Wartości religijne a szczęście

Droga świadomości - Inspiracje, teksty i artykuły.
aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: aartefax » 5 października 2014, o 02:44

Full Moon pisze:@Aartefax miałem taki przedmiot Historia Wychowania na studiach. Przerobiliśmy to w jaki sposób rozwijała się ludzkość wraz z wiedzą i kulturą, od czasów pierwotnych do współczesnych systemów wychowania. Prawdą jest, że religia odegrała swoją rolę. Ale to nie daje jej żadnych kredytów wiarygodności, ani poprawności. Przyczyniła się do postępu bo nauczyła ludzi czytać i pisać, korzystać z symboli. To wszystko.


Głównie chodzi tu o to że religia sprzyjała łatwiejszej organizacji państwa, rozwojowi sztuki i architektury,a przez to sprzyjała postępowi technicznemu.
Przykładowo Cesarz August ogłosił siebie Bogiem aby umocnić swoją władzę.
Także łatwiej było obalić komunizm w Polsce dzięki silnej pozycji Kościoła w społeczeństwie.


Full Moon pisze:Co to znaczy, że emocjonalnie podchodzę? Dla mnie to nie jest ciekawy film, ale żenujący tak jak wystąpienia tuska.


A masz dystans do swojego ateizmu?

Bywają tacy ateiści którzy rozumieją siłę płynącą z wiary gdyż jak M Jaruzelska mają okazję znać takie osoby jednakże sami nie potrafią wierzyć.
Co w tym dziwnego?


Full Moon pisze:Artefax określ co to znaczy dla Ciebie "prawdziwa wiara", co się na nią składa. Wtedy będziemy mogli dalej ruszyć z dyskusją, a ja będę mógł się jakoś ustosunkować. Właśnie w pierwszym tekście zauważyłem, że są takie nieścisłe określenia jak np. ~"bezpośredni stosunek z bogiem" tylko co to znaczy - nie jest wyjaśnione. Ja też mogę stwierdzić, że mam bezpośredni stosunek z galaktyką omegi i konstelacją oriona, a to wywiera na mnie pozytywny wpływ. Ale takie twierdzenia są niczym nie uzasadnione. Wpisywanie w definicje słowa bóg nic nie tłumaczy.


Prawdziwa wiara jest wtedy gdy dzięki niej ktoś czuje się wolny wewnętrznie,jest szczęśliwy ma w sobie radość,miłość, spokój ducha,jest w tym jakieś poczucie więzi z Bogiem.
Pewnie że zawsze można powiedzieć że to tylko wyobrażenie, a tak naprawdę tego odczucia nie da się udowodnić.
Każdy wie co to miłość, ma jej swiadomość ale gdyby ona dotyczyła nielicznych to prawie nikt by w coś takiego nie wierzył.
Jak można by miłość wtedy udowodnić?
Raczej niemożliwe osiągnięcie tego poprzez narzut kulturowy.
Często sprzyja temu uwolnienie się z depresji, nałogów czy wyjście z jakiejś patologii i tak naprawdę trudno wytłumaczyć tego typu przemianę w sposób racjonalny,gdyż to się dzieje ot tak nagle,a psychiatrzy wcześniej byli bezradni.
Z netu z rozmów znam kilka takich przypadków i jedną z tych osób miałem okazję poznać w realu.
I w realu znam kilka takich osób co coś tam niby praktykowali bo kultura tak nakazywała a doznali pózniej tej wewnętrznej przemiany,a życie ich zmieniło się o 180 stopni.
Nikt tu się nie oszukuje a wmawianie komuś co tego doznał że jest inaczej jest bez sensu.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Kocur » 5 października 2014, o 04:52

aartefax pisze:
Dyskutować zawsze można, jednakże ze względu na naszą szczątkową wiedzę należy podejść do naszych mniemań z dystansem i na pewno warto poświęcić trochę więcej czasu na głębsze zaznajomienie się z tematem.

Znaffców,ekspertów od wszystkiego zawsze wszędzie pełno.
Bawią mnie tacy :mrgreen:



W niektórych kwestiach nie potrzeba czasu ponieważ od razu widać z czym mamy do czynienia. Argumentum ad personam nie jest dobrą formą dyskusji ;)

aartefax pisze:
No nie dziwię się że tak bylo w Twoim przypadku skoro Twoja wiara nakazywała Ci pozbyć się miłości aby dojść do oświecenia,a tak naprawdę nie byłeś wierzącym jak sam gdzieś stwierdziłeś.
Nie wiem czego się naczytałeś ale to było niepokojące to w jaki sposób komplikowałeś sobie życie i jak w to wierzyłeś to musiałeś dzwigać duży ciężar.
Porzucenie tego musiało dać ulgę to oczywiste.



Taką ulgę czułem dwa razy. Najpierw kiedy porzuciłem chrześcijaństwo, potem kiedy porzuciłem karmę. No nie wiem czy nie byłem wierzącym, można to interpretować w różny sposób ;)

aartefax pisze:
No trudno jest udać takie emocje.
Sztuczność można wyłapać a poza tym nie powinno się bazować na pojedynczym przypadku.
Znam takie podobne przypadki z realu.


Nie zawsze można wyłapać. A emocje nie muszą być udawane. Jeśli ktoś po LSD twierdzi, że walczył z demonami w kuchni to jego emocje i doświadczenie też są dla niego jak najbardziej prawdziwe. Tylko co z tego? Dużo jest przypadków kiedy ludzie wchodzą na ścieżkę rozwoju i kiedy cierpią z powodu rozwałki starych złych wzorców wracają do chrześcijaństwa i mówią, że się nawrócili a w jodze, buddyzmie, okultyzmie jest szatan. To tak jakby alkoholik wrócił do picia bo po odstawieniu trzęsą mu się ręce i jest gorzej ;)

aartefax pisze:To dziwne że się obwinia,ale to penie dlatego że coś sobie wmówili bez sensu i czegoś niezrozumieli.
Poza tym nie trzeba do tego religii żeby się obwiniać o coś i często to robimy.
Miejmy pretensje do siebie samych,a nie szukajmy przyczyny na zewnątrz bo tak najłatwiej.



Nie dziwne, że się obwiniają skoro czytają księgę, w której Bóg karze srogo za byle głupoty w ST żeby potem w NT odebrać ludziom moralność i zabrać ich winy jednocześnie tworząc myśl, że to ci ludzie są winni za śmierć Chrystusa. Każdy kto ma choć odrobinę empatii musi wpaść w poczucie winy jeśli na serio w to wierzy. Chyba, że ktoś wybiera sobie to co mu pasuje bo fajnie brzmią nauki o miłości Chrystusa ale tego nie nazwałbym prawdziwą wiarą. I to właśnie tacy ludzie są szczęśliwi dzięki religii ale to świadczy o ich usposobieniu i gdyby nie wierzyli też szukaliby sobie w życiu takich pozytywów i ignorowali to co im nie pasuje (np większość coachów NLP). Miłość kojarzy się w religii z cierpieniem, poświęceniem, męczennictwem. Ja tu nie widzę możliwości wiary w to i bycia szczęśliwym. Po prostu się nie da jeśli zna się pewne fragmenty Biblii i wierzy się, że to na serio boskie.

aartefax pisze:To zdefiniuj co to znaczy być obiektywnym i mieć otwarty umysł.



W tym momencie dyskusji zdaje mi się, że to Ty powinieneś to zrobić.

aartefax pisze:
Tak to prawda,lecz i bywa tak u ateistów.
Bzdury wypisywane na temat religii i Kościoła i bezmyślnie ich wchłanianie, też razi a właściwie to bardziej śmieszy niejednego ateistę.


Bywa ale nie aż tak często. O jakich bzdurach na temat religii i Kościoła piszesz?

aartefax pisze:Generalnie to mało kto ma dystans do swoich poglądów.


Niestety faktycznie tak jest.

aartefax pisze:Bo to niełatwe ustalić granice tolerancji aby nie przesadzić.



Uważam, że bezdyskusyjnie religia nie powinna być tolerowana w swojej dogmatycznej i narzucającej "prawdy objawione" wersji. Dla mnie to jest akurat łatwe. Jeśli ktoś chce wierzyć to proszę bardzo, od 18 roku życia może zacząć nauki ale wtedy nikt rozsądny by się tym nie zajął i religie by splajtowały czyli ich główny sens by się skończył :D

aartefax pisze:
Bywają tacy ateiści którzy rozumieją siłę płynącą z wiary gdyż jak M Jaruzelska mają okazję znać takie osoby jednakże sami nie potrafią wierzyć.
Co w tym dziwnego?


Zapewne bywają także wierzący, którzy zazdroszczą ateistom tego, że nie wierzą w to, że ktoś ocenia z góry ich uczynki albo zła karma na niego spadnie.

aartefax pisze:
Prawdziwa wiara jest wtedy gdy dzięki niej ktoś czuje się wolny wewnętrznie,jest szczęśliwy ma w sobie radość,miłość, spokój ducha,jest w tym jakieś poczucie więzi z Bogiem.



Czyli prawdziwa wiara np katolika jest zawsze niezgodna z jego dogmatami, wierzeniami i cytatami z księgi, która jest dla niego natchniona? Czy chodzi o to, że prawdziwy wierzący ma wierzyć i nie analizować bo wątpliwości to kuszenie szatana?
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

nikt
Posty: 368
Rejestracja: 4 marca 2009, o 11:25
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: nikt » 5 października 2014, o 12:14

aartefax- jest DOMGMAT -i niema aartefaxa.
DOGMAT jest po to by nie było aartefaxa.
Podążaj :kwiatek

Ksenia

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Ksenia » 5 października 2014, o 12:22

,,Jeżeli szukasz prawd nie wkraczaj na trakt. Trakty prowadzą ku, a prawda jest tu” :aniol

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: aartefax » 5 października 2014, o 13:05

Kocur pisze:W niektórych kwestiach nie potrzeba czasu ponieważ od razu widać z czym mamy do czynienia. Argumentum ad personam nie jest dobrą formą dyskusji ;)


Ale dlaczego odebrałeś to tak do siebie skoro była użyta liczba mnoga?

Szczególnie na forach pełno znaffców łatwo przyklejających czemuś łatkę a wiedzą tyle co nic.
Mało dowartościowane osoby potrzebują być takimi znaffcami.

W tym przypadku wyniki badań,a także wypowiedzi poszczególnych psychologów nie zaskakują.


Kocur pisze:Taką ulgę czułem dwa razy. Najpierw kiedy porzuciłem chrześcijaństwo, potem kiedy porzuciłem karmę. No nie wiem czy nie byłem wierzącym, można to interpretować w różny sposób ;)


Skoro nie wiesz to raczej nie byłeś,a porzucenie czegoś w co się nie prawie nie wierzy musi dać jakąś ulgę. A tak naprawdę liczy się jakiś trwały efekt który można dopiero ocenić po latach.Jak sobie poradzimy psychicznie pod wpływem różnych trudnych zdarzeń życiowych.


Kocur pisze:Nie zawsze można wyłapać. A emocje nie muszą być udawane. Jeśli ktoś po LSD twierdzi, że walczył z demonami w kuchni to jego emocje i doświadczenie też są dla niego jak najbardziej prawdziwe. Tylko co z tego? Dużo jest przypadków kiedy ludzie wchodzą na ścieżkę rozwoju i kiedy cierpią z powodu rozwałki starych złych wzorców wracają do chrześcijaństwa i mówią, że się nawrócili a w jodze, buddyzmie, okultyzmie jest szatan. To tak jakby alkoholik wrócił do picia bo po odstawieniu trzęsą mu się ręce i jest gorzej ;)


Przecież nie opierasz się tylko na pojedynczym przypadku,a także jak już pisałem znam takie osoby z realu i trudno temu zaprzeczyć.
Sam przecież stwierdziłeś że ezoteryka powoduje schizę czy jakieś problemy psychiczne.
Poza tym jak się jest trochę na różnych tego typu forach to to wielu uskarża się na jakies problemy związane ze sferą psychiczną a po efekcie kundalini twierdzą że przeszły jakąś depersonalizację i są z glejtem schizofrenika.

I jeśli im pomogło to że się nawróciły i egzorcyzmy im pomogły to co mają mówić?
Zwłaszcza że te osoby wcześniej zaliczyły wielu psychologów i nic,nic.
Trudno jest to wyjaśnić w sposób racjonalny i może dlatego niektórzy psychologowie współpracują z egzorcystami i ma to jakiś sens.



Kocur pisze:Nie dziwne, że się obwiniają skoro czytają księgę, w której Bóg karze srogo za byle głupoty w ST żeby potem w NT odebrać ludziom moralność i zabrać ich winy jednocześnie tworząc myśl, że to ci ludzie są winni za śmierć Chrystusa. Każdy kto ma choć odrobinę empatii musi wpaść w poczucie winy jeśli na serio w to wierzy. Chyba, że ktoś wybiera sobie to co mu pasuje bo fajnie brzmią nauki o miłości Chrystusa ale tego nie nazwałbym prawdziwą wiarą. I to właśnie tacy ludzie są szczęśliwi dzięki religii ale to świadczy o ich usposobieniu i gdyby nie wierzyli też szukaliby sobie w życiu takich pozytywów i ignorowali to co im nie pasuje (np większość coachów NLP). Miłość kojarzy się w religii z cierpieniem, poświęceniem, męczennictwem. Ja tu nie widzę możliwości wiary w to i bycia szczęśliwym. Po prostu się nie da jeśli zna się pewne fragmenty Biblii i wierzy się, że to na serio boskie.


To może Ty się obwiniałeś,ale jakoś nie znam takich żeby się z tego powodu obwiniali,zresztą to i tak Biblia jest w formie obrazowej i mamy tu do czynienia ze zbiorem różnych mitów.

Beż przesady żebyś ktoś ci nakazywał cierpieć,i miłość też nie musi z tym się kojarzyć.

Są takie osoby które cierpiały za coś ale niekoniecznie musi to być związane z religią.

Ktoś Ci karze cierpieć? Ksiądz z ambony?

Ale jak dobrze wykorzystasz mądrości ewangeliczne i je zrozumiesz to możesz sobie pomóc aby się uwolnić.


Kocur pisze:"W tym momencie dyskusji zdaje mi się, że to Ty powinieneś to zrobić.


Niby dlaczego?
Czy jakiś błąd popełniłem pisząc że jak ateista ma otwarty umysł to znajdzie wiele mądrości płynących z ewangelii?
Odrzucenie czegoś często powoduje przejście w jakąś skrajność,jednostronność.


Kocur pisze:Bywa ale nie aż tak często. O jakich bzdurach na temat religii i Kościoła piszesz?


Oj bardzo często i prostują ją sami ateiści.
wszystkie czołowe media są w rękach lewicy,więc łatwo wkręcić wiele nieprawdziwych informacji na temat Kościoła społeczeństwu.
Rzecz naturalna że każda instytucję tworza ludzie i oni maja swoje słabości a wady czegoś mozna odpowiednio uwypuklić podrasować.
Wszystkie instytucje jak i sami ludzie mają w sobie wiele wad i ułomności,obraz tych instytucji w znacznym stopniu zależy od mediów.
Ludzie lubią przyjmować skrajne postawy w odniesieniu do kogoś lub czegoś.

Prawicowe media też trochę wyjaśniają jak i pewnie na stronie Korwina też chyba znajdziesz.
Jest ich trochę i sam kilka kilka razy jakieś przypadki podawałem.
Tu już zupełnie schodzimy z tematu i można watek rozciągnąć do nieskończoności co już ma w zasadzie miejsce.




Kocur pisze:Uważam, że bezdyskusyjnie religia nie powinna być tolerowana w swojej dogmatycznej i narzucającej "prawdy objawione" wersji. Dla mnie to jest akurat łatwe. Jeśli ktoś chce wierzyć to proszę bardzo, od 18 roku życia może zacząć nauki ale wtedy nikt rozsądny by się tym nie zajął i religie by splajtowały czyli ich główny sens by się skończył :D


Nic złego że ktoś jako dziecko dowie się o jakichś aniołkach, św Mikołaju i nie ma w tym nic szkodliwego a i tak o wiele łatwiej nie wierzyć niż wierzyć.

Ale myslę że należałoby inaczej nauczać religii i kłaść bardziej nacisk na aspekt psychologiczny.
Dogmaty wynikają głównie z jakichś objawień.
Poza tym trudno wyjasnić naukowo wiele niezwykłych uzdrowień.
Jest wiele takich zjawisk związanych gdzie naukowcy nie są wstanie ich wyjaśnić i można wątpic że to kiedyś zostanie jakoś wyjaśnione.
Możemy objąć swoim postrzeganiem tylko tyle na ile pozwalają nam nasze zmysły.


Jest wielu bardzo dobrze wykształconych wierzących i to nawet lepiej od Ciebie i nawet lepiej od ciebie znają i rozumieją Pismo św.

Sam przyjąłeś wcześniej dogmaty związane z reinkarnacją i chyba tylko na podstawie tego że coś tam sobie wyczytałeś. Istnienie Reptilian uznałeś za pewnik.

Wielu świetnie wykształconych ateistów dostrzega sens istnienia religii.


aartefax pisze:
Prawdziwa wiara jest wtedy gdy dzięki niej ktoś czuje się wolny wewnętrznie,jest szczęśliwy ma w sobie radość,miłość, spokój ducha,jest w tym jakieś poczucie więzi z Bogiem.



Kocur pisze:Czyli prawdziwa wiara np katolika jest zawsze niezgodna z jego dogmatami, wierzeniami i cytatami z księgi, która jest dla niego natchniona? Czy chodzi o to, że prawdziwy wierzący ma wierzyć i nie analizować bo wątpliwości to kuszenie szatana?


Ktoś przyjmuje jakieś wierzenie i te dogmaty i to mu nie przeszkadza.Natchniona w jakim sensie? Niby dlaczego wątpliwości miałyby być kuszeniem szatana?
Ostatnio zmieniony 5 października 2014, o 13:36 przez aartefax, łącznie zmieniany 2 razy.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: aartefax » 5 października 2014, o 13:11

nikt pisze:aartefax- jest DOMGMAT -i niema aartefaxa.
DOGMAT jest po to by nie było aartefaxa.
Podążaj :kwiatek


Jeśli czujesz się szcześliwy i wiesz w czym tkwi sęk bycia nim to Twoja droga jest jak najbardziej właściwa.
Wtedy podążasz. :kwiatek

Jeśli czujemy pustkę i nasze relacje z ludzmi nie są najlepsze to problem jest w nas samych i w tym że być może nie jesteśmy na właściwej ścieżce.
:kwiatek
I z tym nie dyskutuję i nie obchodzi mnie że osiągnął ktoś jakaś satysfakcje z życia drogą odmienna od mojej.
Efekt się liczy nie ma sensu tego sobie komplikować.

ale wielu myśli tego typu kategoriami,że tylko moje jest najlepsze,i że zjadłem wszystkie rozumy świata.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

nikt
Posty: 368
Rejestracja: 4 marca 2009, o 11:25
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: nikt » 5 października 2014, o 14:01

aartefax- jest Ok. :)
Nie zabieram Ci niczego i niczego ci nie daję. :)

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 5 października 2014, o 15:22

Religia to wahadło [term. transerfingu], a że jest oparte na strukturze przemocy to jest jednym z najtoksycniejszych wahadeł i do tej przemocy prowadzi. Zmusza dobrych ludzi do robienia złych rzeczy.

Nic dziwnego, że służy organizacji państwowej bo jest metodą kontroli umysłów. Wcale nie przyczynia się do rozwoju twórczości, ale lubi się nią otaczać, taki wabik i element przemocy symbolicznej.

Kocur dołożył też dużo dobrych argumentów. A osho przypieczętował to klamrą opowieści.

Ale co do działania wahadła, to wygląda to tak, że każde potrzebuje grupki ludzi, która będzie bardziej świadoma, bardziej wesoła, ale jest to elementem tej gry. Mają być wabikiem i utrzymywać całą sfrukturę w iluzji. To tak jak w serialu, który oglądałem ostatnio, całe społeczeństwo jest zahipnotyzowane, mają nałożoną kontrolę umysłu, ale co jakiś czas zostawia się grupkę ludzi bez hipnozy, aby zrobić z nich liderów, którzy muszą podejmować dobre decyzje, aby utrzymać ciągłość struktury.

Jednak są też osoby które samodzielnie się budzą, choć często jest to właśnie efektem tego że hipnoza się nie udała, jednostka wypada po za wahadło i ma szanse uświadomić sobie wszystko, spojrzeć z boku.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: aartefax » 5 października 2014, o 15:57

Full Moon pisze:Religia to wahadło [term. transerfingu], a że jest oparte na strukturze przemocy to jest jednym z najtoksycniejszych wahadeł i do tej przemocy prowadzi. Zmusza dobrych ludzi do robienia złych rzeczy.

Nic dziwnego, że służy organizacji państwowej bo jest metodą kontroli umysłów. Wcale nie przyczynia się do rozwoju twórczości, ale lubi się nią otaczać, taki wabik i element przemocy symbolicznej.

Kocur dołożył też dużo dobrych argumentów. A osho przypieczętował to klamrą opowieści.



Nic mi to nie mówi.Jest pełno różnych teorii wziętych z New Age a same tego typu hasełko to za mało.
Nic konkretnego.
Ateiści mają wielka awersję do New Age i jakichś transferingów itp i nikt z ateistów poważnie tego nie traktuje.


A Osho niezłą kasę zbił na swojej niby nie religii.
Ludzie zanim szaleli i wpadali w amok.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 5 października 2014, o 16:09

Nie traktuje Transerfingu poważnie. Ale wszędzie możemy znaleźć modele mogące służyć do wyjaśnienia jakiejś zasady. Znam naukowe określenia i mechanizmy stojące za tym, ale model wahadła łatwiej zrozumieć i pojąć, dlatego wolę się nim posługiwać.

Osho nie zrobił religii, ale zrobił inne wahadło i na tym skorzystał. Proste. Nawet w chrześcijaństwie są dobre modele, o czym już mówiłem, np. niektóre przypowieści w biblii mówiące o przedsiębiorczości. Wiedza i prawda są wszędzie, nie da się jej ukryć i przywódcy kościołów o tym wiedzą. Dlatego nic nie ukrywają, ale tworzą w wyznawcach filtr umysłu, który potocznie nazywa się ignorancją. Czyli coś wiem, ale nie zależy mi by dowiedzieć się do końca.

“There are only two mistakes one can make along the road to truth; not going all the way, and not starting.” Buddha

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Kocur » 5 października 2014, o 18:16

aartefax pisze:
Ale dlaczego odebrałeś to tak do siebie skoro była użyta liczba mnoga?



A kto powiedział, że odebrałem to do siebie? ;)

aartefax pisze:Skoro nie wiesz to raczej nie byłeś,a porzucenie czegoś w co się nie prawie nie wierzy musi dać jakąś ulgę. A tak naprawdę liczy się jakiś trwały efekt który można dopiero ocenić po latach.Jak sobie poradzimy psychicznie pod wpływem różnych trudnych zdarzeń życiowych.


Skoro nie wiem to nie, że raczej nie byłem tylko właśnie byłem ale tego nie chciałem i byłem przez to zagubiony. Można powiedzieć, że wierzyłem ale chciałem nie wierzyć i logicznie miałem argumenty, które to obalały ale podświadomość kierowała się wyuczonymi w dzieciństwie reakcjami. To było okropne co mi zrobili wmawiając wiarę, nie żebym miał teraz do nich pretensje bo tak naprawdę dużo mi to dało ale większość nie ma tyle samozaparcia i ochoty żeby skupić się na pracy ze szkodliwymi wierzeniami.

aartefax pisze:Przecież nie opierasz się tylko na pojedynczym przypadku,a także jak już pisałem znam takie osoby z realu i trudno temu zaprzeczyć.



Ale jakim pojedynczym? Co znasz? Wiesz co te osoby myślą i czują? Chyba nie odpowiedziałeś na mój argument tylko wróciłeś do tego co pisałeś już wcześniej zanim ten argument podałem.

aartefax pisze:Sam przecież stwierdziłeś że ezoteryka powoduje schizę czy jakieś problemy psychiczne.


Ezoteryka tak.A na czym ona się opiera? Na wierze...

aartefax pisze:Poza tym jak się jest trochę na różnych tego typu forach to to wielu uskarża się na jakies problemy związane ze sferą psychiczną a po efekcie kundalini twierdzą że przeszły jakąś depersonalizację i są z glejtem schizofrenika.



Też tak jest bo rozwałka starych wzorców daje takie objawy. Wtedy powinno nastąpić przebudzenie ale stare wzorce bronią się na tyle silnie u wielu osób niegotowych na to, że wracają znów do dawnej strefy komfortu albo nie potrafią zrobić tego ostatecznego kroku.

aartefax pisze:I jeśli im pomogło to że się nawróciły i egzorcyzmy im pomogły to co mają mówić?
Zwłaszcza że te osoby wcześniej zaliczyły wielu psychologów i nic,nic.
Trudno jest to wyjaśnić w sposób racjonalny i może dlatego niektórzy psychologowie współpracują z egzorcystami i ma to jakiś sens.



Ma sens placebiczny. Wraca stara osobowość, ktoś mówi, że problemy przeszły i tak się czuje. To tak jakby narkoman odstawił prochy i miał zjazd a potem wziął prochy i mówił, że one są świetne, bez nich się źle czuje. Tak działa religia więc nic dziwnego, że są ludzie, którzy to zachwalają.

aartefax pisze:To może Ty się obwiniałeś,ale jakoś nie znam takich żeby się z tego powodu obwiniali,zresztą to i tak Biblia jest w formie obrazowej i mamy tu do czynienia ze zbiorem różnych mitów.

Beż przesady żebyś ktoś ci nakazywał cierpieć,i miłość też nie musi z tym się kojarzyć.

Są takie osoby które cierpiały za coś ale niekoniecznie musi to być związane z religią.

Ktoś Ci karze cierpieć? Ksiądz z ambony?

Ale jak dobrze wykorzystasz mądrości ewangeliczne i je zrozumiesz to możesz sobie pomóc aby się uwolnić.



Nie no bez jaj. Czytałeś Biblię? Wiesz o czym ona opowiada? Jaki jest obraz Boga w Biblii? Dlaczego umarł Chrystus? Czym jest grzech pierworodny, no? Zaprzeczasz temu i to są mity a może trzeba to pominąć i wybrać to co pasuje? To przecież hipokryzja.

aartefax pisze:
Niby dlaczego?
Czy jakiś błąd popełniłem pisząc że jak ateista ma otwarty umysł to znajdzie wiele mądrości płynących z ewangelii?
Odrzucenie czegoś często powoduje przejście w jakąś skrajność,jednostronność.


Tak, popełniłeś błąd. W Ewangelii są mądrości oczywistości i demoniczne wizje. Te mądrości oczywistości są po to żeby ktoś mógł bronić Biblii. Popełniłeś błąd mówiąc, że człowiek z otwartym umysłem nie będzie przeciwko Biblii i religii, to takie narzucanie komuś swoich poglądów i bardzo źle mi się to kojarzy.

aartefax pisze:Oj bardzo często i prostują ją sami ateiści.
wszystkie czołowe media są w rękach lewicy,więc łatwo wkręcić wiele nieprawdziwych informacji na temat Kościoła społeczeństwu.



Jakie to informacje?

aartefax pisze:
Nic złego że ktoś jako dziecko dowie się o jakichś aniołkach, św Mikołaju i nie ma w tym nic szkodliwego a i tak o wiele łatwiej nie wierzyć niż wierzyć.



Bzdura, podświadomość dziecka jest chłonna i wmawianie komuś istnienia piekła za karę to okrucieństwo i zniszczenie psychiki na wiele lat. Nie każdy ma to szczęście, że się z tego wyzwala.

aartefax pisze:Ale myslę że należałoby inaczej nauczać religii i kłaść bardziej nacisk na aspekt psychologiczny.
Dogmaty wynikają głównie z jakichś objawień.
Poza tym trudno wyjasnić naukowo wiele niezwykłych uzdrowień.
Jest wiele takich zjawisk związanych gdzie naukowcy nie są wstanie ich wyjaśnić i można wątpic że to kiedyś zostanie jakoś wyjaśnione.
Możemy objąć swoim postrzeganiem tylko tyle na ile pozwalają nam nasze zmysły.



Dokładnie, nie da się tego wyjaśnić więc powinno być zabronione tworzenie swoich interpretacji i podawanie tego jako prawdę objawioną. Można mówić, że to czyjaś interpretacja i podsuwać też dziesiątki innych. To by było fair.

aartefax pisze:
Jest wielu bardzo dobrze wykształconych wierzących i to nawet lepiej od Ciebie i nawet lepiej od ciebie znają i rozumieją Pismo św.


No i ? Znowu ad personam, tak sie nie rozmawia.

aartefax pisze:Sam przyjąłeś wcześniej dogmaty związane z reinkarnacją i chyba tylko na podstawie tego że coś tam sobie wyczytałeś. Istnienie Reptilian uznałeś za pewnik.



Nie przyjmowałem tych dogmatów tylko logicznie do tego doszedłem. Oparte to było na wzorcach sprawiedliwego Boga czyli przeszło z katolicyzmu. Istnienie Reptilian to już moja wizja medytacyjna i kilka niewytłumaczalnych powiązań, które wtedy wziąłem za dowód. Błędnie tak jak każda wiara ;)

aartefax pisze:Wielu świetnie wykształconych ateistów dostrzega sens istnienia religii.


Ja też dostrzegam ten sens. Opium dla ludu, władza, pieniądze. To wynika z nauk o ego i jest oczywiste.

aartefax pisze:
Ktoś przyjmuje jakieś wierzenie i te dogmaty i to mu nie przeszkadza.Natchniona w jakim sensie? Niby dlaczego wątpliwości miałyby być kuszeniem szatana?



Dziwne, że o to pytasz.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

aartefax
Posty: 650
Rejestracja: 11 lipca 2012, o 10:42
Reputacja: 0
Płeć: M

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: aartefax » 6 października 2014, o 01:15

Kocur pisze:
A kto powiedział, że odebrałem to do siebie? ;)


No skoro sam użyłeś terminu ad personam,a jeśli tego tak nie odebrałeś to niepotrzebnie zwróciłeś na to uwagę.

Kocur pisze:To było okropne co mi zrobili wmawiając wiarę, nie żebym miał teraz do nich pretensje bo tak naprawdę dużo mi to dało ale większość nie ma tyle samozaparcia i ochoty żeby skupić się na pracy ze szkodliwymi wierzeniami.


No ja miałem inaczej i nikogo takiego nie poznałem żeby z tego powodu cierpiał.

To jest Twój indywidualny przypadek a poza tym sam stwierdziłeś że masz apodyktycznego ojca i raczej w sposobie wychowania widziałbym ten problem.

A zrzucasz to wszystko na jakieś wierzenia.
Byłbyś w innej rodzince i inaczej wychowywany to miałbyś zapewne inne spojrzenie na tę kwestię.

Ja miałem takich rodziców że trudno żebym miał jakieś do nich pretensje,a jakieś błędy wychowawcze zawsze się muszą przytrafić.
Miałem dość dużo swobody i bardzo wcześnie się urwałem z domu.
Rygoru tam nie było.
Dobrze to rozumiem że jak ktoś ma apodyktycznego ,surowego rodzica to musi to mocno rzutować na jego życie.
To jest zabranie wolności dzieciakowi i wprowadzenie go w sztywne ramy nakazów i zakazów.
Rodzic z takim dzieckiem w ogóle nie ma raczej dobrego kontaktu.

aartefax pisze:Przecież nie opierasz się tylko na pojedynczym przypadku,a także jak już pisałem znam takie osoby z realu i trudno temu zaprzeczyć.




Kocur pisze:Ale jakim pojedynczym? Co znasz? Wiesz co te osoby myślą i czują? Chyba nie odpowiedziałeś na mój argument tylko wróciłeś do tego co pisałeś już wcześniej zanim ten argument podałem.


No rozumiem tego typu przypadki jak ktoś jest po LSD i czymś takim na co wcześniej zwróciłeś uwagę ,ale dużo takich przypadków nie znajdziemy.

Co do tych osób które znam z realu to po co mi to wiedzieć co one czują i myślą?
Musze to wiedzieć żeby stwierdzić że te osoby są szczęśliwe? Przebywanie z nimi rozmowa i to jak sobie radzą w życiu to za mało?


aartefax pisze:Sam przecież stwierdziłeś że ezoteryka powoduje schizę czy jakieś problemy psychiczne.


Kocur pisze:Ezoteryka tak.A na czym ona się opiera? Na wierze...


No i co wiara we Wróżkę Zębuszkę, Oobe,karty tarota miałyby powodować chorobę psychiczną?



Kocur pisze:Też tak jest bo rozwałka starych wzorców daje takie objawy. Wtedy powinno nastąpić przebudzenie ale stare wzorce bronią się na tyle silnie u wielu osób niegotowych na to, że wracają znów do dawnej strefy komfortu albo nie potrafią zrobić tego ostatecznego kroku.


No nie wiem czy taki stan gdzie ktoś nawet może być bliski samobójstwa, przechodzi na tyle że ktoś jest po tym normalny.
Niektórzy mają po tym zdiagnozowaną schizę.
A w ogóle po co się w to bawić?
Jakaś słabsza jednostka może sobie zrobić krzywdę czymś takim.


aartefax pisze:I jeśli im pomogło to że się nawróciły i egzorcyzmy im pomogły to co mają mówić?
Zwłaszcza że te osoby wcześniej zaliczyły wielu psychologów i nic,nic.
Trudno jest to wyjaśnić w sposób racjonalny i może dlatego niektórzy psychologowie współpracują z egzorcystami i ma to jakiś sens.



Kocur pisze:Ma sens placebiczny. Wraca stara osobowość, ktoś mówi, że problemy przeszły i tak się czuje. To tak jakby narkoman odstawił prochy i miał zjazd a potem wziął prochy i mówił, że one są świetne, bez nich się źle czuje. Tak działa religia więc nic dziwnego, że są ludzie, którzy to zachwalają.


Placebo może działać wtedy gdy ktoś w jakieś rytuały naprawdę wierzy i to nie na pół gwizdka .
Mocno wierzących jest naprawdę bardzo mało i osoby zaczynają wierzyć tak naprawdę gdy tego typu zabiegi okazały się pomocne.


aartefax pisze:
Ale jak dobrze wykorzystasz mądrości ewangeliczne i je zrozumiesz to możesz sobie pomóc aby się uwolnić.



Kocur pisze:Nie no bez jaj. Czytałeś Biblię? Wiesz o czym ona opowiada? Jaki jest obraz Boga w Biblii? Dlaczego umarł Chrystus? Czym jest grzech pierworodny, no? Zaprzeczasz temu i to są mity a może trzeba to pominąć i wybrać to co pasuje? To przecież hipokryzja.


No i dlaczego miałoby mi to przeszkodzić żeby wykorzystać mądrości ewangeliczne?
Katolik De Mello sporo z tego czerpał w swojej pracy terapeutycznej.

Z tego co piszesz i jakie zakładasz wątki to widać że żyjesz jakimiś mrocznymi tematami.
Grzech pierworodny to ciemna strona naszej natury i każdy z nas to ma.



aartefax pisze:
Niby dlaczego?
Czy jakiś błąd popełniłem pisząc że jak ateista ma otwarty umysł to znajdzie wiele mądrości płynących z ewangelii?
Odrzucenie czegoś często powoduje przejście w jakąś skrajność,jednostronność.



Kocur pisze:Tak, popełniłeś błąd. W Ewangelii są mądrości oczywistości i demoniczne wizje. Te mądrości oczywistości są po to żeby ktoś mógł bronić Biblii. Popełniłeś błąd mówiąc, że człowiek z otwartym umysłem nie będzie przeciwko Biblii i religii, to takie narzucanie komuś swoich poglądów i bardzo źle mi się to kojarzy.



No nie popełniłem błędu ponieważ ateista wezmie z Ewangelii te fragmenty pisma które będzie chciał ,przydatne dla niego i po co miałby się przejmować jakimiś demonicznymi wizjami?
I po co w tym przypadku mówić o jakimś narzucaniu?


Kocur pisze:Jakie to informacje?


Jak podam jakies przykłady to temat rozmyje się już zupełnie.Mogę podać jeśli chcesz kilka tego typu tematów z forum,ale nie ma sensu dyskutować w wątku o innej tematyce.
Ale pewnie lewicowcy mają o wiele mnie skrajne poglądy od New Age w tej kwestii.


Kocur pisze:
Bzdura, podświadomość dziecka jest chłonna i wmawianie komuś istnienia piekła za karę to okrucieństwo i zniszczenie psychiki na wiele lat. Nie każdy ma to szczęście, że się z tego wyzwala.


Mówię o aniołkach i św Mikołaju a nie o piekle,ale rozumiem że są tacy rodzice którzy nieświadomie postraszą czymś dziecko.
Zbyt dużą wagę przypisujesz podświadomości.
Naprawdę mnie straszono zupełnie czymś innym niż piekłem i dla mnie to nie miało żadnego znaczenia.
Przesadzasz i jakby tak było,że taki straszny wpływ miałaby wiara w piekło i że to niszczenie psychiki to społeczeństwo byłoby mocno zwichrowane.
A poza tym warto zwrócić uwagę na to dlaczego starsze pokolenie które mialo o wiele trudniejsze warunki,nasi dziadkowie którzy przeżyli okrucieństwa wojny,(pikłem też penie kiedyś o wiele więcej straszono), byli o wiele silniejsi psychicznie od obecnie młodego pokolenia.

No ale rozumiem że miałeś takich rodziców że straszyli Cię czymś na każdym kroku a Ty też byłeś taki że mocno to przeżywałeś.
Lepiej więc mówić o aniołkach. :)

aartefax pisze:Ale myslę że należałoby inaczej nauczać religii i kłaść bardziej nacisk na aspekt psychologiczny.
Dogmaty wynikają głównie z jakichś objawień.
Poza tym trudno wyjasnić naukowo wiele niezwykłych uzdrowień.
Jest wiele takich zjawisk związanych gdzie naukowcy nie są wstanie ich wyjaśnić i można wątpic że to kiedyś zostanie jakoś wyjaśnione.
Możemy objąć swoim postrzeganiem tylko tyle na ile pozwalają nam nasze zmysły.


aartefax pisze:
Jest wielu bardzo dobrze wykształconych wierzących i to nawet lepiej od Ciebie i nawet lepiej od ciebie znają i rozumieją Pismo św.



Kocur pisze:No i ? Znowu ad personam, tak sie nie rozmawia.


Tak w tym przypadku jest coś z tego ad personam i masz trochę racji,ale sam twierdziłeś że katolicy to debile i inne -to sam niejako prowokujesz a wiem że dobrze byłoby nieco więcej wiedzieć żeby móc tak pewnie o czymś się wypowiadać.
Nie protestowałeś jak zapowiedziałem wcześniej że ironią się będę posługiwać.



aartefax pisze:Sam przyjąłeś wcześniej dogmaty związane z reinkarnacją i chyba tylko na podstawie tego że coś tam sobie wyczytałeś. Istnienie Reptilian uznałeś za pewnik.



Kocur pisze:Nie przyjmowałem tych dogmatów tylko logicznie do tego doszedłem. Oparte to było na wzorcach sprawiedliwego Boga czyli przeszło z katolicyzmu. Istnienie Reptilian to już moja wizja medytacyjna i kilka niewytłumaczalnych powiązań, które wtedy wziąłem za dowód. Błędnie tak jak każda wiara ;)


Skoro gdzieś wspomniałeś o dwóch milionach wcieleń to chyba jednak nielogicznie. No nie wiem dlaczego niektórzy jak wchodzą w jakieś głębsze stany to widzą dziwne rzeczy.


aartefax pisze:Wielu świetnie wykształconych ateistów dostrzega sens istnienia religii.


Kocur pisze:Ja też dostrzegam ten sens. Opium dla ludu, władza, pieniądze. To wynika z nauk o ego i jest oczywiste.

Zgodnie z nauką Karola Marksa.
Cyt:
'' Wiara należy do fundamentów naszego istnienia, religia nie może zaginąć. To słowa z wywiadu z prof. Leszkiem Kołakowskim, który DZIENNIK publikuje dziś w magazynie "Europa". Jeden z najwybitniejszych współczesnych polskich filozofów, mówiąc o kondycji współczesnego świata i człowieka, przyjmuje chrześcijańską perspektywę.''


http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/ar ... ginie.html

Cyt:
'' Choć był czas, gdy Leszek Kołakowski krytykował religię (traktował ją choćby jako przyczynę zniewolenia człowieka, pisał o "zabobonie kościelnym"
), z biegiem lat stała się ona dla niego jednym z najważniejszych tematów, kwestią wartą nieustannych refleksji. - Za jedyne zajęcie godne filozofa uważał rozmyślanie nad sensem religii. W niej zawierała się, według niego, cała wspaniałość i całe dostojeństwo człowieka - pisał Miłosz w "Piesku przydrożnym" w tekście o Filozofie, w którym możemy dopatrzyć się cech właśnie Kołakowskiego.''
http://www.polskieradio.pl/8/1594/Artyk ... sc-porazki

Więc poglądy się zmieniają w trakcie nabywania wiedzy.
Miał poglądy takie jak Ty.

Ale oczywiście możesz żyć swoimi oczywistościami.

Ale może lepiej byłoby trochę nabyć jakiejś wiedzy i dopiero wtedy coś osądzać.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 6 października 2014, o 03:05

http://www.ted.com/talks/alain_de_botton_atheism_2_0

To chyba wszystko w tym temacie. :)

Wszystkie oczy skupione są na bogach i na kosmosie, a dla mnie człowiek i sprzeczności w kulturze to dalej wielka tajemnica. Myślę, że ateizm 2.0 może być dobrą sprawą, przynajmniej jakaś rozumna alternatywa dla religii na ten czas.

Kocur
Posty: 1341
Rejestracja: 20 maja 2014, o 06:51
Reputacja: 0
Płeć: M

: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Kocur » 6 października 2014, o 05:58

aartefax pisze: No skoro sam użyłeś terminu ad personam,a jeśli tego tak nie odebrałeś to niepotrzebnie zwróciłeś na to uwagę.


Potrzebnie ponieważ nie zgadzam się z narzucaniem komuś swojego zdania i argumentowania to w ten sposób, że mamy szczątkową wiedzę i musimy podchodzić do sprawy z dystansem. Przede wszystkim religia nie jest wiedzą lecz zbiorem wierzeń i dogmatów i inteligentni ludzie mogą bez problemu to podważać.

A wręcz pospisuję się pod słowami Hitchensa, że to co jest przyjmowane bez dowodu można odrzucić bez dowodu. I sparafrazuję akurat katolika Cejrowskiego, że z pewnymi rzeczami się nie dyskutuje tylko się przed nimi broni ;)

Co do ojca to akurat nie on jest odpowiedzialny za to co jest napisane w Biblii.

aartefax pisze:
No rozumiem tego typu przypadki jak ktoś jest po LSD i czymś takim na co wcześniej zwróciłeś uwagę ,ale dużo takich przypadków nie znajdziemy.


Chodzi o porównanie prawdziwości stanów tych ludzi. Fakt, że czują jakieś emocje nie oznacza, że bodziec do tych emocji jest prawdziwy. We śnie też mam jakieś doświadczenia co nie oznacza, że to dzieje się naprawdę. Podobnie jest z religią a to, że ktoś jest szczęśliwy nie zmienia faktu, że inni są nieszczęśliwi.

aartefax pisze:Co do tych osób które znam z realu to po co mi to wiedzieć co one czują i myślą?
Musze to wiedzieć żeby stwierdzić że te osoby są szczęśliwe? Przebywanie z nimi rozmowa i to jak sobie radzą w życiu to za mało?


Analogicznie jak przy psychotropach, poza tym ego tych ludzi tak to tłumaczy.

aartefax pisze:No i co wiara we Wróżkę Zębuszkę, Oobe,karty tarota miałyby powodować chorobę psychiczną?


Nie ale różne ezoteryczne stwierdzenia już tak. Oobe to nie wiara tylko doświadczenie :P

aartefax pisze:No nie wiem czy taki stan gdzie ktoś nawet może być bliski samobójstwa, przechodzi na tyle że ktoś jest po tym normalny.


Przechodzi i to jest większa ulga niż wiara w chrześcijaństwo.

aartefax pisze:Niektórzy mają po tym zdiagnozowaną schizę.


Na podstawie błędu psychologa.

aartefax pisze:A w ogóle po co się w to bawić?
Jakaś słabsza jednostka może sobie zrobić krzywdę czymś takim.


Ale tego nikt tym słabszym jednostkom nie narzuca. Po co? Żeby się przebudzić, w poszukiwaniu szczęścia i rozwoju.

aartefax pisze:
Placebo może działać wtedy gdy ktoś w jakieś rytuały naprawdę wierzy i to nie na pół gwizdka .
Mocno wierzących jest naprawdę bardzo mało i osoby zaczynają wierzyć tak naprawdę gdy tego typu zabiegi okazały się pomocne.



Proszę więc o jakiś dowód na poparcie tej tezy. Poza tym są też świeccy egzorcyści. Każdy kto idzie do egzorcysty w to wierzy bo inaczej by tam nie szedł.

aartefax pisze:No i dlaczego miałoby mi to przeszkodzić żeby wykorzystać mądrości ewangeliczne?
Katolik De Mello sporo z tego czerpał w swojej pracy terapeutycznej.


Dlaczego? Bo to niszczy moralność, niszczy podejście do świata lub zakłada na oczy klapki "nie dostrzegam ciemnych stron, wybieram co mi się podoba". W takim razie po co Ci religia skoro i tak nie wierzysz w całość, implikujesz Bogu sprzeczne cechy ale te negatywne, no na tym się nie skupiasz. Tej to proponuję Ci wziąć heroinę i nie skupiać się na jej wadach, a co :D

De Mello z tego co kojarzę odszedł od katolicyzmu na rzecz wschodnich nauk.

aartefax pisze:
Z tego co piszesz i jakie zakładasz wątki to widać że żyjesz jakimiś mrocznymi tematami.
Grzech pierworodny to ciemna strona naszej natury i każdy z nas to ma.



Jeśli w to wierzysz to masz.

aartefax pisze:
No nie popełniłem błędu ponieważ ateista wezmie z Ewangelii te fragmenty pisma które będzie chciał ,przydatne dla niego i po co miałby się przejmować jakimiś demonicznymi wizjami?
I po co w tym przypadku mówić o jakimś narzucaniu?


Jak to po co? Ponieważ stanowią one większość Biblii i jej sedno. Nie ma tam nic pozytywnego tu i teraz, czeka się na śmierć bo będzie raj i życie wieczne. Jak to po co mówić o narzucaniu? Ciężko mi z Tobą dyskutować bo starasz się celowo omijać niewygodne kwestie.

Słabsza jednostka może sobie zrobić krzywdę czymś takim. A jest jej to wpajane od małego.

aartefax pisze:
Jak podam jakies przykłady to temat rozmyje się już zupełnie.Mogę podać jeśli chcesz kilka tego typu tematów z forum,ale nie ma sensu dyskutować w wątku o innej tematyce.


Skoro zacząłeś to podaj przykłady.

aartefax pisze:Ale pewnie lewicowcy mają o wiele mnie skrajne poglądy od New Age w tej kwestii.


Co ma lewica do kościoła i new age?

aartefax pisze:Mówię o aniołkach i św Mikołaju a nie o piekle,ale rozumiem że są tacy rodzice którzy nieświadomie postraszą czymś dziecko.


A co mają aniołki i święty Mikołaj do religii? Ja mówię o piekle bo rozmawiamy o religii.

aartefax pisze:Zbyt dużą wagę przypisujesz podświadomości.



Tym zdaniem pokazałeś, że nie ma sensu z Tobą dyskutować na ten temat. Podświadomość ma kluczowe, najważniejsze znaczenie dla każdego człowieka. Jeśli ktoś to neguje to jest ignorantem i szkoda czasu tracić na dyskusję. Sorry, że wyszło mi ad personam ale to już wydaje mi się zbyt oczywiste żeby tłumaczyć.

aartefax pisze:Naprawdę mnie straszono zupełnie czymś innym niż piekłem i dla mnie to nie miało żadnego znaczenia.


Mnie nie straszono piekłem, informowano mnie o tym na katechezach. Nie miało znaczenia czyli nie przejmowałeś się tym, że ktoś za złe uczynki w tym życiu idzie do wiecznego piekła na wieczne potępienie? Wyobrażałeś sobie czym jest wieczność i co czeka tych ludzi? Pewnie też nie...

aartefax pisze:Przesadzasz i jakby tak było,że taki straszny wpływ miałaby wiara w piekło i że to niszczenie psychiki to społeczeństwo byłoby mocno zwichrowane.


No i jest.

aartefax pisze:A poza tym warto zwrócić uwagę na to dlaczego starsze pokolenie które mialo o wiele trudniejsze warunki,nasi dziadkowie którzy przeżyli okrucieństwa wojny,(pikłem też penie kiedyś o wiele więcej straszono), byli o wiele silniejsi psychicznie od obecnie młodego pokolenia.



Nie mieli internetu, tylu pokus, mediów (to straszy bardziej niż religia). Poza tym byli inaczej wychowani przez rodziców, była inna sytuacja ekonomiczna. I nie zgadzam się z tym, że byli silniejsi. Jedni tak inni nie. Teraz po prostu patologia bardziej rzuca się w oczy.

aartefax pisze:
No ale rozumiem że miałeś takich rodziców że straszyli Cię czymś na każdym kroku a Ty też byłeś taki że mocno to przeżywałeś.
Lepiej więc mówić o aniołkach. :)



Nie rozumiesz w takim razie. Rodzice w ogóle nie straszyli mnie religią tylko najwyżej karą na tv, podwórko albo pasem.

Lepiej nie mówić o aniołkach bo jeśli spytam się przed czym te aniołki mnie chronią i dowiem się, że przed diabełkami to... dobra może większość osób nie ma refleksji i nie rozkminia w tym wieku i jak się im mówi o aniołkach to przyjmują to i się cieszą :)

aartefax pisze:
Tak w tym przypadku jest coś z tego ad personam i masz trochę racji,ale sam twierdziłeś że katolicy to debile i inne -to sam niejako prowokujesz a wiem że dobrze byłoby nieco więcej wiedzieć żeby móc tak pewnie o czymś się wypowiadać.


Nie pisałem, że to debile tylko, że katolicyzm jest debilny. To spora różnica, wykształcony i inteligentny człowiek może wierzyć również w debilizmy jeśli jego podświadomość była tym karmiona od dziecka. Akurat dotykamy tematu, na którym się znam a Ty chyba nie co widzę po dyskusji więc spoko, mogę się wypowiadać ;)

aartefax pisze:Nie protestowałeś jak zapowiedziałem wcześniej że ironią się będę posługiwać.


Dziwnie postrzegasz ironię ale zgadzam się na Twoją konwencję co chyba teraz widać ;)

aartefax pisze:Skoro gdzieś wspomniałeś o dwóch milionach wcieleń to chyba jednak nielogicznie. No nie wiem dlaczego niektórzy jak wchodzą w jakieś głębsze stany to widzą dziwne rzeczy.



Nie rozumiem. Co mają do tego wcielenia? Dziwne rzeczy podczas głębszych stanów to coś niewyjaśnionego, lepiej może nie wiedzieć skąd to się bierze.

Ale zobacz, powiązania są. Czytałem np o teorii, którą tu wklejałem, pewnie pamiętasz. Zoba powiązania: http://pl.wikipedia.org/wiki/Lewiatan_%28potw%C3%B3r%29 ;) A te węże na aptekach, powiązania lingwistyczne? No nie wiem, mózg znajduje takie coś i to łączy jeśli dostaje takie polecenie, a że to wszsytko tworzy spójne teorie to nie moja wina. Katolicyzm w przeciwieństwie do tego jest niespójny, Biblia pisana przez Reptilian to już coś co tłumaczy okrucieństwo Jahwe.

aartefax pisze:Zgodnie z nauką Karola Marksa.


Oceniasz go przez pryzmat szkodliwości jego teorii natomiast mimo błędów jakie popełnił kierował się dobrymi przesłankami. Marks był idealistą, który widział zło religii jednak sam stworzył coś równie złego co prowadzi do konkluzji, że każdy idealizm jest w konsekwencji zły, wszystkie prawdy objawione prowadzą do nieprawdy. O tym to akurat i Biblia mówi a piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami.

aartefax pisze:Więc poglądy się zmieniają w trakcie nabywania wiedzy.
Miał poglądy takie jak Ty.

Ale oczywiście możesz żyć swoimi oczywistościami.

Ale może lepiej byłoby trochę nabyć jakiejś wiedzy i dopiero wtedy coś osądzać.


Ok to skoro erystyka to odpowiem tym samym.

"Mój pogląd odnośnie religii jest taki jak Lukrecjusza. Uważam ją za chorobę zrodzoną ze strachu i za źródło niewypowiedzianego nieszczęścia rodzaju ludzkiego. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że ona wniosła pewien wkład do cywilizacji. Ona pomogła we wczesnych czasach ustalić kalendarz i spowodowała, że kapłani egipscy tak starannie rejestrowali zaćmienia, że byli w stanie je przewidywać. Te dwie zasługi jestem gotów uznać, ale nie wiem nic o żadnych innych. " - Bertrand Russel

Wypadałoby może poznać dobrych filozofów, którzy nie zmieniają swoich poglądów jak chorągiew na wietrze aż do śmierci zamiast się wypowiadać ;) No ale pewnie wiesz lepiej niż Russel.

I to jest w sumie mój ostatni post w tym temacie ponieważ dyskusja w takim stylu nie ma sensu i ma wartość jedynie erystyczno rozrywkową. Odpowiem jeszcze ewentualnie na to co mi odpiszesz żeby dać Ci możliwość obrony przed zarzutami ;)

Aha wytłumacz mi jeszcze moralność śmierci za czyjeś grzechy, łączenia miłości z cierpieniem, karania wiecznym piekłem, oceniania na podstawie tego, że człowiek dostał jakieś uwarunkowania i na ich podstawie podejmuje decyzje, w ogóle idei tego, że ktoś za samą wiarę jest zbawiony niezależnie od uczynków przy czym wiara jest łaską a nie wierzycie w predestynację :stuk

Biblię można zresztą różnie interpretować, po swojemu. Popatrz, pożywka:

"Strasznie jest spojrzeć mu w zęby. Grzbiet ma jak płyty u tarczy, spojone jakby pieczęcią"
Ludzie mający krokodyla spajają w całość niespójne rzeczy i robią z tego teorie przez co są silniejsi i wydają się lepsi :D
"Jego kichanie olśniewa blaskiem, oczy – jak powieki zorzy: z ust mu płomienie buchają, sypią się iskry ogniste. Dym wydobywa się z nozdrzy, jak z kotła pełnego wrzątku. Oddechem rozpala węgle, z paszczy tryska mu ogień. W szyi się kryje jego potęga"
To jest o marihuanie. No kicha się potem, oczy robią się takie szkliste, płomienie, iskry, wszystko jasne. Po marihuanie łączę te teorie więc się zgadza :lol: W szyi kryje się potęga - czakra gardła stary. Skun ją pobudza. Lewiatan to żeński potwór, zgadza się bo marihuana jest żeńską rośliną (ta co daje haj) :D Okręty, głębiny oceanów - transerfing, serfing od surfowania, nurt wariantów od wody.
"Słowo Lewiatan pochodzi najprawdopodobniej od określenia lwy (arab. lawiya), oznaczającego skręcać, zwijać[1]." nono skręt od skręta z marią.

"Nie ma mu równego na ziemi, uczyniono go nieustraszonym: Każde mocne zwierzę się lęka jego, króla wszystkich stworzeń["
"W ów dzień Pan ukarze swym mieczem twardym, wielkim i mocnym, Lewiatana, węża płochliwego, Lewiatana, węża krętego; zabije też potwora morskiego["
Zajebisty ten lewiatan bo jednoczesnie jest nieustraszony ale też jest płochliwym wężem. Nie ma sprzeczności, wcale :)
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 1615
Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
Reputacja: 0
Płeć: M
Kontaktowanie:

Re: Wartości religijne a szczęście

Postautor: Prometeusz » 6 października 2014, o 06:52

Inaczej to się skończyć nie mogło. Aczkolwiek trochę dobrego materiału i argumentów zostało wrzucone. :)

W zasadzie o wielu wierzących ciężko powiedzieć aby byli wierzącymi. Są apateistami. I oni dzięki korzystaniu ze struktur religijnych mogą nawet nieźle urządzić się w życiu. Tylko właście aspekt moralny ich postępowania jest wątpliwy.


Wróć do „Świadomość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości