Od jakiegoś czasu chodzi mi to po głowie. Zamiast ewolucji zachodzącej w świecie materialnym jest coś co steruje tym procesem i jest to zwiększające się pole świadomości. Czyli coś ala Bóg tylko nie istniejące na początku jako ideał tylko rozwijające się ciut przed tym co dzieje się tutaj. Przypadkowe mutacje, połączenia genów zachodzą w świecie wirtualnym i tam powstaje odpowiedź czy sprawdzą się czy nie i dzięki temu powstają podczas ewolucji tak skomplikowane rzeczy jak mózg czy oko. Ale nie jest to projekt tylko również przypadek i to co działa następnie jest przenoszone do rzeczywistości.
Świat, w którym żyjemy można opisać zerami i jedynkami a istnieją tu jedynie rozwiązania, które działają. Jeśli coś się sprawdza to działa i ma szansę zaistnieć to istnieje, jeśli nie to nie istnieje. Wszystkie rzeczy, które mogą istnieć i są dobre istnieją w teoretycznym obszarze (dana sekwencja sprawdzi się w realu) ale niekoniecznie istnieją tutaj. Tu mogą być jeszcze niedoskonałe rozwiązania co jest dowodem na brak istnienia Boga ale zastępuje w teorii ewolucji przypadkowość mutacji - te mutacje byłyby celową modyfikacją.
Teoria pola morfogenetycznego a synchroniczność
Teoria pola morfogenetycznego a synchroniczność
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
: Teoria pola morfogenetycznego a synchroniczność
.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości