, a stres powoduje umieranie neuronów, zaburzenia w neuroprzekaźnikach, branie używek. Starasz się patrzeć na jedną przyczynę i jeden skutek, a tym samym ignorujesz działanie całego układu, w którym wszystko ma na siebie wzajemny wpływ.
Nadal jednak mówimy o faktach, które nie podlegają interpretacji. Przyczyna - skutek. Takie prawa. Puszczam metalowy przedmiot i grawitacja go przyciąga. Nie ma tu miejsca na interpretację, bo znamy fakty.

Czyli napisałeś swoje, nie widzisz szansy na obronienie tez i jak struś chowasz głowę w piasek? To po co w ogóle coś pisałeś na ten temat?
Niczego nie muszę bronić. Już obaliłem tezę, to że ktoś sypie sofizmatami i nie potrafi się przyznać do tego, nie zmieni tego faktu. Jak ktoś ma nie po kolei, to nie ma ze mną nic wspólnego.Ale jeśli uważasz, że zmiana interpretacji jest możliwa, to mógłbyś napisać to dokładniej. Jeśli faktycznie masz rację to czemu się tym nie dzielisz z osobą potrzebującą?
Full Moon pisze:Nie, wyraziłem się nie precyzyjnie, a Ty to wykorzystałeś i teraz zgrywasz głupka.
Full Moon pisze:Grawitacja nie ma z tym nic wspólnego. Spadanie przedmiotów jest faktem, teoria grawitacji jest interpretacją, jest też teoria inteligentnego spadania - inna interpretacja. To, że interpretacja odnosi się do prawdy, nie przeszkadza jej być interpretacją.
Full Moon pisze:Tak samo jeden zwali konia i się zaleje ponurymi myślami, że zgrzeszył, wpadnie w poczucie winy i będzie się wstydzić, pójdzie się wyspowiadać, a inna osoba zwali konia i będzie z tego dumna, jeszcze mu za to zapłacą. xD Obie te osoby mają inne interpretacje na temat walenia konia.
Full Moon pisze:Jedna osoba z powodu swojego utykania odizoluje się od ludzi, mając na ten temat kompleksy, a druga bez rąk, bez nóg jeśli po całym świecie i się specjalnie wystawia pod publikę.
Full Moon pisze:Mało jest prawdopodobne aby istniała osoba, która lubiła jeść g*wno, bo mamy zakodowane biologiczne obrzydzenie do niego, ale niektórzy za kasę biorą je do ust... choć to już hardcorowe przypadki, ale powiedzmy, komuś kto lubi żreć g*wno nie jest problemem po prostu go nie żreć z powodów zdrowotnych. I skoncentrować swoją jaźń wokół innych bodźców zapominając w ogóle o swych preferencjach xD umysł ludzki zdolny jest do wielu rzeczy.
Full Moon pisze:Już o tym pisałem. 200zł i mogę Ci powiedzieć co wiem, z grubsza.
Zapłaciłbym Ci nawet tysiąc gdybym wierzył, że faktycznie znasz rozwiązanie, a nie tylko chcesz sobie zarobić na cudzej naiwności. Żadnych konkretów nie napisałeś. Ewentualnie możemy się spotkać i zapłacę Ci 200 zł, ale jeśli się okaże, że to jest mi nieprzydatne i nie rozwiązuje problemu, to mi je oddasz. Bo już wielu było takich terapeutów, którzy mówili, że się da i potem okazywało się, że straciłem niepotrzebnie czas i pieniądze.
Istnieją takie osoby i takie zaburzenie nazywa się koprofagia. Ktoś też mógłby pomyśleć opierając się na tej samej logice, że dziewczyna z nadwagą nie może się podobać, bo mamy biologicznie zaprogramowane upodobania do zdrowia, ale jest inaczej.
Ok, więc jak skoncentrować jaźń wokół innych bodźców? Tylko narkotyki są równie mocnym bodźcem co seksualność. Wszystkie inne bodźce się u mnie wypaliły i nie dają przyjemności.
Jeśli tkwię w błędzie to przez nieprzemyślenie i niezrozumienie, ale bardzo dużo myślę i sporo rozumiem.
Nie. Nadinterpretujesz fakty. Faktycznie zrozumiałem, że masz na myśli całą biologię i dlatego odpisałem tak, a nie inaczej. Niby po co miałbym manipulować skoro wiem, że wtedy odpisałbyś, że manipuluję i miałbyś rację? Jeśli jest jakieś nieporozumienie to wystarczy sprostować, zamiast tworzyć jakieś zarzuty z kosmosu oparte o nadinterpretację.

Full Moon pisze:
Jedna osoba z powodu swojego utykania odizoluje się od ludzi, mając na ten temat kompleksy, a druga bez rąk, bez nóg jeździ po całym świecie i się specjalnie wystawia pod publikę
Full Moon pisze:Cwaniakujesz. Jak idziesz do nauczyciela muzyki, to płacisz mu dopiero jak umiesz grać? I tak bym już z Tobą interesów nie robił. Do mnie trafiają tylko wybrani.
Full Moon pisze:To idź do specjalistów wyższego szczebla jakiś neurologów eksperymentalnych, może zoperują Ci mózg zmieniając twoje preferencje, albo je wyłączając. Może jest jakaś nieinwazyjna metoda wpłynięcia na tą część mózgu. Tylko to wszystko kosztowne jest.

Full Moon pisze:Bez przesady, ludzie się nie onanizują, na widok "swojego typu", chyba, że mają coś ponad preferencje z głową nie tak.
Full Moon pisze:To o czym pisałem ma swoje odniesienie w literaturze i jest ugruntowane w praktyce terapeutycznej i pedagogicznej. Zawsze możesz sam zacząć czytać, kształcić się, badać najnowsze trendy, poświęcić na to lata nauki i wtedy nie będziesz potrzebował osoby, która miałaby mówić co i jak. No fakt. Tak jest dużo trudniej.
Full Moon pisze:Nie ma nic za free. Przynajmniej u mnie nie będzie B-)
Full Moon pisze:Tak, dużo myślisz, i myślisz, że rozumiesz, myślisz...
Full Moon pisze:Takie dziecinne tłumaczenie się. Robisz to nie pierwszy raz i nie pierwszy raz zwracam na to uwagę
Full Moon pisze:Po prostu w ten sposób ustawiasz rozmowę, czerpiesz z tego jakąś chorą przyjemność. Można to prościej rozwiązać. - Przestać to robić. I zanim zaczniesz coś krytykować to upewnij się czy dobrze rozumiesz.
Full Moon pisze:Właśnie te tematy wymagają spokojnego wolnego przemyślenia, niekiedy kontemplacji, niekiedy wejścia w jakiś system na dłuższy czas i doszukania potrzebnej wiedzy, posiadania pewnych doświadczeń.
aartefax pisze:Full Moon pisze:
Jedna osoba z powodu swojego utykania odizoluje się od ludzi, mając na ten temat kompleksy, a druga bez rąk, bez nóg jeździ po całym świecie i się specjalnie wystawia pod publikę
Dokładnie tak a ludzie często lubią coś oceniać przez własny pryzmacik i komuś może się wydawać że to niemożliwe być znacznie upośledzonym i z tym problemem sobie świetnie radzić.
Odnośnie do innych stwierdzeń z tamtego postu to sam wiem z własnych doświadczeń że potrafiłem się tak ustawić żeby coś co dla mnie było jakimś problemem,czymś co sprawiało mi trud stało się nawet czymś przyjemnym.
Np chce Ci się chodzić na siłkę to po jakimś czasie ćwiczeń będziesz tego potrzebować.Trzeba przekroczyć ten próg ''bólu'' Ja tak też miałem jak zacząłem kiedyś stosować głodówki i po kilku dniach mogłem się ustawić tak mentalnie, że mógłbym naprawę długo i bez bólu i czułem się lekko i naprawdę nie miałem ochoty nic jeść.
Także można sprawić że cierpienie fizyczne czy psychiczne może mieć dla ciebie słodki posmak.
To kwestia obserwacji,sterowania swoim umysłem.
Można sprawić że będzięsz mieć to poczucie w sobie miłości bezwarunkowej i będziesz w sobie czuć miłość i ludzie zejdą na dalszy plan.
Możesz tę miłość podkręcić jak spadnie Ci nastrój. Po jakimś czasie spadki nastrojów będą minimalne a ty w sposób łatwy z tego bedziesz wychodzić.
Zyskuje się stabilność nastroju psychiki.
To trwa latami żeby dojść do tej miłości bezwarunkowej.
Miłość jest potrzebna żeby czuć się szczęśliwym i wcale nie musi być to miłość do drugiego człowieka.
Bez miłości ma się poczucie pustki.
Jednak są różne predyspozycje każdego z nas do panowania nad emocjami panowania nad umysłem i sprawianie żeby coś co jest dla nas nieprzyjemne stało się do zaakceptowania.
Możesz sprawić że coś co ci nie smakuje zacznie ci smakować i sprawisz ze będziesz się tym delektować nawet.
Możesz też tak sprawić że będziesz się czuć wolnym nawet w więzieniu.
Możesz sprawić tak że będziesz cieszyć się jakąś bzdurą.
Jak raz się przełamało pewne bariery to potem jest już dużo łatwiej. Trudno o tym mówić bo to trzeba przejść, doświadczyć
Tak więc możemy wpływać na własne stany i te stany utrwalać i za tym też idą zmiany w samym mózgu.
można powiedziewć że mamy te możliwości przetransferowywania się.
Ale nie może być nacisku ponieważ nasza natura tego nie lubi.
Potrzebne długie przebywanie w samotności z samym sobą a wtedy wchodzą w tobie myśli i się ustawiasz.
Nie znaczy to że się izolujesz zupełnie od ludzi.
Troche chaotycznie ale nie chcę mi się poprawiać
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość