FreeGhost napisał(a):
Tekst jest z pewnej listy dyskusyjnej, na której jest ta pani, która podobno jest oświecona. Opisała, jak to wygląda na co dzień...
(...)
Po pierwsze nie wiadomo w jakiej tradycji pani praktukuje medytacje a zatem nie wiadomo co rozumie ona przez oswiecenie.
Po drugie w samej tradycji buddyzmu wszelakich ciekawych stanow umyslu osiaga sie bez liku: zaden z nich nie jest oswieceniem. Kazdy z nich zmienia zycie mniej lub bardziej.
Po trzecie idac chocby droga buddyzmu w ramach praktyki vipassany (uwaznosci) po drodze do nibbany (nirwany/oswiecenia) przechodzi sie przez szereg stanow.
I tym samym to co opisuje ta Pani jest bardzo podobne do opisow czwartej vipassana jhany podawanych przez Daniela Ingrama (ponoc buddyjski arahant, tj. oswiecony) w ksiazce "Mastering core teachings of the budda".
Faza ta, zwana Arrising & Passing Away charakteryzuje sie tym, ze:
- jest niezwykle intensywna jesli chodzi o zmiane naszego zycia
- wrazenie przebudzenia jest niezwykle intensywne i chetnie sie o nim wszystkim mowi i zacheca
- jest bardzo zblizona w odczuwaniu do rozumowo poznanych obrazow oswiecenia
- moze trwac baaaardzo dlugo
Mozliwe wiec iz owa pani w tym utknela. To jest oczywiscie bardzo zaawansowany stan tak wogole, jednakze nie jest to oswiecenie w mysli buddyjskiej nibbany (nirwany).
Warto pamietac iz doswiadczenie nieuwarunkowanej rzeczywistosci, nirwany, nibbany - nie jest czyms co sie osiaga lub nie osiaga. Nie jest czyms czego nie mamy lub mamy. Nie jest czyms co wymaga integracji lub nie wymaga integracji.
Tym samym wg. mnie pani nie jest oswiecona.
Ale to tylko gdybanie.
Pozdr.
CM