,Aby pomóc nam wrócić do domu,
Bóg wysyła wielu nauczycieli.
Jeżeli nie słuchamy,
wysyła wielkiego nauczyciela- Cierpienie,
a wtedy słuchamy.”
Największym moim problemem były lęki. Ciągle zazdrościłam innym swobody i luzackiego podejścia do świata. Wystawianie się na pokaz było dla mnie bardzo traumatyczne.
O ironio! Wybrałam zawód gdzie wszyscy patrzą mi na ręce. Z powodu kilku porażek postanowiłam, że zrobię wszystko co w mojej mocy żeby pozbyć się mojego cierpienia.
Nie wiedziałam, że moja droga do uzdrowienia będzie długa, żmudna, kręta i wyboista. Myślałam, że tak po prostu ktoś prześle mi energię lub pstryknie palcami i mnie uzdrowi…
,,Świadomy wybór rozwijania się to wielka przygoda – jedyna przygoda, jaka jest dana człowiekowi. Ta ścieżka jest żmudna -taka byś musi.
Muszą być błędy, klęski, gdyż nic nie jest pewne. Ta sytuacja tworzy w umyśle napięcie.
Nie wiesz gdzie jesteś, nie wiesz dokąd zmierzasz. Twoja tożsamość została zatracona.”
OSHO
W ciągu tych kilkunastu lat przeszłam przez Reiki, rebirthing, afirmacje, medytacje, modlitwy, metodę Silvy, ustawienia rodzinne Hellingera i tonę książek. Nie poddałam się klasycznej psychoterapii ani nie byłam leczona psychiatrycznie. Moje uzdrowienie zawdzięczam terapiom duchowym i własnej, świadomej pracy.
Powoli odkrywałam prawdę o sobie i swoim cierpieniu. Stawałam twarzą w twarz z całą swoją przeszłością.
Jean Paul Satre rzekł:,,Ważne jest nie to, co ze mną zrobiono, lecz to co ja sam zrobiłem z tym, co ze mną zrobiono.”
Wielokrotnie się buntowałam i obwiniałam wszystkich dookoła. Było wiele łez i upadków. Nie mogłam zmienić swojego ciężkiego dzieciństwa, ale poprzez powtórne sprowadzenie przeszłości do teraźniejszości zmieniałam na lepsze przyszłość. Powoli wyrzucałam z siebie emocje poprzez powtórne przeżycie urazów. Odezwały się też poprzednie wcielenia. Ciągła, podskórna nerwica lękowa powoli odchodziła. Po drodze doznałam też kilku doświadczeń mistycznych.
Osho w swoich książkach pisze, że aby wkroczyć na ścieżkę rozwoju duchowego trzeba mieć przede wszystkim odwagę. Przy otwartej czakrze gardła pojawia się jasnosłyszenie, 3 oka - jasnowidzenie, korony - jasnowiedzenie. Nie każdy jest w stanie unieść te urzeczywistnienia. A ja o odwadze mogłam sobie tylko marzyć. No to pięknie, myślałam sobie. Ja tu chcę się pozbyć lęków a mogę przez swoją duchową praktykę całkiem się zatracić w jeszcze większych problemach.
Zostałam zarażona bakcylem samoświadomości. Uzależniłam się od poznawania prawdy o sobie i ciągle poszukiwałam. Postawiłam wszystko na jedną kartę.
Pewnego razu miałam sen:
Idę sama do mojego rodzinnego domu. Po drodze muszę minąć most, ale na nim jest ustawiona ogromna barykada ze starych śmieci. Kombinowałam, że może jakoś przepłynę rzekę. Niestety w pobliżu nie było żadnej łódki, ani osoby do pomocy. Niestety woda też okazała się zbyt zimna. Z niechęcią zaczęłam usuwać stare krzesła, rupiecie i jakieś jeszcze inne ciężkie przedmioty. Kontynuowałam moje sprzątanie i barykada powoli raptem sama znikła. Cała szczęśliwa przeszłam przez most w stronę mojego domu. Szłam samotnie środkiem ulicy. Na poboczach leżały jeszcze jakieś małe kupki śmieci, ale one mnie już nie obchodziły, bo mi po prostu nie przeszkadzały. Obojętnie tylko na nie spoglądałam. Szłam bardzo szczęśliwa i lekka…
Ten ww. sen był symboliczny. Nie za bardzo wiedziałam co oznaczał. Sprzątanie skojarzyło mi się z oczyszczaniem mojej podświadomości, więc na drugi dzień udałam się na kolejną sesję rebirthingu.
Zdziwiłam się, bo przyszło bardzo dużo ludzi. Musieliśmy leżeć po cztery osoby na jednym materacu. Sesjowałam na skraju, z ręką na zimnej podłodze. Prowadzący zwinął moją kurtkę i zrobił przedłużenie materaca. Moja lewa ręka miała oparcie. Na początku sesji świadomego oddychania czułam ogromny ciężar na 3 oku. Jakby metaliczna tarcza (pieczęć) uciskała moje czoło. Zaczęłam się modlić i prosić o rozpuszczenie tej blokady. W tym czasie starałam się tylko z tym ciężarem być i podnosić go wraz z oddechem na swojej głowie. Po krótkim czasie metal znikł. Poczułam lekkość na mojej głowie. Nie cieszyłam się zbyt długo, bo identyczny ciężar poczułam na czakrze gardła i serca. Tam poszło mi łatwiej. Po tym podszedł do mnie prowadzący i kazał mi zmienić pozycję ciała. Nie za bardzo wiedziałam o co mu chodzi i położyłam się na boku.
Dalej prowadzenie przejęła Wyższa Jaźń. Już niczym nie sterowałam, tylko obserwowałam... Ciało przyjęło samo pozycję embrionalną. Mój rebirther otulił mnie moją kurtką. Zaczęłam integrować moją traumę narodzin. Oddech szybki i płytki, tętno chyba ok. 120 u/min. W czasie tego procesu byłam ogromnie wszystkiego świadoma. Zezwalałam na wszystko i akceptowałam. Czułam swoje szybko oddychające ciało a jednocześnie byłam jakby od niego oddalona. To było tak jakby to ktoś robił za mnie. Bardziej byłam pustką wypełniająca przestrzeń niż swoim ciałem. Czułam spokój i radość. Byłam świadoma, że moje koleżanki mnie duchowo wspierają i łączyłam się z nimi. Jakby z góry to wszystko było takie fajne a jednocześnie proste i zwyczajne.
Teraz, z perspektywy czasu wiem, że jestem kimś więcej niż tylko ciałem i emocjami. Poczucie wszechogarniającej Świadomości i bycia Świadkiem pozostało jeszcze wtedy ze mną przez kilka dni. Potem, powoli cichą Obecność znów zastąpił uwarunkowany umysł. Jakbym powiedziała, że już jestem całkowicie spokojna i szczęśliwa to bym skłamała. Czasem napadają mnie jeszcze jakieś lęki, ale nauczyłam się z nich po prostu śmiać. Całkowicie potrafię się odkryć i ze szczerością mówię czego się boję. W tej otwartości odkrywam swoje człowieczeństwo. Czasem jestem ostoją spokoju i opoką. Innym razem się denerwuję, ale wtedy staram się zatrzymać, powoli i głęboko oddychać, obserwować i pozwolić na wszystko co się pojawi…Przestałam się kurczyć i zamykać. Nie muszę być doskonała…
Tolle proponuje pozostanie wiecznie czujnym strażnikiem swojej przestrzeni wewnętrznej i obserwację swojego ciała bolesnego.
,,Kiedy zaczynasz je obserwować, kiedy czujesz w sobie pole jego energii i ogarniasz je uwagą, pryska łącząca cię z nim więź utożsamienia. Pojawia się wyższy wymiar świadomości: przytomna obecność.
Jesteś teraz świadkiem, obserwatorem poczynań ciała bolesnego. znaczy to, że nie może ono już cię wykorzystywać, podszywając się pod ciebie, ani regenerować się, czerpiąc z ciebie soki. Odnalazłeś najgłębsze źródło siły wewnętrznej. Dotarłeś do potęgi teraźniejszości. (…)
Nieustannie podtrzymywana uwaga przecina łączność między ciałem bolesnym a twoimi procesami myślowymi i powoduje przemianę. Ból, rzec by można staje się paliwem, podsycającym płomień świadomości, który dzięki temu jeszcze bardziej jaśnieje. To właśnie jest ezoteryczny sens pradawnej alchemii: przeistoczenie metalu nieszlachetnego w złoto, czyli cierpienia w świadomość.
Wewnętrzne rozdarcie zostaje uleczone, a ty znów zrastasz się w całość.”
Leonard Orr i Sondra Ray piszą:
,,Rozluźnij się wobec symptomu, tak abyś mógł odebrać jego komunikat dotyczący działania jego umysłu. Nie obawiaj się go. Ból i lęk – to wysiłek konieczny do trzymania się negatywnej myśli. Za wszelkim bólem i lękiem kryje się przyjemność, która jest fizyczną manifestacją metafizycznej miłości Boga. Wszelki ból i lęk oraz wszystkie choroby są wynikiem stawiania oporu Bożej miłości i mądrości na jakimś poziomie rzeczywistości. Przyjemność jest czymś naturalnym. Wszystko inne jest nienaturalne.”
http://zenforest.wordpress.com/2008/06/ ... ebirthing/
http://www.peakstates.pl/stanyszczytowe.html
Ponowne narodziny
: Ponowne narodziny
Cieszę się, że udaje ci się zmieniać siebie na lepsze. Sam miałem wiele problemów ze sobą, ale ze wszystkim sobie poradziłem. Wiem, że pracować nad sobą trzeba cały czas, zawsze będzie można jeszcze coś poprawić. Życzę ci powodzenia i wytrwałości w pracy nad sobą.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
http://jakzmnienicswojezycie.blox.pl/ - Blog poświęcony rozwojowi osobistemu, duchowemu i religijnemu pisany przez wieloletniego Praktyka.
http://wiedza-jest-super.blogspot.com/ - Blog o szeroko rozumianej wiedzy.
http://wiedza-jest-super.blogspot.com/ - Blog o szeroko rozumianej wiedzy.
Re: Ponowne narodziny
Ksenia pisze:
W ciągu tych kilkunastu lat przeszłam przez Reiki, rebirthing, afirmacje, medytacje, modlitwy, metodę Silvy, ustawienia rodzinne Hellingera i tonę książek
Podziwiam Cię, że udało Ci się po stosowaniu takich metod wyjść na prostą
Po Reiki czułem poprawę, reszta metod tylko mi zaszkodziła, a rebirthingu nie próbowałem.Żeby w ogóle pozbyć się napięcia i lęku pomogłem sobie dzięki swoim niekonwencjonalnym sposobom. Po pierwsze i najważniejsze - nie ma żadnych czakr, żadnego 3 oka i korony itd - to tylko psychomanipulacja ludzi z kręgów ezoterycznych, a najgorszą robotę robią ci piszący o obciążeniach duchowych. Po drugie i jeszcze więcej niż najważniejsze - nie wolno oceniać ludzi i lepiej ich nie podejrzewać jeśli intuicja mówi, że są w porządku. Po trzecie i to już całkiem najważniejsze - nie ma czegoś takiego jak prawda ezoteryczna. Prawdę widać a ezoteryczne są tylko wyobrażenia, a im bardziej chory psychicznie nauczyciel duchowy tym gorzej dla jego uczniów i wersji prawdy.
No i niestety nie zdając sobie z tego sprawy badałem samodzielnie różne teorie poprzez podróże astralne i chyba pozwiedzałem najgorsze zakamarki tego świata (najgorsze dla mnie bo opętania katolików muszą być jeszcze gorsze, niestety wiara katolicka jest okropnie destrukcyjna dla duszy). Tam widzi się, że wszystko jest. Jak jakiś koleś wymyśli teorię, że istnieją byty astralne mogące przejąć kontrolę nad Twoim ciałem a Ty w to uwierzysz to pewnie też stracisz kontrolę

Moja własna wrodzona podejrzliwość skierowała mnie na takie negatywne teorie a w to uwierzyłem bo zgadzało się z moją negatywną wizją świata. Potem dowiedziałem się, że w poprzednim wcieleniu byłem w mafii (to by pasowało do moich wzorców z obecnego wcielenia), dowiedziałem się wielu dziwnych rzeczy aż w końcu stwierdziłem, że to też nie jest moja karma tylko manipulacja.
P.S. Ksenia Ty komentowałaś też na innych stronach pod tym imieniem?
Rzadkie imię a już widziałem ten nick.Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
-
Ksenia
Re: Ponowne narodziny
Tak, przelewałam z pustego w próżne na innych forach.
Fałszywego nauczyciela duchowego łatwo można zweryfikować po reakcjach gniewnych.
,,Nie wyrusza się w czasie sztormu na wzburzone morze."
Jeśli prowadzący konwersację w czasie złości odpowiada, to lepiej z takiego blogu uciekać.
,,Słabi ludzie szukają zemsty, silni wybaczają, a inteligentni zwyczajnie ignorują."
Praktyk, dzięki za dobre słowo
Fałszywego nauczyciela duchowego łatwo można zweryfikować po reakcjach gniewnych.
,,Nie wyrusza się w czasie sztormu na wzburzone morze."
Jeśli prowadzący konwersację w czasie złości odpowiada, to lepiej z takiego blogu uciekać.
,,Słabi ludzie szukają zemsty, silni wybaczają, a inteligentni zwyczajnie ignorują."
Praktyk, dzięki za dobre słowo

Re: Ponowne narodziny
każdy ma w sobie gniew, nawet nauczyciel duchowy. nie ma sensu szukać swietych krów na tym swiecie.
-
Ksenia
Re: Ponowne narodziny
,,Wolna Dusza to rzadkość, ale będziesz wiedzieć kiedy ją spotkasz - głównie dlatego, że poczujesz się dobrze, bardzo dobrze, kiedy będziesz blisko niej." 
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości