Samobójstwo

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1564
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Samobójstwo

Postautor: Prometeusz » 28 sierpnia 2015, o 14:33

Problemem Piotrka może być depresja o której nie wie. Sam też nie wiedziałem, że mam depresje, nie podejrzewałem się o to. Wystarczyło mi o tym poczytać, aby łatwo dopasować objawy. Co się potwierdziło. Dlatego wszelkie rady o działaniu przy depresji są bezcelowe. Dałem wskazówki jak zacząć sobie z tym radzić.

Jak jesteś w depresji i masz problemy z działaniem, to idź nawet do szpitala (wcześniej do psychiatry), zmień środowisko, weź leki, albo mocniejsze, albo po prostu ziołowe


Jeśli to nie depresja to widzę wyraźnie, że przyczyną rozmyślań o samobójstwie, a zarazem problemem Piotrka jest nastrój i postrzeganie swojej sytuacji, zmaga on się również z fobią społeczną i te rzeczy mogą, a w zasadzie jestem o tym przekonany, że są ze sobą połączone. Jest między młotem, a kowadłem. Z jednej strony dołuje go sytuacja, brak niezależności i ograniczone perspektywy. Mógłby po prostu zacząć działać, naprawiając tym samym swoje samopoczucie. Jednak nie może tego zrobić ot tak po prostu bo boryka się z lękiem przed ludźmi i jest przyblokowany w normalnej aktywności. Na to nakłada się wiele rzeczy, postrzeganie społeczne, możliwe braki w umiejętnościach społecznych itd. Opis Piotrka wskazuje na to, że jego nastrój krąży w okolicach apatii.

Podejście do sprawy w formie poradnika abc (zrób to, to i to) w dodatku bez osoby, która by go w tym wsparła, jest po prostu głupotą.

Ja u Ciebie Kocur, zawsze dostrzegałem raczej manie niż apatię. Więc wątpię byś chociażby z doświadczenia wiedział jak pomóc koledze. Osoba, którą od samobójstwa dzieli "bycie miękką fają" nie nadaje się moim zdaniem na terapeutę czy doradce.

Moje konkrety były wymienione:


Zmiana otoczenia.

Jest taki schemat co doświadczalnie został potwierdzony naukowo - wygoda zabija. Masz rodziców i nie musisz się przejmować takimi sprawami jak jedzenie, ubranie, dach nad głową. A to są olbrzymie wartości. Sęk w tym, że jak człowiek ma zapewnione przeżycie, ale nie ma nic do roboty, żadnych wyzwań to popada w apatie i depresje. Jak długo w tym posiedzi to zaczyna dziać się źle.


Jeśli jest taka możliwość, a w dodatku będzie to otoczenie bardziej wymagające, to trzeba z tego skorzystać. Jednak w wielu przypadkach jest to nie możliwe, lub mocno utrudnione. To ma sens jeśli nowe warunki będą miały budujące właściwości na człowieka. Np. trafienie do rynsztoku nie poprawiłoby sytuacji.

Obranie sobie za cel/wyzwanie, pokonanie fobii społecznej.

Mówisz, że masz lęk przed ludźmi. O co w nim chodzi?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fobia_spo%C5%82eczna

Tutaj trzeba działać. Masz wyznawanie, skoro wiesz, że ten lęk jest irracjonalny, to możesz zacząć nad tym pracować, już masz jakiś cel.


To może być źródłem satysfakcji i drogą wyjścia z problemów. Tutaj trzeba działać (wystawiać się na kontakt z ludźmi). Choćby małymi kroczkami. To też jest proces.

Jednak jeśli człowiek nie radzi sobie sam ze sobą to rozpoczęcie takiego procesu może być nie możliwe, dlatego dałem kilka innych opcji i mówię o zmianie podejścia.

Przejście terapii opartej o zen.

Jest taka japońska terapia oparta na zen. Polega ona na tym, że na początku wystawiasz się na deprywacje. Tzn. przez tydzień się izolujesz z własnymi myślami i odczuciami, nie wchodzisz na komputer, nie oglądasz telewizji, nie prowadzisz dyskusji, jesteś na jakimś ograniczonym obszarze bez szczególnych bodźców. Po tygodniu zaczynasz wypełniać sobie czas prostymi zajęciami - zamiatasz podwórko, obierasz ziemniaki, robisz pranie, sprzątasz, idziesz na spacer, potem trzeba się włączyć w życie grupy terapeutycznej, ale myślę, że to można zastąpić rozmową z kimkolwiek, są niebieskie linie, jest internet, jest rodzina, może masz jakiś znajomych. Po prostu lekka socjalizacja. Na czwartym etapie idziesz w świat i podejmujesz jakieś wyzwanie. Skoro jesteś bezrobotny, to czemu nie pójdziesz na jakiś kurs z urzędu pracy? Może zapisz się na jakiś wolontariat? Zawsze są jakieś opcje.


Która może pokryć się z całym procesem rozwiązywania problemu.

Znalezienie sobie hobby.

Dobrym sposobem jest też znalezienie sobie hobby, czegoś czym można się zająć i w czym można się zacząć rozwijać. Ostatnio na forum np. była osoba która śpiewała. Ja gram w szachy i samodzielnie studiuje. :D


Pomaga to w nabraniu konstruktywnej postawy i uczymy się rozwiązywać problemy na rzeczach mniejszego kalibru. Hobby może też wyrwać człowieka z zamkniętego kręgu i chociażby z domu. Może też pomóc z nawiązywaniem kontaktów z innymi ludźmi.

Przepracowanie schematów myślowych i zmiana przekonań.

Ważnym jest sobie uświadomić, że społeczeństwo wywiera na nas sztuczną presję, wiesz jaka ona działa? Działa ona tak, że nawet w kontekście samobójstwa pytasz się jak to wygląda oczami społecznymi. Masz (choć może nie zdajesz sobie z tego sprawy) nałożone na swoje oczy okulary społeczne, które wmawiają Ci co jest dobre, a co złe. Które np. wmawiają Tobie, że nic nie jesteś wart. Ale wiesz na czym ta sztuczka polega? Że to dołuje tylko wtedy kiedy się porównujemy do innych. Tak na prawdę nikt nie jest nic nie wart. Każdą wartość ludzie sobie sami nadają (choć przekonywani są od dziecka, że tak nie jest, że wartość pochodzi z zewnątrz, a to nie prawda). Jeśli nikt i nic nie jest nic warte to po co żyć? No i właśnie trzeba sobie zdać sprawę z głupoty tego pytania. Skoro wszystko jest neutralne i obojętne to można żyć po prostu i samemu sobie ustalać wartości, by psychologicznie się wzmocnić. Skoro plastikowe postacie z tv, którym barany zazdroszczą też nie są nic warci, to tobie nic nie brakuje do nich już teraz. Ot inaczej Twoje ścieżki życiowe się potoczyły, życie Tobą zakręciło, to tylko tyle, nie ma to znaczenia. Lecz dalej masz wybór, możesz coś zrobić i przeżyć parę ciekawych chwil, albo z tym skończyć. Masz wybór, ale nie musisz wybierać opcji która wszystko kończy bo możesz mieć pewność, że będą lepsze chwilę, jeśli odpuścisz swój stary sposób myślenia.

Jak się jest w depresji, to się tej drogi wyjścia nie widzi. Ja miałem depresję i myśli samobójcze, ale nawet wtedy miałem nadzieję na lepsze czasy i na pewno nie chciałem umrzeć. Z depresji w moim przypadku nie było ciężko wyjść, ale musiałem przepracować wiele rzeczy by w nią nie wpadać ponownie. Teraz nie byłbym wstanie popaść w depresje. Od społecznych mechanizmów nie jestem jeszcze w pełni wolny, ale jestem na dobrej drodze. :) To wymaga czasu i działań. Daj sobie dłuższy okres na eksperymenty i zacznij działać. W końcu nic nie tracisz.

A jak jesteś w depresji i masz problemy z działaniem, to idź nawet do szpitala, zmień środowisko, weź leki, albo mocniejsze, albo po prostu ziołowe, cokolwiek.

Skoro możesz zakładać, że nie ma po co żyć i nie będzie lepiej, to równie dobrze możesz założyć, że możesz żyć po prostu i wyłapywać ciekawe chwile.


Tu jest właśnie ten element poznawczy, który może okazać się kluczowy. Oczywiście to nie wszystko, tutaj skupiłem się na kilku aspektach, ale tematów w procesie uzdrawiania przekonań jest więcej.

Chodzi o to by zdjąć z siebie presje, która nie potrzebnie podnosi stres i psuje nastrój. W dodatku zmiana kierunku myśli na bardziej optymistyczne nastawienie może dać energię by zacząć.

To są konkrety. No, ale Kocur może sobie wypisywać trzy po trzy co zechce - pisać banały i atakować bezpodstawnie czyjeś zdanie. Moje oceny ze studiów nie wskazują abym miał problemy z czytaniem, ze zrozumieniem. Natomiast profil mojego kierunku wyostrzył mnie na dostrzeganie takich manipulacji. Internet przyjmie wszystko i ma wielu mędrków....

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Samobójstwo

Postautor: Kocur » 28 sierpnia 2015, o 15:07

Może to być depresja, a może tak nie być. Jeśli jest to depresja o podłożu biologicznym to wtedy żadna zmiana perspektywy nic nie da. Wtedy idzie się do psychiatry i dostaje się leki. Tylko, że szansę, że tak jest oceniam na niewielką. Zazwyczaj ludzie cierpią z powodu myśli, przekonań, które szybko można zmienić.

Jeśli nie i standardowe metody nie działają, to dopiero wtedy myśli się o tym co dalej i można iść do psychiatry po tabletki. Przeważnie jednak zmiana przekonań pomaga i to ona jest celem psychoterapii, które są w tym niezbyt skuteczne. Chodziłem na takie terapie i wiem, że to kasa wywalona w błoto i strata czasu na zbędną gadaninę, a tu trzeba wyjąć konkrety i nad nimi pracować.

Ja np niby mam depresję, ale ona wynika ze świadomości i ze złych uwarunkowań biologicznych, niezgodnych z prawdziwymi wartościami i moralnością. Wiem, że gdyby nie ten problem to bym jej nie miał, a przechodziłem wiele rzeczy, które dla przeciętnych ludzi są męką, katorgą. Ludzie nie wyobrażają sobie przejść tego co przeszedłem, a mimo to nie wpędziło mnie to w depresję dzięki metodom i przekonaniom, które są odpowiednie.

Full Moon pisze:Podejście do sprawy w formie poradnika abc (zrób to, to i to) w dodatku bez osoby, która by go w tym wsparła, jest po prostu głupotą.


Ależ przeczytaj uważnie to co napisałem. Pisałem, że jestem w stanie pomóc Piotrkowi, bo pomogłem osobie z podobnym przypadkiem. Wspomniana osoba chodziła po terapeutach, brała leki i to nie pomagało. Jedynym skutecznym sposobem były benzodiazepiny, po których nagle okazywało się, że ta osoba ma zdolności społeczne. Przyczyną problemu okazał się zbyt surowy, oceniający ojciec i za wysoka ocena własnej ważności spowodowana wychowaniem rodziców. Przez to owa osoba nabyła przekonania, że wszyscy się na nią patrzą i ją obserwują. Jest to ładna kobieta, więc faktycznie ją obserwowali i pewnie nawet często się uśmiechali, ale ona mówiła, że się z niej śmieją. Apatia wynikała z przekonania, że jest nic nie warta, bo nie umie odnajdować się w sytuacjach społecznych. Wyszło tam sporo błędnych przekonań, które trzeba było zmienić za pomocą wytłumaczenia, następnie trzeba było pokonać mechanizmy obronne, które sprowadzały ją do strefy komfortu i powodowały unikanie lęku związanego z tymi sytuacjami. Następnie przydało się trochę tłumaczenia o tym jak należy się zachowywać, co robić i co zapewne myślą inni ludzie (takie osoby mają spaczone pojęcie o cudzych myślach). Fakt, że działanie benzo zdejmowało lęki też okazał się znaczący, bo wystarczyło powiedzieć tej osobie żeby wyobrażała sobie, że jest po benzo i nie czuje lęku i wie co mówić.

Wnikanie w psychikę i wzorce to coś jak szachy. Myślę, że to porównanie powinno Ci się spodobać, bo mówimy tu o ciągach przyczynowo skutkowych, przewidywaniu różnych możliwości i ich konsekwencji, oraz wykorzystywaniu pewnych szablonów. Idealnie jak w szachach :) Dlatego tutaj to co ktoś mówi na studiach ma drugorzędne znaczenie. Umiejętność wnikania w psychikę to pewien dar od genów i pewnie wychowania.

Full Moon pisze:Ja u Ciebie Kocur, zawsze dostrzegałem raczej manie niż apatię. Więc wątpię byś chociażby z doświadczenia wiedział jak pomóc koledze.


Dostrzegałeś to co chciałeś dostrzec. Nie dostrzegłeś np tego co pisałem, że doświadczenie, o którym piszę dotyczy osoby, której pomogłem, a nie mnie samego. Może też moja energia udziela się innym, bo jestem osobą, która musi działać, a najgorsza dla mnie jest bezczynność i nuda.

Full Moon pisze: Osoba, którą od samobójstwa dzieli "bycie miękką fają" nie nadaje się moim zdaniem na terapeutę czy doradce.


To nie ma znaczenia, bo taki problem jak mój zdarza się raz na milion przypadków. Tego problemu nikt nie potrafi rozwiązać, co nie znaczy, że nie potrafię rozwiązywać innych problemów. Na pewno osoba energiczna i pewna siebie, która nie znosi nudy ma czego nauczyć osobę apatyczną i lękliwą, a osoba apatyczna może nauczyć osobę energiczną spokoju.

Full Moon pisze:Przepracowanie schematów myślowych i zmiana przekonań.


Ta rada jest konkretna i o niej pisałem. Reszta to takie slogany "znajdź sobie pasję, idź do pracy" taaaaa jasne. To chyba ostatnie czego osoba w takim stanie chce usłyszeć. Tego się tak nie załatwia. Mi się po takich radach robiło jeszcze gorzej (a stany apatii też miałem, tylko wychodziłem z nich na siłę, bo nienawidzę bezczynności). Zaczynamy od zmiany przekonań, a może właściwie zaczynamy od identyfikacji obecnych przekonań, bo dopiero wtedy można je zmienić. Poza tym to co opisałeś i to co podkreślasz nie brzmi jak zachęcenie do zmiany przekonań. To jest jakaś straszna bawełna, w którą owinąłeś swoją wypowiedź pisząc o niepotrzebnych rzeczach, omijając te najważniejsze.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1564
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Samobójstwo

Postautor: Prometeusz » 28 sierpnia 2015, o 17:50

Ta rada jest konkretna i o niej pisałem. Reszta to takie slogany "znajdź sobie pasję, idź do pracy" taaaaa jasne.


Albo masz braki w czytaniu ze zrozumieniem, albo kolejna manipulacja treścią o której napisałem.

W znalezieniu hobby chodzi o znalezieniu sobie konstruktywnego zajęcia, w tym wypadku przyjemnego, aby można było się bardziej zaangażować w działanie. Nigdzie nie pisałem o pasji.

O znajdywaniu pracy pisałeś Ty. Ja piszę o zrobieniu kursów, lub zapisaniu się na jakiś wolontariat. To daje OKAZJE by zmienić środowisko i wyjść do ludzi, a także robić coś co ma sens. To bardzo pomaga... Ale to i tak w ostatnim etapie konkretnej terapii. Może nie efektownej, ale efektywnej, która jest stosowana od prawie 100 lat z powodzeniem.

Jakoś nie wierzę w osoby wyleczone przez Ciebie. xD

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Samobójstwo

Postautor: Kocur » 28 sierpnia 2015, o 23:38

Full Moon pisze:Jakoś nie wierzę w osoby wyleczone przez Ciebie. xD


Nie interesują mnie Twoje wierzenia. Jest jedna osoba z mojej rodziny, której pomogłem właśnie w ten sposób, który opisałem. A sama metoda to miks tego co przeczytałem w książkach na temat psychologii i NLP. Sam sporo pomogłem też samemu sobie i gdyby nie kwestia seksualna (której nie jest w stanie zmienić ani psychoterapia, ani NLP), to byłbym szczęśliwy.

Ty natomiast niczego konkretnego nie proponujesz, bo w swoim pisaniu posługujesz się sloganami. Nie ma tam konkretów typu "żeby rozwiązać problem X należy postąpić w sposób xyz". A tylko takie rady są konkretne i skuteczne. Ty natomiast mówisz coś co kiedy ja słyszałem w najgorszej depresji, to miałem ochotę zabić osobę, która to mówi i tylko rozsądek i opanowanie mnie powstrzymywały ;) . To świadczy o kompletnym braku zrozumienia cierpienia osoby z problemami. Wątpię żebyś faktycznie przechodził depresję, skoro nie skumałeś przykładowo, że depresja to tylko iluzja i wymówka w większości przypadków, lub naturalna reakcja na realne problemy, albo czasem bałagan fizjologiczny czyli sprawa neuroprzekaźników.

Mi na miejscu Piotrka zrobiłoby się smutno po przeczytaniu Twoich postów w tym temacie, ale na szczęście są takie osoby, które rozumieją problemy i potrafią znaleźć ich źródło i sposób poprawy. W zasadzie dokładnie to co mówisz mówił ojciec tej osoby z fobią społeczną. Psycholodzy stwierdzili u niej, że sama fobia jest winą tego osobnika, ale nie znaleźli sposobów rozwiązania tego problemu. Jeśli Ty tak piszesz, a skończyłeś studia, to tym gorzej dla tych studiów. Treści merytorycznej w tym nie ma. Przykro mi.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1564
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Samobójstwo

Postautor: Prometeusz » 29 sierpnia 2015, o 22:16

Halucynujesz i to ostro. :) Twoje atakowanie mnie Piotrkowi nie pomoże.

Ludzie od od nlp są dobrzy tylko w jednym - w agresywnej sprzedaży swoich para-skutecznych, placebopodobnych metod. Co zresztą w polskim wydaniu przybiera komiczną formę.

Pogadamy Kocur jak dorośniesz. xD

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Samobójstwo

Postautor: Kocur » 29 sierpnia 2015, o 22:41

Już nie wykręcaj nomen omen kota ogonem. Mnie nie przekabacisz takimi sloganikami. Podałem proste i zrozumiałe argumenty. Ty nie masz nic, poza swoimi manipulacjami i bezpodstawną oceną, np teraz NLP. Wypowiadasz się o czymś o czym nie masz pojęcia, zresztą nie Ty pierwszy i nie ostatni.

Raczej powiedziałbym, że NLP to zbiór oczywistości, za które ludzie z pewnymi brakami są w stanie słono płacić. A NLP to tylko opis naturalnych mechanizmów umysłu, plus spojrzenie z boku i umiejętność oceny. NLP tak jak psychologia to bardziej sztuka niż nauka i najlepiej wchodzić na tą ścieżkę samemu badając swój własny umysł. Oczywiście warto mieć świadomość pewnych mechanizmów.

Swoją drogą wątpię, że kończyłeś jakieś studia mające coś wspólnego z psychologią. Posiłkujesz się tym co oglądniesz w filmikach na youtube, dodajesz do tego własną interpretację i myślisz, że coś jest prawdą, a kiedy ktoś się nie zgadza to określasz go różnymi epitetami i atakujesz personalnie, przybierasz pozę mentora wiedzącego lepiej i nie muszącego nic wyjaśniać.

Full Moon pisze:Pogadamy Kocur jak dorośniesz. xD


Co, nerwy puszczają, bo argumentów brak? :)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
piotrekski
Posty: 163
Rejestracja: 28 stycznia 2015, o 17:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Samobójstwo

Postautor: piotrekski » 30 sierpnia 2015, o 11:07

Spokojnie czytałem to co macie do powiedzenia a macie dużo i to tylko w jednej sprawie. Dyskutujecie na wąskim zakresie rozważań i tak na prawdę każdy z was mógłby mi jakoś pomóc. Ale muszę was zmartwić, że niestety ale chyba moich problemów zrozumieć się nie da.
Nie wiem czy przesadzam czy nie ale uważam się za osobę inteligentną. Wynika to z tego, że praktycznie od razu widzę zródło problemów i okazuje większą dobroć do innych. Mam szerokie spojrzenie na daną sytuacje. Nie należę do osób które się zadręczają, popadają w smutek itp (kiedyś tak było). Jednak porównuje siebie tylko do domowników a to może być mało względne porównanie :lol:
Kocur rzucił pomysł o tym bym siedział tydzień w domu, pózniej stopniowo otwierał się na świat aż zacznę robić dziwne rzeczy na mieście. Otóż ja się na to nie godzę abym się wydurniał na mieście :lol: Jeszcze nie upadłem tak nisko a uważam tak bo jeszcze rok temu byłem normalny, nie bałem się i byłem otwartą osobą. Drugi powód jest znacznie ważniejszy- po prostu czuję, że robię obecnie wszystko co dla mnie najlepsze i wiem, że zwykłe ograniczenie jakie stosuje na siebie obecnie jest wystarczające.
Irytuje mnie tylko to, że twa to długo bo już od listopada poprzedniego roku jestem w domu u rodziców. Chciałbym w końcu ruszyć z miejsca chociaż tak na prawdę wykorzystuje ten obecny czas w pełni- więcej czytam, trenuję i może taka przerwa też mi wyjdzie ostatecznie na dobre.
Napisałem o zródle problemów- nie tkwi ono w przekonaniach itp. Podam przykład tego co nazywam problemu-

3 dni temu przyjechał do mnie wuja. wychodzę z pokoju- przypadkowo spojrzałem się na niego z odległości 7-9 m i miałem strach w oczach na ok. 1 sekundę. Czasem mam tak, że ten strach się pojawią we mnie a czasem między mną a drugą osobą.

Dziś jeszcze przeczytałem o tym, że jesteśmy połączeni energią. I ja jestem tego świadom. Przed moimi problemami nie wiedziałem ani nie czułem ich. Tylko tyle, że chyba wysyłam jakieś negatywne wibracje i czuję zderzenie energii a jeśli ja czuję to i czuje je też osoba druga. Najczęściej są to niskie energie, często strach. Obecnie nawet jest w domu moja kuzynka. Siedzę w innym pomieszczeniu a boję się, że moja negatywna energia do niej doleci. Strach czuję trochę na brzuchu trochę na twarzy. Do domowników już się trochę przyzwyczaiłem może dlatego, że ich znam nie wyczuwam strachu jednak te "załamania", "zderzenia'' energetyczne są wyczuwalne także z nimi.

Albo ostatnio był u mnie roczek dziecka. Postanowiłem, że spróbuję co mogę by zachowywać się jak najbardziej naturalnie jednak znowu się wyróżniałem spośród osób. Moja energia tak tykała ludzi, że drapiąc się gdzieś po twarzy oni odpychali tą energię i ją wyrównywali ale ona z powrotem do kogoś trafiała i wiem, że wiedzieli, że to ze mną są problemy. Albo jedna osoba się spojrzała mi w oczy i ja nie patrząc na nią czułem strach w oczach.

U mnie nie jest tak, że najpierw się boję a pózniej doświadczenie prawdziwego strachu- czekam na doświadczenie i pozniej czuje to co czuję i próbuję zrozumieć co to znaczy, dlaczego i skąd to się bierze ale zrozumieć nie potrafię.

Jak widzicie moje problemy są chyba z tajemnicami życia (dlaczego się drapiemy? Może wtedy odpychamy nieświadomie czyjąś energię już na starcie i dlatego jej nie czujemy?).
Tak samo ta obręcz którą nadal czuję. Przybiera ona różne formy, czasem jest dłuższa a czasem okrągła i zajmuje mniej miejsca. Czuję, że wchodzi mi na oko. i stąd problemy ze wzrokiem -jest jakiś podzielony, jakby był na zewnątrz. :-(

Nie obchodzi mnie to, że jestem samotny, nie mam pracy, brak perspektyw na dalsze życie interesuje mnie tylko obecna chwila a nie jest ona do zaakceptowania a raczej ciągle do kombinowania jak się pozbyć strachu, obręczy czy może uświadomienia sobie czegoś.

PS- ostatnio w książce - rozmowy z bogiem- przczytałem, że śmierć jest najpiękniejszym co się może wydarzyć, także ten ;-)
chcesz idź dalej idź choćby z nudów

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1564
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Samobójstwo

Postautor: Prometeusz » 30 sierpnia 2015, o 11:41

Widzę że chcesz pozbyć się objawów i wrócić do swojej poprzedniej formy/życia.

Jeśli nie wynika to z zaburzeń neurologicznych to stawiam na to, że jest to jakaś nerwica.

Nie wiem czemu na starcie odrzucasz jakąś terapie. Przecież to nie ma nic wspólnego z Twoją inteligencją. Tu chodzi o układ nerwowy i odpowiednie terapeutyczne sterowanie bodźcami.

Też miałem łagodne nerwice, ale to przepracowałem wychodząc do ludzi.

Widzę to jeszcze tak, że może masz dolegliwości i źle się czujesz nie mając pracy, ale możesz czytać i ćwiczyć i w pewien sposób jest to dla Cienie komfortowa sytuacja, którą podświadomie chcesz utrzymać jak najdłużej, czyli dalej czytać i trenować. Musisz wiedzieć, że wygoda zabija... i demotywuje do.podjęcia odpowiednich kroków.

Dobrze jednak, że idziesz do psychiatry. Tylko tu też jest ruletka na jakiego się trafi. W związku z małym finansowaniem polscy lekarze idą po najmniejszej linii oporu.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Samobójstwo

Postautor: Kocur » 30 sierpnia 2015, o 13:20

piotrekski pisze:Ale muszę was zmartwić, że niestety ale chyba moich problemów zrozumieć się nie da.


Da się. Podejrzewam, że większość osób nie rozumie i może nawet sam nie rozumiesz, ale zawsze da się zrozumieć problem. Inna sprawa jest z rozwiązaniem, ale też wiele rzeczy można zrobić.
Co do inteligencji, radzenia sobie z problemami - też tak mam, a mimo to jeden realny problem niszczy mi życie. Po prostu pewnych rzeczy się nie przeskoczy tak łatwo i trzeba poznać nowe punkty widzenia żeby móc sobie połączyć wszystko w głowie.

piotrekski pisze:Kocur rzucił pomysł o tym bym siedział tydzień w domu, pózniej stopniowo otwierał się na świat aż zacznę robić dziwne rzeczy na mieście. Otóż ja się na to nie godzę abym się wydurniał na mieście


O siedzeniu w domu pisał Full Moon. Dziwne rzeczy na mieście to dobra metoda, ale nie trzeba tego robić. To tylko na przełamanie. Kiedyś poleciłem nieśmiałemu kolesiowi (który miał problem z poderwaniem dziewczyny i rozmową z kobietami) żeby zagadywał sprzedawczynie w sklepie, które muszą z nim rozmawiać. Po tygodniu takiego zagadywania przełamał się i podszedł do normalnej dziewczyny w knajpie, a potem już nie wiem, bo podziękował za radę i stwierdził, że mu to pomogło. A to są bardzo proste rzeczy i w zasadzie jako rady mogą brzmieć wręcz śmiesznie i banalnie, ale to faktycznie jest skuteczne. Człowiek boi się wyzwania z robieniem śmiesznych rzeczy na mieście, bo boi się strachu przed wstydem i wybiera strefę komfortu. Warto ją przełamywać ;)

piotrekski pisze:bo jeszcze rok temu byłem normalny, nie bałem się i byłem otwartą osobą.


Czyli nie fobia społeczna. W takim razie to jeszcze lepsza wiadomość, bo można wrócić do dawnych cech.

Zgadzam się z ostatnim postem, który napisał Full Moon.

Dodałbym tu ezoteryczne przekonania, np te że jesteśmy połączeni wszyscy energią 0 to robi duży bałagan w głowie, sam to przerabiałem.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Praktyk
Posty: 65
Rejestracja: 17 lipca 2014, o 06:23
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Samobójstwo

Postautor: Praktyk » 15 lipca 2017, o 11:59

Każdy człowiek myślący o odebraniu sobie życia szuka, głównie przed samym sobą, usprawiedliwienia (uspokojenia sumienia), że to, co chce zrobić jest słuszne. Czasem przez swoje ograniczone myślenie (zredukowane do swoich problemów, depresji lub sytuacji życiowej) poddaje się temu nieobiektywnemu wnioskowi, że najwyższy czas skończyć ze sobą. Patrząc jednak obiektywnie na swoją sytuację życiową, jakakolwiek by ona nie była, można ją zmienić - sam jestem tego dowodem. Chodzi o to, że łatwiej usiąść i myśleć o odebraniu sobie życia niż wziąć się do ciężkiej pracy nad sobą i zacząć zmieniać swoje życie. Co to jest kilka miesięcy bez pracy? Ja jestem ponad 3 lata, ale dzięki swoim umiejętnościom i zaangażowaniu świetnie sobie radzę, mam z czego żyć i nawet nie mam żadnych długów :) Zawsze wystrzegałem się działań, których nie można będzie cofnąć, a samobójstwo jest właśnie takim działaniem. Lepiej wstać z wyra i wziąć się za siebie, czego Ci życzę. Zajrzyj na mojego bloga o depresji i samobójstwie, może przedstawiona tam moja wiedza i doświadczenie przyda Ci się: http://samobojcazdepresja.blogspot.com
http://jakzmnienicswojezycie.blox.pl/ - Blog poświęcony rozwojowi osobistemu, duchowemu i religijnemu pisany przez wieloletniego Praktyka.

http://wiedza-jest-super.blogspot.com/ - Blog o szeroko rozumianej wiedzy.

Awatar użytkownika
rómen
Posty: 36
Rejestracja: 2 stycznia 2007, o 19:51
Reputacja: 0

Samobójstwo

Postautor: rómen » 12 września 2017, o 23:00

Piotrekski twoje lęki i obawy są związane prawdopodobnie z brakiem (zerwaniem) więzi z ziemią i korzeniami rodzinnymi. Prawdziwe przebaczenie budujemy w sercu pełnym pokoju. Przebacz, proszę, więc swojej Rodzinie różne uwarunkowania.. głupotę? Mówisz, że w pewnym sensie jesteśmy ze sobą połączeni. Ok, dobrze, nie kwestionuję.. Skoro tak ważne jest dla Ciebie poczucie bezpieczeństwa, dawaj proszę Innym poczucie bezpieczeństwa. Oddawaj Ludziom, proszę, prawo do poczucia bezpieczeństwa, chroniąc Ich. Na przykład, kup rodzicom pralkę albo komuś z twojego otoczenia, kto bardzo jej potrzebuje i wręcz prosi o nią. Budujesz dzięki temu swoje otoczenie, życzliwość, poczucie bezpieczeństwa. Ważne by wierzyć w Ludzi. Wierząc, że są Ci życzliwi, dziękując innym za każde życzliwe i radosne słowo skierowane pod twoim adresem. Wierząc, że kiedy będą wieszali wyprane ubrania będą odczuwali w twoim kierunku wdzięczność. Lub kupując komuś lodówkę wyobrażaj sobie, że ten człowiek uśmiecha się, jest radosny. Produkty, które wyciąga z lodówki, które je są zawsze świeże i zdrowe. Podłączając komuś kuchenkę gazową wyobrażaj sobie, proszę, że ten człowiek jest radosny, od teraz je ciepłe i pożywne oraz zdrowe pożywienie. Kupując komuś mieszkanie... ;-) zagalopowałam się? A przynajmniej odremontowując, malując je wyobrażaj sobie, proszę, że ten człowiek jest od teraz szczęśliwy. Żyje w schludnym i ciepłym mieszkaniu, czuje się bezpiecznym, wolnym i radosnym. Dając siebie - odbudowujesz zaufanie otoczenia do siebie. Dając poczucie bezpieczeństwa jesteś szczęśliwym ponieważ i sobie stwarzasz warunki życia w pokoju - w bezpieczeństwie i w miłości. Dając życzliwość, czując życzliwość budujesz radość i wdzięczność wokół siebie a tym samym odbudowujesz swoje i innych ludzi poczucie bezpieczeństwa.

Wiele pomaga kontakt z ziemią i przyrodą. Wyobrażenia o połączeniu z ziemią. Odczuwaniem poczucia bezpieczeństwa, że się jest bezpiecznym. Wyobrażaniem sobie, że jest się bezpiecznym, radosnym i szczęśliwym.
Ja czuję taki kontakt kiedy kieruję moją uwagę na stopy, więc lubię głównie chodzić lub stać ;-) Niektórzy lubią siedzieć np. na pniu czy po turecku. Na innych działa bardzo pozytywnie odczuwanie zapachu ziemi albo wkładanie dłoni w świeżo zoraną ziemię. Piękne wrażenie :-) Wszystko zależy od doznań cielesnych. Inni ludzie odbudowują kontakt z przyrodą dzięki pływaniu. Możliwości jest wiele, ale najważniejsza jest życzliwość do świata i ludzi.

Powodzenia :-)
Z pozdrowieniami.
:przytul Chcesz ukarać kogoś za grzechy, Przebacz Mu, z pokorą i skruchą przebacz Mu, to odmieni jego życie czyniąc Go odpowiedzialnym za swoje błędy. Oddajesz temu Człowiekowi, dzięki temu, prawo do miłości :-)

Awatar użytkownika
Praktyk
Posty: 65
Rejestracja: 17 lipca 2014, o 06:23
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Samobójstwo

Postautor: Praktyk » 14 września 2017, o 16:43

O, widzę wpływy Khaila Gibrana... Rzeczywiście, to świetne podejście do życia dla osób niewierzących. W żywej wierze chrześcijańskiej to samo mamy dzięki miłości chrześcijańskiej. Na dowód odsyłam do artykułu Praktyka, czyli mojego: O niezwykłych cechach miłości chrześcijańskiej
http://jakzmnienicswojezycie.blox.pl/ - Blog poświęcony rozwojowi osobistemu, duchowemu i religijnemu pisany przez wieloletniego Praktyka.

http://wiedza-jest-super.blogspot.com/ - Blog o szeroko rozumianej wiedzy.

Awatar użytkownika
rómen
Posty: 36
Rejestracja: 2 stycznia 2007, o 19:51
Reputacja: 0

Samobójstwo

Postautor: rómen » 16 września 2017, o 21:38

"Każdy człowiek jest ważny"
Cieszę się Praktyk, że chcesz wszystkich chronić bez względu na wszystko, bez względu na to Kim są, a są, jak twoja mama, tato, dziecko, małżonka, bo przecież są czyimś dzieckiem, rodzicem, małżonką.. :-) Jednak najważniejsza jest Tu wiara w drugiego człowieka. Wiara, że drugi człowiek jest zdolnym do zmiany. Wiara, że potrafi uczyć się za sprawą miłości. Wierzenie, w drugiego człowieka, że jest zdolny do wzrostu i siły. Powtórzę: do miłości, do swojego dziecka, rodziców, małżonki. Zaufanie drugiemu człowiekowi, jego akceptacji swoich bliskich, przyjaciół, pracy, znajomych. Byś przypadkiem, za bardzo nie chciał naprawiać tego świata i byś za bardzo nie wpierdolił się niepotrzebnie w czyjeś życie. Zawsze, więc gdy będziesz chronił, chciał ochronić drugiego, kochanego przez Ciebie, człowieka, dodaj proszę „wg woli Ojca, Boga Ojca”, „Wyższego Ja”, „Chrystusa we mnie”, jak wolisz. Zanim zaczniesz prawić komuś morały, też się proszę zastanów :-) czy inne sposoby postępowania. Ludzie bowiem, chcą siebie ratować różnymi sposobami, nie rzadko tobie zrozumiałymi.

Jakie wybiorę „lepsze rozwiązanie”? Ze stratą dla mnie? Bo co? Bo jestem gorszą matką? Współmałżonką? Dzieckiem? Gdzie tu sens? Weź i podziel tę świeżą kromkę na pół i czerstwą na pół i sprawiedliwie podziel. Co ja jestem mniej godną bym doświadczała życia w pełni, na równi z drugim człowiekiem? Gdzie tu sprawiedliwość? Jestem godną, Praktyk, w każdym życiu, w każdych okolicznościach, wszędzie gdzie jestem, bez względu na to, jak wyglądam, jak się czuję i kogo kocham. Inaczej nigdy nie oddam tej godności drugiemu człowiekowi, bo jak mam oddać godność skoro jej w pełni nie czuję w sobie i dla siebie. Rozumiesz mnie, Praktyku? :-) Pa.


Z pozdrowieniami, Rómen.
:przytul Chcesz ukarać kogoś za grzechy, Przebacz Mu, z pokorą i skruchą przebacz Mu, to odmieni jego życie czyniąc Go odpowiedzialnym za swoje błędy. Oddajesz temu Człowiekowi, dzięki temu, prawo do miłości :-)

Awatar użytkownika
Praktyk
Posty: 65
Rejestracja: 17 lipca 2014, o 06:23
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Samobójstwo

Postautor: Praktyk » 18 września 2017, o 16:48

Nikogo nie staram się uszczęśliwiać na siłę. Przyjmuję dla siebie rolę drogowskazu: wskazuję kierunek którym wg mojej wiedzy i doświadczenia można pójść - czy ktoś z tego skorzysta, to już sprawa tego kogoś. Każdy musi podejmować w swoim życiu decyzje i wybierać, czasem dobrze, czasem źle, dlatego osoby zainteresowane zadają pytania na forum i otrzymują odpowiedzi. Czy z nich skorzystają, to już nie moja sprawa. Każdy musi odpowiadać za siebie... Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego :)
http://jakzmnienicswojezycie.blox.pl/ - Blog poświęcony rozwojowi osobistemu, duchowemu i religijnemu pisany przez wieloletniego Praktyka.

http://wiedza-jest-super.blogspot.com/ - Blog o szeroko rozumianej wiedzy.

Awatar użytkownika
rómen
Posty: 36
Rejestracja: 2 stycznia 2007, o 19:51
Reputacja: 0

Samobójstwo

Postautor: rómen » 20 września 2017, o 10:17

Przepraszam Praktyk. Wybacz mi proszę, że tak naskoczyłam na Ciebie.

Z pozdrowieniami, Rómen.
:przytul Chcesz ukarać kogoś za grzechy, Przebacz Mu, z pokorą i skruchą przebacz Mu, to odmieni jego życie czyniąc Go odpowiedzialnym za swoje błędy. Oddajesz temu Człowiekowi, dzięki temu, prawo do miłości :-)


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość