Podczas sesin to z reguły 108 pokłonów rano i wieczorem. Może być więcej rund.
Z wyścigami spotkałam się wśród nowych praktykujących...ale chłopcy w ogóle lubią się ścigać ))) Szczery praktykujący wszędzie znajdzie to czego szuka...wiec nie przejmuj się moimi opiniami ale własnym poczuciem.
Czemu taka ilość - nie wiem.Jakaś tradycja zapewne (ostatni to pół pokłon taki jak w tradycji katolickiej na kolanach)
Moja opinia jest taka pokłony są dobre na emocje tak biegi transowe.
Jak nami miotają, jesteśmy zbyt pobudzeni na siedzenie.
Wtedy można zwiększać ilość, i powtórki -jak się wiele w tobie dzieje,
...chodzi o wyciszenie umysłu...a nie wszystkim przychodzi to łatwo bez nich. Angażujesz ruch i ciało.
Ale nie chodzi tu wyczynowość ale dyscyplinę, uwagę i pokorę.
Doświadczasz kwestionującego umysłu, swoistego kuszenia ,zobaczysz jak jesteś odciągana...ale robisz pokłon mimo to...tu i teraz.
Moja nauczycielka mówiła ze kłaniasz się samej sobie...gdy ją pytałam po co?
Kłaniasz się SOBIE O ( nie lubię słowa oświecony strasznie nadużywane nie tylko na tym forum )
''Personalne ja'' oddaje się opiece ''Nieopisanego Ja''.
To akt aktywnego oddania i pokory.
Afirmowane w ruchu Nie Wiem, Ufam.
Można robić pokłony tybetańskie lub japońskie. Te pierwsze są bardziej zamaszyste (sercowe dla mnie) te drugie (bardziej skupione).
W zależności od szkoły.
Chrześcijanie padają w planie krzyża ))).
Sama wybierz co ci pasuje...charakter sanghi zależy od charakteru i potrzeb praktykujących i aury nauczyciela. Mają inny klimat...wybierz takie metody które
najmniej się z tobą kłócą -żeby nie zakłócać praktyki )))
Powodzenia.
Ad:Jest jeszcze śpiewanie sutr-nie wiele o tym wiem -było to dla mnie trudne-to wiąże się jakoś z jednością sanghi związkiem z otoczeniem i poniekąd wszystkim,i otwarciem serca- radości...tak ja to czuje. Zwłaszcza sutra serca.
)
http://youtu.be/cHUMAmXyRcQ....ja lubię tą :
http://youtu.be/IPMnMmnZ2Zc )))