Castaneda - poza dobrem i złem
: 23 lipca 2011, o 12:37
Chciałem przedstwić imić Castanedę, gdyż nadszedł czas, kiedy i moją ciekawość ten meksykańki szarlatan pobudził. Jeszcze jakieś 2 lata temu na samą nazwę "Nauki don Juana" albo hasła o jakiś tam wojownikach reagowałem nerwowo i z niechęcią, jak zreszta na Colhio do tej pory. Co właściwie przyciąga do tego czarnoksiężnika? Tekst napisany prosto, jak konstrukcja cepa, jakieś historie poczatkujacego antropologa, który wiedziony naukową pasją pragnie zgłębić tajemnicę odziaływania naturalanych środków odurzających zażywanych prze indian z plemienia Yagui. Paru gosci zazywa Peyotl i mescalito wygaduja jakies herezje o "dawnych wojownikach", wprowadzają przedziwne terminy, przy tym czas im leci niemozliwie szybko albo niemozliwie wolno - podczas jednej pogawedki okazuje sie ze minely miesiace. Jest w tym wszystkim jednak jakiś system i z biegiem czasu podczas lektury staje się on bardzo konsekwentny, pewne wątki zaznaczone na początku, rozwijane są skrupulatnie i systematycznie w koncowych partiach cyklu , szamanski świat albo raczej sposób postrzegania rzeczywistości zaczyna nas przenikać i działać na nas niczym narkotyk. Sami stajaemy się wedrowcami przekraczamy własne uwarunkowania i pewnym sensie zmuszeni jestemy (rzecz jasna jesli nie odrzucimy z racjonalistycznym oburzeniem ksiązki) odkryć się, aby poznawać i zgłebiać niaznane jeszcze albo przeczuwane obszary samego siebie.Dlatego polecam wszytkim tym , kltórzy jeszcze nieznają i mają troche cierpliwości, te przeciwne księgi. Dla zachęty wklejam notatki z wykładów Castanedy, który znalazlem na http://kodczasu.pl/viewtopic.php?t=655.
ps Uzywki zazywane przez indian były tylko jedną z wielu ścieżek porzeżania własnej percepcji, w ksiazce znajduje się wiele bardzo cennych, czesto przedziwnych, ale wydaje się że bardzo praktycznych metod, ze tak powiem, przykładów ciekawych dróg duchowych.
Wykład Carlosa Castanedy
Anonimowe notatki z wykładu Carlosa Castanedy w księgarni Phoenix. Los Angeles, Kalifornia; grudzień 1993 r.
Przygotowanie Ścieżki Wojownika:
Nagual to człowiek o podwójnej konfiguracji energii. W linii przekazu Don Juana było 27 Naguali. Myślę więc, że to, co Don Juan nazywał magią, można określić innym terminem. Może Nagualizm?
Don Juan nauczał sposobu przełamywania psychologicznego uwarunkowania bariery kognitywnej, która odgradza nas od naszych korzeni. Świat który postrzegamy został sformowany a priori. Został nam przekazany.
Najważniejszą rzeczą o której powiedział Don Juan jest to, że cała nasza energia zaangażowana jest w obronę. Wszystkie nasze wysiłki zmierzają w tym właśnie kierunku. Bronimy koncepcji samego siebie od tak dawna, że przestaliśmy to dostrzegać.
Czas, żebyśmy sami to odkryli. Czas przeanalizować nasze życie, "przeżyć" je jeszcze raz, każdą naszą czynność, każde wydarzenie, aby odkryć żródło naszego świata. Żródłem tym jest nasz stosunek do ludzi.
Gdy zacząłem analizować moje życie odkryłem, że podchodzę do świata jak przedszkolak. Litowałem się nad sobą. Całe moje życie było niczym więcej, jak tylko nieustannym powtarzaniem tego faktu. Gdy don Juan zmusił mnie abym "przeżył" swoje życie jeszcze raz, dostrzegłem że cały ten czas spędziłem broniąc mojego punktu widzenia. Było to straszne odkrycie. Moim jedynym marzeniem było to, aby ktoś wysłuchał mojej smutnej opowieści i ulitował się nade mną.
Poczucie własnej ważności przesłania nam wszystko inne, możemy się jednak od tego poczucia oddzielić.
Kolejną przeszkodą w widzeniu świata jest złudzenie, że znalezienie partnera przyniesie nam ostateczne szczęście. Nawet po ślubie, ciągle szukamy kogoś kto przyniesie nam szczęście. "Przecież to tylko żona..."
Nie chcemy dawać, jesteśmy niewiarygodnie samolubni, chcemy tylko brać. Wojownicy, widzący, Naguale, w tym świecie czy w innym, kochają bez oczekiwania czegokolwiek w zamian.
Nie umiemy dostrzec, że to właśnie poczucie własnej ważności rządzi naszym istnieniem. Gdyby było inaczej, nie używalibyśmy naszych ciał w taki sposób.
Koncepcja Ego nie jest naszą częścią, czas więc abyśmy się jej pozbyli. Don Juan podał szereg wskazówek które pomogą nam zaobserwować co się z nami dzieje, co nam zrobili; zaobserwować nie w celu porównania, ale by poznać prawdę.
Pracowałem niegdyś jako asystent naukowy psychiatry, spisując historie poszczególnych przypadków z taśm magnetofonowych. Mieliśmy ponad 3000 taśm. Kiedy ich słuchałem odkryłem, że to wszystko byłem ja. Ich historie były moją historią. Don Juan spytał mnie raz, na czym polega moja wyjątkowość. Nie byłem wcale wyjątkowy. Na tych taśmach było 3000 różnych osób, i wszyscy oni byli jak ja. Nie jesteśmy wyjątkowi, ale jest w nas coś magicznego: wszyscy musimy umrzeć. Kiedy Don Juan wyrwał mnie ze społecznego porządku zrozumiałem, że nikogo nie obchodzi czy jeszcze żyję, czy już nie. To właśnie nas niszczy. Czemu więc trzymamy się jakiegoś absurdalnego porządku, który popycha nas ku zniszczeniu?
Miłość - tylko tego nam trzeba.
Gdy przyjrzysz się porządkowi społecznemu przez pryzmat własnych doświadczeń przekonasz się, że prowadzi on donikąd. Przyjrzyj się nie w celu porównania, ale by poznać prawdę. Zrozum sam porządek, a zrozumiesz, że jest on bez celu i znaczenia. Może to pieniądze albo inne rzeczy są w naszych oczach tak ważne? A może to po prostu imperatyw biologiczny?
Ponowne "przeżycie" własnego życia (rekapitulacja) to sposób na zaatakowanie poczucia własnej ważności. Potrzebujemy energii, która powstaje przy bezstronnej analizie procesu wyrzucania z siebie całego tego gówna.
Narkotyki dla rozrywki, ecstasy San Pedro? Święty Piotrze, zmiłuj się! Nic w nich nie znajdziemy. Ćpanie pozbawia nas umiejętności działania pod presją. Don Juan używał roślin aby leczyć i ćwiczyć moją uwagę, bo nie miałem jej za grosz.
Jest coś lepszego niż poszukiwanie magii w życiu przez narkotyki: samodyscyplina. To jedyne wyjście z pułapki systemu społecznego. Samodyscyplina daje cudowną moc. Wojownik, świadomy własnej nieuchronnej śmierci, zdaje sobie sprawę z pułapki systemu społecznego, z pułapki poczucia własnej ważności, z pułapki rozumu; pragnie tylko wolności. Wolność jest skokiem w niepojęty świat.
Samodyscyplina nie jest chrześcijańską ascezą, jest to niepohamowana radość płynąca z pełnej świadomości 24 godziny na dobę.
Istnieje kilka podstawowych zasad kształtujących odpowiedzialność wojownika: Nie zadawaj głupich pytań. Nie mów: "Nie rozumiem," ani: "Czy mógłbyś mi to wyjaśnić?" Nie istnieją racjonalne wyjaśnienia. Jeśli chcesz wiedzieć, musisz sam spróbować.
1. Akceptacja własnej nieuchronnej śmierci. Ze śmiercią nie da się negocjować; wszystko co żyje musi umrzeć. Zrozum to i przyjmij odpowiedzialność za swoją śmierć. Wypowiedz to na głos, a na pewno tak się stanie. Powiedz głośno, "Przyjmuję odpowiedzialność za własną śmierć". Nie wystarczy tego pomyśleć, trzeba powiedzieć na głos. Moc nie czyta w twoich myślach. Wypowiadając to poczujesz, że następuje w tobie zmiana. Niech twoje słowo będzie ostateczne. Wojownik nigdy nie cofa tego, co powiedział. Raz w życiu przyłóż się do czegoś porządnie, choćby to miała być twoja własna śmierć. Wojownik umie zginąć za swoje słowo. Wypowiadanie na głos jest czymś bardzo tajemniczym i magicznym. Głośne i jasne wypowiedzenie swoich intencji to sekret powodzenia. Zrób to. Zmierz się z nieznanym. Przyjmij odpowiedzialność i stań twarzą w twarz z nieskończonością. Nieskończoność nie jest sentymentalna, nie wysłucha jęków i błagań - ma cię gdzieś, nic jej nie obchodzi. Jako wojownik możesz przeżyć coś niewiarygodnego. Samymi słowami nie umiemy tego wyjaśnić. Zapomnij o definicjach. Nosimy w sobie cały świat. Odpowiedż trzeba znależć i zaakceptować. To wszystko, czego może dokonać wojownik.
2. Dla wojownika najważniejszą rzeczą jest głośno przyjąć odpowiedzialność za postrzeganie. Nie mamy żadnego celu, poza starością nic nas nie czeka. Wszystko jest możliwe. Już teraz jesteśmy czarownikami. Zejdż na sam spód, na najniższy poziom i stwórz świat z tego, co w nim naprawdę istnieje. Na samym spodzie jest śmierć. Jestem istotą ludzką więc mam moc. Wypowiedz głośno swój zamiar bycia kimś innym i ulecz sam siebie. Kiedy byłem chory po prostu wyskoczyłem z łóżka. Zrobiłem to, co radził mi Don Juan. Choroba to tylko nasz kaprys. Uwielbiałem moje cierpienie. Możesz to zmienić głośno wypowiadając swój zamiar. Potem odnajdziesz pewność siebie. Pokora i sztywniactwo to nasi najwięksi wrogowie. Nie istnieje żaden logiczny powód by sądzić, że skrzydła to jedyny sposób by latać. Są inne wyjścia. Poszukaj ich. Spytaj istotę, która musi umrzeć. Spytaj lustro. Zobaczysz, coś się wydarzy.
3. Trzecią najważniejszą rzeczą jest wdzięczność. Komu to wszystko zawdzięczam? Przyjmij odpowiedzialność za to, co otrzymujesz. Przyjmując naukę, stajesz się za nią odpowiedzialny. Masz dług do końca życia. Jedynie coś tam na zewnątrz może to zmienić. Jesteś odpowiedzialny bo widzisz, co nas trzyma przy życiu. Spłacając dług stajesz się wolny. Jeśli odmówisz spłaty, będziesz nadal spętany. Istota która ma umrzeć przyjmuje odpowiedzialność. Bez tej odpowiedzialności jesteśmy tylko smutnymi samolubami.
Na kolejnych wykładach opowiem o Śnieniu, Podchodzeniu, a na koniec o człowieku eterycznym. Niczego nie zataję. Wszystko to mówię jako świadek, bo tam byłem. Widziałem niewiarygodne rzeczy. To wszystko jak łzy na deszczu.
ps Uzywki zazywane przez indian były tylko jedną z wielu ścieżek porzeżania własnej percepcji, w ksiazce znajduje się wiele bardzo cennych, czesto przedziwnych, ale wydaje się że bardzo praktycznych metod, ze tak powiem, przykładów ciekawych dróg duchowych.
Wykład Carlosa Castanedy
Anonimowe notatki z wykładu Carlosa Castanedy w księgarni Phoenix. Los Angeles, Kalifornia; grudzień 1993 r.
Przygotowanie Ścieżki Wojownika:
Nagual to człowiek o podwójnej konfiguracji energii. W linii przekazu Don Juana było 27 Naguali. Myślę więc, że to, co Don Juan nazywał magią, można określić innym terminem. Może Nagualizm?
Don Juan nauczał sposobu przełamywania psychologicznego uwarunkowania bariery kognitywnej, która odgradza nas od naszych korzeni. Świat który postrzegamy został sformowany a priori. Został nam przekazany.
Najważniejszą rzeczą o której powiedział Don Juan jest to, że cała nasza energia zaangażowana jest w obronę. Wszystkie nasze wysiłki zmierzają w tym właśnie kierunku. Bronimy koncepcji samego siebie od tak dawna, że przestaliśmy to dostrzegać.
Czas, żebyśmy sami to odkryli. Czas przeanalizować nasze życie, "przeżyć" je jeszcze raz, każdą naszą czynność, każde wydarzenie, aby odkryć żródło naszego świata. Żródłem tym jest nasz stosunek do ludzi.
Gdy zacząłem analizować moje życie odkryłem, że podchodzę do świata jak przedszkolak. Litowałem się nad sobą. Całe moje życie było niczym więcej, jak tylko nieustannym powtarzaniem tego faktu. Gdy don Juan zmusił mnie abym "przeżył" swoje życie jeszcze raz, dostrzegłem że cały ten czas spędziłem broniąc mojego punktu widzenia. Było to straszne odkrycie. Moim jedynym marzeniem było to, aby ktoś wysłuchał mojej smutnej opowieści i ulitował się nade mną.
Poczucie własnej ważności przesłania nam wszystko inne, możemy się jednak od tego poczucia oddzielić.
Kolejną przeszkodą w widzeniu świata jest złudzenie, że znalezienie partnera przyniesie nam ostateczne szczęście. Nawet po ślubie, ciągle szukamy kogoś kto przyniesie nam szczęście. "Przecież to tylko żona..."
Nie chcemy dawać, jesteśmy niewiarygodnie samolubni, chcemy tylko brać. Wojownicy, widzący, Naguale, w tym świecie czy w innym, kochają bez oczekiwania czegokolwiek w zamian.
Nie umiemy dostrzec, że to właśnie poczucie własnej ważności rządzi naszym istnieniem. Gdyby było inaczej, nie używalibyśmy naszych ciał w taki sposób.
Koncepcja Ego nie jest naszą częścią, czas więc abyśmy się jej pozbyli. Don Juan podał szereg wskazówek które pomogą nam zaobserwować co się z nami dzieje, co nam zrobili; zaobserwować nie w celu porównania, ale by poznać prawdę.
Pracowałem niegdyś jako asystent naukowy psychiatry, spisując historie poszczególnych przypadków z taśm magnetofonowych. Mieliśmy ponad 3000 taśm. Kiedy ich słuchałem odkryłem, że to wszystko byłem ja. Ich historie były moją historią. Don Juan spytał mnie raz, na czym polega moja wyjątkowość. Nie byłem wcale wyjątkowy. Na tych taśmach było 3000 różnych osób, i wszyscy oni byli jak ja. Nie jesteśmy wyjątkowi, ale jest w nas coś magicznego: wszyscy musimy umrzeć. Kiedy Don Juan wyrwał mnie ze społecznego porządku zrozumiałem, że nikogo nie obchodzi czy jeszcze żyję, czy już nie. To właśnie nas niszczy. Czemu więc trzymamy się jakiegoś absurdalnego porządku, który popycha nas ku zniszczeniu?
Miłość - tylko tego nam trzeba.
Gdy przyjrzysz się porządkowi społecznemu przez pryzmat własnych doświadczeń przekonasz się, że prowadzi on donikąd. Przyjrzyj się nie w celu porównania, ale by poznać prawdę. Zrozum sam porządek, a zrozumiesz, że jest on bez celu i znaczenia. Może to pieniądze albo inne rzeczy są w naszych oczach tak ważne? A może to po prostu imperatyw biologiczny?
Ponowne "przeżycie" własnego życia (rekapitulacja) to sposób na zaatakowanie poczucia własnej ważności. Potrzebujemy energii, która powstaje przy bezstronnej analizie procesu wyrzucania z siebie całego tego gówna.
Narkotyki dla rozrywki, ecstasy San Pedro? Święty Piotrze, zmiłuj się! Nic w nich nie znajdziemy. Ćpanie pozbawia nas umiejętności działania pod presją. Don Juan używał roślin aby leczyć i ćwiczyć moją uwagę, bo nie miałem jej za grosz.
Jest coś lepszego niż poszukiwanie magii w życiu przez narkotyki: samodyscyplina. To jedyne wyjście z pułapki systemu społecznego. Samodyscyplina daje cudowną moc. Wojownik, świadomy własnej nieuchronnej śmierci, zdaje sobie sprawę z pułapki systemu społecznego, z pułapki poczucia własnej ważności, z pułapki rozumu; pragnie tylko wolności. Wolność jest skokiem w niepojęty świat.
Samodyscyplina nie jest chrześcijańską ascezą, jest to niepohamowana radość płynąca z pełnej świadomości 24 godziny na dobę.
Istnieje kilka podstawowych zasad kształtujących odpowiedzialność wojownika: Nie zadawaj głupich pytań. Nie mów: "Nie rozumiem," ani: "Czy mógłbyś mi to wyjaśnić?" Nie istnieją racjonalne wyjaśnienia. Jeśli chcesz wiedzieć, musisz sam spróbować.
1. Akceptacja własnej nieuchronnej śmierci. Ze śmiercią nie da się negocjować; wszystko co żyje musi umrzeć. Zrozum to i przyjmij odpowiedzialność za swoją śmierć. Wypowiedz to na głos, a na pewno tak się stanie. Powiedz głośno, "Przyjmuję odpowiedzialność za własną śmierć". Nie wystarczy tego pomyśleć, trzeba powiedzieć na głos. Moc nie czyta w twoich myślach. Wypowiadając to poczujesz, że następuje w tobie zmiana. Niech twoje słowo będzie ostateczne. Wojownik nigdy nie cofa tego, co powiedział. Raz w życiu przyłóż się do czegoś porządnie, choćby to miała być twoja własna śmierć. Wojownik umie zginąć za swoje słowo. Wypowiadanie na głos jest czymś bardzo tajemniczym i magicznym. Głośne i jasne wypowiedzenie swoich intencji to sekret powodzenia. Zrób to. Zmierz się z nieznanym. Przyjmij odpowiedzialność i stań twarzą w twarz z nieskończonością. Nieskończoność nie jest sentymentalna, nie wysłucha jęków i błagań - ma cię gdzieś, nic jej nie obchodzi. Jako wojownik możesz przeżyć coś niewiarygodnego. Samymi słowami nie umiemy tego wyjaśnić. Zapomnij o definicjach. Nosimy w sobie cały świat. Odpowiedż trzeba znależć i zaakceptować. To wszystko, czego może dokonać wojownik.
2. Dla wojownika najważniejszą rzeczą jest głośno przyjąć odpowiedzialność za postrzeganie. Nie mamy żadnego celu, poza starością nic nas nie czeka. Wszystko jest możliwe. Już teraz jesteśmy czarownikami. Zejdż na sam spód, na najniższy poziom i stwórz świat z tego, co w nim naprawdę istnieje. Na samym spodzie jest śmierć. Jestem istotą ludzką więc mam moc. Wypowiedz głośno swój zamiar bycia kimś innym i ulecz sam siebie. Kiedy byłem chory po prostu wyskoczyłem z łóżka. Zrobiłem to, co radził mi Don Juan. Choroba to tylko nasz kaprys. Uwielbiałem moje cierpienie. Możesz to zmienić głośno wypowiadając swój zamiar. Potem odnajdziesz pewność siebie. Pokora i sztywniactwo to nasi najwięksi wrogowie. Nie istnieje żaden logiczny powód by sądzić, że skrzydła to jedyny sposób by latać. Są inne wyjścia. Poszukaj ich. Spytaj istotę, która musi umrzeć. Spytaj lustro. Zobaczysz, coś się wydarzy.
3. Trzecią najważniejszą rzeczą jest wdzięczność. Komu to wszystko zawdzięczam? Przyjmij odpowiedzialność za to, co otrzymujesz. Przyjmując naukę, stajesz się za nią odpowiedzialny. Masz dług do końca życia. Jedynie coś tam na zewnątrz może to zmienić. Jesteś odpowiedzialny bo widzisz, co nas trzyma przy życiu. Spłacając dług stajesz się wolny. Jeśli odmówisz spłaty, będziesz nadal spętany. Istota która ma umrzeć przyjmuje odpowiedzialność. Bez tej odpowiedzialności jesteśmy tylko smutnymi samolubami.
Na kolejnych wykładach opowiem o Śnieniu, Podchodzeniu, a na koniec o człowieku eterycznym. Niczego nie zataję. Wszystko to mówię jako świadek, bo tam byłem. Widziałem niewiarygodne rzeczy. To wszystko jak łzy na deszczu.
Alke KICHA do SILNI!... do potęgi n-tej to za mało...
