Full Moon pisze:Co to znaczy, że nie trzeba definiować? Taka jest definicja i zrozumienie moralności, a Ty się z tym mijasz.
Definicja powstaje na podstawie znaczenia, tzn definicja moralności to tylko przybliżony opis tego czym jest moralność. W najbardziej powszechnym rozumieniu moralność jest systemem wartości, czyli podziałem na zachowania właściwe i niewłaściwe, na dobro i zło. Wstawka, że chodzi o jakieś społeczne normy nie ma racji bytu, bo każdy może kierować się moralnością pojmowaną na własny sposób i jak widać będą tam elementy wspólne, które kręcą się wokół imperatywów moralnych, czyli uniwersalnej moralności.
Więc z niczym się nie mijam, moje pojmowanie moralności pasuje do definicji, którą wkleiłem.
moralność
1. «zespół ocen, norm i zasad określających zakres poglądów i zachowań uważanych za właściwe»
2. «całokształt zachowań i postaw jednostki lub grupy, oceniany według jakiegoś społecznie funkcjonującego systemu ocen i norm moralnych»
Full Moon pisze:Czyjeś działania powodują cierpienie. Kropka.
Czyjeś działania powodują radość. Kropa.
Cierpienie i radość to kwestie subiektywne.
Zło i dobro - to oceny moralne.
Moralność to tak jak Nikt powiedział plastelina lepiona z subiektywności grupy podmiotów.
To co umożliwia kształtowanie tej plasteliny to język, system wspólnych znaczeń.
Czyli Richard Kukliński nie postępował niemoralnie, ze względu na język?

Nie ma tworzenia wymówki - jeśli Twoje działanie powoduje czyjeś cierpienie i nie jest to cierpienie na własne życzenie (np obrażenie się o zbluzganie) to Twój czyn był niemoralny. Czasami ciężko ocenić czy tak było, bo są plusy i minusy różnych działań, ale są też imperatywy, od których nie da się uciec i których trzeba przestrzegać żeby być dobrym, żeby móc się tak czuć (co jest niezbędne jednostce do szczęścia jeżeli nie jest to psychopata bez sumienia). Wtedy jest się wartościowym członkiem działającym na dobro społeczeństwa, czyli taka osoba zasługuje na szacunek (niemoralni nie zasługują) i jest potrzebna, nie jest pasożytem ani drapieżnikiem działającym na niekorzyść ogółu (tak jak np osoby z nadwagą, które nie mają świadomości moralnej, czy złodzieje, narkomani itd).
Full Moon pisze:W świecie natury nie obowiązuje moralność, tylko mechanizmy, które w świecie społecznym prowadzą do i wpływają na moralność jednostki - takie jak np. empatia, albo skłonność/nieskłonność do jakiś zachowań.
Nie ma znaczenia co występuje, a co nie występuje w świecie natury. Nie idźmy w stronę błędu naturalistycznego.
Co do tego czy coś jest moralne czy nie to faktycznie różne społeczności pojmują moralność w różny sposób, gdyż różnią się świadomością moralną i kulturą. Są jednak wspólne imperatywy i sytuacje jednoznaczne.
Full Moon pisze:Dość skomplikowany przykład.
Tamten przykład jest bardzo prosty. Ojciec kierował się moralnością zewnętrzną, która jest właśnie społeczna, narzucona przez innych. Każdy ma jednak swoje własne sumienie, które jest czymś osobnym od moralności społecznej i dotyczy moralności indywidualnej opartej na empatii i logice, którą dana osoba posługuje się samodzielnie.
Full Moon pisze:Jeśli jakiś badacz zostałby przez nierozważny ruch zagryziony przez stado wilków, to nie możemy winić tych wilków
Ale należy je zlikwidować, tzn w obronie własnej badacz je zabija i nie czyni nic złego. Analogicznie w społeczeństwie są więzienia za niemoralne zachowania żeby zapobiegać przestępstwom oraz odgradzać przestępców od pozostałych ludzi. Problem polega na tym, że prawo nie jest moralne i jego przestrzeganie wcale nie znaczy, że ktoś jest dobry, a nieprzestrzeganie że jest zły (np osoba nadużywająca alkoholu, albo mająca nadwagę działa zgodnie z prawem i czyni niemoralnie, a jak ktoś pali marihuanę to jest już przestępcą, ale postępuje bardziej moralnie niż tamte osoby).