Wartości religijne a szczęście

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
Ksenia

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Ksenia » 6 października 2014, o 09:26

Teizm, ateizm, ezoteryzm i inne sprawy tworzą mozaikę i świat jest przez to ciekawszy.
Usilne bronienie lub namawianie do czegokolwiek to graniczenie z fanatyzmem utrudniającym życie.
Jak za bardzo się w coś wchodzi to można się zagubić i potem z prostych rzeczy tworzy się intelektualny labirynt.
Moją busolą jest mój dobrostan pozwalający na harmonijne życie wśród ludzi bez zbędnych dogmatów i ideologii. Cała duchowość to poprawianie naszego charakteru i radosne życie. :kwiatek

Ksenia

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Ksenia » 6 października 2014, o 09:49

Szczęście to synchronizacja tego co się myśli i czuje z tym co się robi.
Jak tego brakuje to jest rozdarcie skutkujące cierpieniem.
Scalenie poszczególnych części może nastąpić gdziekolwiek. Można się nawet uzdrowić samodzielnie na łonie natury i nikomu nic do tego... :aniol

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Kocur » 6 października 2014, o 10:00

:ok

Żeby była jasność w temacie to ja nie mam nic przeciwko wierze w Boga osobowego mimo, że uważam to za prymitywizm. Każdy niech wierzy w co chce i nic nikomu do tego dopóki nie narzuca swojego zdania. Niestety spotkać katolika, który tego nie robi to chyba prędzej zobaczyłbym UFO :D Ja uważam, że większa świadomość, której jesteśmy częścią można nazwać Bogiem, wszyscy stanowimy jedność pozostając jednocześnie sobą.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 6 października 2014, o 14:42

Dla mnie świat byłby ciekawszy bez przemocy symbolicznej. Staram by nie być dogmatyczny i fanatyczny w konformizmie. :kwiatek

Dyskusja może być wojownicza, przy trudnym temacie przebijającym się przez świadomość. Tak jak czarnoskórzy ludzie w latach 60-70 walczyli o swoje prawa, tak teraz ateiści walczą o prawdę. Polecam film "kamerdyner" w którym to czarnoskóry mężczyzna dopiero po wieeelu latach zrozumiał swoją mentalność niewolnika.

Po za tym temat jest o wartościach religijnych, więc warto powiedzieć o 2 stronach medalu - tak rozumiem obiektywną prezentację.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Kocur » 6 października 2014, o 16:23

Teraz katolicyzm to pikuś, new age jest gorszy z tymi wszystkimi teoriami implantów energetycznych, bytów z wyższych gęstości, ufo. Przed tym to już całkowicie ciężko się bronić.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 6 października 2014, o 17:42

New age to takie "z deszczu pod rynne". A to, że jest w nim więcej prawdy, paradoksalnie przyczynia się do większej ignorancji. Ale z drugiej strony boga nie ma jak złapać za ogon, a po takich jaszczurach to do człowieka może w końcu dotrzeć, że sobie wkręca i wtedy jest jeszcze większy śmiech po przebudzeniu :-)

A te jaszczury to w zasadzie mogą być symbolem mózgu gadziego który mamy w sobie.

Ksenia

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Ksenia » 6 października 2014, o 18:26

:ok

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Kocur » 6 października 2014, o 18:35

Nie pisałem na forum o tym mózgu gadzim? Nie pamiętam a to była ciekawa rozkmina dotycząca węży, krokodyli i reptilian.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Ksenia

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Ksenia » 6 października 2014, o 19:04

Gadzi mózg jest tą najstarszą od praprzodków częścią mózgu odpowiadającą za emocje w chwilach stresu lub zagrożenia życia.
Cały knif polega na wyćwiczeniu go i wtedy można mieć jako taki dystans...
http://www.xorceria.pl/slownik/gadzi_mo ... zz3FNvfCCg
:kwiatek

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 6 października 2014, o 19:38

@Kocur nie wiem czy pisałeś, nie skupiałem się na tym. Lecz nie wiem też czy mamy takie samo zrozumienie.

Gadzi mózg to pełnoprawny mózg. To nie jest tak że w którymś momencie się zatrzymał, a na nim zaczęły rozwijać się inne. On ewolułował cały czas, wzbogacając się o nowe fumkcje i zyskując zupełnie inny wymiar, a jego połączenie i działanie z nowymi częściami jest integralną i w zasadzie dominującą częścią naszego działania. Tak jak mówiłem, że religia została opanowana przez niższe instynkty to właśnie ten koleżka jest za to odpowiedzialny. Jest to obwód terytorialny i odpowiada za politykę, hierarchie i dyktature siły.

@Kseniu ciężko go wyćwiczyć bo on programuje się na zasadzie wdruków. Joga próbuje tego dokonać poprzez lata systematycznych ćwiczeń. To nie jest coś co można wyćwiczyć na weekendowym kursie ezoterycznym.

Ale jak dla mnie jest to zbędne. Trzeba ćwiczyć nową korę i zbierać dobre nawyki. To skutecznie może zachamować i zrównoważyć impulsy z mózgu gadziego.

Ksenia

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Ksenia » 6 października 2014, o 20:17

Dla mnie słowo ,,wyćwiczyć" przyjęło takie znaczenie, że po prostu wchodzę w to czego się boję w codziennych sytuacjach. Staram się stawiać czoła różnym wyzwaniom.
Jeżeli się mylę to mam zawsze prawo to poprawić i coraz mniej obchodzi mnie co i kto o mnie myśli. :kwiatek
Te nowe nawyki to właśnie nowe wdruki. Podobno pozytywne powtórzenie 200x tego czego się wcześniej baliśmy usuwa stary wzorzec lęku.
Aczkolwiek tak do końca nie da się być cyborgiem i stare wzorce czasem się wracają.

Ksenia

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Ksenia » 6 października 2014, o 21:14

Przyszła mi taka myśl.
Otóż, administratorzy nie zabierają głosu a Ty Full masz inklinacje naukowe.
Skoro grasz pierwsze skrzypce tutaj, a interesują Cię przede wszystkim doświadczenia duchowe poparte dowodami naukowymi, to ośmielam się zaproponować dodanie do nazwy tej strony jakichś słów związanych z nauką np.
RozwójDuchowyNeronauka.net. lub Duchowość a Neuronauka.

Przyciągnęłoby to ludzi przy których miałbyś pole do popisu i możliwe, że ożywiłoby ten blog. Oczywiście mogę się mylić.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 6 października 2014, o 21:20

Nie ma takiej potrzeby, nie postuje dla popisu :)

A forum (nie blog) jest dla każdego zainteresowanego duchowością, a czy podchodzi od strony neuronauki, czy osho i innych poetów, to już sprawa drugorzędna.

Po za tym nie mam takich uprawnień. :)

Ksenia

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Ksenia » 6 października 2014, o 21:25

Teraz jest RUMI... :lol: :aniol

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 7 października 2014, o 13:28

Wracając do tematu warto przytoczyć ewangelię wg. św. Ralucha.
źródło: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,154 ... scijanstwo


Oto wiec drodzy Panstwo kwintesencja religii:

Tego poranka ktoś zapukał do mych drzwi. Kiedy je otworzyłem, ujrzałem zadbaną, ładnie ubraną parę ludzi. Mężczyzna odezwał się pierwszy:

- Cześć! Ja jestem Jan, a to Maria.
Maria: - Cześć! Przyszliśmy by zaprosić cię byś pocałowal z nami tylek Henryka.
Ja: - Przepraszam?! O czym wy mówicie? Kim jest Henryk, i dlaczego miałbym chcieć całować jego tylek?
Jan: - Jeśli pocałujesz Henryka w tylek, da ci on milion dolarów; a jeśli nie, spierze cię na kwaśne jabłko.
Ja: - Co? Czy to jakieś wariackie rozruchy?
Jan: - Henryk jest miliarderem i filantropem. Henryk zbudował to miasto. Henryk posiada je całe. On może zrobić wszystko co zechce, i chce ci akurat dać milion dolarów, ale nie może póki nie pocałujesz go w tylek.
Ja: - To zupełnie bez sensu. Dlaczego...
Maria: - Kim jesteś by podawać w wątpliwość dar Henryka? Nie chcesz miliona dolarow? Czy nie są one warte małego pocałunku w tylek?
Ja: - No cóż, może, jeśli to prawda, ale...
Jan: - A wiec chodź pocałować z nami tylek Henryka.
Ja: - Czy czesto go całujecie?
Maria: O tak, cały czas...
Ja: - I dał wam już ten milion dolarów?
Jan: - No cóż, nie, nie można dostać pieniędzy póki nie wyjedzie się z miasta.
Ja: - A więc czemu jeszcze z niego nie wyjechaliście?
Maria: - Nie możesz wyjechać póki Henryk ci nie pozwoli, bo inaczej on nie da ci pieniędzy i stłucze na kwaśne jabłko.
Ja: - Czy znacie kogokolwiek kto pocałował Henryka w tylek, wyjechał z miasta i dostał milion dolarów?
Jan: - Moja matka całowała Go w tylek całe lata. Rok temu wyjechała, i jestem pewien że dostała pieniądze.
Ja: - Nie rozmawiałeś z nią od tamtej pory?
Jan: - Oczywiście że nie, Henryk nie pozwala na to.
Ja: - Dlaczego więc sądzicie że ktokolwiek dostaje pieniądze, skoro nigdy z nikim takim nie rozmawialiście?
Maria: - No cóż, dostajesz troszkę przed wyjazdem. Może będzie to podwyżka, może wygrasz coś na loterii, może po prostu znajdziesz dwudziestaka na ulicy.
Ja: - A co to ma wspólnego z Henrykiem?
Jan: - Henryk ma pewne znajomości.
Ja: - Przykro mi, ale pachnie mi to jakimś monstrualnym oszustwem.
Jan: - Ale to przecież milion dolarów, czy możesz przepuścić taką szansę? Poza tym, pamiętaj że jeśli nie pocałujesz Henryka w tylek,zbije cię on na kwaśne jabłko.
Ja: - Może jeśli bym mógł zobaczyć Henryka, pogadać z nim, uzyskać więcej bezpośrednich informacji...
Maria: - Nikt nie widział Henryka, nikt z nim jeszcze nie rozmawiał.
Ja: - A wiec jak całujecie go w tylek?
Jan: - Czasem posyłamy po prostu całusa, myśląc o jego tylku. Czasem całujemy w tylek Karola, i on przekazuje to dalej.
Ja: - Kim jest Karol?
Maria: - Naszym przyjacielem. To on nauczył nas wszystkiego o całowaniu tylka Henryka. Wszystko co musieliśmy zrobić, to po prostu zaprosić go do nas kilka razy na obiad.
Ja: - I tak po prostu uwierzyliście mu na słowo, kiedy powiedział że jest Henryk, że Henryk chce byście pocałowali go w tylek, i że zostaniecie za to wynagrodzeni?
Jan: - O nie, Karol miał list który Henryk wysłał mu wiele lat temu, w którym wszystko zostało wyjaśnione. Tutaj jest jest jego kopia, sam ją zobacz.

Jan podał mi kserokopię ręcznie zapisanej kartki, w której naglówku stało: "Z notatnika Karola". Było tam wypisanych jedenaście punktów.

1. Pocałuj Henryka w tylek, a dostaniesz milion dolarow gdy opuścisz miasto.
2. Używaj alkoholu z wstrzemięźliwością.
3. Bij na kwaśne jabłko każdego kto jest inny od ciebie.
4. Zdrowo jadaj.
5. Henryk osobiście podyktował ten list.
6. Księżyc jest zrobiony z zielonego sera.
7. Wszystko co Henryk powiedział jest prawdą.
8. Myj ręce po skorzystaniu z toalety.
9. Nie pij.
10. Jadaj swe parówki wyłącznie w bułkach, bez żadnych dodatków.
11. Pocałuj Henryka w tylek, bo inaczej zbije cię on na kwaśne jabłko.

Ja: - Ale to wygląda na pisane w notatniku Karola.
Maria: - Henryk akurat nie miał papieru.
Ja: - Mam wrażenie że gdybyśmy sprawdzili, okazałoby się to pismem Karola.
Jan: - Oczywiście, ale to Henryk to podyktował.
Ja: - Mówiliście przecież że nikt Henryka nie widział?
Maria: - Teraz nie, ale wiele lat temu przemawiał on do niektórych ludzi.
Ja: - Mówiliście że jest on filantropem. Co za filantrop bije ludzi na kwaśne jabłko tylko za to że są inni?
Maria: - Tego chce Henryk, a ma on zawsze rację.
Ja: - Skąd to wiecie?
Maria: - Punkt 7 mówi że 'Wszystko co Henryk powiedział jest prawdą'.To mi wystarczy!
Ja: - Może wasz przyjaciel Henryk po prostu zmyslił to wszystko?
Jan: - Nie ma mowy! Punkt 5 mówi 'Henryk osobiście podyktował ten list'. Poza tym, punkt 2 mówi 'Używaj alkoholu z wstrzemięźliwością', punkt 4 'Zdrowo jadaj', i punkt 8 'Myj ręce po skorzystaniu z toalety'. Każdy wie że te stwierdzenia są prawdziwe, a więc i reszta taka musi być.
Ja: - Ale punkt 9 stwierdza 'Nie pij', co nie pasuje zbytnio do punktu 2. Punkt 6 zaś mówi 'Księżyc jest zrobiony z zielonego sera', a to jest totalna bzdura.
Jan: - Nie ma sprzeczności miedzy 9 i 2; 9 po prostu uściśla 2. A co do 6, to przecież nigdy nie byleś na Księżycu, a więc nie możesz wiedzieć na pewno.
Ja: - Naukowcy udowodnili przecież że księżyc jest zrobiony ze skał...
Maria: - Ale nie wiedzą czy przybyły one z Ziemi, czy z głębi kosmosu, więc równie dobrze może to być zielony ser.
Ja: - Naprawdę nie jestem tu ekspertem, ale wydawało mi się że teoria iż Księżyc powstał z fragmentów Ziemi została obalona. Poza tym, niewiedza skąd skała przybyła nie czyni jej jeszcze zielonym serem.
Jan: - Aha! Właśnie przyznałeś że naukowcy często się mylą, lecz my wiemy że Henryk zawsze ma rację!
Ja: - My wiemy?
Maria: - Oczywiście że tak, Punkt 5 przecież tak mówi.
Ja: - Mówicie że Henryk zawsze ma rację ponieważ tak mówi list, a list jest prawdziwy ponieważ Henryk go podyktował, ponieważ tak mówi list.
To okrężna logika, w niczym nie różniąca się od stwierdzenia: 'Henryk ma rację, ponieważ powiedział że ma rację'.
Jan: - Wreszcie zaczynasz rozumieć! To takie radosne widzieć kogoś przybliżającego się do myśli Henryka.
Ja: - Ale... eh, nieważne. A co z parówkami?

Maria sie zarumienila. Jan mi zaś odpowiedział:
- Parówki, w bułkach, bez dodatków. To po Henrykowemu. Każdy inny sposob jest zly.
Ja: - A co jeśli nie mam bułki?
Jan: - Nie ma bułki, nie ma parówki. Parówka bez bułki jest zła!
Ja: - Bez przypraw? Bez musztardy?

Maria zamarła porażona. Jan krzyknął: - Jak ci nie wstyd używać takich słów! Wszelkie dodatki są złe!
Ja: - A więc wielki stos kiszonej kapusty z kawałeczkami parówek jest nie do przyjęcia?

Maria zatkała sobie uszy palcami, mrucząc: - Nie słyszę tego, la la la, la la, la la la.
Jan: - To obrzydliwe. Tylko jakiś potworny zboczeniec mógłby to jeść...
Ja: - To dobrze! Ja jem to bardzo często.

Maria omdlała. Jan zdążył ją pochwycić i wysyczał: - Jeślibym wiedział że jesteś jednym z tych,, nie marnowałbym swego czasu. Kiedy Henryk zbije cię na kwaśne jabłko, ja tam będę, licząc swe pieniądze i głośno się śmiejąc. Na razie jednak pocaluję Henryka w tylek za ciebie, ty bezbułkowy, parówkokrojący pożeraczu kapusty!

Mówiąc to, pociągnął Marię do ich czekającego samochodu, i odjechal



Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości