Pewien zamożny handlarz był miłośnikiem sztuki. Kupował cenne obrazy i rzeźby, których pozazdrościłby mu nawet król. Jego kolekcja liczyła sobie setki wspaniałych dzieł. Jaki jednak byłby z nich pożytek, gdyby zamknąć je w sejfie? Jeśli człowiek posiada coś pięknego, pragnie mieć możliwość podziwiania tej rzeczy o każdej porze, bez podejmowania specjalnego wysiłku. Handlarzowi nie chciało się za każdym razem wystukiwać kodu dostępu do skarbca, więc rozmieścił wszystkie dzieła w swoim domu. Były na widoku. Każdy gość mógł je zobaczyć.
Podczas zabawy sylwestrowej zorganizowanej w domu handlarza, jego przyjaciel przystanął przy wyjątkowo cennym obrazie. Ów obraz wisiał nad kominkiem w pokoju gościnnym.
- Dlaczego trzymasz drogi obraz w takim miejscu? – zapytał. – Ktoś mógłby go łatwo ukraść.
- Nie ma potrzeby chować go do szafy na strychu – odparł żartobliwie handlarz. – Każdy mój gość może cieszyć się jego pięknem. Ono się nie wyczerpie, tylko dlatego, że ktoś będzie nań patrzył. A gdyby został skradziony – wzruszył ramionami – no cóż, nie to jest najważniejsze.
- A co takiego?
- Liczy się przyjemność z obcowania ze sztuką. Noszę ją w sercu i nikt nie jest jej w stanie ukraść.
- Niestety – zauważył przyjaciel – jeśli stracisz płótno, stracisz również radość z jego podziwiania.
- Świat jest wielki i wspaniały. Jest jeszcze wiele innych dzieł, o których nawet mi się nie śniło. Znajdę na to miejsce coś równie pięknego.
- Ale stracisz obraz – upierał się rozmówca.
- Jak już mówiłem, sam obraz nie jest najważniejszy. Znaczenie ma radość w sercu. Tego nie można ukraść, nie trzeba zatem ukrywać.
[źródło: Bezcenny skarb]
Tytułowym skarbem nie muszą być dzieła sztuki. To może być jakaś umiejętność, dar, a nawet cnota czy cecha charakteru. Każda odkryta tajemnica wszechświata jest bezcenna. Każda miłość i mądrość. Czasami nawet głupota okazuje się wartościowa, gdy daje komuś pretekst do poszukiwania głębszej prawdy.
I tutaj pojawia się pytanie: gdzie powinniśmy ukrywać swoje skarby? I czy w ogóle powinniśmy je ukrywać?