dlaczego ja to ja?

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

dlaczego ja to ja?

Postautor: Prometeusz » 2 marca 2018, o 14:49


Mogę wkleić jakąś dawniejszą moją wypowiedź w innym miejscu dla spragnionych lektury ;). Baczcie na to, żeby i te wszystkie wyjaśnienia zawarte w tym fragmencie traktować tylko jak słowa, a nie jako prawdę objawioną. Badajcie samodzielnie, kierujcie się faktami i tym co się rzeczywiście sprawdza.

ZROZUMIENIE.

1. Każdy ma inne, a wszyscy rozumujemy na swój typowo ludzki sposób. Mamy do dyspozycji rozumienie w zasadzie tylko ludzkie-umysłowe.

2. Doświadczanie jest doświadczaniem, zrozumienie jest zrozumieniem. Doświadczając niczego nie rozumiemy, po prostu doświadczamy. Mamy do dyspozycji rozmaitość doświadczeń, np. lekkich, ciężkich, obojętnych, nacechowanych emocjonalnością, nacechowanych tzw. „wglądem”, halucynacjami itd. Mamy też rozmaitość „rozumień”. Można powiedzieć, obie rzeczy przeplatają się, składają się na nasze życie, lecz nim nie są. To są procesy umysłowe, życie natomiast to tajemnica, która się wydarza.

WYOBRAŻENIA Z PERSPEKTYWY ROZPOZNANIA ILUZJI JA.

3. Niczego nie porzucamy, wypalamy, czy co tam jeszcze…(Kto miałby porzucać? ). Po prostu, wyobrażenia są wyobrażeniami niczym więcej niczym mniej. Życie dalej się toczy, umysł dalej pracuje. Jedyna różnica tkwi w świadomości.

4. Wszystko już jest takie jakie powinno być. Nie ma drogi. Natomiast umysł ma to do siebie, że potrzebuje "obiektów", "celów", "wyzwań" inaczej nie działa poprawnie. Teraz po prostu są określane bardziej realnie i pragmatycznie.

POSZUKIWANIA DUCHOWE.

5. Dokładnie to poszukiwań się nie zaprzestaje (Kto miałby zaprzestać? ). Po rozpoznaniu, poszukiwania "prawd ostatecznych" same ustają. Przed rozpoznaniem, najsensowniej jest poszukiwania po prostu odłożyć je na bok.

6. Dla człowieka dostępny jest proces zwykłej, nieustającej nauki, cały czas aktualizowany, zmieniany, elastyczny, uważny. Uczenie się jest częścią życia. Samego życia nie rozumiemy i nie wiemy nawet jak mielibyśmy je rozumieć, umysł wydaje się nie wystarczający.

SŁOWA.

7. Umysł tworzy konstrukcje doświadczenia, oraz integruje to ze zdolnością mowy. To tworzy język i nazwy. Te procesy w którymś momencie stają się bardzo ze sobą zszyte. Doświadczenie samo w sobie ma charakter wirtualny. W jaki sposób można mówić o „istotowości” aby to było faktyczne? Nie znam takiego. Raczej nierealne.

8. Pojawia mi się dużo myśli, mogącymi być jakimiś odpowiedziami. Jeśli umieścimy konkretny kontekst na wejściu i na wyjściu pojawi się konkretna odpowiedź. Natomiast każde pytanie uderzające w istotę - "Czym JEST x?" - do konkretnych pytań nie należy, gdyż "jest" zawiera w sobie nieograniczony potencjał, dla każdego może oznaczać to co innego. Co oznacza dla mnie? Nic. Słowo „jest” jednak występuje w języku i z przyczyn praktycznych można się nim posługiwać jako skrótem. Warto jednak mieć to w uwadze i pamiętać o tym znajdując się w takich sytuacjach.

9. Z poziomu doświadczenia nie ma o czym mówić, bo język wydaje się być podrzędną sprawą do doświadczenia, odpowiedzią z poziomu doświadczenia będzie milczenie.

10. Język ma swoje naturalne ograniczenia. Myślenie ma swoje naturalne ograniczenia. Doświadczenie ma swoje naturalne ograniczenia. Im większa świadomość tym większa niewiedza. O tym co znaczące i wartościowe też.

HISTORIA.


11. Wiemy, że się wydarzyła, negowanie tego byłoby negowaniem chwili obecnej. Umiemy mówić, komunikować się, posiadamy wiele umiejętności i mamy wiele skojarzeń. Historia to fakt.

12. Istnieje też historia, jako zespół informacji znajdującej się w naszej świadomości, przypisujemy tą nazwę pamięci naszego doświadczenia. Wypierać się jej nie ma sensu, jedynie trzeba wiedzieć, że jest płynna, nietrwała, a niekiedy zmyślona. To co było już nie ma, a zapis tego co było jest ograniczony, niedokładny, a często zniekształcony. Historia taka jest powiązana z naszym JA, które działa na podobnych zasadach.

13. W chwili obecnej pojawiają się emocje, dotyczące wyobrażeń na temat historii jaką umysł cały czas sobie opowiada i próbuje ją utrzymać.

14. W skład tej historii/pamięci może wchodzić iluzja JA: skrzywdzonego, zaniedbanego, po urazach fizycznych i psychicznych, braku akceptacji, frustracji, obwiniania, narzekania, szukania przyczyny po za sobą. Często na to się mówi "ciało bolesne". Wszystko przeważnie podszyte jest racjonalizacją, która była nieudolną próbą poradzenia sobie z tym wszystkim.

KSZTAŁTOWANIE SIĘ OSOBOWOŚCI


15. Wydarzenie staje się przyczyną, przez nadanie mu oceny. Są to myśli z etykietkami winy, żalu itd.. Myśli to szlaki umysłu, odbite w sieciach neuronowych ścieżki. Nie ma sensu im zaprzeczać, bo to je wzmacnia i stają się głębszymi pokładami psychiki. Przekładają się na niechciane i nie prawdziwe (nerwicowe, neurotyczne) zachowania. Nie chodzi też by je kultywować i się w nich utwierdzać, bo wtedy zaczyna to żyć własnym życiem i też się wzmacnia.

16. Kiedy to obserwujemy, pozwalamy temu być, pomału traci to swoją energie i znika. Nie można tego przyspieszyć, można zostawić to tak jak jest i obserwować. Świadomość w swoim tempie rozpuszcza myśli, jednak już jej promień sprawia, że myśli (dotyczące przykrych odczuć) nie są już cierpieniem, tracą swoją siłę sprawczą.

MOJE DOŚWIADCZENIA W PRZESZŁOŚCI I NA CO DZIEŃ


17. Wszystkiego doświadczam w sposób w jaki doświadczam. Mogę Ci wskazać na moje poszczególne doświadczenia, ale nie mogę ich przekazać. Czasem pojawiają się stany podwyższonej uważności, które jednak jak nazwę to zamienią się z pewnością w czyjeś koncepcje. W zasadzie żaden opis nie pomoże jeśli, ktoś nie miał z tym doświadczenia. Poznaje ludzi o podobnych zainteresowaniach, ale jak do tej pory poznałem tylko jedną osobę, od której poczułem, że wie o czym mówi. To było zabawne. Bo dla niej też byłem pierwszą i jedyną osobą, od której poczuła, że wie o czym mówi.

18.Cała reszta, "cały rozwój duchowy" to z tamtego pkt. widzenia jedynie gadanina umysłu.

19. Nie ma tam wysiłku, ani kogoś kto usiłowałby coś zrobić. Nie mam jednak potrzeby wracać do takich doświadczeń. Dalej pojawiają się emocje, uczucia, koncepcje, plany, myśli, ale pozwalam im być i obserwuje. Wystarcza mi spokój, który się pojawia dzięki temu. Lecz też nie ma we mnie oporów przed innymi stanami, nawet głębokiego utożsamienia. Bo nie ma jedynych właściwych stanów, jednych właściwych doświadczeń. Wszystko się wydarza – po prostu. Co najwyżej w jednych stanach można się pośmiać z zachowania w innych stanach lub/i to przemyśleć.

20. W zasadzie takie rzeczy nie muszą się dziać podczas siedzenia, np. w medytacjach. Czasem zdarza się to idąc ulicą, a czasem zdarza się, że trwa to kilka dni. Różnie. Nie namawiam nikogo do medytowania. Wydaje mi się, że najlepiej robić to z poczucia potrzeby. Nie każdemu jest potrzebna medytacja. Nie każdemu potrzebne jest zrozumienie. Bo to tylko różne wydarzenia. Życie się wydarza. Lecz jak ktoś zacznie i zrozumie, to zyska kolejny nie raz przydatny kontekst.

STANY PODWYŻSZONEJ UWAŻNOŚCI.

21. Dla mnie to nie było nic trudnego. Kluczem było, by oderwać się od poszukiwania koncepcji i próby osiągnięcia czegoś, wystarczy skupić się na doświadczaniu, konsekwentnie. Trzeba porzuć swoje wyobrażenia, zaprzestać szukania, po prostu zatrzymać się i zacząć obserwować. Kiedy żyjemy już z chwili na chwilę, to wszystko jest takie ciekawe, takie nowe i świeże, że po prostu nie chce się wracać do poprzedniego sposobu bycia. Trochę treningu koncentracji może pomóc z początku, ale to przestaje mieć potem znaczenie. Uważność jest bezwysiłkowa i naturalna jak oddychanie. Wystarczy sobie o tym przypomnieć i kultywować.

22. Tak jak napisałem mi wystarcza spokój, mógłbym go dla lepszego zobrazowania określić jako cisza, która wypełnia każdą chwilę i zdarzenie. Ciężko to opisać, ta cisza jest jakby monumentalna, wieczna, a zarazem żywa. Jeśli chodzi o percepcje, to nie jest ona jakaś inna. Wręcz przeciwnie mam takie wrażenie "uziemienia", wszystko jest takie jakie jest. Wtedy w każdym miejscu czuje się jakbym był w domu. Nie jest tak, że trwa to cały czas, czasem znów wracam do "ciężkiego myślenia", gonitwy myśli, do "JA" obarczonego historią. Lecz powrót do spokoju to kwestia praktyki, jest to naturalny stan bycia i nie mam problemu by do niego wrócić.

23. Czasem pojawiają się też "głębsze" wglądy. Na pewno są związane z uważnym doświadczaniem, ale są bezwarunkowe i nie można ich w żaden sposób celowo wywołać. Wręcz przeciwnie im większe pragnienie tym jest to trudniejsze. Nie wiem co mógłbym napisać, aby komuś w tym pomóc. To jeszcze trudniejsze do opisania. Kilka lat zanim te wglądy zaczęły się pojawiać czytałem już o nich, ale to nie jest w ogóle porównywalne, trzeba tego po prostu doświadczyć, zrozumienie nie ma tu nic do rzeczy. W tamtym stanie wszystko wydaje się nieograniczoną przestrzenią, każde doznanie wydaje się tak lekkie, że niemal wirtualnie. Percepcja się zmienia, nie postrzegamy już świata w kontekście ja-świat, tylko odbieramy wszystko jako całość, jedność. Wszystko się po prostu dzieje, wydarza. Po za tym mamy dostęp wtedy do takich informacji do których normalnie nie mamy dostępu, wszystko wydaje się, łatwe, proste, oczywiste. Jak ktoś z was oglądał film "Jestem Bogiem" to mogę mu powiedzieć, że to coś podobnego do efektu jaki dawała tamta pastylka.

23. Mógłbym o tym opowiadać cały dzień, ale to bez znaczenia. Zwykła gadanina umysłu, który nakręca się opisami, koncepcjami. Wszystko czego potrzeba to doświadczać, akceptować, uważać, konsekwentnie. Kiedy przyjdzie rozpoznanie, reszta łącznie z podwyższonymi stanami uważności przestaje mieć znaczenie, przynajmniej takie jakie miało wcześniej.

24. W takim doświadczeniu gubi się pamięć o doświadczającym. Znika ona pod przepływem zdarzeń. Jest to doświadczenie nietrwałości. Wszystko się zmienia, pojawia się i znika, ciągły ruch. Z tego punktu widzenia, myśli to kolejne procesy umysłowe, które jednak w tym stanie są za wolne i za ciężkie by mogły być pomylone z istnieniem, z osobą, tak jak było to przedtem. Jest wrażenie niesamowitej szybkości, ale jednocześnie ciszy, spokoju i porządku. Wszystko jest doskonałe jakie jest, bez początku, bez trwania, bez końca, w ciągłym ruchu, w stojącej chwili. Po czymś takim nawet jeśli iluzja wraca, to pozostaje świadomość, że jest to tylko iluzja, nie ma potrzeby nazywania myśli - sobą. Bo JA to tak naprawdę zbiór myśli i innych procesów głęboko zakorzenionych w strukturze doświadczenia.

FORUM.


25. Widzę użytkowników, którzy chcą pomagać i tych proszą o pomoc "duchową" - tak o tym mówią. Kontekstem tego jest to, że przeważnie osoby, które proszą - nie wiedzą na co się piszą, a ich motywacją jest chęć uporządkowania swoich spraw.

26. Rozpoznanie iluzji ja, rzekomo ma im w tym pomóc. Czy tak się dzieje? Nie wiem. Często metody których się używa są po prostu metodami psychomanipulacji, mają one doprowadzić osobę skłonną uwierzyć w to działanie do depersonalizacji. To nie ma nic wspólnego z rozpoznaniem iluzji ja, a może być szkodliwe. Jeśli ktoś się mnie spyta jak rozpoznać iluzje ja to powiem, że nie wiem, jedni po prostu są wstanie to zrobić inni nie - zakładając w swoich dążeniach różne religie, sekty, ruchy itd.

27. Tworzone są różne rytuały, techniki, koncepcje, teorie, ideologie. Wszystko to szufladkuje ludzi i tworzy zmyśloną hierarchię. Tak jakby istniało ukryte założenie, że po rozpoznaniu nie jesteśmy dalej zwykłymi ludźmi. A rozpoznanie wymaga przejścia prania mózgu w celu przekształcenia jaźni. Z mojego punktu widzenia to wszystko są bzdury.

PANACEUM NA WYPRASOWANĄ KOSZULĘ.

28. Dzwonił do Was kiedyś telemarketer chcąc sprzedać "żelazko"? Do mnie dzwonili ze sto razy Część ludzi da się naciągnąć. Kupują to bez zastrzeżeń nawet jak już mają "żelazko". Potem się zastanawiają i głowią co sprawiło, że kupili nowe "żelazko". Następnej części pomału skacze żyłka, właśnie dlatego, że są świadomi tego, że stosuje się na nich psychomanipulacje i że Ci dzwoniący zabierają im czas. Mimo, że to wiedzą, to jednak telemarketerzy są tak wyszkoleni, aby stosować efekt zdartej płyty i nigdy się nie poddać - część osób kupi "żelazko" by mieć po prostu spokój, po prostu ulegnie. Kolejnej części już pęka żyłka, wybuchają agresją, ostatecznie we wściekłości rzucają słuchawkę. Istnieje jeszcze jedna grupa osób. Mówią co mają do powiedzenia, po czym odkładają słuchawkę. Bez emocji, bez żalu, bez gniewu. Tak właśnie wygląda prawdziwe świadome porzucenie myślenia życzeniowego i całej tej "ezoteryki".

29. Ile jeszcze "kursów" potrzeba? Ile się trzeba jeszcze naczytać? Ile się trzeba jeszcze namedytować? By uświadomić sobie, że wszyscy to ludzie z żelazkami. Pan z pod budki z piwem może dostrzegać rzeczy, na które "uduchowieni" wraz ze swoim "wyzwoleniem" są ślepi. To oczywiście działa w dwie strony. Nikt nie ma patentu na prawdę, tak samo nikt nie ma monopolu na głupotę. Co innego mówić o swoim żelazku, a co innego jest żelazka sprzedawać, a tym bardziej produkować kolejne w czyimś umyśle. Czym taka osoba będzie prasować?

30. Przeanalizujcie sprawę. - „co was tu sprowadziło”(czy jakoś tak) i jakie reakcje wywołują w was żelazka na sprzedaż, hiper, ultra nowoczesne, idealnie rozprasowujące wszystkie koszule :)

PODĄŻANIE ZA WZORCEM.


31. Byli tacy co próbowali prowadzić mnie za rączkę. Obiecywali różne "wyzwolenia", ale im nie wierzyłem, a to co mówili nie trzymało się kupy. Było też kilka osób, którzy próbowali mnie naśladować i słuchać, po krótkim czasie stwierdziłem, że oni pomyśleli, że potrzebują mojego paplania. Obserwowałem jak próbowali mnie papugować, a robili to obficie. Sęk w tym wszystko kręciło się wokół paplania i utożsamienia się z nim, a to było odwrotnością przekazu.

32. Teraz może być zabawnie. Osoba zdeterminowana może nawet szukać w "nieszukaniu". :) Ludzka percepcja tak zadziała, że każdy zobaczy to co chce zobaczyć, niekoniecznie to co jest z czyjąś intencją, czy zgodne ze stanem faktycznym. Są pewne wzniosłe hasła. W jednym miejscu nazwali to "źródłem" w innym "oceanem", a my to niby mamy być fale lub kreacje. Wszystko fajnie i pięknie, dopóki nie zacznie się w to wierzyć i przekonywać do tego innych.

CZY ISTNIEJE SZANSA NA POROZUMIENIE?


33. Dla mnie nie ważne kto jakim się językiem posługuje. Mamy różne doświadczenia i różną wiedzę. Np. ta osoba o której mówiłem na początku, mój umysł bardziej korzysta z terminologii naukowej, a jej bardziej z fantastyki naukowej, ale czuć tą ciszę w naszych dialogach i poczucie humoru, dystans. Nie ma prowadzenia za rączkę. Potrafimy opisać te same rzeczy, ale całkiem innym językiem, każdy na swój sposób, w swoim tempie.

34. Z kolei spotykam osoby, które mówią rzeczy, które mają dla mnie sens (użyty jest mój język), ale idzie wyczuć takie przywiązanie do tych treści i chęć zaimplementowania jej innym. Nie muszą to być jakieś twierdzenia, mogą to być też pytania z oczekiwaniem na konkretną odpowiedź, bez próby zrozumienia. Przy czym ich RD opiera się na manipulowaniu konceptualnymi formami, ale nie wyczuwa się od nich jakby rozumieli to o czym mówią.

KONIEC.


Nie oczekuje żadnego efektu, każdy i tak zrozumie te słowa na swój sposób. Ktoś przypisze mi utożsamienie, ktoś inny pomyśli, że poznałem jakąś prawdę tajemną, którą i on potrzebuje. Forum dalej będzie się toczyć, a użytkownicy będą dalej realizować swoje "duchowe potrzeby". Cały ten tekst jest dla mnie po prostu sposobem na spędzenie wolnego czasu. :)


soma
Posty: 22
Rejestracja: 21 lutego 2018, o 19:30
Reputacja: 0
Płeć: K

dlaczego ja to ja?

Postautor: soma » 2 marca 2018, o 20:04

29. Ile jeszcze "kursów" potrzeba? Ile się trzeba jeszcze naczytać? Ile się trzeba jeszcze namedytować? By uświadomić sobie, że wszyscy to ludzie z żelazkami.


Nie zgodze sie z Toba, Pro, ze wszyscy to ludzie z zelazkami. Jakies 95% z pewnoscia tak, ale to oznacza, ze juz nie beda wszyscy. Mam do Ciebie pytanie: jak wyciagnales taki wniosek, ze wszystko jest do kitu? Byles na wszystkich? Przeczytales wszystkie ksiazki?
Ja bylam na wielu kursach, przeczytalam wiele ksiazek, zaliczylam kilku guru. Zdobylam doswiadczenie. I szacuje to na wlasnie 95%. Wsrod tego wszystkiego sa prawdziwe perelki. Sa ludzie, ktorzy pracuja ze soba, dochodza do pewnych wnioskow jak dzialaja mechanizmy czlowieka. A co najwazniejsze jezeli przerobia to w sobie to sa w stanie pomoc rowbniez innym. I dzieki im za to, ze dziela sie swoja wiedza, aby kazdy nie musial wynajdowac kola wciaz na nowo. Bo tak jak ja to zauwazylam, to czlowiek z mocnym pomieszaniem w glowie nie jest w stanie sam, bez jakiejs madrej pomocy wyjsc z pomieszania. Na poczatku potrzebna jest pewna wiedza, pomoc, zeby moc stanac na wlasnych nogach.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

dlaczego ja to ja?

Postautor: Prometeusz » 2 marca 2018, o 23:45

jak wyciagnales taki wniosek, ze wszystko jest do kitu? Byles na wszystkich? Przeczytales wszystkie ksiazki?


Z tym "do kitu" to pewnie trzeba byłoby sprecyzować co jest do kitu. Bo np. kontakt z drugim człowiekiem uważam za jak najbardziej terapeutyczny. Poczytaj sobie UGiego, wkleiłem link do książki pdf w jednym z tematów. On przeczytał wszystko i był na wszystkich kursach na których mógł być - po czterdziestu kilku latach takiego bujania się wyciągnął taki sam wniosek - to jest do kitu. Mi to krócej zajęło. :)

soma
Posty: 22
Rejestracja: 21 lutego 2018, o 19:30
Reputacja: 0
Płeć: K

dlaczego ja to ja?

Postautor: soma » 2 marca 2018, o 23:59

To jest zdanie UGiego. A na jakich kursach Ty byles, ze tak twierdzisz?

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

dlaczego ja to ja?

Postautor: Prometeusz » 3 marca 2018, o 00:20

To jest jego zdanie i moje zdanie zarazem. Jakie to ma znaczenie na jakich kursach byłem? Tutaj sprawa nie dotyczy kursów, ale zrozumienia i nastawienia jakie kto ma. Możesz iść na warsztaty z treningu interpersonalnego, czy relaksacji i to być może podszkoli Twoje umiejętności, albo przynajmniej przyjemnie spędzisz czas. Lecz to nie pomoże Ci w duchowości i osiągnięciu oświecenia.

soma
Posty: 22
Rejestracja: 21 lutego 2018, o 19:30
Reputacja: 0
Płeć: K

dlaczego ja to ja?

Postautor: soma » 3 marca 2018, o 00:40

Możesz iść na warsztaty z treningu interpersonalnego, czy relaksacji i to być może podszkoli Twoje umiejętności, albo przynajmniej przyjemnie spędzisz czas. Lecz to nie pomoże Ci w duchowości i osiągnięciu oświecenia.

No nie, nie pomoze, bo to zupelnie inne sily dzialaja kto ma sie oswiecic a kto nie. I wlasciwie po co komu oswiecenie? Czlowiek lgnie jak mucha do swiatla gdy ktos krzyknie: oswiecenie nie zdajac sobie sprawy co oznacza oswiecenie. I obiecuje Ci, ze Ty tez tego bys nie chcial, gdybys wiedzial jaki potencjal w sobie masz i co oswiecenie zrobiloby z tym potencjalem.

A ta duchowosc. O jaka duchowosc chodzi? Zeby sie stac lepszym? Miec jakies zdolnosci nadprzyrodzone? To jest taki cyrk z ta duchowoscia. A ludziom nie brakuje duchowosci a radosci. Ale jak im sie wmowi, ze potrzebuja duchowosci to i w to wierza.
Jak sie zrzuca caly ten bagaz myslowy to wszystko staje sie jasniejsze. I do tego nie potrzeba wiele. Mozna sobie kupic np. ksiazke Kattie Byron w ktorej pokazuje jak latwo pracuje sie z wiara w rozne rzeczy.
Ludziom potrzeba wiecej klarownosci w glowie, a nie duchowosci.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

dlaczego ja to ja?

Postautor: Prometeusz » 3 marca 2018, o 00:57

"to nie pomoże Ci osiągnąć oświecenia" rzeczywiście to można różnie interpretować. Choć tyle już o tym pisałem na forum, że myślałem, że jasne jest moje stanowisko. Nie chodzi o to, że to jest nieodpowiedni sposób, tylko o to, że trzeba zakwestionować samą ideę oświecenia....

No nie, nie pomoze, bo to zupelnie inne sily dzialaja kto ma sie oswiecic a kto nie. I wlasciwie po co komu oswiecenie? Czlowiek lgnie jak mucha do swiatla gdy ktos krzyknie: oswiecenie nie zdajac sobie sprawy co oznacza oswiecenie. I obiecuje Ci, ze Ty tez tego bys nie chcial, gdybys wiedzial jaki potencjal w sobie masz i co oswiecenie zrobiloby z tym potencjalem.


...a ludzie sobie je utożsamiają z osiągnięciem szczytowych stanów świadomości, które nie przemijają.

soma pisze:Source of the post A ta duchowosc. O jaka duchowosc chodzi? Zeby sie stac lepszym? Miec jakies zdolnosci nadprzyrodzone? To jest taki cyrk z ta duchowoscia. A ludziom nie brakuje duchowosci a radosci. Ale jak im sie wmowi, ze potrzebuja duchowosci to i w to wierza.
Jak sie zrzuca caly ten bagaz myslowy to wszystko staje sie jasniejsze. I do tego nie potrzeba wiele. Mozna sobie kupic np. ksiazke Kattie Byron w ktorej pokazuje jak latwo pracuje sie z wiara w rozne rzeczy.


Oświecenie jest obietnicą radości. Zresztą takie "oświecenie" kryje się pod różnymi nazwami.

soma pisze:Mozna sobie kupic np. ksiazke Kattie Byron w ktorej pokazuje jak latwo pracuje sie z wiara w rozne rzeczy.


Mam jej książkę. Choć tylko ją przejrzałem. Oddać i sprzedawać jej nie chcę, nie będę kogoś wpędzał w iluzję, a spalić mi szkoda bo dobrze wydana jest. Ot zdobi sobie moją półkę z książkami. :-)

soma pisze:Ludziom potrzeba wiecej klarownosci w glowie, a nie duchowosci.


Mnie tego nie musisz mówić. ;-)

soma
Posty: 22
Rejestracja: 21 lutego 2018, o 19:30
Reputacja: 0
Płeć: K

dlaczego ja to ja?

Postautor: soma » 3 marca 2018, o 01:15

Mnie tego nie musisz mówić. ;-)

To jestesmy po tej samej stronie ;-)

Mnie osobiscie to Kattie duzo pomogla. Nawet teraz gdy przyczepi sie jakas natretna mysl to stosuje ta metode.

A duchowosc to jest wtedy gdy czuje sie inspiracje i ma sie ochote na robienie tego. To jest otwarcie w czasie.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

dlaczego ja to ja?

Postautor: Prometeusz » 3 marca 2018, o 01:59

Być może czasami za ostro komentuję i za to przepraszam. Mam przed oczami zawsze perspektywę, że ludzie chcą dobrze i mają dobre intencje. Tylko znasz chyba trochę TR i wiesz jak działają wahadła. ;-) Dlatego przydaje się dystans.

Nie mam nic przeciwko inspiracji i dostarczaniu sobie umysłowych witamin. W zasadzie nie mam przekonania o słuszności czy niesłuszności jakiejś drogi. W ostatecznym rozrachunku to nie ma znaczenia. Mi samemu też się wydaje, że działam w słusznej sprawie czasami... W końcu jesteśmy ludźmi i lubimy się dzielić.


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości