Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
Awatar użytkownika
daaatz
Posty: 45
Rejestracja: 14 kwietnia 2015, o 14:02
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: daaatz » 10 sierpnia 2015, o 15:20

No tak się składa, że jestem po terapii alkoholowej, potem byłe na DDA, zawsze jak były warsztaty czy to spotkania dotyczące emocji o tym mowa była.
Widzisz Ja miałem duże problemy z lękami, gniewem, było tyle tego, że często ciężko mi było odczuwać radość, miłość, jak miałem lęki to je tłumiłem, odcinałem się że niby jest ok, zamiast tak jakby no przetrawić je, odpuścić, oczywiście racjonalne myślenie tu też pomaga. W ten sposób czuję znów inne emocje na dużo głębszych poziomie. Także nie jest to coś wyssane z palca jak Ty to mówisz. A znajomi co przechodzi terapie w innych ośrodkach też to potwierdzali.
Jak stłumisz w sobie masę lęków to gdzie tu miejsce na radość ? Można i coś poczuć, więcej lub mniej ale nie jest to takie odczuwanie radości jakby nie było stłumionych emocji.
W ogóle no, jak ktoś ryczy po utracie kogoś bliskiego , co jest tam miejsce na śmiech ? No nie ma, bo emocje zawładnęły tą osobą. Im bardziej się to przetrawia, oczyszcza tym więcej miejsca na inne.

A co do nadmiaru emocji no to sorry ale alfa i omega to nie jesteś, to że irytują mnie takie wpisy nie oznacza że wytrącam się z równowagi.
A fakt irytują mnie, na dzień dzisiejszy mało ;) No ale cóż nie od razu Rzym zbudowano.

EDIT:

zresztą no tłumione emocje to jest mega zło dla zdrowia

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: Prometeusz » 10 sierpnia 2015, o 15:33

Obrazek

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: Kocur » 10 sierpnia 2015, o 22:25

daaatz
na terapii alkoholowej... ok to dla mnie wszystko jest jasne i można więcej o tym nie pisać. Jakby Ci nałóg wrócił (a przeważnie po tradycyjnych terapiach wraca), to pisz do mnie. Polecę Ci prawdziwego specjalistę.

Ja kiedy odczuwam negatywną emocję i ją tłumię odczuwam też inne emocje, bo emocje to nie jest nic co trwa stale. Jeśli się na tym nie skupiasz, to tego w tym momencie nie ma. Możesz skoncentrować uwagę na czymś pozytywnym, z postanowieniem odłożenia problemu na później, a na teraz postanowieniem jest czysty umysł i dobra zabawa w chwili obecnej. Wtedy znikają wszystkie złe emocje. Czasem wystarczy wyjść z domu, a czasem z kimś pogadać. Są rozrywki, używki, jedzenie, sporty, praca i ludzie żyją z tłumionymi emocjami, które aktywują się kiedy ludzie są sami. Piszę to z autopsji i rozmów z wieloma osobami, dlatego śmieszy mnie ktoś kto tego nie wie i podaje się za fachowca, a przy tym używa sztucznych terminów stworzonych na potrzebę terapii i buduje całą ideologię żeby wyleczyć kogoś z wyimaginowanego problemu jakim jest alkoholizm. Chyba, że mówimy o uzależnieniu fizycznym, to wtedy i tak nie pomoże taka terapia, tylko realny odwyk.

Co do Twojej irytacji, to właśnie o tym piszę - to są nerwy, które mógłbyś opanować i pomyśleć racjonalnie.
daaatz pisze:zresztą no tłumione emocje to jest mega zło dla zdrowia


Wiem. Dlatego wolałbym rozwiązać konflikt żeby nie było potrzeby tłumienia tych emocji, ale tego się nie da zrobić.

Full Moon
ten cytat to dowód na zaburzenia psychiczne tego pana, który swoją drogą mówił też mądre rzeczy - nihilizm. No, ale od opium mogło mu się coś uszkodzić w neuroprzekaźnikach.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: Prometeusz » 11 sierpnia 2015, o 07:18

Moim zdaniem, cytat nie jest dowodem choroby Fryderyka. Chyba nie ja pierwszy dostrzegam, że nadużywasz słowo "dowód". To, że swoją opinię nazwiesz dowodem, nie sprawi nagle, że stanie się ona bardziej prawdziwa. Jakkolwiek masz prawo do własnej opinii, tak jak i masz prawo nie korzystać z geniuszu jaki przebijał się w słowach Nietzschego.

Nietzsche nie był nihilistą w takim normalnym znaczeniu. On przewidział, że ludzie będą popadać w nihilizm, a jego filozofia ma ludzi z nihilizmu wyciągać.

Nietzsche, wieszczący w najbliższych dwóch stuleciach „nadejście nihilizmu”, siebie samego pojmował ze względu na możliwość takiego twórczego ustanawiania „jako pierwszego spełnionego nihilistę Europy, który jednak sam nihilizm przeżył w sobie do końca, który ma go za sobą, pod sobą, na zewnątrz siebie...”. O ile odwartościowanie dotychczasowych wartości wiodłoby do nihilizmu, to znajdujące się w centrum myślenia Nietzschego przewartościowanie wszystkich wartości wyprowadza już poza nihilizm, wy-twarzając konieczność tworzenia nowych wartości [10] .
http://www.nowakrytyka.pl/spip.php?article397

Awatar użytkownika
daaatz
Posty: 45
Rejestracja: 14 kwietnia 2015, o 14:02
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: daaatz » 11 sierpnia 2015, o 09:37

Kocur pisze:daaatz
na terapii alkoholowej... ok to dla mnie wszystko jest jasne i można więcej o tym nie pisać. Jakby Ci nałóg wrócił (a przeważnie po tradycyjnych terapiach wraca), to pisz do mnie. Polecę Ci prawdziwego specjalistę.e
Ja kiedy odczuwam negatywną emocję i ją tłumię odczuwam też inne emocje, bo emocje to nie jest nic co trwa stale. Jeśli się na tym nie skupiasz, to tego w tym momencie nie ma. Możesz skoncentrować uwagę na czymś pozytywnym, z postanowieniem odłożenia problemu na później, a na teraz postanowieniem jest czysty umysł i dobra zabawa w chwili obecnej. Wtedy znikają wszystkie złe emocje. Czasem wystarczy wyjść z domu, a czasem z kimś pogadać. Są rozrywki, używki, jedzenie, sporty, praca i ludzie żyją z tłumionymi emocjami, które aktywują się kiedy ludzie są sami. Piszę to z autopsji i rozmów z wieloma osobami, dlatego śmieszy mnie ktoś kto tego nie wie i podaje się za fachowca, a przy tym używa sztucznych terminów stworzonych na potrzebę terapii i buduje całą ideologię żeby wyleczyć kogoś z wyimaginowanego problemu jakim jest alkoholizm. Chyba, że mówimy o uzależnieniu fizycznym, to wtedy i tak nie pomoże taka terapia, tylko realny odwyk.

Co do Twojej irytacji, to właśnie o tym piszę - to są nerwy, które mógłbyś opanować i pomyśleć racjonalnie.


No ładnie mnie z góry potraktowałeś :) Skoro jestem po alkoholowej to wszystko jasne, bardzo ładnie z góry potraktowanie :) Ale spodziewałem się, że wyciągniesz armatę do tego.
Dodałbym jak się moje życie zmieniło ale już mi łatkę dałeś widzę.
Skąd niby wiesz jak wyglądam jak jest nawrót ? Nie możesz wiedzieć tego, pokaż jakiś dowód lepiej ;)
Nałog mi nie wrócił, 6.5 roku nie pije, a powód picia mam już dawno za sobą, bo właśnie zamiast tłumić emocje, czy zagłuszać sportem etc czyli o czym piszesz ( chociaż też jest to pomocne ) poradziłem sobie z nimi, oczyściłem się psychicznie z nich.
Także nie strugaj fachowca, fizyczne uzależnienie tak na marginiesie trzyma się do 3 miesięcy, można to zmniejszyć dawkami witamin, dietą etc i wcale nie potrzeba odwyku.
No i proszę Cię :) No można żyć z tłumionymi emocjami, ale po co jest można je przeżyć i się ich pozbyć., sam mówisz że jak jesteś sam w domu to Ci wracają, mi nic nie wraca.
To o czym piszesz to zwykle odwracanie uwagi, branie apapu na ból głowy.

A to , że się irytuję jak piszesz na coś brednie to nic złego, sama irytacja nie jest zła.
Masz prawo mnie irytować, Ja mam prawo irytować Ciebie, to normalne.

Ale i tak nie przyznasz mi racji, wg Ciebie super fachowiec powie pacjentowi tłum emocje, żyj z nimi, jak będziesz sam w domu to do Ciebie wracać będą :)))) Takim sposobem to możesz pomóc komuś w ponownym zapiciu.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: Prometeusz » 11 sierpnia 2015, o 09:56

A to , że się irytuję jak piszesz na coś brednie to nic złego, sama irytacja nie jest zła.
Masz prawo mnie irytować, Ja mam prawo irytować Ciebie, to normalne.


A nie irytuje Was irytowanie się? 8-)

Awatar użytkownika
daaatz
Posty: 45
Rejestracja: 14 kwietnia 2015, o 14:02
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: daaatz » 11 sierpnia 2015, o 10:10

Full Moon pisze:A nie irytuje Was irytowanie się? 8-)

Zależy w jakim stopniu ;)

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: Prometeusz » 11 sierpnia 2015, o 12:46

W stopniu 40stym za oknem. B-)

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: Kocur » 11 sierpnia 2015, o 14:44

Full Moon
On przeplatał mądre rzeczy z kompletnymi bzdurami. Nie ma obowiązku uznawać go za geniusza, podobnie jak nie muszą mi się podobać dzieła Pendereckiego, które uważam za żart muzyczny, na który złapały się snoby. W tym cytacie Nietzsche zwyczajnie bredzi stawiając sztuczną "wartość" ponad szczęściem.

daaatz
nie potraktowałem Cię z góry. To co pisałem nie ma związku z Twoją osobą, ale skoro tak to odebrałeś to znaczy, że masz kruche ego i przekonanie o słuszności idei wpajanych na terapii, co jest typowe.
daaatz pisze:Nałog mi nie wrócił, 6.5 roku nie pije,


Spokojnie, 6,5 roku to nie jest tak dużo. Chociaż może faktycznie nie będziesz już pił, ale co masz w głowie po tej terapii to inna sprawa.
daaatz pisze:No można żyć z tłumionymi emocjami, ale po co jest można je przeżyć i się ich pozbyć., sam mówisz że jak jesteś sam w domu to Ci wracają, mi nic nie wraca.


Po pierwsze nie trzeba tłumić emocji alkoholem, bo to nic nie daje jeśli chodzi o rozwiązanie problemów. Mówisz, że można przeżyć emocje i się ich pozbyć - niestety tak nie jest w każdym przypadku. Widzę, że nie przeczytałeś moich postów w tym temacie.

daaatz pisze:A to , że się irytuję jak piszesz na coś brednie to nic złego, sama irytacja nie jest zła.
Masz prawo mnie irytować, Ja mam prawo irytować Ciebie, to normalne.


Nad tym akurat można pracować. Mnie takie rzeczy nie irytują same w sobie. Irytacja powstaje dopiero kiedy rozmówca nie rozumie o czym mówię, albo celowo udaje niezrozumienie. I nad tym też pracuję, bo nad tym co mogę zmienić warto pracować. Irytacja cudzym zdaniem może być reakcją na silne przekonania i potem nie dyskutujesz żeby się czegoś dowiedzieć i przekazać swoje zdanie, tylko żeby bronić swoich przekonań.

daaatz pisze:Ale i tak nie przyznasz mi racji, wg Ciebie super fachowiec powie pacjentowi tłum emocje, żyj z nimi, jak będziesz sam w domu to do Ciebie wracać będą ))) Takim sposobem to możesz pomóc komuś w ponownym zapiciu.


Naprawdę nie mam pojęcia skąd wywnioskowałeś taki absurd :)

Dzisiejszy świat cierpi na chorobę nadinterpretacji. Nawet na forum o rozwoju duchowym dyskutuję z cudzymi projekcjami i ciężko doszukać się argumentów i odpowiedzi na moje argumenty.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: Prometeusz » 11 sierpnia 2015, o 15:47

Nietzsche wie o szczęściu bardzo dużo. Ty po prostu nie zrozumiałeś cytatu. W którym mówi, aby być ponad cierpieniem i by z niego korzystać w konstruktywny sposób.

O samym szczęściu Nietzsche wypowiada się tak:

"Jeżeli szczęście, jeżeli gonitwa za nowym szczęściem w jakimś sensie jest tym, co żyjących trzyma przy życiu i pcha do życia, to spośród filozofów najwięcej racji ma bodaj cynik: szczęście zwierzęcia, cynika doskonałego, jest żywym dowodem słuszności cynizmu. Najmniejsze szczęście, jeśli tylko trwa nieprzerwanie i uszczęśliwia, to bez porównania więcej szczęścia niż szczęście największe, które zjawia się tylko jako epizod, poniekąd jak kaprys, szalony wybryk pośród morza zniechęcenia, niedosytu i wyrzeczeń. Przy najmniejszym i przy największym szczęściu zaś istotą szczęścia jest zawsze jedno i to samo: umiejętność zapomnienia albo, mówiąc uczenie, zdolność odczuwania na sposób ahistoryczny, dopóki szczęście trwa. Kto nie umie przysiąść na progu chwili, puszczając całą przeszłość w niepamięć, kto nie jest zdolny trwać w miejscu jak bogini zwycięstwa, nie doznając zawrotu głowy ani lęku, ten nigdy nie dowie się, czym jest szczęście, a co gorsza nie uczyni nigdy nic, co uszczęśliwia innych."


"szczęście jest kobietą"

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: Kocur » 11 sierpnia 2015, o 16:02

To tylko filozof. Każdy ma prawo się mylić, prawda? Ten cytat już dużo lepszy. Poprzedni po prostu był beznadziejny. Bycie ponad cierpieniem to już utopia. Cieszenie się chwilą to zupełnie co innego.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
daaatz
Posty: 45
Rejestracja: 14 kwietnia 2015, o 14:02
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: daaatz » 11 sierpnia 2015, o 17:04

<b> Kocur </b> Ja dobrze wiem co mam w głowie po terapii, żyje mi się w porównaniu z tamtymi czasami wspaniale, ciągle są tematy nad którymi pracuję, lepiej lub gorzej, ale co Ja w głowie mam to tylko Ja wiem.
Tylko, że sposób którym się dziele, apropo przerobienia emocji w głowie, przeżycia, bez nakręcania się czy udawania że tematu nie ma, mam opanowany i w codziennym życiu stosuję. Dlatego się z tym dzielę, nie jest to rzadna brednia chociaż dla Ciebie co kto nie powie to brednia bo Ty wiesz najlepiej. Ale sam przyznajesz, że masz temat z którym sobie nie radzisz. Ja sobie radzę i się z tym dzielę, a Ty mi mówisz, że to brednie bo wiesz lepiej mimo, że masz temat z którym się mierzysz jak jesteś sam w domu. No to wiesz co, przyznam już Ci rację ale i tak wolę stosować to czego się nauczyłem , co mi pomaga i z tym będę się dzielił z innymi.
Kończę dyskusję bo mi nie zależy na przekonaniu Ciebie, chciałem z autorem tematu się podzielić opinia.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: Prometeusz » 11 sierpnia 2015, o 17:11

Tak Kocur, masz prawo się mylić. :)

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: Kocur » 11 sierpnia 2015, o 17:12

daaatz pisze: chociaż dla Ciebie co kto nie powie to brednia bo Ty wiesz najlepiej.


I właśnie m.in. przez takie zarzuty nie da się normalnie dyskutować i wymieniać argumentami, bo z czym się nie zgodzę to od razu leci taki tekst.

daaatz pisze:Ale sam przyznajesz, że masz temat z którym sobie nie radzisz. Ja sobie radzę i się z tym dzielę, a Ty mi mówisz, że to brednie bo wiesz lepiej mimo, że masz temat z którym się mierzysz jak jesteś sam w domu.


Pomijam już, że Twoje wypowiedzi są nielogiczne i ciężko się je czyta, ale tu znów dajesz przykład, że nie zrozumiałeś tego co napisałem. To jak mamy się nawet ze sobą nie zgadzać, skoro nie rozumiesz o czym piszę i nie przeczytałeś moich postów? Ja piszę o jednym, Ty o drugim. Brednią jest to, że nie można przeżywać innych emocji kiedy się jakąś stłumi. No nie przekonasz mnie, bo ja z autopsji wiem, że nie jest tak jak piszesz. To tak jakbym widział posąg, dotykał go i miałbym go w ogródku, a Ty byś stwierdził, że żaden posąg nie istnieje bo tak powiedział ktoś kto jest dla Ciebie autorytetem.

Full Moon każdy ma prawo się mylić, ale Ty teraz stosujesz pozamerytoryczny sposób dyskusji - odwołanie do autorytetu. Udajesz, że znasz rozwiązanie wszystkich problemów, a nie potrafisz wprost napisać tego normalnie, bez cytatów, wykładania ideologii.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Pozbyć się cierpienia - naprawdę to możliwe.?!

Postautor: Prometeusz » 11 sierpnia 2015, o 17:33

Z dyskutantem, który myli dowody ze swoimi opiniami, nie da się merytorycznie rozmawiać. Merytorycznie można rozmawiać tylko z osobą, która rzetelnie podchodzi do tematu. Ty na przykład mylisz gust muzyczny z oceną systemów filozoficznych, pomijając fakt, że nie rozumiesz fenomenu ani jednego ani drugiego, tylko cytujesz slogany stosowane przez Korwina. :) Z czym do ludzi?

Bynajmniej nie chodzi mi by Ciebie przekonać. Recepcja słów Nietzschego przez ludzi z pewnymi przekonaniami (świadomość niewolnicza) jest niemal oczywista. Lubię do publicznej dyskusji dorzucić swoje 3 grosze tak, żeby rozmowa była bogatsza o inny punkt widzenia. Jeśli coś u mnie jest rzeczywistością i jest temat o tym, to dokładam swoją cegiełkę. Jak ktoś dalej nie kuma, to pozostaje się tylko uśmiechnąć tak jak w tej przypowieści De Mello o bananie w uchu. :)


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 60 gości