Nic nie wiadomo ;)
Ile mamy wcieleń? Ja od jednego ezoteryka słyszałem, że liczy się to w setkach, np teraz mam 600 wcielenie. Inny mówił, że teraz to pewnie ze 2000, a do oświecenia trzeba mieć 6000. W ezoterycznej książce przeczytałem, że jest ok 50 wcieleń na naszej planecie, a potem awansuje się na planetę lepszej kategorii (nasza jest oczywiście najgorsza

). Jeszcze jacyś kolesie mierzą ERD czyli jakiś duchowy wskaźnik rozwoju. Okazuje się, że mam wysoki, ale to przez pomoc obciążeń duchowych, które są demonami wychodzi taki wynik
To są takie rzeczy, że tego nie możemy wiedzieć:
- tego czy oświecenie istnieje
- tego czy istnieje reinkarnacja, a jeśli tak to ile mamy wcieleń i czy są wyższe kategorie planet i formy życia, którymi się staniemy, czy też może zjednoczymy się z Bogiem.
- czy jest Bóg
- czy istnieje dusza
- czy istnieją obciążenia duchowe
- czy istnieją demony
- czy jeśli istnieje reinkarnacja to czy można się cofać w formie
- czy istnieje karma
- czy istnieje przyciąganie dobra pozytywnym myśleniem i zła złym myśleniem
- czy Biblię napisało UFO
- skąd wziął się świat
- czym jest czas i czy istnieją inne wymiary
Nic nie wiemy. Wszystko co ktoś mówi na te tematy to konfabulacje chorego umysłu lub kreatywnego oszustwa. Ja dopuszczam możliwość, że to wszystko co wypisałem od pauz to prawda. Nie wykluczam też tego, że Reptilianie zbudowali ten świat, ani że założył go Latający Potwór Spaghetti. Nie wykluczam bo nie istnieją przekonujące dowody na to, że tego nie ma. Logiką można wysnuć to, że reinkarnacja jest sprawiedliwsza od chrześcijaństwa, ale dalej niesprawiedliwa i bezsensowna. Można wysnuć, że istnieje dusza, ale to może być tylko takie samo pojęcie jak "ego". Niby istnieje, ale tak naprawdę to jakiś obszar mózgu, który umownie tak nazywamy. W rzeczywistości nie wiadomo nawet czy poszczególne części mózgu i osobowości czyli części tego co mózg tworzy (software) współpracują ze sobą. Może nie, a efekt działania tych części jest rozproszony, a podświadoma część to interpretuje tworząc całą wersję, a jeszcze inna część usuwa to co nie pasuje do interpretacji tworząc zamknięty obraz świata i może faktycznie większość tak żyje. Można wymyślić pełno hipotez, a wszystko i tak na końcu jest relatywne i dlatego posługując się racjonalizmem należy zachować spokój i dążyć do swoich celów, być dobrym dla innych (robić to co opłaca się mnie i pomagać innym bo to się wszystkim opłaca).
Wszystko jest względne. Wszystko płynie. Wszystko przemija. Nic nie ma sensu. To jest filozofia mądrych ludzi, a nie jakieś pierdoły
