Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Pytania i Pomoc Duchowa - Masz jakikolwiek problem, napisz tu.
Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: Prometeusz » 2 sierpnia 2014, o 20:30

Ksenia pisze:Nie uciekłam, tylko dokonałam wyboru.

Nie tylko w medycynie, ale we wszystkim występuje zjawisko tachyfilaksji.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Tachyfilaksja

“Szczęście jest twoją naturą. Nie ma nic w tym złego, aby go pragnąć. Co jest niewłaściwym, to poszukiwanie go na zewnątrz, gdy jest ono wewnątrz was. “~ Ramana Maharishi

Krótko, na temat i bez ekshibicjonizmu. ;-)


To w przypadku zmian chemicznych, natomiast gdy mówimy o bodźcach mamy doczynienia z habituacją ;-)

http://pl.wikipedia.org/wiki/Habituacja

Ksenia

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: Ksenia » 2 sierpnia 2014, o 20:38

Dzięki FM za poprawkę. Nie znałam tego słowa. :oops: :kwiatek

We wszystkim jest przyzwyczajenie i znudzenie. Można coś porzucić jeśli się tym dostatecznie nasycimy. Tylko tu jest to niebezpieczeństwo jakiegoś nałogu (-izmu).
Dlatego znalezienie ,,złotego środka", uważność i obserwacja jest niezbędna.

A może najważniejsze jest zaprzestanie wszelkiego szukania, na zewnątrz i wewnątrz, a wszystko co jest nam potrzebne samo przyjdzie... :)
Ostatnio zmieniony 2 sierpnia 2014, o 21:07 przez Ksenia, łącznie zmieniany 1 raz.

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: JAR » 2 sierpnia 2014, o 21:04

Ksenia pisze:Nie uciekłam, tylko dokonałam wyboru.


“Szczęście jest twoją naturą. Nie ma nic w tym złego, aby go pragnąć. Co jest niewłaściwym, to poszukiwanie go na zewnątrz, gdy jest ono wewnątrz was. “~ Ramana Maharishi


A co ta wklejka zdania wielkiego guru ma wspólnego z tym, co pisałem? Przecież nie powiedział, żeby w ogóle nie szukać. A to oznacza aktywność a nie bierność. ;)

Ksenia

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: Ksenia » 2 sierpnia 2014, o 21:10

Guru zwracał uwagę, że szczęście jest w nas. ;-)

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: Prometeusz » 2 sierpnia 2014, o 21:29

JAR tutaj chyba chodzi o to, że "w tym szaleństwie jest metoda".

Jako umysł samca może też lubię dostawać konkretne, jasne i umieszczone w kontekście informacje - takie zboczenie myśliwego :-P ale na szczęście mamy też w naturze pierwiastek kobiecy i może nie ma sensu go konwertować "na moje" tylko raczej wczuć się w fale, zobaczyć co pozytywnego wyrzuciła na brzeg :-)

Ksenia

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: Ksenia » 2 sierpnia 2014, o 21:52

No dobra chłopcy, chcecie konkretów, no to macie.

Jesteście wzrokowcami i wybieracie piękne kobiety. Nasycacie się seksem, ale po pewnym czasie stwierdzacie, że z Waszą wybranką nic więcej Was nie łączy.
Przeważnie te piękne zajmują się tylko swoją urodą i o wspólnych pasjach nie ma mowy.
Trwałe związki raczej oparte są na przyjaźni i wspólnych zainteresowaniach.
Ale Wy znów zaczynacie od ,,dupnej strony", bo na początku myślicie dolną głową.
I tak przez całe wieki mężczyźni nabierają się na trzepoczące, długie rzęsy...
:wow2 :kwiatek :aniol

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: Prometeusz » 2 sierpnia 2014, o 22:02

Oczywiście. Faceci to świnie - nie wiedziałaś Kseniu? :)

Sęk w tym, że jak znajdzie się jeden porządny facet to kobieta go oleje, albo uczyni przyjacielem i będzie wykorzystywać bez skrupułów - a pójdzie baraszkować do hama. :D

