Postautor: Kocur » 13 lipca 2015, o 22:39
Moje podejście do duchowości można podzielić na kilka płaszczyzn. Jedną z nich jest rozwój intelektualny, zdobywanie wiedzy - po prostu suche fakty, które są ważne. Z tego wynika odpowiednie filtrowanie informacji docierających z zewnątrz, podział na informacje ważne i ważniejsze, oraz te zupełnie marginalne. Jest to także umiejętność dopasowywania nowych informacji do tego co już wiemy i umiejętność spojrzenia na sprawę z różnych perspektyw. Podstawowym duchowym podejściem jest tutaj pozbycie się wszelkich wierzeń i przekonań, tzn każda informacja na samym początku jest neutralna. Punkt wyjściowy to czysta kartka i pojawia się na niej jakaś teza, do której podchodzę czysto matematycznie. Każda teza musi być udowodniona. Do każdej wysnuwam kontrtezy i sprawdzam w głowie czy też nie brzmią równie logicznie, czy można je bez problemu obalić. Jeśli nie umiem stwierdzić co jest prawdą, to przyjmuję neutralne stanowisko, ale mam też drugie stanowisko, które nazwałbym roboczym. Np kolega przekonuje mnie do biznesu MLM i podaje sporo argumentów, ale mnie nie przekonuje. Oficjalnie jestem neutralny wobec MLM, ale roboczo myślę, że to może być fajna sprawa i warto to zgłębić, ale odpowiednie argumenty przeciwko mogą mnie łatwo przekonać bo nie utożsamiam się z takimi roboczymi poglądami. Są też takie, które zapisują się jako zasady. Np jestem ateistą, liberałem. Tych poglądów będę bronił i uważam je za słuszne i na to składa się wiele przemyśleń, doświadczeń z poprzednich dyskusji. Na pierwszym miejscu stawiam prawdę, rację, ale nie chodzi o to żebym ja miał rację i ją udowodnił, tylko o to, że jeśli ktoś ma rację i ze mną dyskutuję to ta racja jest ważniejsza niż dyskusja i jestem w stanie zmieniać poglądy pod wpływem argumentów. Uważam, że stałość poglądów może często świadczyć o braku rozwoju i zacietrzewieniu (np fanatyzm religijny, ideowy), ale czasem to są po prostu wnioski, które wynikają z logiki.
Następnym elementem jest rozwój moralny. Jest to ulepszanie swojego zbioru poglądów stałych, do którego zalicza się też sposób traktowania innych ludzi, podejście do świata, życia. Ważne jest żeby moralność nie wynikała z fałszywych przekonań (np ktoś powie, że wszyscy kłamią więc ja też mogę, ale "wszyscy kłamią" to już fałszywe przekonanie - oczywiście mowa o tych dużych kłamstwach). Ważne jest też żeby nie wynikała z mechanizmów obronnych psychiki - powinniśmy patrzeć na świat najbardziej obiektywnie jak potrafimy i powinniśmy uwzględniać różne sytuacje i szczegóły. Należy wystrzegać się narzuconej przez kogoś moralności - np katolickiej mówiącej, że seks jest zły, masturbacja to grzech, a człowiek powinien żyć w ciągłym poczuciu winy, pokory i bojaźni bożej. Albo państwo mówi, że obywatele innego państwa są źli i trzeba ich zabijać (np Niemcy za Hitlera), czy też ktoś narzuca stereotypy dotyczące różnych narodowości lub środowisk.
Za rozwój uważam też panowanie nad swoimi emocjami - głównie lękami, wyuczonymi reakcjami, złością i identyfikację poszczególnych emocji, rozróżnianie ich, np lęku od złości podczas gdy ktoś powie, że po prostu jest wkur..ony. Warto rozwijać inteligencję emocjonalną, empatię i ćwiczyć spokój ducha. Nie ulegać emocjom w życiu codziennym i w relacjach z ludźmi. W tym bardzo pomaga obserwacja siebie z perspektywy 3 osoby. Na tym poziomie ważny jest wgląd w swoją psychikę, swoje emocje i przekonania - ocena tego intelektem i zmiana, o ile się da, bo...
W końcu jest to znalezienie sensu, czucie się dobrze ze sobą, umiejętność wyznaczania celów i rezygnacji ze złych pragnień. I póki co ten etap sprawia mi spore trudności. Szukam czegoś (lub kogoś) kto pomoże mi w zmianie na tym poziomie, bo czuję, że sam tego nie rozwiążę.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.