Strona 1 z 1

Uczucie

: 5 kwietnia 2017, o 17:38
autor: Freee
Z mojego wewnętrznego doświadczenia wynika, iż uczucie to doświadczanie siebie, a emocja jest zawsze reakcją umysłu na coś, co umysł osądził negatywnie, albo pozytywnie, w zależności od swego zaprogramowania. Ponieważ ludzka świadomość, jest z reguły na poziomie umysłu, mentalu, stąd głównie doświadczamy wahań emocjonalnych, a czujemy niewiele... Im człowiek staje się bardziej świadomy siebie, tym więcej zaczyna czuć i poprzez to coraz mniej reaguje emocjonalnie.

Uczucie

: 14 kwietnia 2017, o 23:49
autor: SAM
Dokładnie. Emocje są wytworem umysłu, a uczucie, zmysłowość to poznawanie Kim się jest naprawdę.... ;-)

Uczucie

: 15 kwietnia 2017, o 20:08
autor: Freee
No, to jak to jest u ciebie z tym poznawaniem siebie, zwłaszcza jak czujesz się daleko od siebie, jak czujesz tą przestrzeń w sobie której wcale nie chcesz poznawać?

Uczucie

: 15 kwietnia 2017, o 21:04
autor: SAM
JA JESTEM i pozdrawiam cię z mojej OBECNOŚCI TU.... twą OBECNOŚĆ

Uczucie

: 15 kwietnia 2017, o 21:19
autor: Freee
No dobra, a tak naprawdę?

Uczucie

: 15 kwietnia 2017, o 21:22
autor: SAM
Pytanie brzmi czy tak naprawdę się da poznać siebie, tak że poznałem i koniec, wiem jakim jestem czym jestem, dokładnie określić....

Uhahaha ?

A może właśnie o to chodzi iż to jest nie wykonalne, nie określone, zawsze zmienne, żywe? :ok

Uczucie

: 17 kwietnia 2017, o 20:21
autor: Freee
Zgodzę się że to coś, czym jestem, jest zawsze żywe i zmienne. Ale mam wrażenie, że jest w pełni poznawalne i doświadczenia ludzkie właśnie dają tą możliwość. Jest w tym taka głębią poznania, sprawdzenia wszystkich opcji i odnajdywania poprzez doświadczenie tych , które nie są prawdą bo nie rezonują z wewnętrzną głębią, za to, te które rezonują, stają się przetopionym złotem, prawdą poznania siebie.

To trochę tak jak by się patrzyło na jakieś zwykłe ubranie zwane zwykłym szarym życiem. I człowiek widzi zwykłą szatę, ale jak spojrzeć głębiej, to tam jest to, co sprawdza - w doświadczeniu, każde włókno nitki z której jest zbudowane. I poznaje istotę niej samej… A kiedy pozna, to nie będzie wiedza i tylko zwykłe akademickie wiedzenie, wtedy stanie się esencją samej istoty tego, a wtedy szata cała zapłonie - Ogniem prawdy, zapłonie "istotą" każdego istnienia i rzeczy.

Takie mam wrażenie...

Jest czas na poznawanie siebie i czas na pełną ekspresje i ekspansje sprawdzonej w doświadczeniu esencji swojej.

Uczucie

: 22 maja 2017, o 11:44
autor: Meduzes
Ponieważ ludzka świadomość, jest z reguły na poziomie umysłu, mentalu, stąd głównie doświadczamy wahań emocjonalnych, a czujemy niewiele...


Czy z twojej obserwacji te nasze ograniczenie (świadomości na poziomie umysłu) nie jest świadomym zamierzeniem byśmy po przez codzienne rozterki i nasze emocjonalne przeżycia (uciski) się samo rozwijali !? Chodzi oz zamysł Stwórcy i jego sposób na ewolucję świadomości ?!

Uczucie

: 22 maja 2017, o 16:13
autor: Freee
Meduzes pisze:Czy z twojej obserwacji te nasze ograniczenie (świadomości na poziomie umysłu) nie jest świadomym zamierzeniem byśmy po przez codzienne rozterki i nasze emocjonalne przeżycia (uciski) się samo rozwijali !? Chodzi oz zamysł Stwórcy i jego sposób na ewolucję świadomości ?!
Odpowiem ci na to pytanie troszkę z mojej przestrzeni. I to jest moje zrozumienie na obecną chwilę. Według mnie sami sobie to robimy, nie innym, ani oni nam, a tylko i wyłącznie my sami sobie. Na jednym poziomie swojej własnej świadomości potrafiłem coś nienawidzić i mieć naprawdę tego dość bo przytrafiało mi się to w życiu notorycznie. A jednocześnie na głębszym dokładnie tego chciałem i uważałem to za cenne. Przy kolejnym takim moim odkryciu zauważyłem, że stwarzam wszystko. Że jest dokładnie tak jak jest, bo dokładnie chęć, żaby było właśnie tak a nie inaczej. Kiedy puszczałem zachłanność na wysiłek i ból, naturalnie pojawiała się lekkość i harmonia w danym temacie. Nie musiałem jej stwarzać, kreować, czy wymyślać drogi do niej. Była naturalnym stanem w tej przestrzeni, temacie. Dysharmonię wprowadzałem sam. Dlatego według mnie każdy jest w 100% stwórcą wszystkiego co go dotyka w jakikolwiek sposób. Jeżeli mnie coś dotyka, to tylko dlatego, że jestem z tym połączony, a jestem z tym połączony ponieważ to stworzyłem, zamanifestowałem, pragnąłem, chciałem i nie chciał nic innego tylko właśnie to. To jest moja obserwacja siebie, nie innych, nie wiem co tam się dzieje u innych, ale wiem co piszczy w trawie u mnie, a nawet jak nie chce wiedzieć to i tak słychać, widać i czuć, tego nie da się ukryć. Choćby nie wiem jak śmierdzące g*wno, zawsze wychodzi na to, że jest bo mi to jakoś służy, chociaż sam przed sobą nie chcę się przyznać. Jest bo się go trzymam, albo nie wierzę, że może być inaczej. Jak by nie było wiarą stwarzam i nie wiarą też stwarzam. Ogólnie Stwarzam w około siebie wszystko.

Odpowiadając na twoje pytanie to jest świadome zamierzenie tylko, że nasze własne, a nie stwórcy.
Stwórca o ile taki był, a nie to my sami, powiedział macie grabki i foremki bawcie się jesteście wolni. No i się bawimy, aż się nam nie znudzi…

Uczucie

: 23 maja 2017, o 09:33
autor: Meduzes
Stwórca o ile taki był


Widzę że także masz wątpliwości co do istoty Stwórcy ... a przynajmniej do ideologi jaką się powiela i rozpowszechnia na temat Stwórcy.

Uczucie

: 23 maja 2017, o 20:55
autor: Freee
Kiedyś pokazano mi, wytłumaczono mi kim jeste\m\śmy i to był bardzo prosty symboliczny obraz złotego słońca, jego jądro było źródłem, które promieniowało pięknymi promieniami podróżującymi przez czas i przestrzeń. Każdy był jedyny i niepowtarzalny, inny, ponieważ podróż zmieniała każdy promień poprzez to, co on doświadczał w podróży. Nabierał innych barw i kolorów, dźwięku i tonu wibracji, wszystko to się zmieniało, nabierało indywidualnego pędu wraz z podróżą. Jednak w samym środku był nadal złoty jak źródło z którego wystartował. Był jednocześnie samym źródłem i źródło było w nim, ale on sam był już całkowicie inny poprzez podróż. Tym samym źródło również się zmieniało, poznawało siebie.