No himavanti się na niego powołuje, prawda?

Czyli zły autor.
aartefax pisze:Sekciarz Matuszewski użył badan Molendy do swojego artykuliku i oczywiście wziął to co mu pasuje.
No, czyli tak jak Ty robisz z Biblią. Kali ukraść to dobrze ale Kalemu ukraść to źle, ot typowy katolicyzm, ja tam się nie dziwię

No tak, Twoje argumenty są merytoryczne a moje czy
Full Moona już nie bo się nie zgadzają z Twoim sekciarskim katolickim światopoglądem.
To z jeszcze innej beczki - jakie podstawy mają katolicy twierdząc to co twierdzą i podając to jako prawdę? Dla mnie mogą sobie mówić o czym tylko chcą bo jest wolność słowa i wyznania ale uważam za nieetyczne nauczanie "prawdy", która nie ma żadnych naukowych podstaw. Skoro tak jesteś za nauką to podaj naukowe dowody na prawdziwość Biblii tzn na to, że jest pisana pod natchnieniem Ducha Świętego i można nauczać z niej prawdy. Podaj też naukowy argument na to, że katolicka interpretacja Biblii jest tą jedyną właściwą (hehe jedyna właściwa prawda, jakie to typowe dla sekt).
aartefax pisze:Ja też pisałem że opieram się na doświadczeniach swoich i ludzi których mnóstwo w życiu miałem okazję poznać ze względu na tryb życia jaki prowadzę.
i to nie były jakieś tam tylko rozmówki tylko ale życie pod jednym dachem z takimi ludzmi gdzie mogłem ich lepiej poznać.
No i ja też i podejrzewam, że było tych ludzi więcej. Poznałem wiele osób z różnych kręgów i w tym takich, którym zaszkodziła ezoteryka. Powód wejścia w ezoterykę: bo zaszkodził im katolicyzm. Ateista z wychowania od małego raczej nie interesuje się takimi głupotami. Znam ludzi, którzy mają popsute więzi rodzinne przez to, że odeszli od kościoła z racjonalnych powodów i tu też religia odcisnęła na nich swoje piętno może nie bezpośrednio ale poprzez działania członków rodziny zindoktrynowanych sektą katolicką. Poza tym te badania nie uwzględniają ukrytego wpływu religii na społeczeństwo, w którym motłoch wierzy i jaki jest tego wpływ na jednostki niewierzące. Może właśnie dlatego są mniej szczęśliwi bo są dyskryminowani? Nawet na Twoim przykładzie widać jak agresywni są ludzie wierzący kiedy dyskutują o religii.
aartefax pisze:Badanie na przykładzie kilkunastu osób bądz nawet kilkudziesięciu jest niewiele warte.
Np w badaniach mających wykazać wpływ inteligencji na psychikę próbka liczyła 2mln osób.
Rozumiem, że poznałeś te 2mln osób i z każdym przeprowadziłeś szczegółową rozmowę? Szacun ;)
aartefax pisze:Ale oczywiście możesz sobie uznać że Twoja racja jest niepodważalna gdyż spotkałeś kilku jakichś tam kolesi i możesz mieć te satysfakcję że na podstawie gadek z nimi obalasz badania naukowe wszystkich naukowców.
Wszystkich? Niezła hiperbola

Nie no Twoja racja lepsza i Twoich kilku kolesi to pewnie bardziej reprezentatywna grupa. Masz argument

aartefax pisze:No bo co taki naukowiec może wiedzieć pomimo tego że tym akurat problemem się zajmuje.
Potrzeba jeszcze raz ich odpowiednio przeszkolić tak żeby badania pasowały do Twoich rozkminek.

Badania naukowe póki co przeczą katolickim twierdzeniom i to Kościół ma tu problem. Widocznie nieomylny Duch Święty nie wszystko przewidział ;)
I jeszcze Twój podpis:
Klamsto wielokrotnie powtarzane staje sie prawda.
Nie, nie staje się chociaż katolicy bardzo by tego chcieli ;)
Kurde dostałeś tyle racjonalnych argumentów a mimo to nadal powtarzasz jak mantrę, że naukowcy w jakimś jednym badaniu znaleźli coś co zostanie pewnie niedługo obalone następnym badaniem prowadzących na zlecenie kogoś innego. Wszystko zależy od tego kto zleca te badania i kto je przeprowadza. No ale Ty wierzysz w to bo jest to zgodne z Twoim wcześniejszym światopoglądem a żeby uniknąć dysonansu poznawczego omijasz merytoryczne argumenty bo podświadomie wiesz, że to prawda.
W jaki sposób religia rozwiązuje problem głodu na świecie, chorób, przeludnienia, patologii społecznych? Czy nie jest tak, że ci co wierzą to przeważnie akurat te osoby, które mogą wierzyć bo nie zostali doświadczeni boleśnie przez życie i nie doznali tego dysonansu między biblijnymi wersami a prawdą? Czy to nie jest prawda, że większość katolików to ludzie mniej wykształceni i że większy procent jest na wsi gdzie ludzie negatywnie oceniają niewierzących? Czy czasem w krajach gdzie nie ma katolicyzmu a jest większy laicyzm nie ma większego dobrobytu? Czy większe subiektywnie odczuwane szczęście jakiejś grupy ludzi jest ważniejsze od osób, którym religia niszczy życie? Te pytania można mnożyć ale i tak zaraz odpiszesz, że badania, na które się powołujesz wykazały, bla bla bla... i nikt nie ma prawa z tym dyskutować a każdy ma się zgadzać z jedyną słuszną prawdą. W sumie beka