To są prawdy stare jak świat :)

Ksenia

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: Ksenia » 2 sierpnia 2014, o 22:47

:)

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: Kocur » 2 sierpnia 2014, o 23:56

JAR
jak czytam Twoje posty to mam wrażenie, że przydałaby Ci się terapia. I nie mówię tego złośliwie ale wszystko podważasz, mylisz wódkę z zakąską i uciekasz w skrajności. Jak czytałem dużo stron takich ludzi to sam zaczynałem przejmować ich stan więc zrezygnowałem a Ty dalej chcesz się babrać w tym New Age to ok ale może nie na forum o rozwoju duchowym bo przedstawiasz tutaj to co przynosi największy regres. Złoty środek - mówi Ci to coś? :)

Kseniu a czy to też nie stereotyp, że piękne kobiety nic nie robią tylko ładnie wyglądają? :) Myślę, że pustostan umysłu przeważnie widoczny jest w oczach i sposobie bycia.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: JAR » 3 sierpnia 2014, o 00:11

Kocur pisze:JAR
jak czytam Twoje posty to mam wrażenie, że przydałaby Ci się terapia. I nie mówię tego złośliwie ale wszystko podważasz, mylisz wódkę z zakąską i uciekasz w skrajności. Jak czytałem dużo stron takich ludzi to sam zaczynałem przejmować ich stan więc zrezygnowałem a Ty dalej chcesz się babrać w tym New Age to ok ale może nie na forum o rozwoju duchowym bo przedstawiasz tutaj to co przynosi największy regres. Złoty środek - mówi Ci to coś? :)


Ok. jutro pójdę. Możesz polecić swojego terapeutę?
A co to jest New Age? Jakiś diabeł?

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: Kocur » 3 sierpnia 2014, o 00:30

JAR pisze:Ok. jutro pójdę. Możesz polecić swojego terapeutę?


Sam jestem swoim terapeutą więc jak chcesz to polecam siebie :)

JAR pisze:A co to jest New Age?



google.pl

P.S. A ma ktoś jakiś sposób na habituację poza przerwą w dostarczaniu bodźca? :)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: JAR » 3 sierpnia 2014, o 01:12

Ksenia pisze:Guru zwracał uwagę, że szczęście jest w nas. ;-)


Zwracając się do wnętrza automatycznie wychodzi się na zewnątrz. A zwracając uwagę na zewnątrz ląduje się w środku. Wnętrze i zewnętrzne są tak samo ważne. Aby nie tkwić cały czas we wnętrzu natura wymyśliła sen. :)

PS. Kocur, dasz sobie radę z takim przypadkiem? :)

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: Kocur » 3 sierpnia 2014, o 02:25

A o to to już musisz spytać wróżki :D
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Ksenia

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: Ksenia » 3 sierpnia 2014, o 06:47

Kocur, podobno nie ma brzydkich kobiet, tylko są niezadbane. Ruscy znów powiadają, że nie ma brzydkich kobiet tylko wódki mało. :roll:

Jeżeli chodzi o różnorakie przyczyny niepowodzeń damsko-męskich, to czytałam inspirujące książki psychoterapeuty idącego ścieżką Zen Wojciecha Eichelbergera.
Szczególnie polecam dla kobiet: ,,Kobieta bez winy i wstydu”, a dla mężczyzn: ,,Zdradzony przez ojca”.
Te krótkie pozycje wiele wyjaśniają związków przyczynowo-skutkowych.
Autor opiera się na swoim życiu i pracy z ludźmi. Czuć tam empatię, zrozumienie i lekkość pomimo ciężkich tematów. Jestem pełna podziwu dla jego wnikliwości...

JAR, powodzenia na terapii...Tylko, żeby nie wyszło z Ciebie jeszcze bardziej upierdliwe monstrum... :shock:

Ksenia

Re: Zasada działania jasnowidzów, radiestetów itd

Postautor: Ksenia » 3 sierpnia 2014, o 08:08

POMÓŻ SOBIE DAJ ŚWIATU ODETCHNĄĆ

Pytanie, czy psychoterapia może dać odpowiedź na wszystkie ludzkie problemy i dylematy, istnieje na ogół gdzieś na marginesie świadomości ludzi pomagających innym w cierpieniach psychicznych. Czasami tylko ujaw­niają oni pełne pychy przeświadczenie, że psychoterapia może nas uwolnić od wszelkich lęków i wątpliwości. Opanowani takim rzutem dogmatyzmu skłonni są inter­pretować wszystkie inne próby ludzkich poszukiwań, w tym poszukiwań na drodze religijnej, jako regresję, ucieczkę od rzeczywistych problemów, a w najlepszym razie jako formę kompensacji psychologicznych komple­ksów i zahamowań. Stawianie sobie przez klienta podsta­wowych egzystencjalnych pytań w rodzaju: Kim jestem?, Jaki sens ma życie?, Dlaczego jest tyle cierpienia w nas i wokół nas? jest dla nich podejrzane i może prowadzić do druz­gocącej diagnozy: gdy bezradni wobec takich pytań, przekazują pytającego pacjenta w ręce psychiatrów.
Ten psychiatryczno-psychoterapeutyczny redukcjonizm i dogmatyzm jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem. Stwarza bowiem w świadomości współczesnego człowieka miraż „psychoterapeutycznego szczęścia" i odcina ludziom możliwość znajdowania odpowiedzi na nurtujące ich pytania na drodze treningu duchowego. Skazuje więc część ludzi na dożywotnie i daremne poszukiwanie własnego szczęścia w zaklętym kręgu psychoterapii. 
Z drugiej strony neofici poszukiwań duchowych czę­sto przejawiają równie dogmatyczne tendencje, głosząc, że określona dyscyplina  duchowa  jest  panaceum  na wszystkie psychiczne i emocjonalne niedomagania. Stąd w kręgu religii można znaleźć wielu ludzi, którzy ze względu na swoje nie rozwiązane problemy natury psychologicznej, nie są w stanie uczestniczyć w pełni w określonym treningu duchowym, i skorzystać z jego dobrodziejstw.
Trzeba tu pamiętać o ważnym rozróżnieniu. Ryzykując nie w pełni uprawnione uogólnienie można powiedzieć, że istnieją dwa główne nurty treningu religijnego.
W jednym z nich przeważają praktyki dewocyjne, związane z oddawaniem czci wyższej istocie i próbami zapewnienia sobie jej przychylności, w drugim natomiast kładzie się nacisk na praktykę i intensywny trening, obejmujący zarówno fizyczne, jak i psychologiczne oraz duchowe aspekty życia człowieka. Prowadzić to może w pierwszym etapie do odblokowania podświadomości i intuicji a następnie do mniej lub bardziej pełnego przekroczenia egocentrycznego sposobu widzenia świata, co nazywa się oświeceniem lub przebudzeniem. Ten drugi typ praktyk religijnych określa się często — ze względu na ich wymagający charakter — mianem dyscyplin du­chowych. Ostatnio wiele ich odmian, mających źródła w kulturze i tradycji religijnej Dalekiego Wschodu, zy­skuje w Polsce coraz większą popularność. Ruchy o po­dobnym charakterze pojawiać się zaczęły ostatnio niejako na nowo, również w łonie Kościoła katolickiego.
Jednak przedwczesne zaangażowanie się w uprawia­nie tych dyscyplin łączy się z poważnymi niebezpieczeń­stwami. Dość szybko bowiem doprowadzić może do od­blokowania nieznanych zasobów energii oraz ujawnienia się zwiększonych możliwości wpływania na innych. Jeże­li te nowe możliwości odkrywa w sobie ktoś o słabej, neurotycznej lub psychopatycznej osobowości, to niejako odruchowo zasługi te przypisuje swemu „małemu ja", czerpiąc z nich upragnione poczucie mocy i znaczenia i zaspokajając swoje neurotyczne potrzeby. Z reguły od­bywa się to z poważną szkodą dla innych. Jest to niebez­pieczeństwo bardzo trudne do uniknięcia nawet dla osób dobrze zintegrowanych. Dlatego zaawansowany trening duchowy tego typu powinien odbywać się zawsze pod kierunkiem kompetentnego nauczyciela.
Drugie niebezpieczeństwo przedwczesnego wchodze­nia na drogę dyscypliny duchowej polega na niemożno­ści zasymilowania przez mało zintegrowane „ja" ogro­mnej dawki uwalniającej się energii psychicznej, przeja­wiającej się często w burzliwych i dramatycznych for­mach. Może to wówczas spowodować tak zwaną dekompensację psychotyczną.
Tak więc deklarowanie wyłączności i uniwersalności czy to psychoterapii czy dyscyplin duchowych, nie przy­nosi niczego dobrego. Każda z tych dziedzin ma odrębną rolę do spełnienia w przynoszeniu ulgi i pomocy ludziom. Psychoterapia wiąże się z problemem wewnętrznej integracji i dotyczy wyłącznie poziomu „ja" albo „ego". Pomaga wyodrębnić z chaosu wrażeń, doświadczeń, uczuć, impulsów, myśli i pragnień względnie spójną i funkcjonalną strukturę myślowo-wyobrażeniową, identyfikującą się jako indywidualne „ja". Nie jest jednak w stanie rozwiązać problemu tożsamości, czyli odpowiedzieć na pytanie: A właściwie komu się to wszystko, włącznie z owym ja, przydarza? lub po prostu: Kim jestem? Psychoterapia, bez względu na to, jak byłaby dobra i długotrwa­ła, nigdy nie rozwiąże sprawy lęku przed śmiercią i wynikającego zeń, równie dojmującego, jak niespełnialnego, egoistycznego pragnienia bezpieczeństwa, akceptacji i miłości. Takimi sprawami można się zająć i szukać na nie odpowiedzi tylko w ramach określonych dyscyplin treningu duchowego.
Gdy dobrze zintegrowane „ja" zaczyna z jakichś po­wodów kwestionować własną tożsamość i integralność, czyli, innymi słowy, gdy ktoś zaczyna wątpić w trafność i ostateczność własnej samoidentyfikacji jako „ja" — to znaczy, że w człowieku tym pojawiły się wątpliwości i podstaw wszystkich dobrze rozumianych aspiracji duchowych. Jeżeli wówczas mamy do zaproponowania takiemu człowiekowi jedynie nową rundę psychoterapii -lub opiekę psychiatryczną, to czynimy mu wielką krzywdę.
Dlatego tak ważną sprawą, zarówno dla poszukujących pomocy, jak i tych, którzy chcą im pomagać, jest danie podstawowej wiedzy dotyczącej możliwości kompetencji dyscyplin duchowych czy drogi religijnej w ogóle i jej funkcji w rozwoju człowieka. W odpowiedzi na to zapotrzebowanie pojawiła się ostatnio nowa dyscyplina psychoterapii, zwana psychoterapią transpersonalną. Jej zadaniem jest coś, co tradycyjnym psychoterapeutom wydać się może sprzeczne z celami uprawianej i ich sztuki i z etyką zawodową — mianowicie budzenie wątpliwości. Tych wątpliwości, które mogą wyzwolić duchowe aspiracje i wyrwać ludzi zintegrowanych, lecz poszukujących dalej, z zaklętego kręgu terapeutycznej regresji. Psychoterapia transpersonalna jest jednocześnie okazją do wstępnego zapoznania się ze sposobami przy pomocy których, w ramach różnych dyscyplin duchowych, poszukuje się odpowiedzi na podstawowe ludzkie pytania.
Wojciech Eichelberger :kwiatek


Wróć do „Pytania i Pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości