POMÓŻ SOBIE DAJ ŚWIATU ODETCHNĄĆ
Pytanie, czy psychoterapia może dać odpowiedź na wszystkie ludzkie problemy i dylematy, istnieje na ogół gdzieś na marginesie świadomości ludzi pomagających innym w cierpieniach psychicznych. Czasami tylko ujawniają oni pełne pychy przeświadczenie, że psychoterapia może nas uwolnić od wszelkich lęków i wątpliwości. Opanowani takim rzutem dogmatyzmu skłonni są interpretować wszystkie inne próby ludzkich poszukiwań, w tym poszukiwań na drodze religijnej, jako regresję, ucieczkę od rzeczywistych problemów, a w najlepszym razie jako formę kompensacji psychologicznych kompleksów i zahamowań. Stawianie sobie przez klienta podstawowych egzystencjalnych pytań w rodzaju: Kim jestem?, Jaki sens ma życie?, Dlaczego jest tyle cierpienia w nas i wokół nas? jest dla nich podejrzane i może prowadzić do druzgocącej diagnozy: gdy bezradni wobec takich pytań, przekazują pytającego pacjenta w ręce psychiatrów.
Ten psychiatryczno-psychoterapeutyczny redukcjonizm i dogmatyzm jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem. Stwarza bowiem w świadomości współczesnego człowieka miraż „psychoterapeutycznego szczęścia" i odcina ludziom możliwość znajdowania odpowiedzi na nurtujące ich pytania na drodze treningu duchowego. Skazuje więc część ludzi na dożywotnie i daremne poszukiwanie własnego szczęścia w zaklętym kręgu psychoterapii.
Z drugiej strony neofici poszukiwań duchowych często przejawiają równie dogmatyczne tendencje, głosząc, że określona dyscyplina duchowa jest panaceum na wszystkie psychiczne i emocjonalne niedomagania. Stąd w kręgu religii można znaleźć wielu ludzi, którzy ze względu na swoje nie rozwiązane problemy natury psychologicznej, nie są w stanie uczestniczyć w pełni w określonym treningu duchowym, i skorzystać z jego dobrodziejstw.
Trzeba tu pamiętać o ważnym rozróżnieniu. Ryzykując nie w pełni uprawnione uogólnienie można powiedzieć, że istnieją dwa główne nurty treningu religijnego.
W jednym z nich przeważają praktyki dewocyjne, związane z oddawaniem czci wyższej istocie i próbami zapewnienia sobie jej przychylności, w drugim natomiast kładzie się nacisk na praktykę i intensywny trening, obejmujący zarówno fizyczne, jak i psychologiczne oraz duchowe aspekty życia człowieka. Prowadzić to może w pierwszym etapie do odblokowania podświadomości i intuicji a następnie do mniej lub bardziej pełnego przekroczenia egocentrycznego sposobu widzenia świata, co nazywa się oświeceniem lub przebudzeniem. Ten drugi typ praktyk religijnych określa się często — ze względu na ich wymagający charakter — mianem dyscyplin duchowych. Ostatnio wiele ich odmian, mających źródła w kulturze i tradycji religijnej Dalekiego Wschodu, zyskuje w Polsce coraz większą popularność. Ruchy o podobnym charakterze pojawiać się zaczęły ostatnio niejako na nowo, również w łonie Kościoła katolickiego.
Jednak przedwczesne zaangażowanie się w uprawianie tych dyscyplin łączy się z poważnymi niebezpieczeństwami. Dość szybko bowiem doprowadzić może do odblokowania nieznanych zasobów energii oraz ujawnienia się zwiększonych możliwości wpływania na innych. Jeżeli te nowe możliwości odkrywa w sobie ktoś o słabej, neurotycznej lub psychopatycznej osobowości, to niejako odruchowo zasługi te przypisuje swemu „małemu ja", czerpiąc z nich upragnione poczucie mocy i znaczenia i zaspokajając swoje neurotyczne potrzeby. Z reguły odbywa się to z poważną szkodą dla innych. Jest to niebezpieczeństwo bardzo trudne do uniknięcia nawet dla osób dobrze zintegrowanych. Dlatego zaawansowany trening duchowy tego typu powinien odbywać się zawsze pod kierunkiem kompetentnego nauczyciela.
Drugie niebezpieczeństwo przedwczesnego wchodzenia na drogę dyscypliny duchowej polega na niemożności zasymilowania przez mało zintegrowane „ja" ogromnej dawki uwalniającej się energii psychicznej, przejawiającej się często w burzliwych i dramatycznych formach. Może to wówczas spowodować tak zwaną dekompensację psychotyczną.
Tak więc deklarowanie wyłączności i uniwersalności czy to psychoterapii czy dyscyplin duchowych, nie przynosi niczego dobrego. Każda z tych dziedzin ma odrębną rolę do spełnienia w przynoszeniu ulgi i pomocy ludziom. Psychoterapia wiąże się z problemem wewnętrznej integracji i dotyczy wyłącznie poziomu „ja" albo „ego". Pomaga wyodrębnić z chaosu wrażeń, doświadczeń, uczuć, impulsów, myśli i pragnień względnie spójną i funkcjonalną strukturę myślowo-wyobrażeniową, identyfikującą się jako indywidualne „ja". Nie jest jednak w stanie rozwiązać problemu tożsamości, czyli odpowiedzieć na pytanie: A właściwie komu się to wszystko, włącznie z owym ja, przydarza? lub po prostu: Kim jestem? Psychoterapia, bez względu na to, jak byłaby dobra i długotrwała, nigdy nie rozwiąże sprawy lęku przed śmiercią i wynikającego zeń, równie dojmującego, jak niespełnialnego, egoistycznego pragnienia bezpieczeństwa, akceptacji i miłości. Takimi sprawami można się zająć i szukać na nie odpowiedzi tylko w ramach określonych dyscyplin treningu duchowego.
Gdy dobrze zintegrowane „ja" zaczyna z jakichś powodów kwestionować własną tożsamość i integralność, czyli, innymi słowy, gdy ktoś zaczyna wątpić w trafność i ostateczność własnej samoidentyfikacji jako „ja" — to znaczy, że w człowieku tym pojawiły się wątpliwości i podstaw wszystkich dobrze rozumianych aspiracji duchowych. Jeżeli wówczas mamy do zaproponowania takiemu człowiekowi jedynie nową rundę psychoterapii -lub opiekę psychiatryczną, to czynimy mu wielką krzywdę.
Dlatego tak ważną sprawą, zarówno dla poszukujących pomocy, jak i tych, którzy chcą im pomagać, jest danie podstawowej wiedzy dotyczącej możliwości kompetencji dyscyplin duchowych czy drogi religijnej w ogóle i jej funkcji w rozwoju człowieka. W odpowiedzi na to zapotrzebowanie pojawiła się ostatnio nowa dyscyplina psychoterapii, zwana psychoterapią transpersonalną. Jej zadaniem jest coś, co tradycyjnym psychoterapeutom wydać się może sprzeczne z celami uprawianej i ich sztuki i z etyką zawodową — mianowicie budzenie wątpliwości. Tych wątpliwości, które mogą wyzwolić duchowe aspiracje i wyrwać ludzi zintegrowanych, lecz poszukujących dalej, z zaklętego kręgu terapeutycznej regresji. Psychoterapia transpersonalna jest jednocześnie okazją do wstępnego zapoznania się ze sposobami przy pomocy których, w ramach różnych dyscyplin duchowych, poszukuje się odpowiedzi na podstawowe ludzkie pytania.
Wojciech Eichelberger
