medytacja

Wiele inspiracji natemat narzedzi duchowego rozwoju.
plysek
Posty: 2
Rejestracja: 17 listopada 2006, o 17:42
Reputacja: 0
Kontaktowanie:

medytacja

Postautor: plysek » 18 listopada 2006, o 12:17

Robię medytację oddechu z nogami skrzyżowanymi i wyprostowanymi plecami. Kiedy wchodzę już w medytacje przelękam się i odrazu wychodzę. Nigdy mi się nie udało wejść i utrzymać tego stanu dłużej. Podobnie mam z medodami uświadamiania sobie ciała (lewitacji nad ciałem) uświadamiania sobie obecności przedmiotów, czy mojej własnej obecności. Mam bardzo słabą świadomość, rzadko nawet słyszę moje myśli. Proszę o jakieś wskazówki - chciałbym pogłębiać swoją świadomość.

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Postautor: Sidd » 18 listopada 2006, o 18:01

Czego się przelękasz?

Medytacja to obserwacja. Uważne obserwowanie samego istnienia. Jeśli jesteś świadomy i uważny, medytujesz. Nie ma się czego bać. Ani nie znikniesz, ani nie umrzesz.
Możesz zacząć od afirmacji bezpieczeństwa i harmonii. To pomoże w uspokojeniu na tyle, by zasiąść do medytacji.
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

Gość

Postautor: Gość » 18 listopada 2006, o 19:32

To znaczy wygląda to tak: oddycham i wchodzę w inny stan świadomości czuję wewnętrzną istotę, ducha który oddycha wewnątrz ciała. I nagle czuje strach jakby ta istota się przelękła i koniec. Cały czas afirmuje bezpieczeństwo.

Hmm możliwe, że boję się świadomości, jestem taki nezdarny i zagubiony, boję się to sobie uświadomić. Zresztą na codzień bywam pełen lęków, lwią część życia brałem narkotyki więc odmienne stany umysłu nie są dla mnie czymś nowym, teraz chciałbym wrócić do rzeczywistości. Przez pierwszy okres ćpania byłem pełen radosnych wizji i wręcz mistycznych stanów. Dużo później zaczęły się lęki i koszmarne wizje, branie z przymusu uzależnienia. Chcę ochłonąć z tego wszystkiego i potrzebuje czegoś co by mnie wróciło z tego poplątania. Przeważnie mam tak że nie wiem co się we mnie dzieje, nie uświadamiam sobie swoich uczuć, pewnie dlatego, że długi czas je tłumiłem amfetaminą. Teraz poprostu mam tak, że gdy się raduję to się śmieje na całego i nie wiem nawet dlaczego, a radują mnie głównie chwile wzmożonej świadomości kiedy wiem dokładnie gdzie jestem i co robie. Normalny człowiek pewnie wie jak to okazać. Ja się poprostu śmieje. Druga strona medalu wygląda podobnie - poprostu płacze. Niby czuje czemu ale płacze. Ostatnio czytałem o integracji starych zawalonych strachem uczuć. Chyba mam dużo takich. Siadłem pewnego dnia pod drzewem na skałkach koło bloku upaliłem się marihuaną i poprosiłem ją by mi pokazała czego się boję. Skonatkowałem się z jednym z uczuć - było nim poczucie samotności i oddzielenia od miłości. Płakałem z 15 minut siedząc pod drzewem. Czułem, że nikt mnie nigdy nie zrozumie i bałem się że nawet Bóg nie będzie mi wstanie pomóc. Drzewa pięknie falowały w rytm duszy i czułem jego obecność jednak bałem się go przyjąć. Ten sam wstyd i niskie poczucie wartości który nie pozwala mi się otworzyć przed ludźmi twarzą w twarz, nie pozwala mi przyjąć Boga. Intelektualnie rozumiem, że nie jest to moja wina tylko tego jak byłem oceniany i krytykowany przez społeczeństwo za młodu ale nie umiem sobie tego przyswoić. Wciąż lawiruje między ludźmi tak by z nikim bezpośrednio nie wejść w kontakt, a w tym najbardziej przeszkadza mi moje "zaćmienie" - ciężko to opisać ale czuje się coś jakbym 3 dni spał albo chlał albo zjadł paczkę psychotropów - poprostu nie mogę zebrać myśli i nie wiem co się dzieje wokół. Tak dawno nie miałem czystego wglądu w życie , że chyba tego się boję.

Chciałbym wiedzieć co i dlaczego czuję...

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Postautor: Sidd » 19 listopada 2006, o 11:07

Jeśtli tak się sprawa ma, być może Twoje ciało jest przyzwyczajone do wchodzenia w stany narkotyczne. Kiedy wchodzisz w medytację, ciało próbuje odgrywać te stany, które kojarzą się ze zmienioną świadomością. Podświadomość próbuje patrzeć na świat tak, jak się tego nauczyła podczas brania narkotyków. Szczególne wrażenie wywarły te stany, które były pełne lęku i koszmarnych wizji. Ciało przyzwyczaiło się do takiego oglądania świata. Warto się odzwyczaić.

Do tego potrzebne są afirmacje i próba zmiany punktu widzenia. Nie postrzegaj świata jak "Stary TY", tylko jak zupełnie nowa osoba. Wyobraź sobie, jak mógłbyś patrzeć na świat, gdybyś nigdy nie brał narkotyków. Niech to będzie wizja pełna bezpieczeństwa, swobody i radości. Mówiąc po duchowemu - zmień swoje wibracje. Nie jest to takie trudne, choć może zabrać trochę czasu. Po prostu warto zmienić przyzwyczajenia ciała na korzystne.

Z okazywaniem uczuć to wydaje się być w porządku. Nie tłumisz ich właśnie. Z tego co piszesz - kiedy jesteś zadowolony, śmiejesz się. Kiedy jesteś smutny - płaczesz. To naturalne reakcje. Problem może się zacząć wtedy, kiedy faktycznie nie wiesz dlaczego. Choć nie jest to nic złego. Większość ludzi nie uświadamia sobie dlaczego nachodzą ich takie, a nie inne nastroje. Czasem są w dobrym humorze, czasem w złym, ale nie wiedzą dokładnie od czego to zależy. Oczywiście po pewnym czasie rozwoju i obserwacji siebie, człowiek zaczyna dostrzegać przyczyny swych stanów.

Co do narkotyków, to zmieniają one punkt widzenia. Powstaje pewne zachwianie postrzegania rzeczywistości, co za tym idzie ciało uczy się inaczej na nią reagować. Problem pojawia się wtedy, kiedy narkotyk zostanie odstawiony. Ciało przyzwyczajone do ówczesnego postrzegania świata nie potrafi sobie poradzić w "tym" świecie. Nie umie działać na trzeźwo i przytomnie, dlatego rodzą się problemy. Wyjściem z tego okazuje się świadomość. Przede wszystkim (jeśli nadal bierzesz), postaraj się to sukcesywnie odstawiać. Uświadom sobie, do czego Ci to faktycznie jest potrzebne. Czy korzyści z brania są faktycznie takie dobre na dłuższą skalę. Umysł zaniecha porządania, jeśli uświadomi sobie w głębi niepotrzebność czy niekorzystność brania. Ciało podąży za umysłem, prędzej czy później nauczy się zyć bez narkotyku.

Jeśli już nie bierzesz, to większość masz za sobą. Wtenczas wystarczy tylko znaleźć stabilny punkt widzenia. Odpowiednią wizję rzeczywistości. Do tego służy wiele technik rozwoju duchowego, jak chociażby afirmacje.
Co do kontaktu z samym sobą, to najważniejsza jest obserwacja. Warto obserwować swoje uczucia. Nie oceniać ich, nie potępiać siebie, nie bać się ich. Po prostu obserwować i ackeptować. One po prostu są pewnym ruchem energii w ciele. Nic więcej, nic mniej. Nie musisz bać się siebie.

Jesteś przejawem natury, a Twoje postrzeganie świata jest "wyuczone". Samo w sobie Twoje ciało jest czyste i nie ocenia świata. Jednak dzięki zachwianiu punktu widzenia (poprzez narkotyki), umysł stworzył specyficzną wizję świata. Możesz się czuć w niej zagubiony, czy zagrożony. Warto wiedzieć, że jest tylko Tylko subiektywna wizja, stworzona przez umysł. Można tą wizję zmienić, przechodząc od zagubienia do stanu harmonii i pewności. Jesteś na dobrej drodze. :)

Co do praktycznych rad, to aby wyjść z "zaćmienia" warto przebywać na łonie natury. Bardzo dobrze sprawdzają się wszelkiego rodzaju sporty, typu biegnie, jazda na rowerze, czy chociażby spacer. Staraj się jak najwięcej czasu przebywać z naturą. Możesz to robić codziennie, poświęcając godzinę wolnego czasu na spotkanie z przejawem życia (naturą). Oddychaj głęboko czystym powietrzem. Obserwuj naturę. To pozwoli Ci dostroić się do naturalnego procesu życia i znaleźć harmonię. Obserwuj całą naturalność roślin, zwierząt, wiatru. Po pewnym czasie Twoje postrzeganie się oczyści. Nie będziesz już "zaćmiony", będziesz jasny, wyraźny, spokojny i harmonijny.

Prócz kontaktu z naturą warto oczywiście afirmować i rozwijać uwagę. Najlepiej afirmacje bezpieczeństwa, spokoju, harmonii, trzeźwości i przytomności. Z kolei rozwijać uwagę możesz po prostu robiąc wszystko w skupieniu. Postaraj się poćwiczyć pare minut dziennie robiąc coś świadomie i w pełni uważnie. Coś niedużego, aby Cię nie rozspraszało. Przykładowo usiądź w ciszy i zacznij rysować. Rysując pozostawiaj skupiony na tym co rysujesz. Nie musi to być skomplikowana rzecz, mogą być kółka, czy cokolwiek. Chodzi o zogniskowanie świadomości, tak aby nie była rozspraszana przez myśli. Dalej możesz świadomie obserwować to, co się wokoło Ciebie dzieje. Nie oceniaj, nie nie myśl, tylko obserwuj uważnie. Tak jakbyś czekał na to, co się zdarza. Po pewnym czasie ćwiczenia takiej koncentracji, Twój umysł stanie się spokojny i uważny. Nie będziesz już "zaćmiony", ale jasny i świadomy.

Chciałbym wiedzieć co i dlaczego czuję...

KIedy umysł stanie się skoncentrowany i jasny, nie będzie z tym problemu. Będziesz umiał obserwować. Wystarczy tylko przyzwyczaić się do tego stanu obserwacji. Wtenczas wszelkie emocje, które się pojawią będzą "widoczne" i jasne dla Ciebie. Będziesz świadomy.
Tylko Ty możesz wiedzieć, co czujesz i dlaczego. :)
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

Gość

Postautor: Gość » 19 listopada 2006, o 11:29

Znasz jakiś dobrych polskich teraputów prowadzących sesje regresingowe? A może polecisz mi jakąś specjalną metodę w osiągnięciu spokoju? Żyje już 21 lat na tym świecie i nic twórczego nie zrobiłem. Czasem czuję się odpowiedzialny za swoich rodziców a nawet cały wszechświat, ale nie potrafię nic zrobić, nie rozumiem polityków, nie rozumiem zła, nie wiem co im mówić. Rodzice są alkoholikami, ale Ojciec już nie pije. Wciąż z nimi mieszkam i widzę jacy jesteśmy zdziczali. Przed chwilą przyleciały na balkon dwa gołębie, chciałem żeby sobie posiedziały ale matka od razu z mordą że zaraz zasrają i żeby spierdalały. Nie kocham ich chyba, ale czuję się od nich uzależniony. Niedługo wyjeżdżam do Monaru i mam nadzieje później się usamodzielnić. Po ośrodku chciałbym pójść na ten regresing bo już naprawdę nie wiem kim jestem i co robić.

Ostatnio poszłem sobie do parku, w czwartek, wziąłem ze sobą budzik, postanowiłem się przespać w przyrodzie, żeby naładować baterię. Położyłem się popatrzyłem w gwiazdy i przez moment ujrzałem ten ogrom wszechświata i on do mnie przemówił, i gdy się zdziwiłem stwierdził "Zważywszy na fakt ile mam lat nie powinieneś się dziwić, że umiem mówić" - ale ja wiem że on porozumiewa się za pomocą energii a słowa jako tej energii interpretacja powstają w moim umyśle! Poczułem jego bliskość i to że jest tuż obok mnie i znów się przestraszyłem bliskości i samotności, tak jak podczas wchodzenia w medytacje i tym samym kontakt się urwał. Leżałem tak chwilę i ujrzałem moją przesłone która nie pozwala mi dotknąć bezpośrednio rzeczywistości, to zaćmienie jak po długim śnie. A i zauważyłem że wszechświat budzi mnie bez budzika jak go o to poproszę a to już plus, a musiałem iść z rana do pracy. Nigdy nie myślałem że to wszystko będzie takie skomplikowane gdy dorosne, gdybym był tego świadomo za młodu kształcił bym się i zdobywał jakieś umiejętność zamiast brać narkotyki. Dobra koniec użalania.

Myślę, że potrzebuje jakiegoś dobrego teraputy któremu będę mógł zaufać. Najlepiej żeby terapia była prowadzona w grupie.

Sidd
Administrator
Posty: 587
Rejestracja: 13 czerwca 2006, o 08:23
Reputacja: 0
Płeć: M

Postautor: Sidd » 19 listopada 2006, o 13:27

Jeśli chodzi o regreserów, to możesz wybrać takiego, który mieszka najbliżej Ciebie.
Aktualna lista regreserów: http://www.regresing.org/lista_regreserow.php

Gość pisze:ale ja wiem że on porozumiewa się za pomocą energii a słowa jako tej energii interpretacja powstają w moim umyśle!

Tak, dokładnie :)
Gość pisze:Leżałem tak chwilę i ujrzałem moją przesłone która nie pozwala mi dotknąć bezpośrednio rzeczywistości, to zaćmienie jak po długim śnie.

Jak wspomniałem, jesteś na dobrej drodze. Pozostaje mi Tobie życzyć powodzenia i wszystkiego dobrego :)
Jesteś częścią wszechświata, jego dzieckiem. Nie musisz się już bać.
"Nie ma większej tajemnicy niż ta, że my, będąc Rzeczywistością, dążymy do osiągnięcia Rzeczywistości." - R.Maharishi
www.RozwojDuchowy.net

Gość

Postautor: Gość » 19 listopada 2006, o 17:15

Dzięki za liste i słowa otuchy.


Wróć do „Medytacje, Afirmacje i Modlitwy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości