Cztery etapy transformacji świadomości

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: aartefax » 25 lipca 2014, o 10:41

Ksenia pisze:Aartefax mądrze prawisz. Nie znam osobiście nikogo zniewolonego w sekcie.


Mylisz się Kseniu ponieważ Aartefax uważa że każdy kto jest w sekcie jest zniewolony.

Definicja taka:

Cyt:

'' Sekta to grupa społeczna izolująca się od reszty społeczeństwa, mającą własną hierarchię wartości i zespół norm zachowania się, z silnie akcentowaną rolą przywódcy [P.T.Nowakowski, Sekty. Co każdy powinien wiedzieć, Tychy 1999, s. 10].

Jeśli coś dało komuś szczęście i do tego dobrze funkcjonuje w społeczeństwie i przynależność do jakichś grup czy wspólnot nie odbiło się negatywnie na relacjach międzyludzkich i sytuacji w rodzinie to trudno mówić tu o sekcie.

Innym problemem jest też świadomość,ale to też nie jest miarą sekty,choć ma z nią wiele wspólnego..
Myślę że my jako obywatele państwa rzadko jesteśmy świadomymi obywatelami.
Jesteśmy w jakimś systemie,ale mniej lub bardziej świadomi.

:kwiatek
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: JAR » 25 lipca 2014, o 10:53

Po wzlocie zawsze musi być lądowanie. Im wzlot był wyższy tym lądownie trudniejsze.
Po lądowaniu rozpoznaje się wartość lotnika.

Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 25 lipca 2014, o 11:01

Oczywiście JAR jest tak jak myślałam. Nie stać Cię na nic więcej, tylko na krytykę.
Wartość człowieka poznajemy po tym, czy umie przyznać się do winy.
Nie mam z tym problemu.
Aartefax, źle się wyraziłam. Mam zawsze prawo to poprawić. Nie znam nikogo, kto był lub jest w sekcie.
Zgadzam się z Tobą, że ludzie w sekcie są zniewoleni.

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: JAR » 25 lipca 2014, o 11:24

Prawdziwa cnota krytyki się nie boi. :)
Nie krytykuję Ciebie. Kseniu. Zwracam uwagę, że interpretacje (Twoje również) są jedynie subiektywnym wytworem potrzeb konkretnego ego i wpływu środowiska, w jakim ono funkcjonuje i wybiera, by ego mogło się czuć "lepiej dowartościowane".
Ja nie jestem ekshibicjonistą i nie mam potrzeby popisywania się swoimi "walorami" ;)
Rozwój świadomości to nie jest klub typu AA. Świat nie kończy się na emocjach i problemach z nimi związanymi.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: aartefax » 25 lipca 2014, o 11:32

Ksenia pisze:Oczywiście JAR jest tak jak myślałam. Nie stać Cię na nic więcej, tylko na krytykę.
Wartość człowieka poznajemy po tym, czy umie przyznać się do winy.
Nie mam z tym problemu.


Myślę że jesteś na tyle uczciwa,że potrafisz się przyznać do błędu.

Jednak pozwolę się nie zgodzić z tym że krytyka jest zła.Powiem więcej jest zbawienna.
Problem w tym żeby ona opierała się na czymś i była uczciwa.


Ja dzięki krytyce innych osób zmieniałem swoje postępowanie i nadal zmieniam.Błędy zawsze robię gdyż natura ludzka jest ułomna.
Od krytykanta żądam jednak uczciwości.

Dlatego też lubię krytykować i chętnie też wysłucham krytyki innych bez owijania kota w bawełnę.

Lubię też coś wyśmiać,posłużyć się ironią i też jest to jakaś forma zwrócenia na coś uwagi.

To zależy też czy krytyka służy do dowartościowania się kimś a to wie tylko krytykant jeśli jest świadom.
Na internecie to nie zawsze takie proste do odkrycia.

Kiedyś byłem inny łagodny i bardziej kadziłem ale zrozumiałem że to był mój błąd.
Zle też przyjmowałem krytykę.

Przykład z życia:

Mój kolega Borys jak coś jadł to często był umorusany na twarzy .
Było to niezbyt przyjemne dla innych.

Zwracaliśmy mu na to uwagę,lecz on dalej ,dalej tego nie zmienił.

Aż w końcu nasz nowy kolega go po prostu obśmiał skutecznie w towarzystwie i od tego czasu nie zuważyłem żeby mu się to już zdarzyło.

Gdyby nie tego rodzaju krytyka to dalej by szedł w miasto z ubabraną twarzą w ketchupie co jest niezbyt estetyczne.

Czy krytyka jest zła?
Albo jak krytyka może być zła?
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: aartefax » 25 lipca 2014, o 11:46

JAR pisze:Kto się wywyższa, bedzie poniżony.
Klamsto wielokrotnie powtarzane nie staje się prawdą.
Ateizm i religijność opierają się na wierze. Jedna na Nie, druga na Tak.
Można wierzyć, ze się jest ptakiem, ale się nie odleci...
Trzeba być wyżej, by zobaczyć, co jest niżej.


Dokładnie tak z tym żę kłamstwo wielokrotnie powtarzane często staje się prawdą ale tyko dla tego komu to kłamstwo było zapodane.

Można wierzyć w coś i się nie odleci albo też wierzyć i się odleci.
W sensie przebudzenia można to ująć.

Nie ma znaczenia tak naprawdę dzięki czemu się odleciało.

Kto się poniży widzi o wiele więcej i to dlatego ludzie pokorni dostąpią zaszczytów i to już tu w tej rzeczywistości.

Ludzie zmieniają się z pozycji niskiego ego.
Wysokie ego blokuje.

Lepiej pozwolić sobie na bycie szarą myszką niż się tytułować i to często na siłę.

:)
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 25 lipca 2014, o 12:05

Myślę, że we wszystkim należy zachować ,,złoty środek".
Zobaczcie, że fora duchowe upadają. Czuję, że to między innymi jest spowodowane nadmierną i pełną agresji krytyką. W splocie słów też czuć energię.
Ludzie boją się cokolwiek opowiedzieć, bo mogą być zaraz zaatakowani z powodu złego zrozumienia i innych poglądów. :kwiatek

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Prometeusz » 25 lipca 2014, o 12:13

Myślę, że we wszystkim należy zachować ,,złoty środek".
Zobaczcie, że fora duchowe upadają. Czuję, że to między innymi jest spowodowane nadmierną i pełną agresji krytyką. W splocie słów też czuć energię.
Ludzie boją się cokolwiek opowiedzieć, bo mogą być zaraz zaatakowani z powodu złego zrozumienia i innych poglądów. :kwiatek


To prawda. Ja też musiałem sobie przypomnieć by patrzeć na siebie, a nie projektować na innych własnych niedomagań. Wszyscy są spragnieni miłości, a tu trzeba jeszcze nauczyć się ją dawać... :aniol

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: JAR » 25 lipca 2014, o 12:29

aartefax pisze:
Dokładnie tak z tym żę kłamstwo wielokrotnie powtarzane często staje się prawdą ale tyko dla tego komu to kłamstwo było zapodane.


Kłamstwo nigdy nie stanie się prawdą, bo jest kłamstwem. Jedynie ktoś może uwierzyć, ze kłamstwo jest prawdą.
To wiara stanowi tu zagrożenie a nie powtarzane kłamstwa.
Wiara zawsze potrzebuje wsparcia autorytetu. Ale autortet też przyjmowany jest na wiarę. Tworzy się zamknięty krąg, z którego trudno sie wyzwolić.
A sama potrzeba wiary wynika ze strachu przed niewiedzą.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: aartefax » 25 lipca 2014, o 12:52

JAR pisze:
aartefax pisze:
Dokładnie tak z tym żę kłamstwo wielokrotnie powtarzane często staje się prawdą ale tyko dla tego komu to kłamstwo było zapodane.


Kłamstwo nigdy nie stanie się prawdą, bo jest kłamstwem. Jedynie ktoś może uwierzyć, ze kłamstwo jest prawdą.
To wiara stanowi tu zagrożenie a nie powtarzane kłamstwa.
Wiara zawsze potrzebuje wsparcia autorytetu. Ale autortet też przyjmowany jest na wiarę. Tworzy się zamknięty krąg, z którego trudno sie wyzwolić.
A sama potrzeba wiary wynika ze strachu przed niewiedzą.


Masz dobre środki do rozpoznania kłamstwa?

Ktoś może wierzyć i się w tym oszukiwać a ktoś może wierzyć i się nie oszukiwać.

Jak ktoś wierzy to wierzy, a jak nie wierzy to nie wierzy.

Ale większość oszukuje się w wierze to prawda.

Nie ma sensu tego ujmować w kategoriach że moja prawda jest najmojsza.

Jak ktoś jest szcześliwy czy to dzięki wierze czy też nie to nawet nie ma znaczenia czy Bóg istnieje tak naprawdę.

Szczęśliwi ludzie wygrywają to życie a nieszczęśliwi przegrywają.

Największy problem z Bogiem mają Ci którzy dużo o nim muszą mówić albo z nim walczyć.

Szkodliwi są fanatycy i to po obu stronach więc zarówno teiści jak i ateiści.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

JAR
Posty: 538
Rejestracja: 7 października 2009, o 10:49
Reputacja: 0

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: JAR » 25 lipca 2014, o 15:55

Nie chodzi o to czyja prawda jest mojsza ale o mechanizm weryfikacji.
2 plus dwa daje cztery. Znasz to i wiesz dlaczego. I nikt, chocby Ci powtarzał wielokrotnie, że to jest 5, tego Twojego zdania nie zmieni.
Mechanizm wmawiania głupot działa jedynie wtedy, gdy czegoś nie wiesz i bądź nie jesteś w stanie zrozumieć.
Zauważ, ze ten sam mechanizm działa, gdy wierzysz, jak i nie wierzysz w coś. Bo czym się rózni wiara na TAK od wiary na NIE?
Zostawmy Boga, bo tu rozmawiamy o mechanizmach ludzkiego umysłu i pułapek na jakie może się złapać.

Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 25 lipca 2014, o 20:16

Możemy zostawić rozmowy o Bogu jak się do końca wypowiemy o tej tajemnicy i w pełni się nasycimy rozmowami o niej.

Zasłonię się trochę beletrystyką.
Bert Hellinger uważa, że:

"Budzące lęk wewnętrzne obrazy Boga są często uwewnętrznionym obrazem ojca i matki. Głos sumienia jako uwewnętrzniony głos ojca lub matki jest przenoszony na Boga.
Nie można nie zauważyć, że chrześcijańscy poszukiwacze Boga często nie mają ojca albo mają zakłócone relacje z ojcem. Ich poszukiwanie Boga przypomina poszukiwanie ojca przez dziecko. Ludzie, którzy są pewni swego ojca, nie muszą już poszukiwać Boga.
''Matka kościół'' reguluje dostęp do ojca. W kościele ewangelickim rolę matki przejęła Biblia."

W psychoterapii jest duży nacisk, na prawidłowe relacje z ojcem, bo on w dziecku kształtuje poczucie wartości i odwagę. Jak tego brakuje to dziecko, chcąc się na czymś większym oprzeć, zaczyna poszukiwać Ojca niebieskiego.
Prawdopodobnie zabawa w całą duchowość kończy się jak człowiek zaczyna czuć radosny spokój, bo szczęśliwi nie mają potrzeby już poszukiwać.
Uśmiechnięte dzieci nie czytają książek i nie zastanawiają się nad sensem życia. Po prostu wchodzą w życie i czerpią z niego pełnymi garściami...
:)

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: aartefax » 25 lipca 2014, o 23:04

JAR pisze:Nie chodzi o to czyja prawda jest mojsza ale o mechanizm weryfikacji.
2 plus dwa daje cztery. Znasz to i wiesz dlaczego. I nikt, chocby Ci powtarzał wielokrotnie, że to jest 5, tego Twojego zdania nie zmieni.
Mechanizm wmawiania głupot działa jedynie wtedy, gdy czegoś nie wiesz i bądź nie jesteś w stanie zrozumieć.
Zauważ, ze ten sam mechanizm działa, gdy wierzysz, jak i nie wierzysz w coś. Bo czym się rózni wiara na TAK od wiary na NIE?
Zostawmy Boga, bo tu rozmawiamy o mechanizmach ludzkiego umysłu i pułapek na jakie może się złapać.


Tu akurat ze wszystkim się z Tobą muszę zgodzić.Wiem o co Ci chodzi ale pozwolę sobie napisać jutro co o tym sądzę. Temat bardzo ciekawy i na czasie.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Ksenia

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Ksenia » 26 lipca 2014, o 09:12

Posiadamy ludzką powłokę, ale w swojej istocie jesteśmy boscy. Na poziomie subtelnym już jesteśmy TYM - już wszystko mamy, a na poziomie zewnętrznym wspinamy się po schodach, licząc każdy stopień...

,,Ponieważ tak długo jak jest poszukiwanie, jest poczucie, że czegoś brakuje..., dlatego jest poszukiwanie..."

http://www.youtube.com/watch?v=aAH2xDN39So

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Cztery etapy transformacji świadomości

Postautor: Kocur » 27 lipca 2014, o 02:40

aartefax pisze:Ale też wiem i to doświadczyłem,że są takie osoby które czują się jak ryba w wodzie z sobą samym.


Wg mnie wynika to z zaburzeń społecznych i niedostosowania, ale faktycznie jak ktoś tak chce żyć to jest to jego wybór. Gorzej jak naucza innych, że tak trzeba a tak niestety tacy ludzie robią często.

Full Moon pisze:To ja Was pogodzę :mrgreen:

http://www.youtube.com/watch?v=s51nWSRncw8
:D

:kwiatek


:D

aartefax pisze:Powiem też że jak ktoś zdobędzie się na takie doświadczenie -samotnie na odludziu bez internetu ,telewizji itp to może więcej o sobie odkryć i się nauczyć niż stos wiedzy którą sobie świadomie bądz nieświadomie wpoił.



Myślę, że to fajne i pomocne doświadczenie ale nie styl życia. Wtedy właśnie wraca tęsknota za ludźmi i bardziej docenia się ich po powrocie :)

aartefax pisze:Jak dla mnie wyznacznikiem na jakim jesteś etapie w rozwoju jest to czy jesteś szczęśliwy,czy czujesz się naprawdę wolnym, świeżym rano kiedy wstajesz,w ciągu dnia i wtedy kiedy kładziesz się spać.



Myślę, że nie ma takiego wyznacznika a jeśli jest to nie taki. Psychopata też może czuć się szczęśliwy a rozwinięty nie jest. Kretyn to samo :) Ludzie bardziej rozwinięci mają przeważnie więcej problemów i cierpią z powodu zbyt dużej empatii połączonej ze zbyt dużą inteligencją, a otoczenie nie jest w stanie pomóc bo nie jest na tyle rozwinięte. Potem może nastąpić przełom i prawdziwe szczęście (albo upadek).

aartefax pisze:A także jakie mamy relacje z ludzmi gdyż to dużo mówi o nas samych.


Jednostki wybitnie patologiczne często są postrzegane jako mające dobre relacje ze wszystkimi :P Ludzie wrażliwi często mają gorsze relacje z ludźmi bo nie chcą ich urazić i myślą o drugiej stronie przez co ciężej im być sobą. I tak można zawsze odwracać :D

aartefax pisze:Czy potrafimy słuchać,wyjść z własnego ego zawiesić własne przekonania na wieszaku i wczuć się w sytuację innych i stanąć po ich stronie.



Nie zawsze to dobre wyjście. Wielu osób lepiej nie słuchać i dobrze jest bronić się przed tym jak np przed lewicą czy religiami.

aartefax pisze:Więc z pokorą .Ci którzy się nie wywyższają słuchają obserwują i nie chcą być ważnymi zachodzą daleko.



Nie ma niczego złego w chęci bycia ważnym. Złe jest to, że próbuje się to wmówić ludziom w momencie kiedy są w kluczowym dla rozwoju momencie. Wtedy albo jest wzrost w górę albo ulegnięcie społecznej presji i wraca to co nazywamy złą karmą.

Rozwoju duchowego innych nie da się ocenić ale gdybym już się tego podejmował to użyłbym takich kryteriów:
1. stosunek do ludzi
2. wiedza, dostrzeganie powiązań przyczynowo skutkowych
3. świadomość swojej niewiedzy
4. samoocena - może to jest nawet najważniejsze ale nie daję tego na 1 miejscu bo psychopata też może mieć wysoką samoocenę a postępuje źle
5. korzystanie z ego, szczęście
6. umiejętności, styl, urzeczywistnienie, radzenie sobie w świecie - jako dopełnienie wcześniejszych
7. świadomość swojej wolności
aartefax pisze:Najwięcej możemy nauczyć się od tych którzy zamiast głaskać nas po pupce będą nas krytykować,wytykać nasze błędy i słabości,ponieważ to trudne ocenić siebie w miarę obiektywnie.


Negatywna afirmacja zawsze na minusie. Wytykanie błędów i słabości to domena słabych i zakompleksionych ludzi z wielkim ego. Mędrzec nie wytyka błędów tylko pokazuje ścieżkę i przekazuje mądrość w przystępny sposób.

aartefax pisze:Z tym że krytyka powinna być szczera i uczciwa i nie być też elementem dowartościowania siebie.



Z tego wynika, że krytyka jest wskazana ale jako rzadkie wtrącenie do relacji.

aartefax pisze:Pewność jest często pewnym rodzajem głupoty.



Niepewność jest jeszcze głupsza, a umiejętność wkręcania sobie czegoś żeby być tego pewnym to jeden z największych darów jakie może uzyskać człowiek. Czy to nie jest właśnie ta wiara, o której mówią religie? Uwierz a będzie Ci dane, czyli twórz własną rzeczywistość i wierz w nią a będziesz szczęśliwszy niż ludzie żyjący w niepewności.

Ksenia pisze:Uczucia po prostu są. Nie mogą być "złe".



Otóż niestety mogą... Jeśli już tak jest to złe uczucia można tłumić albo wywalić je z głowy na zawsze. Np nienawiści pozbywam się usprawiedliwiając kata i rozumiejąc jego motywy (wtedy wybaczam mu ale jeśli trzeba to dalej walczę). Gorzej z uczuciami z pozoru pozytywnymi skierowanymi na niewłaściwe osoby co może niszczyć życie.

Ksenia pisze:Przyczyną negatywnych emocji jest nasz opór wobec faktów, wobec prawdy i nieumiejętność przytomnego skupienia się na chwili obecnej (a zamiast tego np. uciekanie od bieżących faktów w pocieszające lub nierealne fantazjowanie)


Trudno stwierdzić co jest faktem a co tylko fantazjowaniem ;) Wszystko jest tylko stanem umysłu więc możliwe, że świat widziany po narkotykach jest prawdziwy w danym momencie albo z innego punktu widzenia :D Chwila obecna może być bardzo zła i wtedy fantazjowanie pomaga w wyjściu z tego, a czasem w dobrych momentach włączają się negatywne fantazje.

Ksenia pisze:Bo nie było w nim lęku, jedynie miłość; jego umysł nie był rozdarty między dobro a zło. Jeshua nie osądzał.


Ale jednak mówił o tym co jest dobre a co złe i dyskutował z faryzeuszami dosłownie tak jak dzisiaj masakruje się lewaków tylko z dużo większą kulturą godną człowieka oświeconego :)


JAR pisze:
Bezwolna miłość szybko może stać się destrukcyjna. Miłość i nienawiść to praktycznie ta sama energia.



Nieprawda. Tego typu teorie w rozwoju duchowym uważam za szkodliwe i całkowicie oderwane od rzeczywistości. To nie ta sama energia tylko teoretycznie przeciwieństwo a praktycznie człowiek powinien oderwać się od dualnego postrzegania i widzieć, że miłość i nienawiść to 2 niezwiązane ze sobą stany i kiedy skupiamy się na nienawiści i powiemy, że to to samo co miłość to skutek jest opłakany dla tego kto w to wierzy.

JAR pisze:Kto się wywyższa, bedzie poniżony.


Oj będzie bo hejterów dzisiaj jest multum :D Ludzie wierzą w demona Jahwe, który poniża za coś pozytywnego, inni wierzą w negatywną karmę za to, że osiągnęli coś więcej i dobrze im się żyło. To jest zniewolenie umysłu religią przez spryciarzy, którzy zbierają z tego pieniądze.

JAR pisze:Klamsto wielokrotnie powtarzane nie staje się prawdą.


No np to powyższe jak i cała Biblia i wierzenia ludzi w różne głupoty. Potem postronny obserwator bada to i widzi, że w świecie astralnym to wszystko naprawdę istnieje bo ludzie wytwarzają sobie sami takie myśli.

JAR pisze:Ateizm i religijność opierają się na wierze. Jedna na Nie, druga na Tak.



Znów dualizm :P Religijność to wiara w Boga i dogmaty a ateizm to wiara w ewolucję, swoje spostrzeżenia, naukę, materializm i szereg innych rzeczy na tak :)

JAR pisze:Można wierzyć, ze się jest ptakiem, ale się nie odleci...


Chyba, że zapali się bata :D

JAR pisze:Trzeba być wyżej, by zobaczyć, co jest niżej.


To chyba wynika samo przez się :) Jak patrzysz na coś co jest niżej to wiadomo, że musisz stać wyżej więc to zdanie jest bez sensu.

Ksenia pisze:,,Im wyżej wzlatujemy, tym mniejsi się wydajemy tym, którzy latać nie umieją."


Też się nie zgadzam :D Ktoś taki może właśnie sprawiać wrażenie kogoś kogo się naśladuje.

aartefax pisze:'' Sekta to grupa społeczna izolująca się od reszty społeczeństwa, mającą własną hierarchię wartości i zespół norm zachowania się, z silnie akcentowaną rolą przywódcy [P.T.Nowakowski, Sekty. Co każdy powinien wiedzieć, Tychy 1999, s. 10].



czyli katolik izolujący się od reszty jest członkiem sekty a ten otwarty na ludzi już nie mimo, że należy do tej samej organizacji :D
JAR pisze:Po wzlocie zawsze musi być lądowanie. Im wzlot był wyższy tym lądownie trudniejsze.
Po lądowaniu rozpoznaje się wartość lotnika.


Im lot był wyższy tym lądowanie przyjemniejsze a im głębiej człowiek wnika w głębiny tym prędzej osiądzie na mieliźnie.

aartefax pisze:Mój kolega Borys jak coś jadł to często był umorusany na twarzy .
Było to niezbyt przyjemne dla innych.

Zwracaliśmy mu na to uwagę,lecz on dalej ,dalej tego nie zmienił.


No i dobrze bo to jego sprawa a Wy powinniście to zaakceptować.

aartefax pisze:Aż w końcu nasz nowy kolega go po prostu obśmiał skutecznie w towarzystwie i od tego czasu nie zuważyłem żeby mu się to już zdarzyło.


Czyli kolega ma słaby charakter ;)

aartefax pisze:Czy krytyka jest zła?
Albo jak krytyka może być zła?


Zależy kto kogo krytykuje i w jakim celu. Najgorsza krytyka to ta od bliskich, którzy chcą na siłę zmienić Cię na swoją modłę. Najmniej groźna to ta od hejterów, którzy raczej siebie stawiają w złym świetle. Pożyteczna krytyka to ta, którą nauczyciel daje uczniowi wskazując mu jak powinno się coś robić. I krytyka poglądów - ta jest neutralna bo prawdziwy pogląd zawsze się obroni.

JAR pisze:To wiara stanowi tu zagrożenie a nie powtarzane kłamstwa.
Wiara zawsze potrzebuje wsparcia autorytetu. Ale autortet też przyjmowany jest na wiarę. Tworzy się zamknięty krąg, z którego trudno sie wyzwolić.



święte słowa :)

JAR pisze:A sama potrzeba wiary wynika ze strachu przed niewiedzą.


Wiara nie musi wynikać z potrzeby. Naturalne jest to, że w coś musimy wierzyć i inaczej się nie da.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości