Wartości religijne a szczęście
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Wartości religijne a szczęście
Ksenia lubi testować ludzi i wkleja rzeczy w które sama nie wierzy, aby rozmówca ogłupiał. To jest sposób na oświecanie "mędrców". Przynajmniej ja to tak widzę.
Kojarzy mi się z sytuacją w której, jakiś architekt robi ważny projekt, gdzie wszystko musi się zgadzać, a przychodzi jego córeczka, czy jakieś inne dziecko i zaczyna na nim kwiatki malować.
Dziecka nie można winić, ale wk.... powstaje 
Kojarzy mi się z sytuacją w której, jakiś architekt robi ważny projekt, gdzie wszystko musi się zgadzać, a przychodzi jego córeczka, czy jakieś inne dziecko i zaczyna na nim kwiatki malować.
-
Ksenia
Re: Wartości religijne a szczęście
Fullmoonku jak zawsze masz rację...
Twój dopracowany projekt został ozdobiony moimi kwiatkami...

Twój dopracowany projekt został ozdobiony moimi kwiatkami...

Re: Wartości religijne a szczęście
Cyt:
''A że ludzie jak wierzą głębiej to wpływa to na ich większe poczucie szczęścia to już pretensje do naukowców i psychologów.''
Dokładnie tak na szczęście wpływa fakt angażowania się w coś i to potwierdza to co napisałem powyżej,ale wiara może być jednym z czynników dla kogoś by być szczęśliwym i może być drugorzędną sprawą jak i też pierwszorzędną i to jest kwestia indywidualna.
A i tak sama wiara nie wystarcza by być szczęśliwym.Odpowiedni stosunek do siebie i do świata jest jednym z kluczy by czuć się szczęśliwym.To też kwestia dogadania się z samym sobą.
Jeśli chodzi o hedonizm to jeśli popadniemy z tym w jakąś skrajność to to obróci się przeciwko nam.
W obecnych czasach jest wiele różnych sposobów na realizację siebie i czerpania różnych przyjemności i trudno tego sobie odmówić,ale wszystko z sensem.
Jakby tak poczytać różne stronki New Age to rzeczywiście można by nabrać przekonania o jakimś silnym negatywnym wpływie jakiegoś piekła ,czy cierpienia Chrystusa na nasze szczęście,na tej zasadzie że wchodzi to w podświadomość.
Trzymając się jednak tego typu new age logiki to od wizji piekielnych o wiele bardziej na nas muszą wpływać negatywne informacje dotyczące zdarzeń z życia codziennego.
Codziennie w wiadomościach dowiadujemy się o o czyjejś śmierci,gwałtach rozbojach,wojnach,filmy w których poruszany jest problem cierpienia.
Co jakiś czas dowiadujemy się o śmierci czy chorobach kogoś bliskiego i to jest dopiero silne doświadczenie.
Tu akurat może ktoś to bardzo silnie przeżyć,i na pewno wchodzi to w podświadomość.
Ale ta świadomość nieuchronności śmierci czy nieuchronności jakiegoś cierpienia choroby co jest zresztą w naszej podświadomości ,ma jakoś znacznie utrudniać by być szczęśliwym?
Czy świadomość wypadków na drodze ma nam utrudniać poruszanie się po mieście?
Naprawdę tak mocno tym się przejmujemy?
Myślimy co może nas spotkać wychodząc na miasto?
Przecież to jest o wiele bardziej namacalne od jakiegoś piekła czy innych.
Jestem daleki od przyjęcia różnych twierdzeń opartych na New Age psychologii,gdyż widzę w tym sporo nadużyć i one często są jakąś nadinterpretacją.
Tak samo w New Age nadużywa się różne twierdzenia dotyczące teorii kwantowych.
Jak ktoś czegoś takiego się naczyta to wpływa mocno na jego sposób myślenia i bardziej realistyczne spojrzenie na świat umyka .
Sam to możesz wiedzieć wiesz czy to zgodne rzeczywistością i czy warto nad tym się zastanowić.
Ja i tak jestem zwykle tu przelotem, a teraz trochę za długo się zasiedziałem i już niedługo zrobię sobie przerwę gdyż świat wirtualny trochę zbyt mocno wciąga a wolę tkwić bardziej w realu.

''A że ludzie jak wierzą głębiej to wpływa to na ich większe poczucie szczęścia to już pretensje do naukowców i psychologów.''
Full Moon pisze:Na szczęście wpływa fakt angażowania się w coś. Treści religijne i treści wierzeń są drugorzędną sprawą. Dotyczą tego badania psychologii pozytywnej. http://www.h-ph.pl/pdf/hyg-2013/hyg-2013-3-285.pdf
Dokładnie tak na szczęście wpływa fakt angażowania się w coś i to potwierdza to co napisałem powyżej,ale wiara może być jednym z czynników dla kogoś by być szczęśliwym i może być drugorzędną sprawą jak i też pierwszorzędną i to jest kwestia indywidualna.
A i tak sama wiara nie wystarcza by być szczęśliwym.Odpowiedni stosunek do siebie i do świata jest jednym z kluczy by czuć się szczęśliwym.To też kwestia dogadania się z samym sobą.
Jeśli chodzi o hedonizm to jeśli popadniemy z tym w jakąś skrajność to to obróci się przeciwko nam.
W obecnych czasach jest wiele różnych sposobów na realizację siebie i czerpania różnych przyjemności i trudno tego sobie odmówić,ale wszystko z sensem.
Jakby tak poczytać różne stronki New Age to rzeczywiście można by nabrać przekonania o jakimś silnym negatywnym wpływie jakiegoś piekła ,czy cierpienia Chrystusa na nasze szczęście,na tej zasadzie że wchodzi to w podświadomość.
Trzymając się jednak tego typu new age logiki to od wizji piekielnych o wiele bardziej na nas muszą wpływać negatywne informacje dotyczące zdarzeń z życia codziennego.
Codziennie w wiadomościach dowiadujemy się o o czyjejś śmierci,gwałtach rozbojach,wojnach,filmy w których poruszany jest problem cierpienia.
Co jakiś czas dowiadujemy się o śmierci czy chorobach kogoś bliskiego i to jest dopiero silne doświadczenie.
Tu akurat może ktoś to bardzo silnie przeżyć,i na pewno wchodzi to w podświadomość.
Ale ta świadomość nieuchronności śmierci czy nieuchronności jakiegoś cierpienia choroby co jest zresztą w naszej podświadomości ,ma jakoś znacznie utrudniać by być szczęśliwym?
Czy świadomość wypadków na drodze ma nam utrudniać poruszanie się po mieście?
Naprawdę tak mocno tym się przejmujemy?
Myślimy co może nas spotkać wychodząc na miasto?
Przecież to jest o wiele bardziej namacalne od jakiegoś piekła czy innych.
Jestem daleki od przyjęcia różnych twierdzeń opartych na New Age psychologii,gdyż widzę w tym sporo nadużyć i one często są jakąś nadinterpretacją.
Tak samo w New Age nadużywa się różne twierdzenia dotyczące teorii kwantowych.
Jak ktoś czegoś takiego się naczyta to wpływa mocno na jego sposób myślenia i bardziej realistyczne spojrzenie na świat umyka .
[/quote]Full Moon pisze:Znów ukryte ad personam. Tak sobie aartefax nie porozmawiasz z inteligentnymi ludźmi.
Sam to możesz wiedzieć wiesz czy to zgodne rzeczywistością i czy warto nad tym się zastanowić.
Ja i tak jestem zwykle tu przelotem, a teraz trochę za długo się zasiedziałem i już niedługo zrobię sobie przerwę gdyż świat wirtualny trochę zbyt mocno wciąga a wolę tkwić bardziej w realu.

Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.
Re: Wartości religijne a szczęście
ksenia-spryciara 
Re: Wartości religijne a szczęście
nikt pisze:ksenia-spryciara
Jakby nie było to bardzo kobiece zachowanie.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.
-
Ksenia
Re: Wartości religijne a szczęście
Kobiety z natury są aniołami, ale jak ktoś połamie i skrzydła, kontynuują lot na miotle.


Re: Wartości religijne a szczęście
Gdzie diabeł nie może tam babę pośle.
-
Ksenia
Re: Wartości religijne a szczęście
Dzisiaj w nocy miałam sen, dosyć chyba symboliczny.
Otóż, zaatakował mnie ogromny i agresywny pies. Gdy chwycił moją dłoń w swoje zęby w tym samym czasie pozwoliłam całkowicie się poddać temu co będzie się działo. Pies wyczuł mój bezruch i brak oporu i tylko delikatnie mnie trzymał. Nie sprawił żadnego bólu.
Czułam jego paszczę i coraz większy spokój. Dosyć długo to trwało...Jego bok dotykał do mojego uda.
W ciszy napawałam się bliskością i ciepłem torsu ogromnego cielska. Pies został obłaskawiony i czułam ogromną radość.
Myślę, że to było przesłanie dla mnie o niestawianiu oporu i akceptacji tego co się wydarza, choćby na początku wydawałoby się to najgorszą katastrofą.
Otóż, zaatakował mnie ogromny i agresywny pies. Gdy chwycił moją dłoń w swoje zęby w tym samym czasie pozwoliłam całkowicie się poddać temu co będzie się działo. Pies wyczuł mój bezruch i brak oporu i tylko delikatnie mnie trzymał. Nie sprawił żadnego bólu.
Czułam jego paszczę i coraz większy spokój. Dosyć długo to trwało...Jego bok dotykał do mojego uda.
W ciszy napawałam się bliskością i ciepłem torsu ogromnego cielska. Pies został obłaskawiony i czułam ogromną radość.
Myślę, że to było przesłanie dla mnie o niestawianiu oporu i akceptacji tego co się wydarza, choćby na początku wydawałoby się to najgorszą katastrofą.

- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Wartości religijne a szczęście
aartefax pisze:No i dlaczego miałoby mi to przeszkodzić żeby wykorzystać mądrości ewangeliczne?
Katolik De Mello sporo z tego czerpał w swojej pracy terapeutycznej.
Katolik o całkiem niekatolickich poglądach, twierdzący, że katolicyzm (i całe chrześcijaństwo) oddala od Prawdy / Boga
Notyfikacja odnośnie do pism ojca Anthony de Mello SJ
Ojciec jezuita Anthony de Mello (1931 - 1987), pochodzący z Indii, jest bardzo znany dzięki swoim licznym publikacjom, które zostały przetłumaczone na wiele języków osiągając znaczną popularność. Często chodzi jednak o teksty przez niego nieautoryzowane. Jego dzieła mające prawie zawsze formę krótkich opowiadań, zawierają niektóre doniosłe elementy mądrości wschodniej, które mogą pomóc w osiągnięciu panowania nad sobą, zburzyć owe więzy i uczucia, które przeszkadzają w byciu wolnymi, zmierzeniu się w pokoju z różnymi wydarzeniami pozytywnymi i negatywnymi w życiu człowieka. Ojciec de Mello w swoich pierwszych dziełach, chociaż ujawniał wyraźnie wpływy prądów duchowości buddystycznych i taoistycznych, utrzymywał się jeszcze w ramach duchowości chrześcijańskiej. W tych książkach przedstawiał różne rodzaje modlitw: prośby, wstawiennictwa i chwały, jak również kontemplację tajemnic życia Chrystusa itd.
Jednak już w niektórych fragmentach tych pierwszych publikacji, a w sposób nasilony w późniejszych pismach tego Autora, zauważa się coraz bardziej niebezpieczne odchodzenie od podstawowych treści wiary chrześcijańskiej. Objawienie dokonane w Chrystusie zastępuje on intuicją Boga bez żadnej formy i możliwości wyobrażenia dochodząc do określenia Boga jako czystej pustki. Aby ujrzeć Boga wystarczy patrzeć bezpośrednio na świat. Nic nie można stwierdzić o Bogu: jedyna znajomość jest nieznajomością. Pytanie o istnienie Boga jest już absurdem. To radykalne zaprzeczenie prowadzi także do negacji prawdy, że w Biblii znajdują się doniosłe potwierdzenia istnienia Boga. Tekst Pisma Świętego jest informacją, która służy jedynie do osiągnięcia wewnętrznego spokoju. W niektórych publikacjach osąd ksiąg świętych religii w ogólności, nie wyłączając Biblii, jest jeszcze bardziej radykalny: księgi te przeszkadzają, aby ludzie szli za własnym zdrowym rozsądkiem i czynią ich ograniczonymi i agresywnymi. Religie, włącznie z chrześcijańską, są jedną z podstawowych przeszkód w odkryciu prawdy. Ta prawda, zresztą, nie może być nigdy zdefiniowana co do swojej konkretnej treści. Myśleć, że Bóg własnej religii jest jedynym, znaczy poddać się fanatyzmowi. "Bóg", według Autora, powinien być widziany jako rzeczywistość kosmiczna, nieokreślona i wszechobecna. Ignoruje się charakter osobowy Boga, a praktycznie się go zaprzecza.
Ojciec De Mello okazuje szacunek dla Jezusa i uważa się za Jego "ucznia". Jednak dla Autora Jezus jest tylko mistrzem na równi z innymi. Jedyna różnica polega na tym, że Jezus był "przebudzony" i całkowicie wolny, natomiast inni nie. Nie jest on uznany jako Syn Boży, lecz jako ten, który poucza, że wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi. Także stwierdzenia o ostatecznym przeznaczeniu człowieka budzą wątpliwości. W niektórych miejscach mówi się o "rozpłynięciu" w Bogu nieosobowym na podobieństwo soli w wodzie. Przy różnych okazjach stwierdza się, że problem przeznaczenia po śmierci nie jest ważny. Powinno interesować nas jedynie życie obecne. W tym życiu jednak, według Autora, nie można mówić o obiektywnych zasadach moralnych, ponieważ zło jest jedynie nieznajomością. Dobro i zło są widziane jako rozumowe wartościowanie narzucone na rzeczywistość.
Zgodnie z tym, co zostało wyżej przedstawione, jest jasne dlaczego, według Autora, jakiekolwiek credo lub wyznanie wiary, czy to w Boga, czy w Chrystusa, może tylko przeszkadzać w osobistym dostępie do prawdy. Kościół, czyniąc bożka ze Słowa Bożego zawartego w Piśmie Świętym, doprowadził do wypędzenia niejako Boga ze świątyni. W konsekwencji stracił autorytet nauczania w imię Chrystusa.
Kongregacja Nauki Wiary, mając na celu troskę o dobro wiernych, uznała za konieczne stwierdzić niniejszą Notyfikacją, że wyżej przedstawione teorie nie są do pogodzenia z wiarą katolicką i mogą prowadzić do poważnych szkód.
W czasie audiencji udzielonej Kardynałowi Prefektowi, Jego Świątobliwość Jan Paweł II zatwierdził niniejszą Notyfikację, uchwaloną na zebraniu plenarnym Kongregacji Nauki Wiary i nakazał jej opublikowanie.
Rzym, w siedzibie Kongregacji Nauki Wiary,
24 czerwca 1998
+ Joseph Kard. Ratzinger - prefekt
+Tarcisio Bertone SDB, arcybiskup emeryt Vercelli - sekretarz
(Tłum. KAI)
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/mello.html#
I tak, aby aartefaxowi na przyszłość nie umknęło, zacytuje jeszcze raz:
Kongregacja Nauki Wiary, mając na celu troskę o dobro wiernych, uznała za konieczne stwierdzić niniejszą Notyfikacją, że wyżej przedstawione teorie nie są do pogodzenia z wiarą katolicką i mogą prowadzić do poważnych szkód.
Więc Aartefax jeśli jesteś katolikiem i kierujesz się słowami Anthony'ego De Mello to według oficjalnego rozumienia wiary katolickiej wyrządzasz sobie szkodę
Re: Wartości religijne a szczęście
a przed czym/kim tutaj przestrzega Joseph Kard. Ratzinger - prefekt:
cyt „Dobrze, że wyjaśnia pani sprawę .......X.........., ponieważ jest to subtelne uwiedzenie, które oddziałuje niepostrzeżenie, a przez to głęboko, i rozkłada chrześcijaństwo w duszy człowieka, zanim mogło ono w ogóle wyrosnąć”.
zgaduj zgadula
cyt „Dobrze, że wyjaśnia pani sprawę .......X.........., ponieważ jest to subtelne uwiedzenie, które oddziałuje niepostrzeżenie, a przez to głęboko, i rozkłada chrześcijaństwo w duszy człowieka, zanim mogło ono w ogóle wyrosnąć”.
zgaduj zgadula
Re: Wartości religijne a szczęście
aartefax
a co sądzisz o tym, że katolicy oddają cześć reptilianom? Oni wierzą a Ty nie?
http://photos.wikimapia.org/p/00/00/71/19/99_big.jpg
a co sądzisz o tym, że katolicy oddają cześć reptilianom? Oni wierzą a Ty nie?
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
Re: Wartości religijne a szczęście
Kocur pisze:aartefax
a co sądzisz o tym, że katolicy oddają cześć reptilianom? Oni wierzą a Ty nie?http://photos.wikimapia.org/p/00/00/71/19/99_big.jpg
Kotek co ty masz do tych reptalionów, nie można ludzi oceniać po rasie.
Re: Wartości religijne a szczęście
Czy ta rasa faktycznie istnieje?
Katolicy widocznie wierzą, że tak.
Katolicy widocznie wierzą, że tak.Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości

