Szczęście

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
Evolution
Posty: 241
Rejestracja: 23 kwietnia 2011, o 13:52
Reputacja: 0

Szczęście

Postautor: Evolution » 24 lutego 2018, o 00:06

Non duality mistrzowie, mistycy, proponują odpoczynek i zmierzenie sie z lękami, odpoczynek od osobowosci. Chociaz tak naprawde i chemia i non duality to filozofie oparte na jakiejs wierze. Wszystko dozwolone. Ta walka z tą chemią, to moze czlowieka wykonczyc tak swoją drogą mysle, ze moze czesto zmiana przychodzi sama z siebie albo tez czesto chęc zmiany jest przyczynkiem cierpienia i moze tu sie poslozyc wiarą w chemie. Tak naprawde wydaje mi sie, ze trzeba przede wszystim wyluzowac, a tu w tym planie od lęków same restrykcje. Zalezy czego szukasz czy glebokiej przemiany czy jakis powierzchownych renowacji.

Louii
Posty: 24
Rejestracja: 18 lutego 2018, o 18:08
Reputacja: 1
Płeć: K
Kontaktowanie:

Szczęście

Postautor: Louii » 24 lutego 2018, o 08:42

Ja uważam że zakładając że prócz świata fizyczzego mamy też ten świat ,,niewidoczny dla oczu", to one muszą się jakoś wzajemnie przenikać. Powiedzmy zmiany w naszej ,,duchowej strefie" powodują zmiany w chemii. Jeżeli ktoś jest nieświadomy, to dla niego również zmiany na planie fizycznym będą przekładać się na zmiany w strefie duchowej. Osoba która jest od tego uwolniona, właśnie dzięki relaksacji i zrzeknięcia się błędnych przekonań, może sama wybierać czy dana zmiana w strefie fizycznej zmieni jej strefę duchową. W końcu może dojść do tego że nasza świadomość strefy duchowej będzie powodować zmiany w strefie fizycznej, i wtedy ludziom się wydaje że dzieją się ,,cuda" ale to nie prawda, to po prostu nasza świadomość.

Moim zdaniem najlepszym sposobem by poradzić sobie z emocjami które nas męczą, jest właśnie ,,wyluzowanie" i zrozumienie że pod tą płachtą ,,przekonań i myśli" jest jeszcze ktoś, ktoś prawdziwszy niż te osoby w które się wcielamy w strefie fizycznej. :przytul

Evolution
Posty: 241
Rejestracja: 23 kwietnia 2011, o 13:52
Reputacja: 0

Szczęście

Postautor: Evolution » 24 lutego 2018, o 10:53

Pięknie Louii napisane, kazdy zyje w swoim stylu jednakowoz to chyba naturalne, ze czlowiek dązy do jakiegos ulepszenia zycia, ale zeby to bylo jakims nadrzędnym celem i robienie z tego bozka to nie. Wszystko na luziku ;) Jak ktos czuje, ze musi oklapnąc i gnic przed telewizorem to niech tak bedzie niech sie z tym zmierzy, moze wkoncu zacznie lezec na lozku bez radia i teleawizora a to juz duzy plus. Takie maltretowanie siebie i liczenie na efekty moze przyniesc odwrotny skutek, a moze i dobry chociaz rzecz w tym zeby wlasnie wyluzowac. Naturalna jest celebracja zycia ;) Nic nie musimy :) Wydaje mi sie, aczkolwiek nie jestem do konca przekonany, ze to naturalne, ze czlowiek chce zadbac o ciało, o swój styl zycia, o rozne jego sfery to piękne ! Ale to tylko efekt naszego głebszego wejrzenia w istote, a nie narzucane z zewnatrz restrykcje. Tak domniemuje, bo kazdy musi sam sprawdzic na wlasnej skorze ;) Sam sprawdzam ;) Zachecam do tego by o siebie zadbac ! :)

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Szczęście

Postautor: Prometeusz » 24 lutego 2018, o 11:26

W takim razie wytłuczyć ktoś mi może w jakim celu ludzie biorą psychodeliki jak np. autor tematu?

Ja to rozumiem w ten sposób, że w naszym ciele i mózgu zachodzi niezliczona liczba procesów, o których z jednej strony sporo wiemy, ale jeszcze więcej nie wiemy. Są tutaj cykle biologiczne, jesteśmy wrażliwi na wiele niewidzialnych czynników. Same myśli mają właściwości psychodeliczne. My możemy z pozoru nic nie robić, a wewnątrz dynamicznie działa cała maszyneria. Mnie nie dziwi scenariusz gdy dla przykładu - jednego dnia mamy doła, a jak się prześpimy i zregeneruje się ilość neuroprzekaźników to następnego dnia czujemy się dobrze. Zresztą na tym polega mechanizm uzależniania narkotyków. Na początku zwiększają one drastycznie np. dopaminę, potem jej poziom gwałtownie spada, przez co osoba czuje się źle i dopada ją niepokój, aby ponownie poczuć sie lepiej czyli zwiekszyć ilość neuroprzekaźnika, to ponownie sięga po działkę.

Nie mam problemu z tym, że ktoś sobie temat tłumaczy duszami, duchami, filozofiami. Tylko po pierwsze po co (skoro istnieje prostsze wyjaśnienie), a druga sprawa do czego to się przydaje, jak można z tego skorzystać?

Oj chciałbym, aby nonduality było filozofią, łatwiej byłoby komuś wtedy przybliżyć temat. Używamy słów w komunikacji, ale samo nonduality nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek twierdzeniami, nawet samymi słowami. Wiara nie jest potrzebna, bo nie ma w co wierzyć. Jest doświadczenie, a cała sztuczka polega na tym by dokonalo się takie "pstrykniecie" :D :czytaj

Evolution
Posty: 241
Rejestracja: 23 kwietnia 2011, o 13:52
Reputacja: 0

Szczęście

Postautor: Evolution » 24 lutego 2018, o 11:45

Mysle, ze temat tego jak sie czujemy jest mocno mocno wyolbrzymiony bo nigdy nie unikniemy zlego samopoczucia, tak bardzo chcemy miec wplyw na doswiadczenia, chcemy wszystko sobie ulozyc. Mysle, ze moglem pomoc Atrixowi a Twojego postu Prometeusz nie rozumiem, jest droga kazdy wybiera swoją. Mysle, ze dodalismy otuchy Atrixowi a to najwazniejsze :) A co do pstrykniecia, to jedna z najczesciej chyba spotykanych pułapek, pułapka oswiecenie, MUSI MI PSTRYKNAC ! To nas nie dotyczy kompletnie, nie zwracajmy tak uwagi na to co przemijajace.

Louii
Posty: 24
Rejestracja: 18 lutego 2018, o 18:08
Reputacja: 1
Płeć: K
Kontaktowanie:

Szczęście

Postautor: Louii » 24 lutego 2018, o 11:59

Hmm Evolution, nasze życie polega na doświadczaniu :D to jego nadrzędny cel, więc tak jak powiedziałeś nie chodzi o to by w 100% wyluzować i mieć wszystko centralnie w d... Natomiast, inna sprawa jest że ludzie często chcą rzeczy które wcale do końca ich nie uszczęśliwią (tak im sie tylko wydaje), brną w to marnując sporo energii... i okej, mają do tego pełne prawo, w końcu o to chodzi w życiu by go doświadczać na różnych poziomach, aczkolwiek potem dochodzą do momentu gdy zdobędą to o czym marzyli, a okazuje się że cieszą się tym tylko przez chwilkę, po czym szukają innego celu. I tak w kółko, to taka niekończąca się opowieść :P Tymczasem prawdziwe szczęście wynika właśnie z tej celebracji życia o której piszesz, tego by odczuwać szczęście z samego faktu istnienia. Oczywiście łączy się to z aktywnością- na ogół gdy ludzie zrozumieją, że życie jest szczęściem w samym sobie, to łatwiej im dokonywać dobrych wyborów i np. rozwijać pasje. A więc nie kończy się to na samym lenistwie jak napisałeś, ale ta celebracja przelewa się na głębsze doświadczanie życia. Takie jakby w zgodzie z sobą samym, swoją świadomością. No bo jednak większość ludzi podejmuje wybory na podstawie własnej podświadomości, i tak przeżywają życie, właśnie wciąż dążąc do szczęścia, traktując go jako coś oddzielnego- cel a nie drogę samą w sobie. Jak się już zrozumie że nie wiele trzeba by być szczęśliwym, to życie od razu wygląda inaczej :ok
Także jak najbardziej jestem za tym by o siebie dbać, uprawiać sport, zdrowo się odżywiać, spełniać swoje marzenia i rozwijać swoje pasje. Tylko warto zadać sobie pytanie, dlaczego to robimy? Dlatego że myślimy, że to da nam szczęście, czy dlatego że to faktycznie nam je przynosi i jest szczęściem samym w sobie? :)
Nie ma sensu uganiać się tak za szczęściem, skoro ma się je w sobie :D

Prometeuszu, myślę że warto zapytać osoby które biorą psychodeliki, ja nie biorę wiec ciężko mi się odnieść, mogę tylko odpowiedzieć na podstawie moich przypuszczeń ;) Możliwe że gdzieś tam podświadomie czują, że coś nie gra. Że chyba jest coś więcej niż te mylne przekonania, że to bezsensu że cały czas muszą dążyć do szczęścia. Może chcą w ten sposób by szczęście trwało dłużej? Albo chcą w ten sposób lepiej zrozumieć siebie? Co jest oczywiście mylne bo nie jako to pewnie często bardziej zamydla obraz niż go rozświetla. Psychodeliki to psychodeliki, warto zastanowić się jak działa alkohol który my Polacy tak bardzo lubimy ;) Są osoby które nie umieją się bawić bez alkoholu, nie potrafią spotkać się z grupą znajomych i przeżywać radość z samego spotkania. Czyżby więc picie alkoholu, było tka na prawdę próbą wymuszenia szczęścia, ponieważ nie umieją go w sobie stworzyć? Oczywiście często znowu przynosi to odwrotne skutki. Ludziom wydaje się że jest super, ale tak na prawdę są nieszczerzy z własną prawdziwą naturą. Bo to nie jest szczęście, tylko jakaś jego iluzja. Bo prawdziwe szczęście, co powtórzę po raz setny, mamy w sobie. :aniol


Ja akurat uważam że można sobie tłumaczyć wszelkie procesy albo racjonalnie (w oparciu o stworzone przez ludzi schematy np. proces wytwarzania dopaminy w móżgu), lub można je tłumaczyć duchowo. W zależności od humoru, od tego o czym rozmawiamy, jeden sposób jest lepszy a drugi gorszy (teoretycznie). Nie ma sensu się ograniczać, po to to życie mamy by analizować różne możliwości i widzieć świat z wielu perspektyw ;) Tym bardziej że nie jest on tylko tym, co widzimy na pierwszy rzut oka.

No tak, po co wierzyć w szczęście skoro można go doświadczyć ;) :przytul No ale tak jak powiedział Evolution, nieraz smutku nie da się nie doświadczać, czasem po prostu trzeba bo to też część naszego życia. Poza tym nawet emocje które wydają się że nas krzywdzą, mogą być bardzo pomocne jeśli wiemy jak z nimi postępować, i co je wywołało.

Evolution
Posty: 241
Rejestracja: 23 kwietnia 2011, o 13:52
Reputacja: 0

Szczęście

Postautor: Evolution » 24 lutego 2018, o 12:21

Tak, ja nie chce uchodzic jako jakiegos esksperta, poprostu chcialem przedstawic nieco inny inny punkt widzenia, ze to nie jest tak jak mówi Atrix ze zycie jest takie ciezkie i ze to co mowi umysl to taka prawda, której jestesmy niewolnikami. Wtedy zycie faktycznie bylo by nie do zniesienia, ja nie neguje teorii chemii w mózgu, aczkolwiek wszystko mozna podwazyc, naukowe teorie tez(jak wiemy teoria w nauce a w mowie potocznej to dwa rozne pojecia). Jeszcze raz cieplo pozdrawiam ! :)

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Szczęście

Postautor: Prometeusz » 24 lutego 2018, o 12:21

Musi pstryknąć, by załapać, że nie musi pstrykać. ;-)

Dlaczego wyolbrzymiony? Chyba oboje napisaliśmy, by za szczęściem nie gonić i że warto zadbać o siebie, więc w czym rzecz? Ja trochę nie rozumiem...

Louii
Posty: 24
Rejestracja: 18 lutego 2018, o 18:08
Reputacja: 1
Płeć: K
Kontaktowanie:

Szczęście

Postautor: Louii » 24 lutego 2018, o 12:33

Jejku spójrzcie, doszliśmy do wspólnego porozumienia, że za szczęściem nie trzeba gonić, bo to przynosi efekt odwrotny od tego który chcemy! No i że warto dbać o siebie, także psychodeliki odstawiamy na bok i bierzemy się za jakieś super ekstra zdrowe postępowanie :D
Ciekawe czy autor tematu kiedykolwiek przeczyta nasze wypowiedzi, bo jestem ciekawa jak on by się do tego odniósł teraz :D

Evolution
Posty: 241
Rejestracja: 23 kwietnia 2011, o 13:52
Reputacja: 0

Szczęście

Postautor: Evolution » 24 lutego 2018, o 12:36

Kochany Prometeuszu mysle ze Atrix juz wezmie dla siebie co swoje i odetchnie z ulgą :) Wszystkie posty są bardzo cenne ! :) Louii genialna puenta :)

Evolution
Posty: 241
Rejestracja: 23 kwietnia 2011, o 13:52
Reputacja: 0

Szczęście

Postautor: Evolution » 24 lutego 2018, o 12:41

Ja naprzyklad mialem kiedys tak, ze bylem wsciekly, wzburzony gdy cos nie szlo po mojej mysli(mialem poczytac a ja nie czytam), a teraz juz tak nie mam. Bo wiem,ze gdy zawodze to tylko umysl mnie oklamuje, a doswiadczenie jest jakie jest. I mi sie chce robic wiele rzeczy bo to fajne, ale juz sie tak nie piętnuje, płynie lżej :)

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Szczęście

Postautor: Prometeusz » 24 lutego 2018, o 12:43

@Louii być może motywacją dla ludzi sięgających po substancje psychotropowe jest poszukiwanie szczęścia. Lecz ja się nie o to pytałem. @Soma stwierdziła, że nie wierzy w chemie mózgu bo dla niej stany umysłu wywoływane są przez jakąś świadomość i różne ja, które nawiedzają ją. Ja się zapytałem o psychodeliki - czyli substancje chemiczne, które jak się uważa, a część sprawdziła to doświadczalnie :) - zmieniają stany umysłu.

Evolution
Posty: 241
Rejestracja: 23 kwietnia 2011, o 13:52
Reputacja: 0

Szczęście

Postautor: Evolution » 24 lutego 2018, o 12:45

Ja osobiscie nie polecam liczenia tej chemii, bo to zbyt ciasne ale co kto lubi :) Mysle, ze zycie dostraja sie w sposob naturalny, a te restrykcje to czesc systemu ktory chce nas usidlac. Nie mowie, ze chemia nie istnieje, bo jakas tam istnieje, ale czy my mamy nią zarzadzac w stylu: o kurde dopamine mi spadła ide pobiegac xD :) Ale co kto lubi, mysle ze to dosc klaustrofobiczne.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Szczęście

Postautor: Prometeusz » 24 lutego 2018, o 12:52

Evolution pisze:Source of the post Ja osobiscie nie polecam liczenia tej chemii, bo to zbyt ciasne ale co kto lubi :) Mysle, ze zycie dostraja sie w sposob naturalny, a te restrykcje to czesc systemu ktory chce nas usidlac. Nie mowie, ze chemia nie istnieje, bo jakas tam istnieje, ale czy my mamy nią zarzadzac w stylu: o kurde dopamine mi spadła ide pobiegac xD :) Ale co kto lubi, mysle ze to dosc klaustrofobiczne.


To jest Twoja interpretacja tej wiedzy, nie moja. :aniol

Jeśli chcę sobie poprawic humor to posłucham sobie muzyki. Wiedza po prostu daje mi wytłumaczenie, jak muzyka sprawia, że humor mi się poprawia. Dzięki wiedzy też wiem jak w inny sposób zapewniać sobie dobry humor. Gdzie tutaj są jakieś ograniczenia i restrykcje? Ja tutaj widzę jedynie możliwości działania by zrealizowac swoj cel - dobry humor. :)

Evolution
Posty: 241
Rejestracja: 23 kwietnia 2011, o 13:52
Reputacja: 0

Szczęście

Postautor: Evolution » 24 lutego 2018, o 12:54

Tak Prometeuszu, wydaje mi sie, ze tak postrzega to Atrix a to ciezkie :( Mysle, ze troche mu tu wspolnymi silami pomoglismy co jest piękne ! :)


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości