Cztery etapy transformacji świadomości
Re: Cztery etapy transformacji świadomości
Dzieciństwo to jedno, sprawy boskie to drugie. Jeśli zacznie się za dużo rozważać o Bogu to można sobie trwale uszkodzić psychikę. Dlatego tak ważna jest wiara.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
-
Ksenia
Re: Cztery etapy transformacji świadomości
Każde słowo może być neutralne. Cały knif polega na odprogramowaniu się z indokrynacji. Można zapodać potem swoje własne znaczenie dla wszystkiego co nas otacza i może być to nawet wspierające.
Bezstronność to doskonałe zrównoważenie umysłu polegające na odnalezieniu swojego własnego ,,złotego środka".
Wszelkie skrajności trzeba odrzucić.
Bezstronność to doskonałe zrównoważenie umysłu polegające na odnalezieniu swojego własnego ,,złotego środka".
Wszelkie skrajności trzeba odrzucić.
Re: Cztery etapy transformacji świadomości
Kocur pisze:... Dlatego tak ważna jest wiara.
Wiara zamyka drogę do poznania i wolności.
-
Ksenia
Re: Cztery etapy transformacji świadomości
Aartefax, wyzwalałam się z trudnego dzieciństwa kilkanaście lat. Odreagowywałam traumy i emocje związane z rodzicami. Rozmawiałam nawet z nimi o tym.
Oczywiście jak to zwykle bywa nie znalazłam zrozumienia, bo oni nie poczuwali się do winy.
Ciągle i ciągle czegoś w tej układance mi brakowało żeby czuć się wolną.
Pewnego razu uwolnienie przyszło samo. Po prostu stanęło mi przed oczami całe trudne dzieciństwo moich rodziców. Jako dzieci wojny już na starcie mieli przechlapane. W początkowym dzieciństwie wchłonęli strach i niepewność moich dziadków. Zamiast miłości dostawali wojenną neurozę. Potem przeżyli biedę i ciężką pracę. Byłam ofiarą ofiar.
Ostatnio, nawet potwierdzenie tego jak dziecko w łonie jest nastawione na reakcję ,,walcz albo uciekaj" pod wpływem adrealiny matki zobaczyłam na pierwszej stronie tej witryny, w jednym z filmików.
http://rozwojduchowy.net/nowa-biologia-bruce-lipton/
Teraz już niczego nie wymagam, nie idealizuję i nie odrzucam. Jest to co jest. Jeżeli odzywają się we mnie jakieś emocje, to obserwuję je i pozwalam im być, tyle ile potrzebują.
Przebaczenie i zrozumienie nie jest potrzebne oprawcom, tylko ofiarom. Nie ma nic bardziej niszczącego od zapiekłej złości. Uwolnienie przychodzi z wielu poziomów.
Oczywiście jak to zwykle bywa nie znalazłam zrozumienia, bo oni nie poczuwali się do winy.
Ciągle i ciągle czegoś w tej układance mi brakowało żeby czuć się wolną.
Pewnego razu uwolnienie przyszło samo. Po prostu stanęło mi przed oczami całe trudne dzieciństwo moich rodziców. Jako dzieci wojny już na starcie mieli przechlapane. W początkowym dzieciństwie wchłonęli strach i niepewność moich dziadków. Zamiast miłości dostawali wojenną neurozę. Potem przeżyli biedę i ciężką pracę. Byłam ofiarą ofiar.
Ostatnio, nawet potwierdzenie tego jak dziecko w łonie jest nastawione na reakcję ,,walcz albo uciekaj" pod wpływem adrealiny matki zobaczyłam na pierwszej stronie tej witryny, w jednym z filmików.
http://rozwojduchowy.net/nowa-biologia-bruce-lipton/
Teraz już niczego nie wymagam, nie idealizuję i nie odrzucam. Jest to co jest. Jeżeli odzywają się we mnie jakieś emocje, to obserwuję je i pozwalam im być, tyle ile potrzebują.
Przebaczenie i zrozumienie nie jest potrzebne oprawcom, tylko ofiarom. Nie ma nic bardziej niszczącego od zapiekłej złości. Uwolnienie przychodzi z wielu poziomów.

Re: Cztery etapy transformacji świadomości
JAR pisze:Kocur pisze:... Dlatego tak ważna jest wiara.
Wiara zamyka drogę do poznania i wolności.
Zatem De Mello wolnym i przebudzonym by nie moze.
Wolnym jest ten kto sie nim czuje i nie wazne czy ktos cos praktykuje,w cos wierzy czy tez nie - gdyz wolnosc jest w nas samych.
Najmniej wolnymi ludzmi jakich spotkaem to byli ci dla których wolnosc znaczyla to zeby robic wszystko co sie chce.
Ludzie lubia przywiazywac sie do jakiegos swiatopogladziku.Nadawac jakies etykietki.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.
Re: Cztery etapy transformacji świadomości
Ksenia pisze:Każde słowo może być neutralne. Cały knif polega na odprogramowaniu się z indokrynacji. Można zapodać potem swoje własne znaczenie dla wszystkiego co nas otacza i może być to nawet wspierające.
Bezstronność to doskonałe zrównoważenie umysłu polegające na odnalezieniu swojego własnego ,,złotego środka".
Wszelkie skrajności trzeba odrzucić.
Idoktrynacja to nieco szersze pojecie i mozna temu ulec nawet przez internet,przez jakies ksiazki.Jest to cos moze nas dopasc gdy przyswajamy sobie cos nieswiadomie i bez umiejetnosci poslugiwania sie rozumem.
Bezstronnosc jak najbardziej porzadana cecha.
Pytanie ktore sami powinnismy zadac sobie czy aby na pewno jestesmy tacy bezstronni ? Czy tylko cos nam sie wydaje.
Im wieksze ego tym bezstronnosc tolerancja dla odmiennych pogladów mniejsza.
Im wieksze ego tym bardziej jestesmy przyblokowani.
Przyblokowac mozna sie na rozne sposoby a nasze ego nam w tym na pewno pomoze.
Dlatego trzeba dojsc do tego zeby nasze przeswiadczenia poglady potraktowac luznie z dystansem a wtedy zawsze latwo jest cos zmienic cos poprawic.
Poniewaz wiele rzeczy sami bezmyslnie sobie wprasowalismy,a my musimy sami rozpoznac to co jest bledem.
Najwazniejsze to byc swiadomym.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.
Re: Cztery etapy transformacji świadomości
Ksenia pisze:Aartefax, wyzwalałam się z trudnego dzieciństwa kilkanaście lat. Odreagowywałam traumy i emocje związane z rodzicami. Rozmawiałam nawet z nimi o tym.
Oczywiście jak to zwykle bywa nie znalazłam zrozumienia, bo oni nie poczuwali się do winy.
Ciągle i ciągle czegoś w tej układance mi brakowało żeby czuć się wolną.
Pewnego razu uwolnienie przyszło samo. Po prostu stanęło mi przed oczami całe trudne dzieciństwo moich rodziców. Jako dzieci wojny już na starcie mieli przechlapane. W początkowym dzieciństwie wchłonęli strach i niepewność moich dziadków. Zamiast miłości dostawali wojenną neurozę. Potem przeżyli biedę i ciężką pracę. Byłam ofiarą ofiar.
Ostatnio, nawet potwierdzenie tego jak dziecko w łonie jest nastawione na reakcję ,,walcz albo uciekaj" pod wpływem adrealiny matki zobaczyłam na pierwszej stronie tej witryny, w jednym z filmików.
http://rozwojduchowy.net/nowa-biologia-bruce-lipton/
Teraz już niczego nie wymagam, nie idealizuję i nie odrzucam. Jest to co jest. Jeżeli odzywają się we mnie jakieś emocje, to obserwuję je i pozwalam im być, tyle ile potrzebują.
Przebaczenie i zrozumienie nie jest potrzebne oprawcom, tylko ofiarom. Nie ma nic bardziej niszczącego od zapiekłej złości. Uwolnienie przychodzi z wielu poziomów.
Wolnosc nastepuje przez prawde - wiedze o nas samych o naszej naturze z tego co sprawia sprawilo ze tacy bylismy i ze takimi akurat jestesmy.
Dlatego pewnie to zadzialao w Twoim przypadku.
Sciezki sa rozne i dla kogos moze byc dobre cos innego.
Wlasciwa sciezké rozpoznaje sie przez nas stan.
Ktos kto jest naprade szczesliwy i czuje w sobie pokoj wolnosc i ma w sobie radosc to moim zdaniem trafil na ta wlasciwa sciezke.
Oczywiscie czas jest tu tez weryfikatorem i taki stan powinien byc czyms trwalym.
Dla mnie najlepszym nauczycielem jest zycie.
Jakies ksiazki o rozwoju tez warto poczytac tylko samemu trzeba dojsc do tego co jest dobre a co nas zasmieca.
A to jest bardzo trudne.
Moje doswiadczenia a takze doswiadczenia innych stawiam ponad ksiazki .
Ucze sie na wlasnych bledach i na bledach innych.
Obserwacja to wazna rzecz.
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.
-
Ksenia
Re: Cztery etapy transformacji świadomości
Tak, nasz obecny stan mówi wszystko.
Nie ważne co się mówi, ale kim się jest.
Dziecko jest wspaniałym i czujnym obserwatorem i całym sobą odpowiada:
,,To, kim jesteś przemawia do mnie tak głośno, że nie słyszę, co starasz się mi powiedzieć."
Nie ważne co się mówi, ale kim się jest.
Dziecko jest wspaniałym i czujnym obserwatorem i całym sobą odpowiada:
,,To, kim jesteś przemawia do mnie tak głośno, że nie słyszę, co starasz się mi powiedzieć."
Re: Cztery etapy transformacji świadomości
JAR pisze:Wiara zamyka drogę do poznania i wolności.
Nie zamyka bo w pewnym momencie człowiek dochodzi do wniosku, że nie ma obiektywnej jednej obowiązującej prawdy - tzn jest ale człowiek nie jest w stanie jej poznać bo zawsze będzie to subiektywna cząstka. Coś podobnego do fizyki kwantowej - sam fakt obserwacji wpływa na zachowanie się obiektu a u człowieka działa to jeszcze lepiej bo wystarczy przyjąć inny punkt widzenia żeby inaczej popatrzeć na tą samą sprawę, tego samego człowieka.
aartefax pisze:Najmniej wolnymi ludzmi jakich spotkaem to byli ci dla których wolnosc znaczyla to zeby robic wszystko co sie chce.
Co? To są przeważnie wolni ludzie a najmniej wolni są asceci, księża, ludzie zajmujący się rozwojem duchowym wyrzekający się wszystkiego, w tym swoich pragnień. Na drugim miejscu są ludzie - roboty czyli przeciętni Kowalscy w 8 godzinnym dniu pracy, którzy nie mają nawet czasu na refleksję i dzieci chłonące wzorce z internetu i tv, wyznawcy lewicy, narodowcy, kibole. Aha zapomniałem o narkomanach, którzy powinni być na 1 miejscu i o chorobach psychicznych, więźniach, niewolnikach. Najbardziej wolni ludzie robią co chcą i przy tym kierują się sumieniem raczej nie zastanawiając się - czyli np głęboko wierzący w Boga. Nie wiem czy można być wolnym bez głębokiej wiary, pewnie tak ale to rzadkie przypadki.
aartefax pisze: Poniewaz wiele rzeczy sami bezmyslnie sobie wprasowalismy,a my musimy sami rozpoznac to co jest bledem.
A czy to nie zabiłoby różnorodności? Przykładowo jeśli kogoś lubię to zawsze za coś, za cechy które cenię i podobieństwo światopoglądowe. Musi istnieć jakaś opozycja i ludzie, z którymi można ich i siebie porównać i zaliczyć jako gorszych dla mnie jako towarzystwo. Gdyby każdy był tak samo mądry to fakt, że się kogoś lubi i szanuje miałby mniejszą wartość. Mało tego - w tych zdemoralizowanych czasach spotkanie wartościowej osoby ma większą wartość niż 20 lat temu.
aartefax pisze:Wolnosc nastepuje przez prawde - wiedze o nas samych o naszej naturze z tego co sprawia sprawilo ze tacy bylismy i ze takimi akurat jestesmy.
To są przeważnie sprawy, których nie da rady rozstrzygnąć. W sytuacjach rodzice - dzieci można analizować swoje zachowania i wzorce ale nie rozstrzygniesz dlaczego masz taki a nie inny charakter, cele i upodobania. Nie da się rozstrzygnąć czy Bóg istnieje a nawet czy inni ludzie istnieją tak samo jak Ty. A Ty mówisz o prawdzie? Zejdź na ziemię, prawdą jest to co uznasz za prawdę i wtedy będziesz w to wierzył

aartefax pisze:Jakies ksiazki o rozwoju tez warto poczytac tylko samemu trzeba dojsc do tego co jest dobre a co nas zasmieca.
Najgorsi są mistrzowie duchowi, którzy mają dużo racji, a inni traktują ich jako przebudzonych i biorą za pewnik wszystko co powiedzą. A niestety mistrzowie mają przeważnie złe podejście do związków :P
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
-
Ksenia
Re: Cztery etapy transformacji świadomości
Dla mnie jedną z ważniejszych spraw było zaprzestanie poszukiwania trwałego spokoju i szczęścia.
Teraz najważniejsze jest nie szukanie wolności od, ale trwanie wolności pomimo...
Codzienne stawianie czoła wyzwaniom i mierzenie się z problemami pomimo...
Teraz najważniejsze jest nie szukanie wolności od, ale trwanie wolności pomimo...
Codzienne stawianie czoła wyzwaniom i mierzenie się z problemami pomimo...
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Cztery etapy transformacji świadomości
@Ksenia pozamiatała w temacie
Ale chyba nie każdy to dostrzegł. Dla mnie też liczy się bardziej to, kto jaki jest niż to w co wierzy.
Dobrze byłoby się zastanowić o jakiej wierze mówimy, bo wiara jako zjawisko to może być coś innego niż wiara religijna, czyli zbiór przekonań.
Psychologiczne ujęcie:
Religijne uogólnione pojęcie, na tle nauki:
Moje wnioski są takie:
Przyjmowanie wiary (jako zjawisko) w zakresie jej logiki jest ok. Tak świat jest skonstruowany, że często jesteśmy zmuszeni siłą rzeczy się nią kierować.
Natomiast jeśli chodzi o wiarę religijną, to mi nie przeszkadza, że ktoś w coś wierzy. Sam natomiast wiem, że większość korzyści jakie daje praktyka religijna, może dawać praktyka świecka i wiara w siebie. Bez żadnego zbioru nieuzasadnionych przekonań, które mogą prowadzić do fanatyzmu i podziałów. Zaletą tego podejścia jest to, że sam ustalam własne zasady, a nie muszę być tresowany przez "sługę bożego", kiedy mam klękać, kiedy stać, kiedy odkrzykiwać, a kiedy dostać ciasteczko (ciało boże). Moje życie to mój projekt, jestem jego twórcą i mogę wypełniać je czym chcę.
Dobrze powiedziane
Ale chyba nie każdy to dostrzegł. Dla mnie też liczy się bardziej to, kto jaki jest niż to w co wierzy. Dobrze byłoby się zastanowić o jakiej wierze mówimy, bo wiara jako zjawisko to może być coś innego niż wiara religijna, czyli zbiór przekonań.
Psychologiczne ujęcie:
Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy[1][2]. Owo subiektywne prawdopodobieństwo nigdy nie osiąga wartości 100%, gdyż wtedy wiara staje się wiedzą. Jeśli subiektywne prawdopodobieństwo jest małe, to potocznie taką wiarę nazywamy przypuszczeniem, a przy znikomym prawdopodobieństwie mówimy, że czegoś nie wykluczamy. Twierdzenie, które jest przedmiotem wiary nie musi być do końca (lub w ogóle) zwerbalizowane - np. roczne dziecko też może w coś wierzyć. Dotyczy to również bardziej inteligentnych zwierząt. W zwierzęcej "wierze" także dochodzi do subiektywnej oceny prawdopodobieństwa, która jest istotą każdej wiary. Wiara jest także ważnym składnikiem nadziei.
Nadzieja - życzenie zaistnienia określonego stanu rzeczy i niepewność, że tak się stanie.[1] Pojęcie nadziei traci sens przy wartościach skrajnych subiektywnego prawdopodobieństwa sukcesu. Przy 100% odczuwamy jedynie emocje pozytywne, głownie radość, a przy 0% negatywne, zależne od tego czym są dla nas niespełnialne (w zakładanym przedziale czasowym) oczekiwania.
Poniższy przykład pokazuje orientacyjne stopniowanie prawdopodobieństwa i odpowiadające mu określenia. Załóżmy, że mamy wyciągnąć z urny jedną kulę.
Jeśli w urnie są same białe kule, to wiem, że wyciągnę białą.
Jeśli w urnie jest 999 białych kul i jedna czarna, to głęboko wierzę, że wyciągnę białą.
Jeśli w urnie jest 99 białych kul i jedna czarna, to wierzę, że wyciągnę białą.
Jeśli w urnie są 3 białe kule i jedna czarna, to przypuszczam, że wyciągnę białą.
Jeśli w urnie jest 1 biała kula i 999 czarnych, to nie jest wykluczone, że wyciągnę białą.
Powyższy przykład nie uwzględnia jednak różnic indywidualnych. Przy silnym sceptycyzmie można powiedzieć, że dopiero przy milionie białych kul i jednej czarnej głęboko wierzę, że wyciągnę białą.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_%28psychologia%29
http://pl.wikipedia.org/wiki/Nadzieja_%28psychologia%29
Religijne uogólnione pojęcie, na tle nauki:
Wiara religijna – postawa osobowa różnie definiowana ze względu na to, iż jest jednym z najważniejszych i najbardziej podstawowych ludzkich fenomenów. Pod wpływem intelektualizmu platońskiego, rozróżniającego między mniemaniem (gr. doxa) a wiedzą (gr. episteme), w myśli europejskiej uważano nieraz wiarę za niepełne poznanie i wstęp do intelektualnego oglądu. Wśród postaw wiary rozróżnia się jednak postawę „wierzę, że”, która jest pewnym przypuszczeniem, oraz „wierzę w”, która odnosi się do Absolutu i jest mocnym przekonaniem o jego istnieniu jako prawdy absolutnej[1].
Jako powszechne zjawisko wiara bywa krytykowana z punktu widzenia nieweryfikowalności na płaszczyźnie nauk ścisłych (nauka). W epistemologii wiara to "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia". Zarówno uzasadnienie jak i jego brak nie implikują prawdziwości lub fałszywości treści wiary. Z tego powodu niektórzy uczeni postulowali, że występowanie wiary było zjawiskiem występującym w początkowej fazie rozwoju nauki. Przyjmuje się, że dużej mierze zawdzięcza ona wierze swoje istnienie. Kiedy to pierwszy raz w dziejach świata ludzie podeszli rozumowo do mitycznej materii, narodziły się filozofia i nauka, które zresztą wówczas stanowiły jedno - tymi pionierami racjonalizmu byli Grecy[3]. Przeczyć temu mogą liczne świadectwa wybitnych naukowców, np. Francisa Collinsa, którzy utrzymują, że wiara dotyczy rzeczywistości niedostępnej dla nauk empirycznych, jednak nie można jej traktować jako postawy nierozumnej[4].
Badacze z dziedziny nauk społecznych zgromadzili dowody na dobroczynny wpływ religii. Stwierdzili, że powoduje ona dobre samopoczucie i pomaga uporać się ze społeczną dewiacją. Daniel Hall, lekarz z Centrum Medycznego Uniwersytetu w Pittsburghu, odkrył, że cotygodniowe uczestnictwo w nabożeństwie może dodać dwa albo trzy lata życia. Badanie przeprowadzone na 7 tysiącach osób w starszym wieku w Centrum Medycznym na Uniwersytecie Duke'a w 1997 roku wykazało, że religijne praktyki mogą wzmacniać system immunologiczny i obniżać ciśnienie krwi. Badanie opinii publicznej przez Instytut Pew wykazało, że Amerykanie którzy uczestniczą w religijnych nabożeństwach raz w tygodniu albo częściej, są szczęśliwsi (43%) od tych, którzy chodzą do kościoła raz na miesiąc albo rzadziej (31%) bądź rzadko lub nigdy (26%). Biali protestanci ewangelikalni częściej donoszą, że są szczęśliwi, niż biali protestanci ewangeliccy: 43% w porównaniu z 33%. Związek między szczęściem a chodzeniem do kościoła utrzymuje się na dość wyrównanym poziomie od lat siedemdziesiątych, kiedy to Pew rozpoczął badania.
− Religia może zwalczyć złe zachowanie i promować dobre samopoczucie. Dwadzieścia lat temu Richard Freeman, ekonomista z Uniwersytetu Harvarda, odkrył, że czarnoskóra młodzież, która chodziła do kościoła, chętniej uczęszczała do szkoły i rzadziej popełniała przestępstwa albo brała narkotyki. Od tamtej pory wiele kolejnych badań, w tym ponadpartyjnej Krajowej Komisji ds. Dzieci z 1991 roku, wykazało, że przynależność do wspólnoty religijnej wiąże się z niższym wskaźnikiem przestępczości i uzależnienia od narkotyków[5]
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_religijna
Moje wnioski są takie:
Przyjmowanie wiary (jako zjawisko) w zakresie jej logiki jest ok. Tak świat jest skonstruowany, że często jesteśmy zmuszeni siłą rzeczy się nią kierować.
Natomiast jeśli chodzi o wiarę religijną, to mi nie przeszkadza, że ktoś w coś wierzy. Sam natomiast wiem, że większość korzyści jakie daje praktyka religijna, może dawać praktyka świecka i wiara w siebie. Bez żadnego zbioru nieuzasadnionych przekonań, które mogą prowadzić do fanatyzmu i podziałów. Zaletą tego podejścia jest to, że sam ustalam własne zasady, a nie muszę być tresowany przez "sługę bożego", kiedy mam klękać, kiedy stać, kiedy odkrzykiwać, a kiedy dostać ciasteczko (ciało boże). Moje życie to mój projekt, jestem jego twórcą i mogę wypełniać je czym chcę.
Dla mnie jedną z ważniejszych spraw było zaprzestanie poszukiwania trwałego spokoju i szczęścia.
Teraz najważniejsze jest nie szukanie wolności od, ale trwanie wolności pomimo...
Codzienne stawianie czoła wyzwaniom i mierzenie się z problemami pomimo...
Dobrze powiedziane
-
Ksenia
Re: Cztery etapy transformacji świadomości
Kwiatki dla wszystkich Panów za kulturalną, konstruktywną i inspirującą wymianę poglądów.

Re: Cztery etapy transformacji świadomości
Full Moon pisze:
Dobrze byłoby się zastanowić o jakiej wierze mówimy, bo wiara jako zjawisko to może być coś innego niż wiara religijna, czyli zbiór przekonań.
Ja mówię o najprostszej wierze - we własne przekonania i w Boga, który jest wszechmogącym bytem, którego nie można pojąć ale może wspierać człowieka, który czuje, że jest pod jego opieką. Myślę, że bez tego jest ciężko osiągnąć szczęście.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
- Prometeusz
- Posty: 1615
- Rejestracja: 21 marca 2008, o 15:56
- Reputacja: 0
- Płeć: M
- Kontaktowanie:
Re: Cztery etapy transformacji świadomości
Kocur pisze:Full Moon pisze:
Dobrze byłoby się zastanowić o jakiej wierze mówimy, bo wiara jako zjawisko to może być coś innego niż wiara religijna, czyli zbiór przekonań.
Ja mówię o najprostszej wierze - we własne przekonania i w Boga, który jest wszechmogącym bytem, którego nie można pojąć ale może wspierać człowieka, który czuje, że jest pod jego opieką. Myślę, że bez tego jest ciężko osiągnąć szczęście.
Pomijając już koncept pojęcia symbolicznego, wydaje mi się, że istotą i sensem całej tej sprawy jest to by TO czuć niż w to wierzyć. Bo takie wmawianie sobie że jest fajnie, że bóg się opiekuje itd.... to chyba nie jest TO. Kiedy z tych przekonań wychodzi uczucie komfortu psychicznego i czerpiesz korzyści z takiego nastawienia i przekonań to ok. Choć ja potrafię ten komfort psychiczny i powera mieć i bez takich przekonań.

Re: Cztery etapy transformacji świadomości
Zgadzam się, chodzi mi właśnie o to poczucie. Wiara jest wg mnie poczuciem a nie mówieniem więc to ma się rozumieć samo przez się 

Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości
